Przejdź do głównej zawartości

O internetowych społecznościach

Zabawny moment dnia: konkurs na Homikach. Do wygrania książki Kārlisa Vērdiņša "Niosłem ci kanapeczkę". Wystarczy podać, kto kanapeczkę przetłumaczył, i już. Żeby było łatwiej, są podane trzy odpowiedzi do wyboru, a w tekście konkursowym nazwisko tłumacza pada dwukrotnie (z informacją, że jest to tłumacz). Jakby było jeszcze za trudno - są dwa inki, pod którymi można poszukać szczegółów. Uwielbiam Homiki, ale konkurs na zasadzie "Po wodzie pływa, kaczka się nazywa. Jak się nazywa?" to już jednak jak dla mnie zbyt audiotele, żeby tego nie skomentować. Ale dość złośliwości.

Dziś w pracy superciekawa dyskusja o społecznościach skupionych wokół internetowych serwisów tematycznych. Nie miałam pojęcia o istnieniu "szafiarek" (jedna z grup użytkowniczek serwisów lifestylowych), że dziewczyny blogujące o modzie (to nie to samo co "szafiarki") to wybitnie hermetyczna i przekonana o swojej wyższości grupa, czy też że jak fascynujesz się paznokciami, to zakładasz fotobloga, na którym pokazujesz swoje tipsy, ale niekoniecznie już o tym piszesz. Albo że polskie nastoletnie użytkowniczki Twittera twittują częściej po angielsku niż po polsku. Ciekawe też były spostrzeżenia o wykorzystaniu internetu do lansowania siebie (charakterystyczne raczej dla nastolatek), podejściu do prywatności i "tajności" informacji podawanych w sieci (ciekawe w kontekście sprawy pewnej ankietki) i wykorzystania portali społecznościowych w procesie rekrutacji - które grupy świadomie wykorzystują takie narzędzia jak blogi, Goldenline czy Linkedin, a które raczej nie zdają sobie sprawy z tego, że informacje o nich, które można znaleźć za pomocą wyszukiwarek, też mogą zostać wykorzystane i ocenione przez potencjalnego pracodawcę. I jeszcze ciekawostka - absolutnie wypada się przyznawać do czytania Pudelka, a pojawienie się tam jest nobilitacją - ja to serio piszę.

Przydałoby się porządne badanie użytkowników i użytkowniczek polskich portali LGBT. Mam wrażenie, że o ile chętnie wykorzystujemy serwisy "branżowe" do ankietowania internetowej społeczności lesbijek i gejów, o tyle tylko możemy się domyślać, jak oni z tych serwisów korzystają (nie mam na myśli danych, które możemy wyciągnąć z Gemiusa, jak płeć, wiek, miejsce zamieszkania czy najchętniej odwiedzane elementy serwisów) - co dla lesbijki z małego miasteczka oznacza możliwość przebywania na forum Kobiety Kobietom, jaka jest współoglądalność Fellow i Homików i kiedy właściwie wchodzi się na jeden, a kiedy na drugi serwis, który serwis jest naszym pudelkiem i czy jest np. tak, że użytkownicy Gaylife chętniej wchodzą na Pudla niz np. użykownicy Gejowa itp. Teoretycznie część wyników badań można przewidzieć, ale przewidzieć a wiedzieć zupełnie co innego. Niniejszym zachęcam studentów/studentki i absolwentów/absolwentki psychologii i socjologii do przeprowadzenia solidnych badań jakościowych - materia fascynująca, a już z pewnością bardziej oryginalna niż większość praca na temat tego, jak lesbijki i geje są postrzegani przez..., jak się sami postrzegają, czy czują się wykluczani, czy są wykluczani itd. itp. Na pewno nie tylko ja dostaję - i zazwyczaj wypełniam, bo pomóc młodym badaczom/badaczkom trzeba - setki ankiet, które są bardzo podobne do siebie. A chętnie wzięłabym udział w badaniu, z którego dowiedziałabym się o sobie czegoś nowego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…