Przejdź do głównej zawartości

Najbardziej czarujące lesbijki Ameryki

Dziś krótko, bo zbieram siły do weekendowej akcji pod hasłem "pomaluj mieszkanie przyjaciółce". 11 października mamy National Coming Out Day, w tym roku obchodzony również w Polsce. Z tej okazji Lambda i Stowarzyszenie Otwarte Forum szykują fajną akcję, przy okazji której znów mamy z Gosią możliwość trochę się polansować, a przy okazji zaprosić do tego również inne osoby mające parcie na szkło. Szczegóły wkrótce.

A mnie osobiście marzy się trochę inna akcja, a właściwie publikacja. Magazyn "GO" co roku wydaje dodatek "America's Most Captivating Couples", w którym prezentuje kilkadziesiąt uznanych za najbardziej czarujące par lesbijskich. Są wśród nich oczywiście pary znanych i lubianych, ale akcja również pięknie pokazuje różnorodność lesbijskiej społeczności - wśród "wyróżnionych" są artystki, biznesmenki, działaczki, lekarki, asystentki i bezrobotne, biedne i bogate, młodsze i starsze, białe, Afroamerykanki, Meksykanki, butch, femme i wszystkie pomiędzy...

W 2007 roku w kategorii znanych i lubianych prezentowała się między innymi ta piękna para:



czyli miss Ferrick i gitarzystka / wokalistka Natalia Zukerman. Nie zabrakło też nieżyjącej już niestety Del Martin i Phyllis Lyon, które w 1955 roku stworzyły pierwszą grupę walczącą o prawa lesbijek "Daughters of Bilitis" (dwa zdjęcia na dole po prawej):


źródło: www.gomag.com

W Polsce taka publikacja może i miałaby sens, gdyby wydawać ją raz na dziesięć lat, a i to pod warunkiem, że casting byłby ogłaszany tuż po zakończeniu poprzedniej edycji. Plus tak odległych w czasie publikacji byłby nie tylko zresztą taki, że przy dobrej koniunkturze udałoby się dobić nawet do szesnastu stron. Dodatkowo mielibyśmy wspaniałą okazję, by obserwować, jak się znane z poprzednich edycji pary ładnie ze sobą (lub już z kimś innym) starzeją.

Tak, wiem, Stany Zjednoczone to duży kraj, ale mimo wszystko coś za mało u nas tych znanych wyoutowanych (lub znanych z tego, że są wyoutowane), i to jeszcze nie pojedynczo, ale w parze, nie mówiąc już o innych konfiguracjach. Ach właśnie, te inne konfiguracje. Jakieś dziesięć temu znalazłam na Frondzie kolejnego uroczego newsa, którym wówczas zapomniałam się podzielić, ale i tu ładnie pasuje:

"Czteroletni plan strategiczny" mający na celu zmianę myślenia Amerykanów o seksie przedstawiła organizacja Centrum dla Seksu i Kultury. Chce doprowadzić do akceptacji, a następnie legalizacji takich zboczeń, jak orgie i seks sadomasochistyczny. Dokument zawiera strategię przygotowania amerykańskiej opinii publicznej do akceptacji takich praktyk seksualnych, jak seks zbiorowy, sadomasochizm czy masturbacja. - CSC będzie odgrywać główną rolę w kształtowaniu pozytywnego dyskursu płci w naszej kulturze - czytamy w dokumencie. (...)

Hm, zawsze myślałam, że orgie, masturbacja i seks S/M są legalne, ale nie o tym miało być. Otóż ciekawa jestem, czy na fali akceptacji różnorodności ktoś kiedyś pokusi się o mniej grzeczną niż "Most Captivating Couples" publikację, np. prezentującą najbardziej zniewalające lesbijki fetyszystki Ameryki czy najbardziej ujmujące trójkąty. Bo choć publikacje "GO" bardzo mi się podobają, to jednak jest to nadal tylko takie trochę lepsze "Niech nas zobaczą", które rzeczywiście pokazuje, że lesbijki są różne (poprzeczne i podłużne), ale też, że generalnie są miłe, uśmiechnięte i sparowane. Cóż, pomarzyć o mniej grzecznych pomysłach zawsze można. A póki co esencjalizm ma się dobrze - również w Ameryce.

Komentarze

  1. Miało być krótko, a było jak zwykle :)
    A moją ulubioną amerykańską parą jest Ellen Degeneres i Portia Rossi :D Zwłaszcza Ellen - ta kobieta ma niezwykle pozytywną energię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo ja mam tak jak ten gość grany przez Michaela Douglasa w "Cudownych chłopcach" - jak zacznę pisać, to nie mogę skończyć. Ellen i Portia też były w zestawieniu na 2007 :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i dobrze. A jeszcze lepiej, że piszesz tak ciekawie, że chce mi się to mimo długości czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się bardzo :) Ale niestety do niedzieli przerwa w pisaniu - właśnie skończyłyśmy przygotowywać mieszkanie przyjaciółki do malowania, a jutro robimy za fachowczynie.

    OdpowiedzUsuń
  5. To bawcie się/pracujcie dobrze i namalujcie jej jakąś tam tęczę na którejś ścianie ;) Idzie zima, więc będzie miała coś kolorowego :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…