Przejdź do głównej zawartości

Shakira i krowy

Jako że strona wejściowa mojego Myspace'a poinformowała mnie uprzejmie, że mam szansę poznać Shakirę na planie jej nowego teledysku, nie mogę się powstrzymać, żeby nie wkleić tego:



Tak, ta ciemnowłosa rockmanka to właśnie Shakira, a to wideo to jeden z powodów, dla których kocham niezależne artystki - po prostu nie muszą (choć oczywiście mogą) taplać się w błocie i zakładać obcisłych wdzianek, by promować swoje płyty. Mogą na przykład wyglądać jak Ani Difranco i Melissa Ferrick w poniższym klipie (słabe wideo, ale świetna piosenka, z ciekawostek - Ani, tak jak Todd (kontrabasista) i Allison (perkusistka), ma na sobie koszulkę rzuconą przez jedną z fanek na scenę tuż przed występem; ze spostrzeżeń - miss Ferrick, gdy nie gra na instrumencie ani nie śpiewa, zupełnie nie wie, co zrobić ze sobą na scenie - strasznie lubię ją taką oglądać).



Nie zakładam, że Shakira jest bezwolną idiotką, której kazano z siebie zrobić seksbombę, ale mimo wszystko bardziej podoba mi się w klipie z Melissą. Przy okazji (i dla kontrastu) pozwolę sobie przypomnieć historię, o której już pisałam tutaj, jak to Sophie B.Hawkins rozsierdziła swoją byłą wytwórnię płytową Columbia Records (w 2001 roku założyła swoją własną wytwórnię Trumpet Swan Productions), pozując nago dla magazynu "Interview". Poszło jednak nie o moralność, ale o wygląd, gdyż pozwoliła się sfotografować bez makijażu i nie wyszła zdaniem swoich mocodawców wystarczająco pięknie. Na ich zarzuty odpowiedziała w wywiadzie dla "Details": "Kobiety, które pozują do zdjęć, zazwyczaj chcą wyglądać pięknie, seksownie, efektownie. Ja wyglądam jak krowa. Nie wyglądam, jakbym myślała, że jestem piękna, mam wspaniałe ciało i mogę kogoś podniecić. Tylko dlaczego kobiety zawsze muszą kogoś podniecać?".

A skoro już jesteśmy przy wielkich wytwórniach, to nie mogę nie przypomnieć i tego (zagadka: o kim śpiewa Ani?):



W kwestii wyglądu, co jakiś czas na forum Kobiety Kobietom pojawiają się wątki w rodzaju "Czy wyglądacie lesbijsko", "Czy lesbijki MUSZĄ nosić krótkie włosy, glany i bojówki, nie malować się i umieć posługiwać wiertarką" etcetera, etcetera (swoją drogą również na mojego bloga weszła przynajmniej jedna osoba, którą skierowała tu wpisana w wyszukiwarkę fraza "wygląd lesbijki" - mam nadzieję, że się nie rozczarowała). Nie wiem, czy muszą, pewnie nie muszą. Choć chyba rozumiem problem, bo, co też już zdarzyło mi się pisać, bycie lesbijką nie predestynuje do bycia otwartą i tolerancyjną (lata świetlne temu zdarzyło mi się bardzo, hm, zdziwić, gdy do naszego grona nieumalowanych lesb w bojówkach dołączyła stuprocentowa femka w pełnym makijażu, ze zrobioną fryzurą i tipsami). Tak że może i łatwiej, szczególnie nieśmiałym jednostkom, na początku lesbijskiej "kariery" (zwłaszcza gdy zdecydują się ją rozpocząć w klubach) stylizować się na chłopczycę czy inną Shane. Problem "lesbijskiego wyglądu" jest rzecz jasna nienowy, np. zabawnie opowiada o nim Ania Laszuk w comingoutowym wywiadzie dla "Repliki" z 2007 roku:

Jedna z moich koleżanek zobaczyła mnie kiedyś ze zwykłą - tak mi się wydawało - torbą. "Ale masz torebusię!" - wykrzyknęła. Według niej "torebusia" to chyba był atrybut szarej kobietki, czy laluni, a przecież MY nimi nie jesteśmy! Inna dziewczyna podobnie skomentowała wygląd mojej znajomej, też lesbijki: "Ależ ty masz heteroseksualną torebkę!", na co tamta błyskotliwie zareagowała: "nie wiedziałam, że torebka ma orientację". Jakie są wobec tego lesbijskie torebki? Nie wiem. W legendarnej knajpie "Rudawka" na Żoliborzu zauważyłam kiedyś, że akceptowane były głównie dwa typy dziewczyn: albo przerysowane "stuprocentowe" ślicznotki a la Marylin Monroe, albo dziewczyny z krótkimi włosami i w bojówkach. Gdy wchodziła jakaś zwykła kurka, o niewyraźnym image, nie miała żadnych szans. (cały wywiad tu)

Offtopikowo - jeżeli któraś z czytających jest z Warszawy, ma (albo zamierza mieć) krótkie włosy, mogę polecić świetną fryzjerkę. Szczegóły na priv. A, panów też strzyże. I też ładnie.

Komentarze

  1. Zauważyłam bardzo fajny gadżet u Ciebie - ostatnie komentarze. Skąd go wzięłaś, bo nie mogę znaleźć? Albo chociaż jak się nazywa?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest wśród gadżetów do dodania, pierwszy w zakładce "najpopularniejsze" (recent comments) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zewsząd i znikąd13.09.2009, 21:40

    Akurat o tym ostatnio pisałam w komentarzu do (starego) artykułu na Homikach.pl, ale mogę napisać i tu... Wygląd to tylko czubek całej góry lodowej stereotypów: "kim on(a) jest w tym związku?", "która z was nosi spodnie?", mylenie homoseksualności i transpłciowości... Dla mnie to jest cały czas jedno nudne założenie: żeby kochać kobietę, trzeba być mężczyzną, żeby kochać mężczyznę, trzeba być kobietą. A potem wręcz paniczna reakcja przeciw takim stereotypom - hiperkobiece bohaterki "Słowa na L" czy panowie szukający pana, który "nie ma w sobie NIC!!! przegiętego".
    Każde ograniczanie swobody jest niedobre, więc jestem przeciwna tworzeniu z którejkolwiek strony stereotypów: albo że lesbijka "musi wyglądać po lesbijsku", albo że musi udowadniać, że na pewno jest kobietą.

    (Przy okazji dziękuję za możliwość komentowania także przez osoby nie bawiące się w te wszystkie komunikatory i serwisy społecznościowe... dla mnie to za dużo zachodu, więc owych kont nie mam i wcześniej nie miałam jak skomentować. Jestem "ta", co się ubiera po hipisowsku i zamiast kobiet albo mężczyzn zakochuje się w skoczniach narciarskich. Ale wysoce cenię kulturę LGBTQ i trochę inną Polskę.)

    OdpowiedzUsuń
  4. Proszę bardzo, cała przyjemność po mojej stronie :) I jeśli dobrze myślę, to miałyśmy okazję raz być razem na scenie (w "szybkich randkach" w CDQ), a i po naszych występach zdarzyło mi się z Tobą porozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  5. zewsząd i znikąd13.09.2009, 22:39

    Tak, zgadza się, statystowałam w "Szybkich randkach" w CDQ.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…