Przejdź do głównej zawartości

Strach otworzyć lodówkę...

... bo mogą z niej wyskoczyć Barbie Girls! Właśnie dostałam, więc nie mogę się nie pochwalić. Swoją drogą, Photoshop czyni cuda:)


Komentarze

  1. Oszustka! Miała nie pisać na blogu przez najbliższy czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj nie mogłam się nie pochwalić :) Właśnie pakujemy manatki.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna pozytywna okładka :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Your friend WhipEyE says: Wooooo Hooooo! You go Grrrrrls!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pieknie i rozowe :)
    Ja musze czekac na internetowe wydanie :(

    OdpowiedzUsuń
  6. okładka jest rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
  7. "Janusz, wstawaj już trzecia" - boskie!

    OdpowiedzUsuń
  8. podreptałam dzisiaj po chopina dla mego kochanego mamiszona, pani podaje wybiórczą, z wybiórczej wylatują obcasy, na obcasach barbie girls. kopara w dół. gratu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulujemy! :)
    Chociaż myślę sobie, że impakt byłby większy, gdybym nie wiedziała, i majacząc między kioskiem, piekarnią i przejściem z powoli zmieniającymi się światłami sygnalizacyjnymi, miała nagle szokującą niespodziankę. (Ciekawe, czy bym przetrwała road survival test!).

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje :)

    Tylko jedna cierpka uwaga: szkoda, że taki krótki ten artykuł.
    Ale jak na Obcasy faktycznie w sumie trudno się przyczepić.

    Pozostaje czekać na większy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję, dziękuję, dziękuję :)

    Ad. cierpka uwaga - będzie większy, w najnowszej "Zadrze" (jak w końcu się ukaże). Naprawdę strach lodówkę otworzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja przez te wybory misiowe nie kupilem :( ale zdobede :D

    OdpowiedzUsuń
  13. O właśnie, misiowe wybory! Muszę sprawdzić, jak było.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…