Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2009

Dobry wieczór UFO, dzień dobry TVN (akt. JEST WIDEO!)

No i co ja mam napisać? Chyba było dobrze. W tym TVN-ie, znaczy się. Bo że występ w UFIE był w porządku, to już nasze reżyserki nam powiedziały, a komu jak komu, ale im muszę wierzyć. Zresztą jak dostaniemy zmontowany materiał i go wrzucimy, to ocenicie i najwyżej przekłujecie ten balonik, w który się powoli zmieniam.

Ale ad rem. Plusy wczorajszego występu w UFIE to profesjonalna organizacja, świetne nagłośnienie (głównie dzięki ekipie z filmówki, która przyszła nas kręcić i przy okazji przytaszczyła mikroporty, ale nasze ulubione studio Fonia też dorzuciło swoje trzy grosze), mnóstwo znajomych twarzy na widowni, no i to, że stare, ale na nowo zaaranżowane skecze, nam po prostu wyszły. Oraz Łukasz, iluzjonista, który pokazał kilka numerów przed naszym występem oraz po - już indywidualnie, przy stolikach. Dodatkowy bonus to Neo (którego tekstem o nas zachwycałam się tutaj i którego komentarze zagościły na moim blogu mam nadzieję już na dobre) z Beatuszką, którzy, jak się okazało, promu…

Ten blog nie jest dla...

Tytuł to oczywiście żart, ale, jak się być może domyślacie, sam post będzie o czymś tutaj nowym, czyli o zasadach. Powód to dyskusja pod poprzednim postem, z której wycięłam kilka obraźliwych komentarzy.

Trzyczęściowy Garnitur powstał z paru powodów. Główny to przyjemność - moja i, o ile chcą w niej partycypować, również czytających. Pozostałe powody mają coś wspólnego z potrzebą pisania, dzielenia się przemyśleniami, weryfikowania spostrzeżeń itd. itp. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że niektórzy wchodzą tu z innych powodów niż dla przyjemności (wszak sama odwiedzam Frondę, a masochistką jednak chyba nie jestem), z sympatii czy z pragnienia pogadania z ludźmi o podobnych poglądach czy pasjach. Niemniej jednak przez wzgląd na te i tych z Was, którzy po prostu lubią tu zaglądać, i na mnie, bo dla odmiany lubię tego bloga prowadzić, postanowiłam jednak wyartykułować jakieś zasady.

Ten blog, jak już napisałam w komentarzu pod lodówkowym postem nr 2, jest miejscem kulturalnej wymiany myśli…

I znów strach otworzyć lodówkę

Coś mamy szczęście do publikacji wywiadów z nami sprzed paru miesięcy (to broń bogini żaden przytyk, po prostu stwierdzenie faktu i przy okazji wytłumaczenie, dlaczego mówimy o czerwcu, a nie na przykład o październiku), bo oto w końcu wyszła nowa "Zadra". I to nie byle jaka, bo jubileuszowa - jedyny feministyczny polski magazyn ma już bowiem 10 lat!



Z tej okazji ruszył też zadrzany blog - 10latzadry.blox.pl. Dodaję do linkoteki i wyrażam nieśmiałą nadzieję, że nie podzieli losów innego feministycznego bloga Bez jaj, który od jakiegoś czasu niestety dogorywa, a szkoda, bo dyskusje na nim bywały pasjonujące. Aha, w nowej "Zadrze" znajdziecie nas na s. 13 i kilku kolejnych.

Żeby było jeszcze gorzej, w najbliższą sobotę pokażemy się w "Dzień dobry TVN". O jakiejś nieludzkiej godzinie, bo chyba o 8.40, gdyby nie to, że tam będę, na pewno bym tego nie oglądała (pomijając już taki drobiazg jak brak telewizji w domu). Ale pewnie pokaże się i na internetowej stro…

Tajemnica Kary Auchemann (akt. NOWE "FAKTY")

W 2006 roku na Homikach ukazał się tekst "Abecadło młodego homika". Dla nas ciekawa jest literka T:

T – Tajemnica Kary Auchemann. Wokół postaci redaktorki wortalu Lesbijka.org aura tajemniczości wisiała od zawsze, jednak wraz ze śmiercią tej kreacji sprawa pogmatwała się całkowicie. Wobec tajemnicy Kary Auchemann problem znalezienia bursztynowej komnaty wydaje się dziecinnym zadaniem.

Kara Auchemann pojawiła się w internecie w 1998 roku. Najpierw jako Wiedźma na liście dyskusyjnej Polles (mój tekst o Polles tu), potem jako współtwórczyni jednej z pierwszych stron dla lesbijek i kobiet biseksualnych Inny Kraków, przekształconej następnie w Les.queer.pl, a w końcu w istniejący do dziś wortal Lesbijka.org. W czerwcu 2005 roku ten ostatni opublikował informację o jej śmierci. Posypały się kondolencje. Większość portali ograniczyła się do wyrażenia żalu, smutku i wyrazów współczucia bliskim Kary. Wyłamał się portal Gaylife, publikując tekst "Tajemnicza Kara nie żyje?", …

Niepoprawny Lynch i mały coming out

Właśnie wróciłyśmy ze strasznie fajnej i kompletnie niezaplanowanej imprezy u Krzysia i Daniela, tak że dziś (w nocy) nie będzie ani o Karze Auchemann, ani o działaczostwie i innych nudach. Będzie za to kilka odkryć, które być może dla czytających tego bloga nie są żadną rewelacją, ale mnie zachwyciły i po prostu muszę się nimi podzielić. Bo tak się złożyło, że chłopaki kolekcjonują bardzo ciekawe klipy i trochę z tego, co zobaczyłam (zanim zaczęliśmy z Danielem śpiewać, przez co reszta imprezy przeniosła się na słuchawki do drugiego pokoju), chciałabym tu wrzucić, na wypadek, gdybym rano już nie pamiętała, co i jak.

Na dobry początek Stephen Lynch, amerykański komik i muzyk, który ma tę cudowną cechę, że potrafi być bardzo, ale to bardzo niepoprawny politycznie, w związku z czym dołącza do grona moich ulubieńców, obok Margaret Cho, Jeffa Dunhama i George'a Carlina. Na start coś lajtowego i w sumie uroczego, czyli "If I were gay":



A teraz co wrażliwsze osoby proszę o ode…

Internet for dummies

Zrobiłam porządek w linkach w prawej szpalcie mojego garniturka - jeżeli ktoś się czuje pominięty, uwzględniony niesłusznie lub źle przyporządkowany, proszę się skarżyć, jest szansa, że uwzględnię, o ile skarga będzie wystarczająco łzawa lub znajdzie się w niej odpowiednia liczba gróźb karalnych.

Ostatnio coraz więcej osób pisze do mnie w sprawie spozycjonowania strony www lub bloga. Zaczynam się zastanawiać, czy to nie jakiś pomysł na biznes (pozycjonowanie LGBTQIetcetera-friendly), bo naszych stron pojawia się w sieci coraz więcej, ale mało która się przebija poza grono osób w jakiś tam sposób bliskie twórcom. Co mnie w sumie martwi, bo o ile od strony społecznościowej (forum, profile, ogłoszenia, blogi) i informacyjnej (kalendarium wydarzeń, newsy) największe LBTQ-portale Kobiety Kobietom i Lesbijka.org prezentują się dobrze, o tyle pod względem tekstów własnych wyglądają ostatnio bardzo słabo. Być może nie powinnam tego pisać, bo sama jestem w redakcji KK, ale z drugiej strony jak…

Słowo o (nie)widzialności lesbijek plus ogłoszenia

Na początek druga fotka z serii queerowo-sakralnych - specjalnie dla tych, którzy twierdzą, że ubranie czy długość włosów ma coś wspólnego z płcią:


fot. Erka

Amerykański magazyn "Out" ogłosił listę stu osób, które w mijającym roku najbardziej się zasłużyły dla społeczności LGBTQetcetera. Pełne zestawienie tu, mnie zachwyciły dwie fotki laureatek:


Erin Mckeown, fot. Jason Bell


Sarah Waters,fot. Jason Bell

Drugi powód, oprócz fotek, dla którego wspominam o zestawieniu, to reakcja AfterEllen.com, któremu "Out" podpadł już w zeszłym roku, gdy jedyną kobietą na okładce numeru podsumowującego rok 2008 była Katy Perry. Tekst, który wówczas powstał, znajdziecie tu. A w tym roku poszło o to, że wśród uhonorowanych osób niecałe 30 procent stanowiły kobiety. Ktoś to skomentował, że w ogóle według badań lesbijek jest mniej, więc nie ma o co się gniewać. Dziwny argument, bo przecież nie procentowy udział w społeczeństwie powinien decydować o tym, czy się doceni czyjeś zasługi. Z dru…

Popoznańska frustracja

I po Poznaniu. Przepraszam za przerwę na blogu, ostatnie dni były trochę zbyt intensywne. Na początek prezent od uroczych mieszkanek (obecnie) Sierosławia, które gościły nas i psa przed i po występie:


foto: Erka

To Święta Trójca z kościoła w Wambierzycach. Piękna, prawda?

A występ? Cóż, to kolejny, obok ogólnego zabiegania, powód przerwy na blogu, czekałam, aż mi złość minie. Ale nie minęła, tak że ją tu wypiszę, trudno. Najpierw jednak plus - i to ogromny - czyli publiczność. Strasznie lubię występować poza Warszawą, bo o ile w stolicy gramy dość często i zazwyczaj przynajmniej połowa widowni jest już któryś raz z rzędu, więc wiem mniej więcej, jakich reakcji się spodziewać, o tyle w innych miastach, gdzie jesteśmy tylko raz do roku, zawsze są niespodzianki. Bo nagle bawi coś, co nie bawiło nigdzie indziej. Bo śmiechy są czasami w zupełnie innych momentach. W Poznaniu były i niespodziewane brawa w trakcie skeczy, i śmiechy, i chóralne wołanie o bis, którego nie mogłyśmy dać, bo... No w…

Złość zamiast teoretyków queer

Zdjęcia Hanny Jarząbek z cyklu "Posuńcie się! My też tu jesteśmy!", o których pisałam tu, pojawiły się na kilku większych serwisach LGBTQetcetera. A jako że o projektach, w których brałam udział, wręcz pasjami lubię czytać (forma masochizmu, jak sądzę), prześledziłam oczywiście toczące się pod nimi dyskusje. I co? I doszłam do wniosku, że mojego bloga jacyś inni ludzie czytają. Bo dyskusja o fotoreportażu i tutaj jest, ale nikt z Was nawet się nie zająknął o nadreprezentacji "męskich" lesbijek, powielaniu stereotypów, czy też potencjalnych negatywnych reakcjach heteroseksualnej publiczności. Prawdziwy hardkor jest na Innej Stronie, gdzie jedna z dyskutantek wzywa wręcz do segregacji (tak, używa tego słowa!) osób nieheteroseksualnych na mniej i bardziej "przegięte" i domagania się swoich praw wyłącznie w imieniu grupy, którą się reprezentuje. Bo ona za te męskie lesby tłumaczyć się nie będzie. Aha, i oczywiście nie jest homofobką. Są też głosy bardziej zab…

Nocny miszmasz tematyczny

Ostatnio mam niezły ubaw przy sprawdzaniu fraz, po wpisaniu których ludzie trafiają na mojego bloga z Google'a. Obok nieśmiertelnego "porno z Madonną" pojawiły się tak zachwycające rzeczy jak "łańcuch w cipie", "cipy", "obrzydliwe cipy" i "seksowni homoseksualiści". Czyli że użycie paru słów w strategicznych miejscach notek zadziałało. Zwycięstwo! Wchodzić i się edukować! Swoją drogą, ciekawa jestem, czy poszukiwacze pornografii wpisują czasami w wyszukiwarkę również słowo "łechtaczka". Aha, i zgłaszam swój akces na honorową członkinię Lesbijskich Oddziałów Terrorystycznych. Zasłużyłam, nie?

Z tematów lekkich i przyjemnych - nieźle rokującego bloga znalazłam. Nazywa się Fioletowa Winda (ładnie) i gdyby autorka połączyła siły na przykład z takimi Lesplotami, to już mamy niezły portal kulturalno-rozrywkowy. Bo sama zginie w sieci, a szkoda by było. No chyba że zadba o promocję. Proszę zadbać, to nietrudne i bezpłatne (nie l…

Moje dylematy w kontekście queerowo-działaczowskich dylematów

Na Homikach, u Marcina i u Abiekta ciekawa dyskusja o znaczeniu teorii queer dla polskiego ruchu LGBTQetcetera, szansach, perspektywach, strategiach i pomysłach, jak działać w przyszłości. Poszło o nowy numer pisma "InterAlia", w kontekście którego Marcin szuka odpowiedzi na pytanie, w jakim kierunku powinniśmy pójść, aby nasze postulaty zostały zrealizowane. W dyskusji (zachęcam do włączenia się) mnie akurat ujął jeden z argumentów Jacka Kochanowskiego (na wszelki wypadek dodam - jednego ze współzałożycieli KPH) na blogu Abiekta:

Zajmuję się (...) tworzeniem (czy współtworzeniem) wiedzy, która może być przydatna do tego, by prowadzić racjonalną politykę. Problem polega na tym, na co zwraca uwagę też Marcin, że nasi działacze/działaczki mają tę wiedzę głęboko gdzieś, wiedzę opartą na doświadczeniach pokoleń lesbijek i gejów walczących o swoje prawa. Sądzą, że świat zaczyna się od nich, a to, czym zajmuje się Kochanowski czy Mizielińska, to nudne akademickie pieprzenie w bambu…

Znów etykiety, ale tym razem muzyczne

Tak, znowu muzyka. Hurra! Ale za to okazja specjalna, bo w czwartek po występie w Ustach Mariana miałam przyjemność poznać Xysia i Juniora z współmałżonkiem (przy okazji - Junior, wyyygraaaliśmy!) i Junior stwierdził, że promuję tutaj muzykę country. Otóż nie do końca, ale o tym za chwilę. Najpierw, jako że mój ulubiony team muzyczny Ferrick, McKeown, Miller, Wolf ma na koncie kilka coverów tego jakże szlachetnego gatunku muzycznego, wrzucam ich wersję "Ring Of Fire" Johnny'ego Casha (niestety jakość wideo koszmarna, ale za to słychać nieźle):



Mimo mojej całej sympatii do country (choć bardziej niż country lubię westerny, szczególnie w wydaniu spaghetti), uściślam, że gatunki muzyczne, którymi moje ulubione wykonawczynie się parają, to jednak głównie folk, rock i jazz. Ten pierwszy zazwyczaj kojarzy się z panią czy panem uzbrojonym w gitarę akustyczną, co ciut się kłóci z "oficjalnymi" definicjami i odczuciami samych twórców. Najpierw Ani Difranco: "Sercem…

Podążam za modą

Ostatnio na moich ulubionych blogach modne są przerwy, tak że i ja zapauzuję. Do piątku. Bo mamy próby. Codziennie! Gosia kazała wszystkim kabaretkom czytać Sikorę (teoretyka, praktyka, maniaka i mistyka kabaretu) i się do jego rad stosować.

A jest do czego, bo Sikora to naprawdę mądry gość. Cytaty na dziś z działu "Porady dla młodych":

Nikt psychicznie zdrowy dobrowolnie nie wchodzi na scenę (a już na pewno nie na kabaretową). Zawsze jest jakaś motywacja, do której niechętnie się przyzna. To albo leczenie kompleksów, albo chęć błyszczenia, bywa, że pobudki materialne. I nie ma się co obrażać. Psychicznie zdrowi siedzą na widowni.

Naturalna spontaniczność potrafi być rozbrajająca. Kiedy występ idzie lepiej, niż występujący oczekiwali, to po prostu widać, jak aktorzy rozkwitają i promienieją z każdą reakcją widowni. A publiczność to odbiera i odsyła tę energię z powrotem na scenę. I tak się potrafią nawzajem napędzać oglądający z występującymi, że występ nabiera magicznego wymi…

O kulturze i homofobii motania ciąg dalszy

Mam takie małe i chyba nieszkodliwe w sumie hobby - od jakichś sześciu lat jestem wierną czytelniczką forum, a ostatnio również portalu internetowego Fronda.pl. Kiedyś brałam udział w dyskusjach, ba, zyskałam nawet miano "ich lesbijki" (taka forumowa maskotka, zobaczcie, nawet my, straszny ciemnogród, swoją lesbijkę mamy), teraz ograniczam się do obserwowania. I z jednej strony wiem, że czytanie homofobicznych newsów czy dyskusji nie ma większego sensu, z drugiej - ich zamiłowanie do ich produkowania, ba, więcej niż zamiłowanie, wręcz życiowa misja, jest jednak na swój sposób fascynująca. Czegóż to ludzie nie wymyślą na usprawiedliwienie swojej homofobii, jakich newsów nie wyciągną - a to że lesbijka uwiodła uczennicę, a to że gej zamordował partnera i następnie go zjadł, a to że starszą panią w Wielkiej Brytanii aresztowano, bo skrytykowała paradę osób nieheteroseksualnych, no po prostu dzień bez strasznego newsa "z życia lesb i pederastów" to dzień stracony. Najb…