czwartek, 26 listopada 2009

Ten blog nie jest dla...

Tytuł to oczywiście żart, ale, jak się być może domyślacie, sam post będzie o czymś tutaj nowym, czyli o zasadach. Powód to dyskusja pod poprzednim postem, z której wycięłam kilka obraźliwych komentarzy.

Trzyczęściowy Garnitur powstał z paru powodów. Główny to przyjemność - moja i, o ile chcą w niej partycypować, również czytających. Pozostałe powody mają coś wspólnego z potrzebą pisania, dzielenia się przemyśleniami, weryfikowania spostrzeżeń itd. itp. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że niektórzy wchodzą tu z innych powodów niż dla przyjemności (wszak sama odwiedzam Frondę, a masochistką jednak chyba nie jestem), z sympatii czy z pragnienia pogadania z ludźmi o podobnych poglądach czy pasjach. Niemniej jednak przez wzgląd na te i tych z Was, którzy po prostu lubią tu zaglądać, i na mnie, bo dla odmiany lubię tego bloga prowadzić, postanowiłam jednak wyartykułować jakieś zasady.

Ten blog, jak już napisałam w komentarzu pod lodówkowym postem nr 2, jest miejscem kulturalnej wymiany myśli. Nie oznacza to bynajmniej, że mamy sobie jeść z dzióbków czy we wszystkim się ze sobą zgadzać, ale niedopuszczalne jest chamstwo i personalne ataki na innych czytających i czytające. Takie komentarze będę usuwać. O tym, co jest chamstwem i/lub personalnym atakiem, decyduję ja. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem nieomylna, tak że jeżeli zauważycie, że nie interweniuję w przypadku Waszym zdaniem wartym interwencji, napiszcie o tym - w komentarzu lub na maila. Jeżeli moja interwencja wyda się Wam pochopna - również proszę o sygnał, większość usuniętych komentarzy archiwizuję i mogę przywrócić (chyba że się pomylę i w amoku usunę na zawsze). Trochę inaczej jest z personalnymi atakami na mnie. To znaczy nadal decyduję ja, ale komentarz usunę jedynie wówczas, gdy się wkurzę. Generalnie jestem spokojna, choć dopuszczam możliwość, że tylko tak mi się wydaje.

I na koniec - wiem, że jest to dość niszowe miejsce i że tak w ogóle osób, które się ze mną przynajmniej po części zgadzają, jest znacznie mniej niż tych, które się ze mną w ogóle nie zgadzają. Tak że jeszcze raz chciałabym podkreślić, że różnice poglądów są tutaj nawet nie tyle dopuszczalne, co wręcz w tego bloga wpisane. Wierzę jednak, że nawet najwięksi oponenci i oponentki są w stanie wyrażać swoje myśli w sposób nieobraźliwy dla innych czytających. Tak, wiem, jestem idealistką. Mimo wszystko proszę jednak o myślenie nie tylko o swoich zawsze słusznych i ważnych racjach (piszę to bez ironii), ale również o odczuciach innych. W sieci jest mnóstwo chamstwa i pewnie większość z nas już do tego przywykła, a część nawet uważa, że obrażanie innych jest tożsame z wolnością słowa. Tak, jestem wielką fanką wolności słowa. Co nie znaczy, że pozwolę obrażać gości w swoim własnym domu.

7 komentarze :

Uważam, że słusznie zrobiłaś przedstawiając jasne zasady :). I przyznam, że wolę strategie, kiedy blogger usuwa według własnej opinii komentarze niewłaściwe, bo jeśli czytam czyjegoś bloga, to mam pojecie o kryteriach, według których moderacja komentarzy się odbywa. Nie bardzo podoba mi się strategia stosowana np. przez Ygę, chyba z zacięcia socjologicznego, zostawiania wszystkich pomyj w komentarzach, bo moim zdaniem pozwala to tylko tchórzliwym autorom tych pomyj, chowającym się za anonimowością Internetu, onanizowanie się widzeniem swoich produkcji w "druku".

W prowadzonej niedawno na łamach GW debacie o wolności słowa w necie stoję jednak bliżej stanowiska Żakowskiego, bo choć idee Sadurskiego (http://wyborcza.pl/1,75515,7045192,Wolnosc__brzydkiego__slowa.html) są bliskie wyznawanym przeze mnie ideałom, mam odruch animalistyczno-bezwarunkowy mordowania każdego, kto (choćby potencjalnie) zagraża najbliższej ni osobie. Moja wina, że w jakiś tam sposób wczorajszą wypowiedź Anonimowej sprowokowałam - co innego ściągnąć pomyje na siebie, co innego na innych :/

tak BTW, fajny komentarz w tym tonie jest u Pawianny, tak gdzieś od połowy wpisu :)
http://pawianprzydrodze.wordpress.com/2009/11/22/siedzi-pawian-zerdzi-i-twierdzi-czyli-siedzi-pawian-na-drzewie-i-nie-wie/

to moj ostatni post na Twoim blogu Ewo- ciesze sie, ze dbasz o odpowiedni poziom kultury i uznajesz, ze mozemy sie roznic pogladowo- ja sie roznie wiec jestem homofobka, przebrzydlym chamidlem, wylalam na kogos pomyje a nawet zagrozilam czyjejs bliskiej osobie...
jedyne co napisalam to, ze wiele dziewczyn w reportazu wyglada mesko i mozna je pomylic z facetem i ze to poglebia stereotypy- to nie sa pomyje tylko taka jest moja percepcja tych osob, nie mam prawa wypowiedziec tego glosno? i dlaczego to wlasciwie jest obrazliwe? jesli ktos skrytykuje moj wyglad- mam dwa wyjscia- albo uznac jego racje i cos zmienic albo stwierdzic ze wlasnie o taki efekt chodzilo i olac krytyke
dlaczego w tym przypadku to tak nie dziala?

@Uschi
- komentarz Pawianny bardzo ciekawy, dziękuję za linka
- równie dobrze mogłabym uznać, że sama sprowokowałam Anonimową, pisząc takiego a nie innego posta, a potem z nią dyskutując - ale nie uznam, bo jak ktoś ma ochotę poobrażać innych, to zazwyczaj po prostu to robi; błędem było jedynie pozwolenie, by jej pierwszy obraźliwy komentarz wisiał tak długo, ale cóż, tego już nie cofnę
- mnie jest bliższy Sadurski niż Żakowski, ale z drugiej strony uważam, że gdyby właściciele niektórych stron bardziej dbali o kulturę dyskusji u siebie, mieliby szansę choć parę osób wychować - a tak, nawet jeżeli im takie zabawy nie odpowiadają, to po części przyczyniają się do ich istnienia

No i słusznie robisz przedstawiając jakieś zasady. Ja jak na razie na LGBTece nie mam nawet weryfikacji słownej, ponieważ do tej pory nikt nie spamował. Ale jak się zacznie spam (oby nie) to będzie trzeba i moderację komentarzy włączyć - oby nie!

Z ludźmi, którzy nie potrafią zachować kultury nie ma nawet o czym gadać :) Takich zawsze pełno się znajdzie - najlepiej usuwać, ignorować i nie zwracać na to uwagi, bo to ich tylko cieszy :)

Poziom dyskutantów bywa różny i chyba nikt nie wymaga żeby dyskusja była naukowa, akademicka też jest fajna :), ale w każdym wypadku obowiązuje nas kultura wypowiedzi i szacunek. Czasami stosuje się tzw. prowokacje, tylko one mają czemuś służyć, a na dodatek zaraz powinne być prostowane, bądź omawiane właśnie w tej konwencji, w której celu zostały użyte.
Cieszę się niezmiernie, że trafiłam na bloga, gdzie mogę spokojnie rozmawiać w duchu Schopenhauera.

"Androgynous" Joan Jett wczesniej wykonywalo Crash Test Dummies spiewany niesamowitym barytonem Brada Robertsa
Co za facet! Wersja godna uwagi
http://www.youtube.com/watch?v=a3Oip5Zgu2U&feature=fvw

Prześlij komentarz