Przejdź do głównej zawartości

Out Music, Lilith Fair, Dragon Age i transkabaret

Wysyp ciekawych stron dla kobiet nieheteroseksualnych (przy okazji dwa newsy: Lesploty dorobiły się nowej skórki, ogólnie daję plusa, ale z ocenianiem czekam na efekt finalny, bo to jeszcze nie koniec, a Wstronekobiet.pl uwzględniło uwagi wyartykułowane w poprzednim poście - super!) ma oczywiście mnóstwo zalet, ale też jedną wadę. Otóż coraz częściej się zdarza, że chcę coś skomentować, ale okazuje się, że już mnie ktoś zdążył ubiec i pozostaje mi się z nim zgodzić (w przypadku gdy nie zgadzam oczywiście jest zupełnie inna zabawa) i ewentualnie powołać. Co gorsza, zaczyna to dotyczyć również muzyki. Ot, na Fioletowej Windzie pojawiła się wiadomość o powrocie objazdowego festiwalu muzycznego Sarah McLahlan Lilith Fair. Wieść o tyle miła, że w 2010 po raz pierwszy w historii festiwal zawita do Europy, a konkretnie do Londynu (choć, jako że trasa, tak jak i lista artystek, nie jest jeszcze domknięta, może również do innych europejskich miast), dzięki czemu również Europejki dostaną szansę zobaczenia na żywo nie tylko czasami bywających po naszej stronie wielkiej wody artystek jak Indigo Girls czy Tegan and Sara (do których nadal się nie mogę przekonać), ale też dawno niesłyszanej Sheryl Crow (którą nieodmiennie uwielbiam) czy ostatnio coraz śmielej przebijającej się do świadomości również polskich wielbicielek pań z gitarami Brandi Carlile:



Więcej na Fioletowej Windzie, a ja po cichu liczę, że może do listy wykonawczyń dołączy jedna taka miss Ferrick, bo wtedy naprawdę nie będę miała wyjścia i wybiorę się do Londynu, by wziąć udział w tym jednodniowym kobiecym święcie.

Z innych wieści muzycznych - swoje nagrody w ten weekend rozdała Out Music, czyli organizacja zrzeszająca otwartych wykonawców i artystów LGBT. Nadreprezentacja pań wśród nagrodzonych cieszy, ale werdykty jury jednak trochę rozczarowują. Najciekawsze jest chyba specjalne wyróżnienie dla Toshi Reagon (z wytwórni Ani Difranco), Polkom znanej chyba głównie z ostatniego odcinka czwartej serii "The L Word":



Blair Hansen, zwyciężczyni w najbardziej mnie interesującej kategorii country/folk, niestety nie jest żadną rewelacją, przynajmniej dla niżej podpisanej, ale może komuś się spodoba:


A na koniec tej części singiel roku według Out Music - wklejam nie ze względu na piosenkę, która jest średnia, ale na fajne paradowe i okołoparadow tłumy:



Pełna lista nagrodzonych na stronie Out Music.

Z niemuzycznych ciekawostek - i zupełnie z pierwszej ręki - barbiom szykuje się konkurencja. Otóż swój kabaret zakładają osoby transgenderowe. Premiera najprawdopodobniej podczas zabawy sylwestrowej w UFIE, na którą się nie wybieramy, bo jak co roku siedzimy w domu z naszym dźwiękofobem. A skoro już przy Absiku jesteśmy - behawiorystka wywróciła nam do góry nogami wszystkie nasze przekonania na temat tego, co jest dla psa dobre, a co nie, w związku z czym trafiłyśmy do ekskluzywnego klubu "opiekunek, które za bardzo kochają swoje zwierzaki". Ale już się poprawiamy, nawet widać efekty (na psie, nie na nas), tak że nie pozostaje mi nic innego, jak polecić fundację Psia Wachta (stronę www mają taką sobie, ale niedługo zaczniemy nad nią pracować).

I jeszcze jeden zabawny drobiazg - Gosia zażyczyła sobie na Gwiazdkę grę Dragon Age. A wszystko nie tyle przez tytułowego smoka (choć smoki uwielbia), ale przez bohaterów gry - m.in. biseksualnego elfa Zevrana, który realizuje się w dwóch obszarach - walcząc i korzystając z uroków życia. O takich konkretnie:



A na koniec rzecz całkiem poważna. Do szczecińskiego sądu trafił (ponownie) akt oskarżenie przeciw trzem neofaszystom, twórcom strony Redwatch. Jako że (jak wielu moich przyjaciół) jestem jakoś w tę sprawę zaangażowana (jako poszkodowana i jako - za sprawą protestu w sprawie spacyfikowania przez policję poznańskiego Marszu Równości w 2005 roku - jedna z osób "odpowiedzialnych" za pojawienie się na stronie listy osób, które ów protest podpisały), trzymam kciuki, by tym razem nic jej nie opóźniło.

Komentarze

  1. Ja raczej, póki co, nawet perspektywy na Londyn nie mam :/

    Akurat T&S lubię i słucham sporo. Ale faktycznie są dość specyficzne i spotkałam się ze skrajnymi opiniami na temat ich muzyki.

    A Brandi Carlile się do mojej świadomości już dość dobrze przebiła. Aż nawet za dobrze :)
    Rzekłabym: 'efing cute' + bardzo ciekawa barwa głosu + gitara + 'gay thing'. Trudno się oprzeć :)

    I w kontekście Sheryl Crow mi się przypomniało:
    1) lepiej słychać: http://www.youtube.com/watch?v=EAO4MbbZq04
    2) lepiej widać:
    http://www.youtube.com/watch?v=oxabl4OlDRY
    :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Paniewa, a pani sama spiewa/podspiewuje sobie country?
    Mozeby cos pospawac? Jakas klasyke country z tematami barbiowymi?

    Kraciasta szmata buty czyszcze
    baterie jak pociski do mikroportu pcham
    ale to bedzie ostry wieczor, no mowie wam.... :)

    m@B

    I jeszcze kogos z banjo zaprosic.To taki rzadki dzis w Polsce instrument ze sam dalby rade robic klimaty.
    Nawet jesli nie na zywca to chocby z talerza.
    Ten ktos nie moglby byc gitarzysta nie gracsem w banjo: bledy dodawalyby autentycznosci...

    OdpowiedzUsuń
  3. ale mi sie beukocik napisal!
    Mialo byc:

    lepszy gitarzysta po kursie przysposobienia do banjo nizli prawdziwy banjolista.Boo bledy tego pierwszego uwiarygadnialyby przekaz.

    przepraszam

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli chodzi o D.A., spójrz, jak na ten aspekt reagują gracze...
    http://gamecorner.pl/gamecorner/1,86013,7366432,Dragon_Age___bedzie_afera_gejowska_.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Ramkin: Komentarze jak najbardziej czytałam :) I tym bardziej chcę dostać tę grę nie tylko dlatego, jak sugeruje Ewa, że jest tam wątek, a nawet Wątek, ale również, dlatego że jest to cRPG i to na dokładkę fantasy! I co ciekawe na PS3, na którym niewątpliwie gra się lepiej niż na kompie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No jasne, przecież się nie gra (z) komentarzami!

    OdpowiedzUsuń
  7. @Metaxu - zaczynam się zastanawiać, kto NIE śpiewał "If It Makes You Happy" z Sheryl Crow :)

    @Neo - podśpiewywać lubię, choć nie zawsze mi wychodzi (co było słychać na ostatnim występie); banjo średni realne, ale myślę nad gitarą.

    @Ramkin - no takie złe te komentarze nie są, z niektórymi bym pograła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Im bardziej sie ludzie (moi zeszlotygodniowi goscie tez!) wami,w tym i toba zachwycaja, tym surowsza samoocena. W medycynie nazywa sie to odbiciem palmy au rebours.
    Bylo git i juz.

    A taniego banjoliniste mozna pewnie znalzezc posrod ruskich grajkow na co na ulicach: zabrac takiemu balalajke i dac banjo.Technika podobna.
    Na Chmielnej pracuje taki gitarzysta klasyczny, chyba z Charkowa, moze bedzie cos wiecej wiedzial?
    Jest tez we Wszawie ruska gazeta moze tam zadzwonic?

    jeszcze chwila a nieproszonym waszym menago zostane.
    Oki,juz sie poprawiam-morda w kubek.

    Zdrowia!

    m@B

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…