Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2009

Dziś zgodnie z tradycją - o nawiedzonych

Na dzień dobry coś śmiesznego. Każdemu portalowi internetowemu zdarzają się wpadki (a to literówka, a to ortograf na stronie głównej, a to link prowadzący w kosmos), ale to akurat wygląda na działanie świadome:



A o transseksualnych fiksacjach pewnego polskiego dziennikarza śmieszno-gorzko pisze Marcin tutaj.

"Ktoś we mnie" Sary Waters przeczytane i, szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia. Może to ze względu na spore niedostatki redakcyjne (dlatego osobom pod tym względem przeczulonym radzę poczekać na wydanie drugie poprawione), może dlatego, że o ile mroczna strona Waters mi odpowiada, o tyle jej realizacja w powieści o nawiedzonym domu już niekoniecznie. Ale broń bogini nie odradzam, bo oprócz elementów (być może?) paranormalnych jest w tej książce znakomity obraz różnic klasowych, jest nastrój i mnóstwo zabawy (wcale zresztą nie tak zabawnej) z gotyckimi konwencjami, jest w końcu to, co u Waters kochamy, czyli wciągająca fabuła i zakończenie, które wcale nie ułatwia zinter…

Kultura i palemka

Na początek już oficjalnie bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze. I lansersko donoszę, że o wywiadzie z nami, oprócz Homików i Lesplot, napisali też: Yga (która rok temu jako druga z przedstawicielek i przedstawicieli "naszych" mediów - po Homikach - napisała o naszym istnieniu), Marcin (z niezastąpionych Homików) oraz Abiekt. A wiecie, kto był w ogóle pierwszy? Ela Turlej, niezależna dziennikarka, krótko po naszym mówionym debiucie w 2007 roku w Planie B. Próbowała potem swój tekst sprzedać kilku mniej i bardziej poważnym tygodnikom (nie skusił się żaden), w końcu opublikowała go na Kobietopolis.pl (jak chcecie przeczytać, wpiszcie "Barbie Girls" w ich wyszukiwarkę, bo bezpośredni link jakoś nie wyskakuje) i wykorzystała jego fragment w tekście "Lesbijki są dyskryminowane przez... gejów" opublikowanym w "Przeglądzie". Może to i w sumie dobrze, że wtedy się nie udało, bo w 2007 roku na takie wywiady było grubo za wcześnie (w sumie nie jes…

Nie tylko "Wysokie Obcasy"

No i mamy swoje pięć minut. Napisały o nas Lesploty (nie ukrywam, że na to liczyłam), co więcej, mój coraz bardziej ulubiony lesbijski serwis plotkarski dodał nasz kabaret do nawigacji, co prawdopodobnie oznacza, że będą pisać częściej. Oczywiście nie mogę w zamian obiecać, że nie będę się tutaj czasami na lesplotowych doniesieniach wyzłośliwiać, ale zapewniam, że będę to robić tylko wtedy, gdy na to zasłużą.

Nasza fotka z okładką pojawiła się też na Homikach w relacji z Marszu we Wrocławiu. Troszkę głupio mi się zrobiło, jak ją zobaczyłam, bo wyszło tak, jakbyśmy się na Marszu pojawiły po to, aby porobić za gwiazdy. Oczywiście pojawiłyśmy się tam z tego samego powodu co wszyscy inni uczestnicy - bo identyfikujemy się z przesłaniem Marszu, czyli z żądaniem wprowadzenia ustawy o związkach partnerskich. Swoją drogą, coraz bardziej się przekonuję, że to nie w stolicy (mimo że teoretycznie najwięcej się tu dzieje), ale w "regionach" tkwi największy potencjał do wprowadzenia zmia…

Strach otworzyć lodówkę...

... bo mogą z niej wyskoczyć Barbie Girls! Właśnie dostałam, więc nie mogę się nie pochwalić. Swoją drogą, Photoshop czyni cuda:)


Cipy na łańcuchach

Co wrażliwsze osoby przepraszam za tytuł notki, ale nie mogłam się powstrzymać. Inspiracja znów na Lesplotach, a konkretnie idzie o artykuł Łechtaczka na łańcuszku - hit czy kit?. Nie, nie chodzi o bardziej, hm, wyrafinowane sposoby osiągania satysfakcji seksualnej, a o biżuterię w kształcie mniej lub bardziej naturalistycznie oddanych cip. No właśnie, cip, nie łechtaczek, a to drugie słowo pada i w tytule, i w tekście, i w komentarzach na serwisie i na Facebooku, gdzie zresztą jest całkiem zabawnie - panie zastanawiają się między innymi, po co nosić łechtaczkę na szyi, którą wybrać - mniejszą czy większą - oraz czy wielkość ma znaczenie; są też oczywiście reakcje na "fuj" i "obrzydliwe". Czy naprawdę "obrzydliwie", sprawdźcie w notce na Lesplotach albo na stronie sklepu, w którym można znaleźć te cudeńka, a która jest zresztą o tyle ciekawsza, że oprócz biżuterii oferuje jeszcze m.in. kubeczki, poduszki czy obrazy, a oprócz cip można na niej znaleźć równ…

Uwaga, nudzę! Dziś znów o działaczostwie

Pewnie już wiecie, że w najbliższy weekend we Wrocławiu w ramach festiwalu Lesbijki, geje i przyjaciele będzie miał miejsce pierwszy Wrocławski Marsz Równości. W komentarzach pod zaproszeniem na Homikach zadziała się z tej okazji dyskusja z Multicultusem, który stwierdził, odnosząc się do padającego w tekście zapytania, czy Wrocław zda egzamin z tolerancji, że nie ma co się zastanawiać nad reakcjami wrocławskiego społeczeństwa na imprezę, bo to, jak nas widzą, nie jest naszym największym problemem. Ważniejsza jest nadal nikła partycypacja osób niehetoresksualnych w takich wydarzeniach jak parady, czy też w ogóle w walce o nasze prawa, i to właśnie aktywizacją środowiska, a nie reakcjami społeczeństwa, powinni się przez najbliższe lata zajmować działacze.

Zgadzam się, że słaba frekwencja na paradach czy fakt, iż spośród pewnie setek tysięcy użytkowników naszych portali internetowych zaledwie parę tysięcy złożyło swoje podpisy pod petycją w sprawie wprowadzenia związków partnerskich, św…

Brzydcy w sieci i różowy Redwatch

Ostatnio w sieci znalazłam dwie warte skomentowania (o odwiedzeniu niech każdy zadecyduje sam) strony. Najpierw coś śmiesznego, czyli serwis randkowy Tylko Piękni - randki bez rozczarowań. W zakładce "O nas" możemy przeczytać m.in.:

TylkoPiekni.pl to portal randkowy stworzony z myślą o atrakcyjnych ludziach, którzy poszukują kontaktu z innymi atrakcyjnymi osobami w sieci. Selekcja przeprowadzana przez panel osób pracujących w świecie mody jest gwarancją wysokiego standardu, jeśli chodzi o wygląd naszych użytkowników. 

Czy mnie to oburza? Sformułowanie "wysoki standard wyglądu użytkowników" trochę tak, sam pomysł - niekoniecznie. W końcu każdy może sobie stworzyć i prowadzić taki serwis, jaki chce. Każdy też może zadecydować, czy ma ochotę wejść do kolejnego klubu z selekcją, czy też wybierze bardziej otwarte miejsce. Rozbawił mnie za to tekst o serwisie na Technonews.pl:

Z drugiej strony, istnieją też portale randkowe dla psów, dla katolików czy dla ogrodników. Tym s…

W oczekiwaniu na wielki weekend

Już za tydzień dwa wielkie wydarzenia - oczywiście w skali naszego małego, acz niekoniecznie skromnego kabaretu. W sobotę 24 października, z samego rana w kioskach w całej Polsce pojawią się "Wysokie Obcasy" z piękną różową okładką. A na okładce któż by inny jak nie kabaret Barbie Girls w całej okazałości. W środku wywiad, który wprawdzie na publikację czekał pół roku, ale w końcu się doczekał. A wieczorem, po naszym występie na wrocławskim festiwalu Lesbijki, Geje i Przyjaciele (który to występ jest rzecz jasna drugim wielkim wydarzeniem, bo Wrocław kochamy bardzo), będziemy mogły hurtowo owe "Obcasy" poautografować, coby nasze fanki i fani mieli co w ramki oprawiać i nad łóżkami wieszać. A co!

Z tym wywiadem związane są zresztą dwie historyjki - jedna nieco zleżała, jedna świeżutka. Ta pierwsza miała miejsce parę miesięcy temu, kiedy miałyśmy w studiu "Wyborczej" sesję zdjęciową do artykułu. Otóż w pewnym momencie zerknęłyśmy na tablicę, na której zanot…

Seks, folk, Noble i literackie blogi

Jakby ktoś jeszcze nie zauważył, to od tego roku wychowanie seksualne, lepiej znane jako wychowanie do życia w rodzinie, jest w szkołach nieobowiązkowo obowiązkowe. Polega to na tym, że młodzi ludzie muszą na nie uczęszczać, o ile rodzice ich nie wypiszą. Dotychczas było tak, że rodzice musieli dzieci na nie zapisać. Teoretycznie różnica spora, w praktyce wychodzi na to samo, a nawet gorzej, bo w niektórych szkołach nauczyciele posuwają się do zachęcania rodziców do wypisywania dzieci. Taki przypadek opisuje dziś w "Wyborczej" Ola Pezda:

Szkoły powinny organizować 14 godzin wychowania do życia w rodzinie co roku, od piątej klasy podstawówki, aż po maturę. XXI LO w Łodzi - ponad 500 uczniów. Żaden nie chodzi na WDŻ. Nie dowie się więc w szkole, jak uniknąć HIV, nie nabrać się na pigułkę gwałtu, odmówić seksu albo "nie wpaść" podczas wakacji. Bo rodzice na pierwszym szkolnym zebraniu na trzy lata z góry oświadczyli, że nie wyrażają na to zgody.

Dlaczego? Ponieważ dyr…

Na wesoło: o coming outach i nie tylko

Wczoraj (a w zasadzie dziś w nocy) było tu smutno, a przynajmniej jesienno-melancholijnie. Dziś (a właściwie wieczorem) z okazji Dnia Wychodzenia z Szafy chciałam dla Was znaleźć kilka comingoutowych piosenek, wybrałam w końcu coś trochę innego, ale może dzięki temu będzie zabawnie. Nie mam pojęcia, jak to ułożyć, więc pójdę na łatwiznę i zrobię to chronologicznie.

Na początek Alix Dobkin, czyli pierwsza wyoutowana lesbijka w przemyśle muzycznym. Alix zrobiła coming out w 1972 roku, a w 1973 nagrała "Lavender Jane Loves Woman", pierwszą w historii płytę nagraną przez i dla lesbijek, na której znalazło się między innymi słynne "Lesbian Code", gdzie przez ponad sześć minut wylicza słowa używane przez lesbijki do określania siebie, takie jak "członkini drużyny", "rodzina" czy "vagitarian" ("wagitarianka") i "hasbien" (gra słów "lesbian" i "has been" – ta, która kiedyś była lesbijką). Swoją drogą, cz…

Smutna muzyka na deszczowe wieczory

Na początek - najlepsze życzenia dla wszystkich moich Czytelniczek i Czytelników z okazji Międzynarodowego Dnia Wychodzenia z Szafy. Dziś mój ulubiony comingoutowy filmik z comingout.blox.pl. Gdy go obejrzałam, przyszedł mi do głowy początek jednego z naszych skeczy, a konkretnie jednej z żenujących historii z mojego życia, które opowiadam: "W życiu każdej kobiety przychodzi taki moment, w którym uświadamia sobie, że jest lesbijką".



A moja ulubiona historia comingoutowa ostatnich dni pojawiła się w komentarzach do tego tekstu na Homikach. Loca pisze:

Wczoraj wyoutowalam się przed 3000 osobami w pracy:) Wysłałam do wszystkich maila z wyjaśnieniem, dlaczego mówię o swoim życiu prywatnym na forum - zmusiły mnie do tego wyniki badań w Polsce w zeszłym roku - 15% społeczeństwa nas zna osobiście, i są znacznie bardziej tolerancyjni przez to. Dostałam dziesiątki gratulacji za odwagę, kilka osób osobiście przyszło uścisnąć rękę, przeżyłam debatę z szefowa HR przy obecności całego je…

Pikiety, Harry Potter i trochę marudzenia

Na Gaylife pojawiła się relacja ze spaceru po HomoWarszawie "Spacer po HomoWarszawie - sukces czy kompromitacja?". Tytuł niczym z "Proroka Codziennego" (na wypadek, gdyby ktoś nie czytał - to z "Harry'ego Pottera"), coś jak "Harry Potter - kłamca czy bohater?". Z relacji wynika, że głównie włóczyliśmy się po pikietach i darkroomach. Najlepsze jest jednak zakończenie:

Po co tak bardzo przewodnicy podkreślali kible i parki? Owszem były, ale organizatorzy powinni wykazać moim zdaniem więcej umiaru w obecności heteryckich dziennikarzy. Potem ukazał się tekst w Wyborczej (...) i niestety wielu heteryków ten kiblowy kontekst razi. Czy Abiekt i spółka nie powinny bardziej dbać o dobry PR naszej mniejszości? 

Potem przywołany jest jeszcze inny przykład "złego PR-u", z 2003 roku, kiedy to Robert Biedroń rzekomo powiedział w Polsacie, komentując homofobiczny paszkwil Grzegorza Górnego o "leczeniu" z homoseksualizmu, którego tytułu n…

Notka Kotka

Znacie serwis Kotek.pl? Jeżeli nie znacie, to znaczy, że prawdopodobnie nie chodzicie już do gimnazjum ani pierwszych klas liceum albo mieszkacie w dużym mieście i lansujecie się nie w internecie, ale w centrach handlowych. Albo wybrałyście Papilota. Celowo piszę "wybrałyście", bo Kotek jest serwisem zdominowanym przez nastolatki. Choć i nastolatkowie ponoć się zdarzają.

Kotek to serwis, na którym znajdziecie informacje o gwiazdach, o których prawdopodobnie w życiu nie słyszałyście. Bohaterach HSM, Jonas Brothers, Emily Osment czy Selenie Gomez. Kotek ma też swoje radio, serial internetowy, a także forum. I na tym forum Gosia wynalazła mi dzisiaj arcyciekawą dyskusję o homoseksualizmie. Całość tu, a dla leniwych wrzucam co ciekawsze fragmenty. Zachowałam oryginalną pisownię, ale nie pisownia jest tu ważna.

co uważacie o homoseksualistach ? dla mnie są normalnymi ludźmi, którzy kochają ludzi swojej płci. co w tym złego ? ; \ przecież liczy się miłość, że kogoś kochasz. ale c…

Newsowy poniedziałek

Dziś newsowo, bo po dniu spędzonym nad korektą tekstu prawniczego o dyskryminacji w ogłoszeniach o pracy trudno mi się zabrać do czegoś bardziej mojego.

Nie minęło nawet kilka dni od "sensacyjnego" wyznania Anny Muchy na łamach "Playboya", w którym aktoreczka przyznała się do romansu z reżyserką Małgorzatą Szumowską, a już mamy oświadczenie Muchy, że została źle zrozumiana i żadnego romansu nie było. Przy okazji nie omieszkała zaznaczyć, że nie spała również z Rafałem Maserakiem i Ędwardem Ąckim. Wymienianie, z kim się nie spało, to dość ciekawy pomysł, niniejszym więc oświadczam, że nie spałam z osobą, która pod naszym skeczem "Parada Równości" zamieszczonym na Innej Stronie napisała "spałam z nimi".

Dorota Stalińska dla odmiany idzie w zaparte i upiera się na łamach "Dziennika", że trzynastolatki naprawdę same pchają się facetom do łóżka. Ale tym razem są to już biedne trzynastolatki i oczywiście jest to poważny problem. Czasem jedn…

Spacer po HomoWarszawie - minirelacja

No i nie udało mi się wykrakać deszczowego spaceru po HomoWarszawie. Znaczy się ulewa była, ale dopadła nas pod kolumnami Białego Domu przy rondzie de Gaulle'a, gdzie mogliśmy się miło pointegrować, czekając na przejaśnienie. A potem przyszła tęcza, a nawet dwie. Jak oni to zrobili, nie wiem, dowody poniżej.

Abiekt - jeden z twórców "HomoWarszawy"
Z atrakcji zaplanowanych - m.in. oglądanie z zewnątrz Utopii (której właściciele nie zgodzili się wpuścić wycieczki do środka), pikiet przy placu Trzech Krzyży, opowieści o Alhambrze, Masonerii, Iwanie Groźnym, SPATiFIE, Lodi Dodi, pisarzach i innych osobistościach oraz... zwiedzanie Fantomu, dokąd chyba po raz pierwszy w historii wpuszczono kobiety. Dla niezorientowanych - Fantom to założony przez Sławka Starostę w 1994 klub gejowski, gdzie można zaznać wszelkich rozkoszy w różnorodnych sceneriach - darkroomach, saunie, jacuzzi... Mnie najbardziej rozbawił napis na jednych drzwiach - "oralnia". Oraz dialog z barmanem,…

Coming outy i spacer w deszczu

Kolejny przyczynek do dyskusji o płci, tym razem w wydaniu Otto Weiningera (podziękowania dla Grety za przypomnienie):

Mężczyzna jest to symbol najwyższej etycznej indywidualności, wyższa forma życia, geniusz żyjący w heroicznej samotności, ascetyczny myśliciel, tworzy świat pojęć i stawia w ten sposób barykady mające uchronić go przed chaosem. Kobieta to właśnie amoralny i panseksualny wampir, pochłaniający wszystko, co się wokół niej znajduje. (...) Unicestwienie kobiety uratuje ludzkość przed zagładą.

Może nie powinno, ale strasznie mnie to rozbawiło. Szczególnie ten amoralny i panseksualny wampir. Biedny Otto.

Wokół Międzynarodowego Dnia Wychodzenia z Szafy rozpętała się już niezła dyskusja, co ciekawe, dyskutują głównie lesbijki i geje. Przykład tutaj. Obok głosów, jaka to wspaniała akcja i wspaniali ludzie, którzy, ujawniając się, dają nadzieję innym, są i głosy z rodzaju po co to wszystko i z czym tu się obnosić, jak i znacznie ciekawsze o tym, że nie każdy i nie zawsze może teg…

Lesploty i homopingwiny

Wśród setek obelg i głupot (oprócz Zanussiego wykazała się m.in. Stalińska, która stwierdziła, że trzynastolatki same pchają się tym biednym facetom do łóżka) znalazłam dwa bardzo ciekawe komentarze na temat sprawy Polańskiego. Jeden na blogu Wojtka Orlińskiego (który jest zresztą moim numerem jeden w polskiej blogosferze) - Wojtek zwraca uwagę na coś, co wszystkim chyba dotąd umknęło, a mianowicie używanie przez wielu dyskutantów słowa "gwałt", podczas gdy w rzeczywistości chodzi o "unlawful sexual intercourse", i na korelację z pamiętną "sprawą Agaty", kiedy ten sam w kwalifikacji prawnej czyn przez stronę potępiającą decyzję o aborcji już gwałtem nazywany nie był (wtedy używano sformułowania "stosunek będący czynem zabronionym"). Poza tym Wojtek Polańskiego jednak potępia. Drugi komentarz popełniła naczelna TOK FM Ewa Wanat. Ewa pisze z punktu widzenia ofiary molestowania i pokazuje, że sposób, w jaki broni się Polańskiego, jest typowy dla ro…

Tłusta lesbijka z Arkansas w Warszawie

A jednak! W końcu również do stolicy zawita ktoś, na czyj koncert, o ile coś się (tfu, tfu) nie wydarzy, na pewno się wybiorę. 21 listopada w klubie Palladium wystąpi zespół Gossip z genialną wokalistką i showmanką Beth Ditto.

Tu jest zabawnie:



A tu zdecydowanie bardziej tak jak lubię, czyli rockowo, a przy okazji można sobie pooglądać różne wcielenia Beth:



Beth Ditto to kolejny przykład na to, że nie trzeba być seksbombą, aby odnieść sukces w przemyśle muzycznym. W 2006 roku została okrzyknięta przez "wyrocznię" w kwestii tego, co w muzyce jest modne, a co nie, czyli pismo "New Musical Express", najbardziej ekscytującą postacią na amerykańskiej scenie muzycznej. "Beth to ikona rockandrollowego nonkonformizmu" - uzasadnił swoją decyzję "NME". "Z głosem jak Tina Turner i prezencją sceniczną liczoną w megawatach Beth wyróżniałaby się wszędzie, nie tylko w świecie męskiego rocka alternatywnego. Wychowała się jako punkowa lesbijka w Arkansas,…