Przejdź do głównej zawartości

And the winner is...

Zanim ogłoszę wyniki konkursu, kilka słów podsumowania i rozwiązanie zagadki. O zinterpretowanie sytuacji ze zdjęcia pokusiło się siedem osób, zgłaszając osiem historii. Żadna nie odgadła, co się naprawdę działo (żadna chyba zresztą nawet nie próbowała), w związku z czym oceniłyśmy (rzecz jasna subiektywnie) inwencję. Co się zatem naprawdę dzieje na zdjęciu? Właśnie zaczyna się druga tura występów drag kingów, w związku z czym przeciskam się przez rozentuzjazmowany tłum na z góry upatrzoną pozycję w rogu sali. Marta (kobieta ze spinką w kształcie kokardy) próbuje przyspieszyć owo przeciskanie, kładąc mi rękę na prawym ramieniu, gdyż zasłaniam jej scenę. Ręka na moim lewym przedramieniu to ręka Gosi, która ciągnie mnie za sobą. Monika (kobieta z muszką) robi głupią minę do fotografki. Trywiał, prawda?

No dobrze. Jednogłośnie wygrała Vesna. Niniejszym proszę o kontakt - trzyczesciowygarnitur(at)gmail.com. Zadecydowało idealne wpasowanie w realia wieczoru oraz dłonie jako element koszuli. Drugie miejsce ex equo przypadło Lajt i Metaxu, pierwszej za pięknego chłopca (ach, ten mój narcyzm), drugiej wybitną nieprzystojność jej wizji. Nagrody pocieszenia wymyślimy, gdy tylko się nadarzy okazja spotkania (swoją drogą małe spotkanie czytaczek i czytaczy tego bloga można by kiedyś urządzić - na przykład przy okazji najbliższego Europride'u, na który ściągnie pewnie sporo osób). A, Uschi, przestań chlipać i użyj telefonu. Ale nie licz na to, że wciśniesz nam jakiegoś zagrzybionego potwora zza muszli. Ten, którego już mamy od Ciebie, w zupełności nam wystarcza.

Skoro już przy Europride jesteśmy, to ubawiła mnie dziś dyskusja pod wspomnianym wczoraj postem Abiekta. A konkretnie zapewnienie organizatorów, że na pewno znajdę coś dla siebie, bo dla dziewczyn też coś szykują. Kurczę, nie wiedziałam, że Cyndi, Jimmy i Nina są w bloku "dla chłopców". Na dodatek okazuje się, że to coś dla dziewcząt ma być w cięższych klimatach, bo ponoć takie właśnie lubimy. Taa... Nie, żebym podejrzewała organizatorów o złe intencje, ale zdecydowanie popieram wyrażony w jednym z komentarzy postulat, by imprezy dzielić tematycznie, nie płciowo. Choć oczywiście z przyjemnością wybiorę się na jakąś przebierankową imprezę tylko dla kobiet. Jako piękny chłopiec rzecz jasna.

Żeby nie było, że tylko marudzę, podrzucam też małą podpowiedź. Portal TopGaySongs.com pokusił się o stworzenie listy pięćdziesięciu najlepszych lesbijskich piosenek. Można zarówno głosować, jak i wpłynąć na dodanie (i wyrzucenie) piosenek do listy. Dobór utworów spotkał się już z krytyką (konstruktywną) jednej z blogerek portalu After Ellen (do przeczytania tu), jednak na pewno na plus tego rankingu można policzyć nieobecność Katy Perry. Na minus - brak Gossip, Janis Joplin, Tori Amos czy Brandi Carlile (może jeszcze dodadzą).

Póki co pierwsza siódemka wygląda następująco:

1. Tegan and Sara "When I Get Up" (piosenka zaczyna się mniej więcej w 90 sekundzie klipu)

 

2. The Indigo Girls "Closer to Fine" (na You Tube jest pewnie z dwieście klipów do tej piosenki, bo to prawdziwy hymn, tak że pozwalam sobie na wybór wersji krótkiej, ale za to z solowym początkiem Julie Wolf)



3. Sophie B. Hawkins "Damn, I Wish I Was Your Lover" (klip pojawił się w moim zestawieniu najseksowniejszych piosenek tu, a zresztą i tak wszyscy go znacie; a druga, zbanowana kiedyś przez MTV, wersja jest okropna, tak że jej nie wykorzystam)

4. Melissa Etheridge "Come to My Window" (hymn lesbijek zdaniem Gosi, swoją drogą ten klip chyba mocno zainspirował twórców teledysku do "Jenny" Edyty Bartosiewicz, tak jak i sama Bartosiewicz swojego czasu naśladowała styl Etheridge)



5. t.A.T.u. "All the Things She Said" (t.A.T.u. to według After Ellen największa pomyłka tego zestawienia, do niedawna bym się zgodziła, ale znaleziony na Innej Stronie tekst "10 lat t.A.T.u. - jak dwie uczennice chciały zbudować nową Rosję" trochę zmienił mój punkt widzenia. Co nie zmienia faktu, że mam nadzieję, że w ostatecznym zestawieniu znajdą się mocno niżej)



6. Cyndi Lauper "Time After Time" (tak, wiem, że wszyscy to znacie, nawet dziewczynki:))



7. Joan Armatrading "The Weakness in Me" (piosenka czasami przypisywana Tracy Chapman, jeden z najsłynniejszych utworów rozstaniowych)



W zestawieniu nie zabrakło oczywiście Melissy Ferrick, Ani DiFranco, Jill Sobule. k.d. lang, Alix Dobkin czy Tracy Chapman. Nie ma za to cięższych klimatów - no ale to nie Polki układały:)

Zbliża się północ, tak że kończę tego posta. W końcu obiecałam rozwiązać konkurs dziś. A, z zabawnych rzeczy polecam kącik porad na blogu u koleżanki. I, jako że to pierwsza część, zachęcam do zadawania pytań, by mogły powstać kolejne.

Komentarze

  1. Muszę sobie taką koszulę z rękami załatwić... ;)
    Gratulacje dla zwyciężczyni :)

    Ad listy. Rzekłabym, że jest "dość" chaotyczna. Może się wyklaruje, kiedy więcej osób zagłosuje. Szkoda, że marne szanse, żeby się ktoś z niej pojawił na EP (no, chyba że Cyndi Lauper).

    Mała refleksja ad pierwotnej wersji teledysku do "Damn,..." Dopiero w zeszłym tygodniu widziałam ją po raz pierwszy i muszę w tym momencie podziękować za cenzurę. Druga wersja nie dość, że jest o niebo lepsza, to jeszcze, skandalicznie wręcz, nieheteroseksualna :)

    I ad teledysku do "Come To My Window". Zawsze mnie jakoś rozczula. To chyba przez tę Juliette Lewis w fazie "przedmorderczej".

    OdpowiedzUsuń
  2. chciałam podziękować rodzinie, przyjaciołom i bałwanowi z balkonu, którzy wspierali podczas powstawania komentarza.

    tak czy siak, zrzekam się nagrody na rzecz innych konkursowiczów albo jakiegoś domu dziecka - gram dla herbu. nie jestem z Wawki i praktycznie nie bywam w stolycy, także zadowolę się satysfakcją. no, chyba że Wy odwiedzacie Wro w najbliższym czasie.

    zestawienia muzycznego nie skomentuję, bo to zupełnie nie moje klimaty. O_o

    OdpowiedzUsuń
  3. Tegan and Sara na pierwszym miejscu to strzał w dziesiątkę, świetny zespół. Zwyciężczyni konkursu serdecznie gratuluję, komentarz był genialny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. @Metaxu
    Sophie B. - dokładnie, dzięki za cenzurę. Muszę to napisać, trudno - w pierwszej wersji podwinięta spódnica Sophie wygląda jak gigantyczna pielucha!

    A lista - zobaczymy. W końcu pierwsza wersja jest dziełem facetów;P

    @Vesna
    Póki co do Wrocławia się nie wybieramy, ale na pewno w tym roku jeszcze tak:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba każdy, kto go oglądał, ma podobne skojarzenie. Pielucha, jak nic :D

    Ale to na pewno jest podwinięta spódnica? Na lokalnym forum pojawiła się sugestia, że to ówczesne stringi :)
    Ekspertem w bieliźnianych trendach lat 90. nie jestem, więc daruję sobie kategoryczne stwierdzenia.

    W każdym razie ten teledysk, to pomyłka. Nie tylko w kwestii doboru garderoby.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam bieliznę lat 90. i to zdecydowanie nie są stringi. Takie stringi to jakieś 2 tysiące lat temu się nosiło:)

    Oglądając jej teledyski z czasów, kiedy była jeszcze związana z Sony, w ogóle mam wrażenie, że ona sobie robi jaja z image'u seksownej ślicznotki, w który chcieli ją wepchnąć. Te konie na plaży, te zakonne kiecki...

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszy mnie bardzo wyróżnienie, tym bardziej, że moje poczucie humoru ni jak się ma do udziałów w konkursach kabaretowych, tudzież innych zabawnych. Żona moja przoduje w sarkaźmie i dowcipie, więc uważam, że jedna na chałupe starczy.
    W W-wie bedziemy 18 lub 19 lutego :) ale oczywiście, to nie ja wygrałam, więc...

    OdpowiedzUsuń
  8. @Lajt
    To super, bo 18 mamy z Gosią występ w Ustach Mariana:) W związku z tym zapraszamy i na występ, i na kawę po:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…