Przejdź do głównej zawartości

Jeszcze raz to samo, czyli gościnny występ na Homikach

Jeżeli komuś się jeszcze nie znudziły dyskusje o wizerunku, "męskości", "kobiecości" itd., itp., to zapraszam do przeczytania i skomentowania mojego tekstu na Homikach, który powstał właśnie pod wpływem tychże dysput, a właściwie jest jakąś tam ich kompilacją i częściowym (bo jeszcze nie czas na całościowe) podsumowaniem. Część tez (a nawet tekstów) już znacie, ale jest i parę nowości.

Pamiętam, jak te parę lat temu (osiem? dziesięć? dwanaście?) każda wzmianka w mediach o gejach czy lesbijkach - bo o innych literkach ze skrótu LGBTQetcetera wtedy chyba w ogóle nie pisano – wywoływała u mnie przyspieszone bicie serca i chęć natychmiastowego posiadania odpowiedniego numeru pisma czy fragmentu programu telewizyjnego. Do dziś mam moje archiwum z tamtych i ciut późniejszych czasów, z obowiązkowym "Cosmopolitanem" z 1998 roku z coming outem Izy Filipiak, "Newsweekem" z 2002 roku Ygą Kostrzewą i Anną Zawadzką, legendarną już serią artykułów z "Gazety Wyborczej" z tego samego roku, zapoczątkowaną tekstem Jacka Kochanowskiego "Geje nie będą udawać małżeństw", czy "Wysokimi Obcasami" z 2004 roku, z których okładki spogląda dla odmiany Suzi Andreis. Ba, w mojej kolekcji znalazła się również rzecz znacznie wcześniejsza – czyli pierwszy telewizyjny występ polskich lesbijek w 1995 roku w programie "Na każdy temat" prowadzonym wówczas przez nieżyjącego już Andrzeja Woyciechowskiego.

Co się zmieniło od tamtych czasów? Wszystko i nic. Wszystko, bo jest powszechnie dostępny internet, bo o osobach nieheteoseksualnych pisze się niemal codziennie i na dodatek z każdej możliwej perspektywy - polskiej, światowej, homofobicznej, asymilacyjnej, queerowej itd., itp. Nic, bo tych medialnych kobiet nieheteroseksualnych nadal jest jak na lekarstwo, a ich telewizyjne czy prasowe wystąpienia wciąż wywołują silne emocje. Silne, ale też zupełnie inne niż te parę lat temu z pierwszego zdania tego tekstu. Bo wtedy człowiek się najzwyczajniej w świecie cieszył, że coś takiego zobaczył, a nawet miał czasami okazję poczuć się niejedyną lesbijką we wsi. A teraz dyskutuje się o wizerunku, reprezentatywności, twarzach, strojach i poglądach... 


Całość tu. Miłej lektury:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…