sobota, 23 stycznia 2010

Jeszcze raz to samo, czyli gościnny występ na Homikach

Jeżeli komuś się jeszcze nie znudziły dyskusje o wizerunku, "męskości", "kobiecości" itd., itp., to zapraszam do przeczytania i skomentowania mojego tekstu na Homikach, który powstał właśnie pod wpływem tychże dysput, a właściwie jest jakąś tam ich kompilacją i częściowym (bo jeszcze nie czas na całościowe) podsumowaniem. Część tez (a nawet tekstów) już znacie, ale jest i parę nowości.

Pamiętam, jak te parę lat temu (osiem? dziesięć? dwanaście?) każda wzmianka w mediach o gejach czy lesbijkach - bo o innych literkach ze skrótu LGBTQetcetera wtedy chyba w ogóle nie pisano – wywoływała u mnie przyspieszone bicie serca i chęć natychmiastowego posiadania odpowiedniego numeru pisma czy fragmentu programu telewizyjnego. Do dziś mam moje archiwum z tamtych i ciut późniejszych czasów, z obowiązkowym "Cosmopolitanem" z 1998 roku z coming outem Izy Filipiak, "Newsweekem" z 2002 roku Ygą Kostrzewą i Anną Zawadzką, legendarną już serią artykułów z "Gazety Wyborczej" z tego samego roku, zapoczątkowaną tekstem Jacka Kochanowskiego "Geje nie będą udawać małżeństw", czy "Wysokimi Obcasami" z 2004 roku, z których okładki spogląda dla odmiany Suzi Andreis. Ba, w mojej kolekcji znalazła się również rzecz znacznie wcześniejsza – czyli pierwszy telewizyjny występ polskich lesbijek w 1995 roku w programie "Na każdy temat" prowadzonym wówczas przez nieżyjącego już Andrzeja Woyciechowskiego.

Co się zmieniło od tamtych czasów? Wszystko i nic. Wszystko, bo jest powszechnie dostępny internet, bo o osobach nieheteoseksualnych pisze się niemal codziennie i na dodatek z każdej możliwej perspektywy - polskiej, światowej, homofobicznej, asymilacyjnej, queerowej itd., itp. Nic, bo tych medialnych kobiet nieheteroseksualnych nadal jest jak na lekarstwo, a ich telewizyjne czy prasowe wystąpienia wciąż wywołują silne emocje. Silne, ale też zupełnie inne niż te parę lat temu z pierwszego zdania tego tekstu. Bo wtedy człowiek się najzwyczajniej w świecie cieszył, że coś takiego zobaczył, a nawet miał czasami okazję poczuć się niejedyną lesbijką we wsi. A teraz dyskutuje się o wizerunku, reprezentatywności, twarzach, strojach i poglądach... 


Całość tu. Miłej lektury:)

0 komentarze :

Prześlij komentarz