sobota, 16 stycznia 2010

Obraza uczuć w praktyce (głównie sądowej)

Skandal (zawsze chciałam tak zacząć)! Wśród fraz, po których ludzie do mnie trafiają, zdarza się czasami moje imię i nazwisko (co jest rzecz jasna bardzo miłe), ale dziś pojawiły się one w towarzystwie sformułowania "mój pierwszy raz". Droga pani lub panie, lub osobo nieokreślająca swojej płci, jeżeli jeszcze tu jesteś lub zaglądasz - to nie jest TAKI blog! He, he. Jeżeli zaś masz "czyste" intencje i chcesz po prostu się dowiedzieć, czy moje kabaretowe monologi o internetowych randkach i pechowych romansach są prawdziwe, mogę powiedzieć, że i tak, i nie. To znaczy zawsze są prawdziwe, ale nie bazują wyłącznie na moich doświadczeniach. A tak w ogóle to wiem, że trochę was tym Google'em katuję, ale czasami po prostu nie mogę się powstrzymać. A poza tym to on jest duży, silny i warto się z nim przyjaźnić.

Dobrze, dość lansu, wracamy do tematów ciężkich i dyskusyjnych. Z ciekawych spraw sądowych o naruszenie dóbr osobistych rozpoczął się proces Wandy Nowickiej przeciw Joannie Najfeld o pomówienie tej pierwszej, że jest na liście płac przemysłu providerów aborcji i antykoncepcji. Zakończyła się za to sprawa o kasację wyroku nakładającego karę na Polsat za wyemitowanie programu, w którym Kazimiera Szczuka sparodiowała niepełnosprawną Magdalenę Buczek z Radia Maryja. Sąd Najwyższy oddalił kasację, powołując się między innymi na orzecznictwo Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Podkreślił, że Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, gwarantując każdemu swobodę wypowiedzi, nakłada też pewne ograniczenia, których celem jest ochrona czci i dobrego imienia innych osób. Oraz że wolność wyrażania opinii nie jest absolutna i może doznawać pewnych ograniczeń formalnych i materialnych. Zaznaczył, że "nawet wypowiedź artystyczna nie może być obraźliwa". To ciekawe uzasadnienie wyroku również w kontekście Naszej Sprawy 2.

Ale nie tylko dlatego o tej sprawie piszę, bo są w niej jeszcze przynajmniej dwa godne poruszenia aspekty. Pierwszy to zachowanie Szczuki po tym, jak się dowiedziała, że sparodiowana przez nią osoba jest niepełnosprawna (bo że tego nie wiedziała, w to akurat wierzę) - czyli natychmiastowa skrucha i przeprosiny (czyli coś, co, jak dla mnie, załatwiło sprawę, i czego, przed pójściem do sądu, chcieli i nie dostali zarówno Ryszard Giersz, jak i autorzy Naszej Sprawy 2). Druga to podejście niektórych (głównie prawicowych) mediów do pani Buczek, która w wielu tekstach jej poświęconych jest po prostu "Madzią". Czyli z jednej strony oburzamy się na sparodiowanie jej niepełnosprawności, ale z drugiej - właśnie przez jej niepełnosprawność - odmawiamy jej na przykład prawa do dorosłości. Gorąco polecam w tym temacie wywiad z 2008 roku z dr Alicją Długołęcką "Niewidzialne lubią się kochać", opublikowany w "Wysokich Obcasach".

A teraz zagadka - kto napisał poniższe słowa:

Jest (...) zasadnicza różnica między seksem dwóch dorosłych kobiet lub mężczyzn, a stosunkiem seksualnym z kozą, dzieckiem lub trupem. Po pierwsze, te trzy ostatnie czyny są po prostu zabronione i ścigane prawnie. Kto dopuszcza się tych obrzydliwości, jest najzwyczajniej w świecie przestępcą. (...) pomijając już aspekt prawny, naprawdę nie widzisz różnicy między pocałunkiem dwóch kobiet, a pieszczotami z trupem lub całusami składanymi wprost w świński ryj? (...) tego typu wystąpienia nie tylko wpychają nas w niszę partii nieżyczliwej ludziom (a tym samym oddalają nas od zwycięstwa w najbliższych wyborach), ale są po prostu niemądre.

I od razu rozwiązanie - europoseł PiS-u Marek Migalski. A pisze to na swoim blogu w odpowiedzi na pomysły innego posła PiS-u Stanisława Pięty, który niedawno apelował, by, pod płaszczykiem walki z pedofilią, inwigilować środowisko osób nieheteroseksualnych (trochę pisałam o tym tu), a już zupełnie ostatnio, zabiegając o zablokowanie planowanej na czas Europride wystawy w Muzeum Narodowym "Ars Homo Erotica", w piśmie do Ministra Kultury napisał, że homoseksualizm jest "dewiacją podobną do zoofilii, pedofilii i nekrofilii". Niezależnie od tego, jakie są pobudki Migalskiego (o ile nie jest to po prostu zwykłe oburzenie), jego głos jest najzwyczajniej w świecie rozsądny.

Tak na marginesie, to, mimo iż osoby, którym kibicuję, nigdy nie przekraczają progu wyborczego w wyborach do Europarlamentu, generalnie lubię te wybory, bo dzięki nim Polskę chociaż na jakiś czas opuszczają różne ekstremalne postacie w rodzaju Macieja Giertycha. Może i Piętę by tam wysłać? Wprawdzie nie sądzę, by go to ucywilizowało (choć wierzę, że niektórzy są reformowalni), ale przynajmniej jego interpelacje mogą tam liczyć na właściwe przyjęcie.

A teraz wyłączam komentowanie tego posta. No dobra, jednak nie, dam radę:)

12 komentarze :

paniewa,
ja tez nie wytrzymalem: MUSZE skomentowac.

1.Migalski/Pieta.
To jest gra dla duzych dzieci: Pieta cuchnie boo p.Kaczynski walczy o mohery ktore wlasnie powstala partia ajatollaha Rydzyka kaptuje.Stad akcja "MuzNar" akcja "homo=nekro".

A z drugiej strony- by ci co tego potrzebuja dostaja kontr oferte od p.Migalskiego.Ta sama partia, dwa sprzeczne glosy.

Zaloze sie ze entefuhrer slowa w tej kwestii nie powie.Nie przylaczy sie ani do Piety ani do Migalskiego.

Juz wiesz czemu nie kupuje pisania pana M?
Czemu czytam to co napisal jako ROLE w ktorej ocena homo jest wypadkowa gry o elektorat?

2.Z tego co powyzej wynika czemu ludz jakis trafil na twoj blog poprzez fraze "jej pierwszy raz"; boo niewinnosc,niepokalanie,dziewictwo, wrecz bije z twego textu o p.Migalskim.

3.Czy glosowalabys na p.Piete gdyby oznaczalo to ze pojedzie on sie cywilizowac z Polski do Europy?
Ja nie,nonsorry.
Jestem za (dobrowolna!) eutanazja.

m@B

PS.nieskoromnie polece dowcip na wlasnym blogu: koze tez zawlaszcze, niech im juz nic nie zostanie.

m

No, no, ty mnie tu od dziewic nie... :) W końcu napisałam, że niezależnie od pobudek jest to głos rozsądny. Czyli że zakładam, że pobudki mogą być różne - choćby i taka, o jakiej piszesz. Bo i wówczas opłaca się coś takiego napisać, choćby w ramach walki o elektorat. I nadal jest to taktyka rozsądna. Zgadza się?

Głosować na Piętę nie będę, choćby i mi pięty przypalali. Chociaż może taka argumentacja...

Jak ja sam zachowalbym sie gdyby w stowarzyszeniu,partii do jakiej bym nalezal pojawilby sie ktos kto wypowiedzialby sie jak p.Pieta?

Zwrocilbym sie do wladz partii,sadu partyjnego by go wywałaszyc czy napisalbym na blogu: mylisz sie Staszku,ale mimo to jestes bliski memu sercu...

Jakie skurwysynstwo trzeba zrobic by bedac pis-manem doczekac sie sadu?
Jedno jedyne- zakwestionowac nieomylnosc wodza.
Cala reszta ujdzie: niezaleznie czy Pieta czy jakis piewca polskich bohaterow spod Jedwabnego.

m@B

PS.ale dzis jestem robespierryczny! Tylko herbata na to pomoze!

http://krzysztofleski.salon24.pl/150317,o-prawach-gejow-bez-piany


A to?

Urzadzanie ludziom(lgbt) zycia czy moze glos umiaru miedzy innymi homofobami?
Jesli akceptujemy wypowiedz p.Leskiego/Migalskiego to czemu nie p.Adlera?
Przeciez ten ostatni bez watpienia blizszy postulatom praw czlowieka nizli ci pierwsi?

A moze bierzmy wszystkich: konkretna ustwa (xero tej czeskiej,niemieckiej, brytyjskiej,hiszpanskiej,holenderskiej...) i prosba o poparcie.
Nie poparcie dla postulatow wyimaginowanych( slub koscielny dla ksiedza i kozy) ale konkretnego projektu ustawy?

Ankieta posrod politykow, celebrytow, internautow, duchownych,lekarzy,nauczycieli?

A z tego projekt obywatelski?

Dzis,a nie czekajac co przyniesie nowy rok?

Ktora wiec z ustaw uchwalanych ostatnio w Europie najbardziej przystaje do polskiej specyfiki?

m@B

@Anonimowy

Taki Leski jest po prostu zepsuty - wszelako nie oczekujesz niczego lepszego po homofobie (to konkretne kuriozum nawet nie kryje się ze swoją homofobią, z brakami w logice też zresztą nie).

Adler jest podwójnie zepsuty - gej będący wilkiem w obcej skórze legitymuje homofobiczne argumenty nadając im znacznie większą moc niż miałyby w ustach jakiegokolwiek "zwykłego" homofoba.

A co do ustaw - żadne nie przejdą dopóki ludzie będą mieli homoseksualność za zjawisko dotykające obcych, zboczonych, nienormalnych ludzi. A będą je mieli za takowe tak długo jak długo nie będą znać żadnych prawdziwych homoseksualistów. A chyba statystyki są w tym względzie obecnie bardzo smutne.

Sylwek:

1.Jesli "kupujemy" to co pozytywnego ma do zaoferowania pp.Leski/Migalski to czemu nie kupujemy tego co p.Adler?

2.Ten sam p.Leski nie musial w latach `80 jechac na zachod by stwierdzic ze prawa czlowieka to cos +ve. Dzis proponuje mu pan zeby poznal geja i zobaczyl ze skoro ten taki dobry to mu sie (jakies) prawa naleza.Nie musisz znac zadnego Murzyna by wiedziec ze apartheid jest zlem,nie musisz znac Zyda by to samo o antysemityzmie.

3.Dyskusja o zwiazkach partnerskich w masowych mediach wydaje mi sie dramatycznie nieostra: jesli zacznie sie rozmwiac o konkrecie a nie o tym czy zwiazek taki ma byc konkordatowy czy nie to wiele z demonow otaczajacych ta kwestie podkasze sutanny i da noge.
I bedzie mozna konkretne osoby o konkretne kwestie zapytac.Co wiecej- dostac odpowiedzi.
A dalej- na pedaly i masa krytyczna...

Stad gdybym byl KPH to juz dzis rozsylalbym tlumaczenia europejskich ustaw o zwiazkach partnerskich po redakcjach i ustawodawcach.
Zeby byl material do przemyslen.

A potem pisal wypracowania ktore z regulacji najbardziej przystaje do naszego zascianka.

A potem dokladnie takim torem napastowalbym politykow i innych celebrytow.

m@B

neospasmin.blox.pl

@Anonimowy.
O ile Migalski pisze jako tako dorzecznie - to nie rozumiem co masz na myśli mówiąc o "kupowaniu Leskiego" skoro zupełnie on bredzi, jak nie przymierzając bardziej durna wersja Terliczyny (którą to darzy szacunkiem najwyraźniej).
Pisałem tylko, że gdy homofobii broni homofob to w pewnym trywialnym sensie jest to mniej szkodliwe od obrony homofobii przez geja.
Pominę już, że to ostatnie mnie osobiście wydaje się bardziej obrzydliwe, no ale to kwestia oceny estetycznej.

Co do uwag o rasizmie - ja bym jednak zwrócił uwagę na różnice pomiędzy dyskryminacja rasową a dyskryminacja na gruncie orientacji seksualnej. "Kolorowi" nigdy nie byli wyrzucani poza nawias społeczeństwa - jako niewolnicy byli jego częścią. Emancypacja tej grupy też polegała na czymś innym - na zrównaniu statusu jako TEŻ ludzi.

"Tęczowi" w pewnym sensie funkcjonują poza nawiasem społeczeństwa - tzn, są jego częścią o tyle o ile ukrywają własna naturę i udają "normalnych". Ich emancypacja musi polegać na uświadomieniu sobie przez większość społeczeństwa, że to NIE DEWIANCI, tak by prawacki bełkot w stylu Terlikowskiego o kozach i nekrofilii nie trafiał na podatny grunt zrozumienia, a ścianę oburzenia i zniesmaczenia.
Obecnie jest inaczej i nie wiem co w [i]takim[/i] społeczeństwie ma dać przedkładanie rozwiązań z innych krajów skoro dla przeciętnego polaka dotyczą one problemów związanych z [i]tymi[/i] zboczeńcami.

Sylwek:


"Obecnie jest inaczej i nie wiem co w [i]takim[/i] społeczeństwie ma dać przedkładanie rozwiązań z innych krajów skoro dla przeciętnego polaka dotyczą one problemów związanych z [i]tymi[/i] zboczeńcami."

Ma sie stac dokladnie to samo co ze zneisieniem kary smierci: pewne fundamentalne decyzje podejmowane sa nie w trybie demokracji bezposrednej/badania opinii publicznej, ale wbrew tym badaniom.

Jesli przyklad z Murzynami nie pasuje to moge podac z Aborygenami w Aus czy Zydami w Polsce.

P.Leski proponuje wprowadzenie instytucji zwiazkow partnerskich.I to jest ten pozytyw o jakim pisalem.bez wdawania sie w jego uzasadnienia czy fobie.

m@B

@Anonimowy

Forma proponowanych związków, oaz sposób w jaki łaskawie je "proponuje" skłania mnie by takim jak on mówić, ze mogą się wypchać swoją wspaniałomyślnością.

Co do uwag o demokracji niebezpośredniej: rzeczywiście być może nacisk instytucji międzynarodowych i międzynarodowej opinii poskutkuje wprowadzeniem jakiejś formy związków partnerskich wcześniej niż by to wynikało z "naturalnej" kolei rzeczy, ale tak czy siak zmiany obyczajowe w społeczeństwie są czynnikiem najwyższej wagi.

Sylwek

To jest wlasnie dylemat: wspolpracujemy/wspolprcujecie z tymi co sie z nami w 100% zgadzaja czy wystarczy jakis nizszy procent zgodnosci?

To a propos wypychania rogaczy.

I nastepne: regulacje prawne dotyczace zwiazkow partnerskich czy adpopcji dzieci przez takie zwiazki bez watpienia pomoze w przemianach opinii publicznej.
Pomoze w przemianie na rze cz szacunku dla innych ludzi.
Jesli tak to trzeba to forsowac.
Z kazdym.Rowniez z p.Leskim,Adlerem czy Migalskim.

m@B

@Anonimowy

Faktycznie, moich wypowiedzi wynika trochę tak jakbym był przeciwko działaniom na rzecz wprowadzenia związków partnerskich a tymczasem jest inaczej. I zgadzam się z tobą, że ewentualne wprowadzenie tychże przyspieszy przemiany obyczajowe. Niemniej, dalej twierdzę, że zaistnienie w powszechnej świadomości gejów i lesbijek jako ludzi z sąsiedztwa a nie mało związanych z codziennością abstraktów byłoby wielkim ułatwieniem wprowadzenia odpowiednich uregulowań.

Sylwek:

1.i takie sa wlasnie dzialania srodowiska:billboardy "niech cie zobacza" etc.
Klopot jest (w mej ocenie) w tym ze ludozerka szuka w takim przedstawieniu nie tego co wspolne,ale tego co odrebne.
I to chyba nie wina publiki- jesli pokazuje sie kogos kwantyfikujac go to ci co ogladaja potrzebuja zobaczyc ten kwantyfikator.

Wiec moze inaczej pokazywac- w tlumie? w dorobku?w pracy? w hobby?
A moze w kontekscie historycznym- w ciagu postaci ktore walcza o prawa czlowieka: wczoraj z czerwonym,dzis z czarnym...
Nie wiem.

m@B

PS. nie jestem az tak anonimowy- nazywam sie marcin lazarowicz.
U paniewy/w sieci wystepuje pod nickiem neospasmin.

Prześlij komentarz