Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2010

Świat seriali

Szczerze mówiąc, a raczej pisząc, mam na imię Gosia i lubię seriale. Wyrzuciłam to z siebie:) Jak wpadnę w ciąg, to potrafię nie jeść, nie spać, a oglądać. Prym wiedzie niejaki Doktor Dom. Zaczęłam go oglądać po tym, jak któraś/yś z naszych znajomych powiedział/a: "Powinnyście oglądać House’a, ma takie samo poczucie humoru jak wy". Refleksja: Grunt to uznanie przyjaciół.

Generalnie mam słabość do seriali medycznych. A wszystko to przez "ER". W domu na półeczce stoi 10 sezonów. Kolejne sezony właśnie katuję noc i dzień. Refleksja numer 2: Ech, to już jednak nie to samo.

"Chirurgów" obejrzałam pierwsze dwa trzy odcinki. Nie zaskoczyło. Ale może zaskoczy, wszak tam wątek branżowy. Niedługo pewnie drugie podejście.

"Na dobre i na złe". Niezły serial komediowy. Mamy z Ewą dziką radochę, oglądając go co tydzień przy niedzielnym obiedzie u moich rodziców. Ostatni nasz hit: udawanie kiełbasy z włośniem (!!!), która to miała zaatakować dyrektorkę szpita…

Queerowanie jako usprawiedliwienie zdrady?

Tytuł trochę od czapy, ale nie do końca - taki pomysł pojawił się w jednym z komentarzy pod poprzednim postem. Nie, kochanie, to nie jest zdrada, to queerowanie!:) Piękne, dołączam do niewielkiej póki co kolekcji, obok queerowania jako ucieczki przed coming outem. Znacie jeszcze jakieś niecodzienne, absurdalne, dziwne odczytania teorii queer? Podzielcie się!

Jako że intensywnie pracujemy nad nowym programem, przygotowujemy się do niedzielnego występu w Siedlcach (pub Krowa na golasa, godzina 18, jakby ktoś był w okolicy i chciał się razem z nami pożegnać ze starym programem) oraz czwartkowego drag king na wesoło szoł w Ustach Mariana, a dodatkowo niżej podpisana kończy tekst o sieciowych serialach lesbijskich do najbliższej "Furii", czasu na pisanie (i odpisywanie na maile) znowu mamy jakby mniej. No dobrze, w ogóle nie mamy, ale to się ma ponoć kiedyś zmienić. Tak że dziś znów post z serii bezsensownych.

Francuzi wymyślili taką oto kampanię antynikotynową: Fot. dnf.asso.fr
Pod…

Rewolucja w heteromatriksie

U Abiekta dziś coś bardzo zabawnego - kto ma ochotę poprawić sobie humor, niech koniecznie wejdzie tu. Na Biseksblogu za to casting na homodziałaczki. Mam nadzieję, że nikt go nie potraktuje poważnie, ale jest to ładne podsumowanie dyskusji o medialnym wizerunku lesbijek. Skoro nie podobają nam się osoby, które pojawiają się w mediach, stwórzmy sobie modelową parę, taką lesbijską Simone razy dwa (piję do tego filmu). Sensu w tym za grosz nie ma, nie mówiąc już o autentyzmie, ale za to każda z nas będzie miała szansę bycia współwinną uczestnictwa tego tworu w życiu medialnym.

Ankietka związkowa zakończona, co oznacza, że czas na obiecany tekst o związkach. Najpierw wyniki. Pytałam o stosunek czytelniczek do związków otwartych. Odpowiedzi wyglądają następująco:

Nie byłam i to nie dla mnie. - 40 głosów (51%)
Byłam, ale to nie dla mnie. - 8 głosów (10%)
Byłam/jestem i jest w porządku. - 10 głosów (12%)
Jeszcze nie byłam, ale czemu nie. - 10 głosów (12%)
Nie mam pojęcia, co odpowiedzieć. -…

Penis biskupa i legalne filmy

Kto nie widział wczoraj Martina w Ustach Mariana, niech żałuje. Kupił zebranych już pierwszą piosenką o marszczeniu Freda, rozciąganiu jamnika, waleniu gruchy... No wiecie, o co chodzi. A potem było jeszcze lepiej, bo pojawił się i premierowy "Penis biskupa", i "Oda do dupy", i prawykonanie "Gdybym był bi", i "Pchła z syfilisem" czy pozornie w tym kontekście niewinna "Ballada o panu i pani". Brzmi wulgarnie? Bynajmniej - było przezabawnie. I nikt chyba obrażony nie wyszedł, gorzej, ludzie w ogóle nie chcieli wyjść. Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak reakcja na piosenkę skina - o tym, co zrobiłby z pedałami (zaśpiewaną na melodię "Tę pszczółkę..." z cudownym refrenem, w którym zamiast "Maju, Maju..." jest "Kopnie w jaja, jaja..."). Martin nigdy nie wykonywał publicznie tej piosenki, nie umieścił jej też w internecie z obawy, że zostanie potraktowana nie jako żartobliwa, ale jako obraźliwa. I co? I p…

K.d. lang na otwarciu igrzysk w Vancouver

Nieoglądanie olimpiady ma to do siebie, że czasami przegapi się coś naprawdę fantastycznego. W moim przypadku - k.d. lang śpiewającą "Hallelujah" Leonarda Cohena na ceremonii otwarcia igrzysk. Niniejszym nadrabiam i wrzucam klip - z dedykacją dla Rose z krainy Oz:


No sami powiedzcie - czyż może być coś piękniejszego niż lesbijka w garniturze śpiewająca dla milionów telewidzów na całym świecie podczas największej imprezy sportowej tego roku? Chyba tylko lesbijka w garniturze prowadząca ceremonię rozdania Oscarów.

Z okołoolimpijskich wieści - dziś na Sport.pl namierzyłam ciekawy tekst o zmarłym niedawno hokeiście Brendanie Burke'u, który był jednym z pierwszych wyoutowanych graczy w NHL. Brendan najpierw zrezygnował z gry, bo wstydził się, że jest gejem, w końcu jednak zebrał się na odwagę i opowiedział o sobie całemu światu. Najpiękniejsza była reakcja jego ojca, menadżera hokejowej reprezentacji USA:

- Cieszę się, że zdecydował się na ten krok. Bardziej dumny nie mogę z n…

Panegiryki, wieści z sieci i gendery na UG

Na start wieści z sieci. Swoje sześciolecie istnienia obchodzą Homiki. Pamiętam początki tego portalu, które zbiegły się z moim częstym bywaniem na forum Frondy, na którym to, wspólnie z jednym z  twórców Homików Mannym (oraz z zaglądającym tutaj często Sak maj sosydż) robiliśmy za piątą kolumnę. Skutkiem ubocznym tej działalności było to, że byłam prawdopodobnie w grupie pierwszych czytelników i czytelniczek Homików. Początki były, cóż, trudne, ale to, co się w ciągu kilku lat rozwinęło, nie przestaje mnie zachwycać. Za co, oprócz tego, że jest to miejsce do czytania, lubię Homiki? Za to, że udaje im się zachować umiar i spokój w swoich tekstach. Że nie traktują portalu jako pola osobistych rozgrywek. Że, wbrew pozorom, są miejscem bardzo różnorodnych poglądów. Zabawne, swoją drogą, że cenię Homiki za umiar, gdy sama jestem od nich daleko bardziej radykalna. No nic. Wspominki redakcji możecie sobie poczytać tu. A w 2004 Homiki wyglądały tak:


Portal W stronę kobiet zyskał sobie nową a…

Postsingielnajtowe impresje

Zazwyczaj wyżywam się tutaj na różnych robionych na gotowych szablonach stronach internetowych, dziś dla odmiany będę chwalić. Parę dni temu swojej nowej www dorobiła się "Replika" - i jest naprawdę dobrze. Jasno, przejrzyście, intuicyjnie niemal, a na dodatek po prostu ładnie. Parę poprawek jeszcze by się przydało - np. dział "Informacje" jest właściwie pusty, wszystkie teksty mają ten sam URL - ale generalnie to najładniejsza z dotychczasowych stron pisma (a było ich chyba z pięć). Dodatkowy atut to informacja o miejscach, gdzie można "Replikę" znaleźć (dział "Mapa") - mała rzecz, a cieszy.

Tymczasem Gosia zadebiutowała wczoraj na UFO-wym Singiel Najt w roli drag kinga - i była słodka. Jak zdobędę jakąś fotkę, to rzecz jasna wrzucę, a ponownie w tej roli będzie ją można zobaczyć w Ustach Mariana 4 marca. Szczegółów póki co nie zdradzę, bo program się robi, ale już mogę obiecać, że nie będzie jedyną z Barbie Girls, która pokaże się w zupełnie i…

Dziki, dylemat kabareciarki i oficjalne zaproszenie

Tęczowe Dziki rozdane. Za homofobiczną dzikość poglądów nagrodziłyśmy TVP i "Rzeczpospolitą" (kategoria media), Tomasza "pedałów tylko rucham" Jacykowa i Arkadiusza "fucking Polak" Onyszkę (kategoria celebryta) oraz Wojciecha Cejrowskiego i Tomasza Terlikowskiego (kategoria publicysta). Nagrody (zbyt urocze dla "nagrodzonych", jak na mój gust, zresztą sami za chwilę zobaczycie) powędrują do nich pocztą, ponieważ zgodnie nie stawili się na gali. A dla tych, którzy nie się stawili, choć chcieli, wrzucam filmik zrobiony przez redakcję Gaylife:



Ta piękność w sukni to Agatka "Furja" Młynarska, przystojniaka obok niej przedstawiać chyba nie muszę, podobnie jak zaproszonych artystek i artysty. A o Furji piszę właściwie nie dlatego, że jest nierozpoznawalna (kto ją zna, poznał z łatwością), ale dlatego, że tego wieczoru wyjątkowo ciężko było jej wcielić się w postać słodkiej idiotki, bo tego samego dnia pochowała swoją sunię Tajgę. To już kole…

Wracamy do scenicznego szaleństwa

Obiecanego tekstu o prawicowym obliczu LGBTQetcetera póki co nie będzie. W ramach zgłębiania tematu zrobiłam sobie ankietkę, aby sprawdzić swoją orientację polityczną, i wyszło mi, że najbliżej mi do prawicy skrajnej, czyli libertarian. Nie, żebym myślała wcześniej, że jestem socjalistką, ale mimo wszystko jest to pewna niespodzianka. Jak się otrząsnę z szoku i trochę to ze sobą przepracuję, to wrócę do tematu. Jest też oczywiście drugi, bardziej prawdziwy powód odłożenia tekstu na później - otóż jedyny słuszny kabaret intensywnie pracuje nad nowym programem, jego i Wasza uniżona 1/2 w osobach Gosi i mnie dodatkowo dała się wrobić w zagospodarowanie jednego czwartku miesięcznie w Ustach Mariana (pierwsza odsłona w przyszłym tygodniu, szczegóły bardzo wkrótce), a już w najbliższy czwartek całe Barbie Girls porobi za celebrytki i poprowadzi w Rasko rozdanie Antynagród Tęczowe Dziki, którymi uhonorowane zostaną osobliwości (bo raczej nie osobistości) ze świata mediów, które w minionym ro…

Problemów z queerem ciąg dalszy

Na dobry początek posta wrzucam obrazek, który w zeszłym tygodniu zrobił karierę na Wykopie:

Słodki, nieprawdaż? A ileż osób, spojrzawszy na niego, pomyślało, że może jednak statystyki nie kłamią?
Dawka rozrywki na dziś prawie zrealizowana, wracam do przynudzania. Wczoraj dotarła do mnie najnowsza "Replika". Na okładce Lady Gaga, a w numerze między innymi felieton Anny Laszuk (pierwszy z cyklu i świetny), wywiad z autorami Naszej Sprawy 2 Uschi Pawlik i Michałem Minałto, komiks Beaty Sosnowskiej i dwa moje teksty (o fotoreportażu Hani Jarząbek i o Ellen DeGeneres). W sumie ciekawy numer wyszedł. A, o mężczyznach też coś jest, i to nie tylko w osobie Gagi. 
Jest też wstępniak Mariusza Kurca, zainspirowany tekstem Anny Laszuk z "Furii", o którym pisałam tu. Tekst Mariusza pokazuje niestety, że zastrzeżenia teoretyczek queer do artykułu Laszuk mogą być słuszne. Na początku Mariusz podkreśla, że zgadza się z nią, że queer po polsku m.in. "wyzwoliło" swoich zwole…

Poligamiczna ankietka i pseudoliberalne PO

Na Homikach dwa arcyciekawe artykuły. Jeden o poligamii, drugi o historycznych aspektach relacji butch-femme. Omawianie drugiego sobie odpuszczę (bo temat ten gości tu nader często i jeszcze nie raz zagości), choć jak zwykle, oprócz tekstu, polecam również lekturę komentarzy. Pierwszy za to, co ciekawe, zbiegł się tematycznie (wyłączając pointę) z badaniami, których wyniki niedawno zamieścił "The Advocate". Wyszło z nich między innymi, że w relacjach gejów monogamia nie jest czynnikiem wpływającym na jakość związku - aż 50 procent badanych przyznało, że sypia nie tylko ze swoim partnerem. Większość z nich stwierdziła też, że romanse są zdrowe dla ich związków.

Wracając do Polski, chyba nawet ciekawsze od tekstu na Homikach są komentarze pod nim - od przytaczania starej dobrej teorii, że mężczyźni są z natury poligamiczni (a kobiety monogamiczne), po oburzenie, że ktoś się przyznaje do trzystu czy więcej kochanków, okraszone rzecz jasna stwierdzeniem, że o takich rzeczach nie…

Polały się łzy me...

W ramach sajgonu, który panuje w naszym mieszkaniu (realizujemy noworoczne postanowienie i właśnie montują nam nowe szafy), mam utrudniony dostęp do półki ze swoją ulubioną lekturą. Jako osoba, która czytać musi, bo się udusi, sięgnęłam na do innego "działu". Zawiesiłam wzrok na lekturze, powiedzmy, tematycznej. No cóż, nie samą fantasy człowiek żyje:)

Po raz kolejny z niezwykłą przyjemnością przeczytałam "Kolor purpury". Co ciekawe, jest to jedna z niewielu książek, którą przeczytałam dopiero po obejrzeniu jej ekranizacji, w tym przypadku wspaniałego filmu z Whoopi Goldberg (czemuż, ach czemuż nie dostała Oscara? Swoją drogą, Spielbergowi też się należał, do dzisiaj uważam, że to jego najlepszy film:)). Jak zwykle czytanie pierwszych stron mnie drażniło, ale jak już się rozczytałam, to błędy językowe, ortograficzne i inne takie przestały drażnić i lektura okazała się smakowita.

Następnie ofiarą moich oczu padła Jeanette Winterson, a konkretnie "Nie tylko pom…