Przejdź do głównej zawartości

Panegiryki, wieści z sieci i gendery na UG

Na start wieści z sieci. Swoje sześciolecie istnienia obchodzą Homiki. Pamiętam początki tego portalu, które zbiegły się z moim częstym bywaniem na forum Frondy, na którym to, wspólnie z jednym z  twórców Homików Mannym (oraz z zaglądającym tutaj często Sak maj sosydż) robiliśmy za piątą kolumnę. Skutkiem ubocznym tej działalności było to, że byłam prawdopodobnie w grupie pierwszych czytelników i czytelniczek Homików. Początki były, cóż, trudne, ale to, co się w ciągu kilku lat rozwinęło, nie przestaje mnie zachwycać. Za co, oprócz tego, że jest to miejsce do czytania, lubię Homiki? Za to, że udaje im się zachować umiar i spokój w swoich tekstach. Że nie traktują portalu jako pola osobistych rozgrywek. Że, wbrew pozorom, są miejscem bardzo różnorodnych poglądów. Zabawne, swoją drogą, że cenię Homiki za umiar, gdy sama jestem od nich daleko bardziej radykalna. No nic. Wspominki redakcji możecie sobie poczytać tu. A w 2004 Homiki wyglądały tak:


Portal W stronę kobiet zyskał sobie nową autorkę w osobie Cioci Rudej, znanej Wam tu jako Gosia tudzież Rude de Wredne. Jej pierwszy tekst tutaj, a specjalizować się będzie w poradach - niniejszym zapraszam więc nie tylko do czytania, ale również do zadawania pytań.

Czytelniczka podesłała mi namiar na ciekawą stronkę, która jest kopalnią kobiecych skeczy o kobietach, robionych przez kobiety i dla kobiet. Nazywa się Funny not Slutty i już trafiła do mojej porannej prasówki. Tak że dziękuję i oczywiście dodaję do linkoteki.

Wrócił temat NGO-izacji (o wcześniejszych odsłonach pisałam tu, tu i tu) - tym razem z Agnieszką Graff polemizuje na Feminotece Bożena Keff. I pisze nie o organizacjach pozarządowych, a o społeczeństwie obywatelskim. A konkretnie o tym, dlaczego jej zdaniem trudno jest mówić o Rodzinie Radia Maryja w tych kategoriach.

Społeczeństwo obywatelskie jest przede wszystkim społeczeństwem nawykłym do demokracji i tworzącym ją. Najczęściej potrzeba na nie lat tradycji kontynuowania obywatelskiej aktywności, choć czasem pewnie pojawia się spontanicznie i szybko. I czasem szybko mija np. razem z jakąś mniej lub bardziej rewolucyjną sytuacją. Może do Polski bardziej by się nie stosowało określenie Poppera „społeczeństwo otwarte” - i to być może już od końca lat 80., bo cechą społeczeństwa otwartego jest możliwość wymiany elit politycznych bez przemocy. Z drugiej strony, w społeczeństwie otwartym Poppera nie obowiązuje żadna doktryna oficjalna, a czy to jest akurat polska sytuacja? W zasadzie niemal oficjalną doktryną Polski jest dziś doktryna katolicka. I nie o to się toczą (rzadkie) spory czy się ona stosuje , tylko na ile się stosuje? Czy tą doktrynę stosuje się w prawie aż do bezwzględnego zakazu przerywania ciąży czy do warunkowego (na papierze, jak wiemy), czy do kompletnego zakazu in vitro czy do mniej niż kompletnego, czy z wliczaniem stopni z religii do średniej czy bez, to są tematy, a nie, czy w ogóle zważamy na doktrynę katolicką. Kościół katolicki nie jest jednym z wielu kościołów Polsce, ale jedynym liczącym się i instytucją, która zlewa się państwem, więc z natury polityczną. Tymczasem istnieją pewne cechy dystynktywne dla społeczeństwa obywatelskiego, bo w to pojecie wpisane są bardzo określone wartości: tolerancja, zrozumie nie dla innych kultur, otwartość światopoglądowa, racjonalizm, wysoki stopień aktywności społecznej. Zero zgodności z zasadami, które rekomenduje Radio Maryja czy kościół - pisze między innymi. Całość tu.

Wrócił również temat medialnego wizerunku kobiet nieheterseksualnych. Po części za sprawą wystąpienia Anki Zet w Pytaniu na śniadanie (o tym), a po części dzięki ankietce na Homikach, w której się o ideał lesbijki medialnej pyta. Póki co prowadzi femka zwyczajna przed "nie liczy się wygląd, liczą się wypowiedzi z sensem". Oczywiście całym sercem podpisuję się pod stwierdzeniem numer dwa, choć i numer jeden nie jest mi do końca obojętny, bo jako przykład takiej osoby autorzy ankietki podali Uschi. Co moim zdaniem tłumaczy powodzenie tej opcji, bo w końcu mieści też w sobie "wypowiedzi z sensem".

Dzieje się też na mojej macierzystej uczelni, czyli na Uniwersytecie Gdańskim. Senat uczelni miał wyrazić opinię na temat utworzenia na UG Ośrodka Gender Studies. I wyraził, a jakże. Skrytykował nadreprezentację kobiet w planowanej kadrze Ośrodka, stwierdził, że powinien mieć on już teraz zapewnione finansowanie (podczas gdy szyld jest potrzebny właśnie do starania się o fundusze). Najbardziej jednak wykazał się dziekan prawa prof. Jarosław Warylewski, który stwierdził: "Jeśli powstaną gender studies, to ja otworzę Centrum Badań nad Pedofilią". "Powiedziałem o nieistniejącym, teoretycznym ośrodku badań nad pedofilią, gdyż na Wydziale Prawa i Administracji zajmuje się problemem pedofilii kilka katedr. Niepotrzebne jest tutaj powoływanie odrębnego ośrodka badań, podobnie jak niepotrzebne jest wyodrębnianie gender studies" - tłumaczył później swojej słowa. Nie zapomniał też dodać, że jego zdaniem nauka powinna być neutralna światopoglądowo. Dobra wiadomość jest taka, że sprawa przedostała się do mediów, więc może nie wszystko stracone i również w Gdańsku będzie można indoktrynować niewinne studenckie umysły chorą feministyczną ideologią. Czego oczywiście Gdańskowi, jako była członkini ichniejszego Koła Naukowego Gender Studies, z całego serca życzę.

Komentarze

  1. "Dyplom prawa UG jako forma stygmatyzacji". Kto pierwszy napisze taka prace?

    A pisanie o Homikach w jaki to robisz pokazuje dorobek, dokonania, historie. Superowsko.

    Dozyje czasow w ktorych kolejny prezydent RP, w kolejna rocznice Homikow, Polonie Restituty zalozycielom(zalozycielkom) bedzie przypinal.

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko Boska Czestochowska, Matko Boska Ostrobramska, Matko Boska Siedmiu Bolesci!! Jakze ja milo wspomninam czasy mlodych Homikow i szalenstwa na Frondzie. Zeby bylo ciekawiej dopiero jakis tydzien temu (sic!) sie wypisalem z Frondowego biuletynu e-mailowego. Pamietam, ze nas wtedy baaardzo kochali... inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja biuletyn frondowy nadal prenumeruję. W końcu tam są homicze wieści, jakich nie znajdziesz nigdzie indziej - i to codziennie! Oj były to czasy, były. Aż łezka w oku się kręci.

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja z podziękowaniem za ptscr pierwszych homików - nigdzie nie miałam... cudny był ten żółty, nie? taki błeeee, aż mi go żal było potem... (o, właśnie pojęłam, że to nie ptscr, bo obrazków niet - wyciągnęłaś z tej cudownej strony archiwizującej cały net?)

    po drugie chciałam sprostować (i będzie to jedyne sprostowanie, bo jak wiadomo sprostowania mają to do siebie, że nikt w nie nie wierzy), że to nie ja wsadziłam siebie do ankietki! pomysł na ten stronniczy i paskudny nepotyzm musiał mieć któryś z panów MM ;)

    po trzecie - poziom intelektualny pracowników naukowych wyższego szczebla w Gdańsku zostanie radykalnie zawyżony, jak pan od pedofilii na emeryturkę się uda. rany, co za bęcwał!

    OdpowiedzUsuń
  5. Uschi, ależ nikt nie sugeruje, że to Twoja robota - szczerze mówiąc, nawet mi to przez myśl nie przeszło, szczególnie że pozostałe przykłady jednoznacznie wskazują sprawców. Swoją drogą, ciekawa jestem, jak wyglądałoby głosowanie, gdyby zamiast Gertrudy była taka Ellen DeGeneres, a zamiast Lisbeth Rachel Maddow:)

    A zrzut ekranu rzeczywiście z tej cudownej strony.

    OdpowiedzUsuń
  6. No dobsz, ja zrobiłem tę ankietkę, nie ma co brać ją serio, gdyż z założenia trzeba ją potraktować z przymróżeniem oka, choć jest miejsce na refleksję, bo haczyk jest w ostatnim punkcie. A że jest w niej Uschi, no cóż, trza promować swoje!

    Lejałt homikowy z 2004 roku mnie zaskoczył, choć pierwszy mój tekst pojawił się w 2005 roku. Ale jak pisałem - tutaj zadecydowały względy rodzinno-towarzyskie, inaczej to by się posypało milion razy. A na 10-lecie Homików to ściągniemy samą k.d. lang :) po tym, jak usłyszałem jej wersję Hallelujah nie ma innej opcji!!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…