Przejdź do głównej zawartości

No i się doigrali

Strasznie miłe rzeczy o moim blogu przeczytałam dziś w komentarzach u Abiekta i aż mi się głupio zrobiło, że ostatnio Was zaniedbuję. Mam jednak dobre wytłumaczenie i bynajmniej nie jest to Guitar Hero - w sobotę mamy premierę nowego programu, tak że możecie się domyślić, jak spędzamy z Gosią niemal każdą wolną chwilę. Oczywiście gorąco zapraszam, szczególnie że tego wieczoru będzie naprawdę wiele atrakcji:

UFA i Obiekt Znaleziony zapraszają!
20.30 "Teleswizja" - premiera nowego programu Barbie Girls, jedynego i prawdopodobnie najlepszego
w Polsce kabaretu queerowego. 
Barbie Girls podbijają telewizję: zobacz, co w programie! 

22.00 GENDER BENDER retro crossdressing - przegnij się w bok i wstecz! Dziewczyno, przyjdź jako Rudolf Valentino! Mężczyzno, bądź raz Messaliną! Przebierz się za płeć przeciwną i przenieś w przeszłość. Dla wystylizowanych retro (od lat 80. wstecz) specjalne bonusy. 
*** 
DJ Fairyboy, Warszawa/Reykjavik - queer/sodoma&gomora rave/transsexual electro
DJ+VJ Ladyboy, Warszawa/Berlin - elektro glam 
Djane Matrioszka, Warszawa - dance punk/sowiecka estrada/filipinki 
*** 
"Odyseja pożądania" - projekty Grzegorza Skwary prezentują crossmodelki i crossmodele. Grzegorz Skwara - magik koloru i kompozycji ubioru, przedstawiciel nurtu "odwróć normy i konwencje": przełam siebie, wyjdź z ram i stań obok, wtedy dostrzeżesz sylwetkę ubraną w odyseję pożądania
***
epokowe epizody dragkingowe: DK Oleole, DK Tivv, DK Magnus, DK Orlando 
*
retrowizualia 
*
atrakcje 
***
wjazd przez cały wieczór 10 pln
dochód z bramki przeznaczamy na działalność UFY
organizacja: UFA i Obiekt Znaleziony
miejsce: Obiekt Znaleziony
ul. Małachowskiego 3 (podziemia Galerii Zachęta)
queeronat: www.independent.pl, www.homiki.pl, www.kobiety-kobietom.com, www.transfuzja.org

Od siebie mogę tylko dodać, że jest jeszcze jeden ważny powód, oprócz wymienionych powyżej, dla którego warto zobaczyć nasz występ. Ale to już wyjaśni się podczas występu i ewentualnie po - w już zupełnie prywatnych warunkach.

Z newsów innych, dzieje się w sprawie Gay.pl kontra poseł Pięta. Nie pisałam o tym wcześniej (za to zrobił to między innymi Abiekt tutaj), bo miałam mieszane uczucia w stosunku do całej "akcji". Niby głupia, ale jakoś nie mogłam do końca jej potępić. Pokrótce rzecz wyglądała tak, że po tym, jak poseł Pięta interweniował w liście do ministra kultury przeciwko planowanej wystawie sztuki homoerotycznej w Muzeum Narodowym, kreśląc między innymi takie słowa:

Dlaczego dyrektor Muzeum Narodowego ogranicza się tylko do "dzieł" odnoszących się do homoseksualizmu, dlaczego chce dyskryminować twórczość nekrofilów, pedofilów i zoofilów? Homoseksualizm jest dewiacją podobną do każdej z powyższych.

Gay.pl podało na swojej stronie numer telefonu pana posła z takim oto komentarzem:

Jeśli czujesz się obrażony, to zadzwoń do posła lub nagraj mu się na pocztę. Może coś mu się rozjaśni.

No i czytelnicy Gay.pl zareagowali, czasami używając słów zgoła nieparlamentarnych lub wręcz gróźb. Efekt? Sprawa trafiła do prokuratury, która, jak się dziś dowiedziałam, zajęła się nią i zwróciła do operatorów sieci komórkowych z prośbą, aby udostępnili dane osobowe osób, które postanowiły zadzwonić czy wysłać SMS-a do Pięty. No brawo. Żeby nie było - samo wysyłanie SMS-ów do posła nie wydaje mi się, jak już wspomniałam, szczególnie naganne, każdego może ponieść, a my też święci nie jesteśmy. I dobrze. Za to zachęcanie do tego uważam za kompletną głupotę. Bo, umówmy się, nie każdy w takiej sytuacji myśli racjonalnie i nie każdy bierze udział w takiej "akcji", przemyślawszy jej ewentualne konsekwencje. Ot, owczy pęd - inni wysyłają, to ja też. Jasne, że trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny, i nie sądzę, by stwierdzenie "nie pomyślałem o tym" komuś teraz specjalnie pomogło. Tak jak i nie sądzę, by osoba odpowiedzialna za wrzucenie apelu na Gay.pl pomogła czytelnikom, którzy nań zareagowali. Bo, szczerze mówiąc, nawet gdyby chciała, nie bardzo ma jak. I tu jest pies pogrzebany - bo prowadzenie portalu, czy chociażby bloga, to nie tylko zabawa, sposób na samorealizację czy zarabianie pieniędzy. To też odpowiedzialność za czytelników i czytelniczki. Świadomość, że to, co piszę, nie trafia w próżnię i powoduje określone reakcje. Dlatego zresztą - choć daleka jestem od przeceniania siły oddziaływania mojego bloga - zdarza mi się autocenzurować. Oraz mocno zastanawiać, gdy przychodzi mi napisać coś przykrego. A przecież to tylko blog, coś bardzo małego w porównaniu do chociażby takiego Gay.pl. No ale mleko się rozlało. Tak że pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że skończy się na strachu. I na wyciągnięciu wniosków. O odpowiedzialności chociażby.

Komentarze

  1. 1.Super ze nowy program.Ze zycie, zmiana, ze ruch.

    2.Co do akcji "by mu poszlo w piety" to portal sie wybroni: oni nie naklaniali do niczego nagannego.
    Nie moga tez odpowiadac za to co ludzie zrobia z uzyskana wiedza: nie ma tzw. zwiazku przyczynowoskutkowego miedzy upubliczneniem telefonu a grozbami( czynem nagannym).

    Portal sie wybroni, a cala sprawa pozwoli dorosnac ludziom ktorym sie wydaje ze nie beda odpowiadac za swe slowa.

    To ewidentny plus, boo nie wierze by p.Pieta poczul sie zagrozony.

    A co najzabawnejsze to to ze gdyby nie akcja czytelnikow gay.pl p.Pieta zostalby olany: przez ministra do ktorego pisal, przez politykow nawet wlasnej partii i przez opinie publiczna.

    Tak,dzieki smsom, przynajmnej moze sie czuc (niedoszla) ofiara.


    m@B

    neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do posła Pięty - troszkę jest to analogiczne do sytuacji prezeski Duńskiej Partii Ludowej. Nienawidzę babsztyla z całego serca, ale kiedy ktoś oferuje pół miliona koron za jej likwidację, to broniłabym jej własnym ciałem. Jeśli chcemy żyć w demokracji musimy respektować jej zasady. Listów, maili, smsów z PROTESTAMI możemy (i mamy prawo) słać choćby i miliony, ale GRÓŹB nie. Nie ma wolności bez odpowiedzialności. Niech nadawcy gróźb karalnych odpowiedzą za swoją głupotę i nauczą się walczyć metodami innymi niż ci, którymi pogardzają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mądrze napisałaś o Gay.pl. Dostrzegam natomiast jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Mianowicie, Stowarzyszenie "Pracownia Różnorodności" z Torunia składa pozew w tej sprawie przeciwko Stanisławowi Pięcie. Jeśli sprawa będzie głośna - a podejrzewam, że próba pozbawienia jednego z parlamentarzystów immunitetu może spotkać się z zainteresowaniem ze strony mediów - to z pewnością pojawią się nawiązania do tych SMS-ów.

    Wtedy nie będzie "Gay.pl nawołuje do wysyłania SMS-ów z pogróżkami, a SPR idzie do sądu", tylko będzie "geje najpierw grożą SMS-ami, a później idą do sądu".

    Te SMS-y nie robią dobrze nie tylko Sławkowi Staroście, ale całej sprawie, całemu środowisku LGBT...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…