Przejdź do głównej zawartości

Po XI warszawskiej Manifie

Czy już Wam kiedyś pisałam, że kocham Manify? Jeżeli nie, to robię to teraz. Kocham je za świetną atmosferę, dobrą organizację, konkretne przesłanie, za entuzjazm i równowagę między ideowością a zabawą. I choć dotarcie na czas zawsze nam sprawia problemy (bo godzina 12 w niedzielę to jednak bardzo wczesna pora), nie wybaczyłabym sobie, gdybym którąkolwiek Manifę opuściła.

Tegoroczna Manifa przeszła pod hasłem "Solidarne w kryzysie. Solidarne w walce", a dotyczyła nierówności ekonomicznych w traktowaniu kobiet i mężczyzn. Jej główne postulaty to ochrona przed przemocą ekonomiczną, walka z dyskryminacją kobiet w zatrudnieniu, zrównanie płac kobiet i mężczyzn, ochrona praw kobiet pracujących w domu i polityka prorodzinna.

Profesjonalne relacje, zdjęcia i materiały wideo można znaleźć pewnie w kilkudziesięciu miejscach, dlatego też zamiast sprawozdania, wrzucam kilka filmików. Koszmarnych jakościowo i zupełnie nieprofesjonalnych, ale za to nie znajdziecie ich nigdzie indziej!

Początek - opowiadamy z Gosią, Kamilą i Ines, kto właściwie w tej Manifie idzie, i zastanawiamy się, gdzie jest słonko, kiedy śpi:



Tradycyjny spacer wzdłuż pochodu. Po drodze między innymi bębniarze, Furja na platformie, Michał i Marcin z Homików oraz Abiekt.



Doszłam do końca i wracam na czoło Manify. Rozmawiam z Siwą z Masskotek (niestety nie pamiętam, o czym, a i nie bardzo to słychać), mijam genialny zespół bębniarski z niesamowitym dyrygentem i czytam transparenty:



Na koniec element zdecydowanie humorystyczny - Jolanta Kwaśniewska ogłasza, że dołącza do Barbie Girls. To nie żart - zobaczcie!

Komentarze

  1. Jesli ja wezmiecie to bedzie wiecej barbie a mniej girls. Prosze sie az tak nie wybarbiac!

    A to co najwspanialsze na manifie to taki mix idei jaki od pierwszej Solidarnosci juz nigdzie niewidziany: p.Bochniarz z parytetem i polozne apelujace by sie mnozyc boo ich zawod umiera, pielegniarki pomstujace na p.Kopacz i ci ktorym w glowie prywatne przedszkola.Ludzie z haslami wolnosci obyczajowych...I pani z Tesco.
    I super!

    To jest rok zwyciestwa rewolucji obyczajowej w Polsce.Najwyzszy czas.

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  2. Paniewa, czy mail o projekcie wydawnictwa na DVD doszedl?

    Pisalem na adres jaki przy blogu

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic nie dotarło - ani na gmaila, ani na o2. Proszę o riplej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. no ladnie... o bebniarzach to napisalas, a o tym, ze mnie spotkalas to juz nie??? buuuu ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Siwa, nie płacz już napisałam, już. Na przyszłość nie popełnię tego błędu:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…