Przejdź do głównej zawartości

Różowe pieniądze nie śmierdzą

Organizowane przez Grupę Inicjatywną ds. związków partnerskich debaty powoli dobiegają końca. Choć póki co nie wiadomo jeszcze, kiedy zobaczymy przygotowywaną przez nią ustawę, a już tym bardziej, kiedy zobaczą ją posłowie i posłanki, pojawiła się pierwsza (?) firma, która chętnie na tym rozwiązaniu zarobi - Dom Weselny z Sopotu, który, jak przeczytałam na kilku "naszych" forach (bo na jego oficjalnej stronie jest jedynie zdjęcie pary różnopłciowej, o innych możliwościach nie ma ani słowa) chętnie podejmie się organizacji wesel par tej samej płci. Z jednej strony to, że ktoś uważa, że warto skierować do nas ofertę, to dobry znak. Z drugiej strony nie podoba mi się, że nie robi tego w sposób otwarty - w końcu miejsce reklamy jest na banerach czy w płatnych linkach, a nie w komentarzach pod tekstami czy na forach.

Na podobną sytuację natrafiłam, gdy pisałam tekst do "Repliki" o przyjaznych osobom LGBTQetcetera hotelach i pensjonatach. Na oficjalnej stronie jednego z hoteli, które znalazłam, widnieje takie oto zdjęcie:
źródło: http://dom_pod_reglami.webpark.pl

A na mniej oficjalnej, założonej na potrzeby reklamy na portalach LGBTQetcetera, takie:
źródło: http://dompodreglami.webpark.pl

Niezłe, prawda? Ciekawe, jak sobie radzą właściciele pensjonatu w sezonie turystycznym. Wpuszczają nieheteroseksualnych gości osobnym wejściem?

Komentarze

  1. Hmm, jeśli chodzi o urocze zdjęcia pensjonatu to rozważyłbym wysłanie ich autorom bloga http://photoshopdisasters.blogspot.com/ - myślę, że byliby jednako zachwyceni artystycznymi i graficznymi umiejętnościami twórców reklam, jak i ich uszanowaniem dla mniejszości i niestereotypowego przedstawienia gejów.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest znacznie lepsza fota: http://dompodreglami.webpark.pl/pok.now.jpg ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeetam,

    reklama na stronie glownej pensjonatu adresowana do wszystkich: lesbianek,homo/hetero, samotnych,par po slubach czy innych przejsciach.

    Nie mozna wiec juz w tym miejscu profilowac i zawezac zbioru jej adresatow.

    Naigrywanie sie z pensjonatu-reklamodawcy byloby wporzo gdyby na ich glownej stronie bylo zdjecie pary hetero czy osoby samotnej, staruszka albo ksiedza.
    Inna dedykacja nizli ta na stronie adresowanej do homo.Inna a zarazem rownie zawezajaca.

    A tak nie ma co sie oburzac.
    Boo to jest wlasnie rownosc.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie to nie jest równość, tylko dziwactwo. Po co robić dwie strony internetowe - jedną dla wszystkich, jedną dla osób nieheteroseksualnych? Jak równość, to wszystkich traktujemy równo. Zresztą mnie te strony nie oburzają (choć z racji doświadczenia w promocji powinny), po prostu wrzuciłam fotki jako zabawną ciekawostkę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamy osrodek ktorego oferta adresowana do dwoch grup klientow: takich ktorzy chca sobie tluszcz odessac i takich co lubia konno jezdzic.
    Jak wg ciebie powinna wygladac strona glowna osrodka: kon co sie slizga na kupie tluszczu?

    Oferta dla niehetero wydaje mi sie szczegolnie istotna w kraju w ktorym wciaz niewiele szacunku dla osob homo. Ona mowi; naszym gosciom nikt na glowe nie wlazi i nie mowi jak maja zyc.

    Tak mi sie wydaje, choc gdybym sie poddal odsysaniu tluszczu to moze i zdanie bym zmienil.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. E tam. Osoby homo i hetero potrzebują od pensjonatu tego samego - że spełni ich oczekiwania odnośnie komfortu czy wybranej formy wypoczynku. A jak już koniecznie ktoś chce zaznaczyć, że kieruje swoją ofertę również do osób nieheteroseksualnych (co jest samo w sobie w porządku, o czym napisałam w tekście), a z różnych przyczyn nie chce się o tym pisać na oficjalnej stronie (choć właściwie jakie to mają być przyczyny? W końcu knajpom z małą tęczową naklejką na drzwiach nikt jakoś szyb nie wybija), to wystarczy reklamować się w odpowiednich miejscach, a nie robić naszpikowane stereotypami photoshopowe hocki klocki marnej jakości. Sorry, ale z promocyjnego punktu widzenia ta oferta to nędza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Paniewa,
    z gory uprzedzam ze to tylko moje wyobrazenia o pozycji homo w Polsce, ale sadze ze polscy homo szukaja w ofercie "wypoczynkowej" odrobine czego innego nizli hetero: przede wszystkim by nikt ich nie ocenial czy dyskryminowal.

    Hetero nsawet przez mysl taki aspekt wyboru miejsca wypoczynku nie przyjdzie.Tak wlasnie wyobrazam sobie polska specyfike.

    Jesli jestem tu bardziej lesbianski od lesbianek to sprostuj mnie prosze.

    Teraz reklama.
    W moim wyobrazeniu zapytanie przecietnego Polaka o to gdzie znajdzie wiedze o homo da odpowiedz ze albo w pornomagazynach albo na pornostronach www.
    Dopiero na bardzo dalszym planie posrod celebrytow,postaci z literatury,filmow czy w akcjach spolecznych na rzecz rownouprawnenia.
    A jesli tak to ktos kto chce zaoferowac jakis produkt (tu wypoczynek) dla srodowiska homo uzyje jezyka(obrazu) jaki zna z miejsc w ktorych spotyka homo-jezyka pornosci.
    Stad parka jaka cie oburza/smieszy.

    Nie uplynie wiele czasu a wlasciciele tego pensjonatu zmienia wyobrazenie o tym jak powinna wygladac oferta. Do tego jednak trzeba czasu i obcowania/goszczenia realnych ludzi, a nie wlasnych ich wyobrazen.

    I fundamentalne- ty krecisz nosem ze to buractwo i w gruncie rzeczy cie upokarza, ja ciesze sie ze to tez kolejny krok (instytucjonalnego coming out`u) polskiej obyczajowej rewolucji.

    Postuluje by chuchac na takie inicjatywy jak ta pod reglami, ty by sie w czolko pukneli.

    Najgorsze jest to ze oboje mamy racje.Bleee.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. I jeszcze deatal; reklame oceniasz z punktu widzenia wielkomiejskiej profesjonalistki ze zlota karta, a do tego gwiazduni najlepszego polskiego kabaretu.Krotko- kulturalnej/intelektualnej elity.

    A co jesli rzeczona reklama adresowana do bohaterow "Lubiewa"?
    Tez nietrafna?

    m@B

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…