wtorek, 2 marca 2010

Siedlce małą stolicą kultury

Dziś temat dnia może być tylko jeden - kolejna wygrana w Strasburgu. Trybunał orzekł dziś, że brak możliwości dziedziczenia przez partnerów w związkach jednopłciowych narusza Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Chodziło o sprawę Piotra Kozaka, któremu odmówiono możliwości odziedziczenia mieszkania komunalnego po zmarłym partnerze, gdyż takie prawo według polskich urzędników i sądów mają jedynie związki heteroseksualne. Więcej szczegółów tu, a ja z chęcią otworzyłabym szampana, gdyby nie to, że mam dziś jeszcze trochę pracy. Tak że otworzę go prawdopodobnie dopiero w niedzielę, gdy już się uporam ze wszystkimi nadprogramowymi obowiązkami, które ostatnio na mnie spadły i które są też odpowiedzialne za ciszę na blogu.

Jak może pamiętacie, w niedzielę miałyśmy występ w Siedlcach. I było to na kilka sposobów nowe przeżycie, a na kilka może nienowe, ale za to bardzo miłe. Raz, że pierwszy raz zdarzyło nam się występować przed w większości heteroseksualną publicznością, na dodatek przyzwyczajoną do bardziej mainstreamowych kabaretów. Dwa, że mimo iż występ miał miejsce w klubie, podczas przedstawienia było po prostu cicho (poza momentami, kiedy publika się śmiała i dogadywała), chociaż bar był otwarty, a scena tuż przy nim. Ha, więc jednak można, trzeba tylko chcieć! Trzy, że na występ zapraszały chyba wszystkie lokalne media (trafiłyśmy nawet na okładkę "Kultury Siedleckiej"!) - papierowe i internetowe - i te zapowiedzi oczywiście wywołały trochę głupich komentarzy (na przykład takich jak tu), ale też nic poza nimi. Nie, żebyśmy się spodziewały jakiejś manifestacji, ale lekki niepokój przed występem był. Podczas występu zresztą też, kiedy w pewnym momencie do klubu weszło kilku młodych mężczyzn odpowiadających wyglądem stereotypowemu wyobrażeniu o antyparadowych kontrmanifestantach. I co? I jeden z nich podszedł do mnie po występie i stwierdził: "Fajnie było. Szkoda, że tu się nigdy nic nie dzieje". Wracając do wyliczanki, cztery to superprofesjonalna organizacja i przetroskliwe organizatorki z grupy "Oczami kobiet". Pięć to prezent, który dostałyśmy od sponsora plakatów z zapowiedziami występu - siedleckie rękodzieło, które będzie z nami występować w nowym programie. A sześć to recenzja występu - poniżej pamiątkowy printscreen, a całość do przeczytania tu.

Co więcej? Ha, mam nadzieję, że jeszcze nas kiedyś zaproszą. Bo mimo iż nie do końca wstrzeliłyśmy się z programem, to jednak ogólne wrażenia mam bardzo pozytywne. Tak że, drogie czytające artystki i czytający artyści, jak was zaproszą do Siedlec, nie ważcie się nie jechać. Może i nie jest to już mała stolica kultury porównywalna z Zieloną Górą (która posiada słynną "Gębę"), ale nie znaczy to, że zmienili się ich mieszkańcy. I że taką stolicą Siedlce jeszcze kiedyś nie będą.

Tyle na dziś, wracam do pracy niestety. Do przeczytania w bardziej sprzyjającym momencie, czyli mam nadzieję niedługo. A, jak macie możliwość, to wpadnijcie w czwartek do Ust Mariana na Drag King Comedy Show. Zaczynamy o 20.

2 komentarze :

Bo to jest trochę tak - mam nadzieję, ze tylko głupio uogólniam ;) - że nie doceniamy tzw. "prowincji" myśląc o niej schematycznie. a tu proszę, siurpryza ;). ja tak ostatnio się nie mogę otrząsnąć w kwestii Olsztyna. zawsze myślałam, ze dziura, a tymczasem np. program wydarzeń okołomanifowych powalający!

ale proszę, nie prawo dziedziczenia, a prawo do wstąpienia w umowę najmu... a to 2 zupełnie różne kwestie, inne prawo... tu szczegóły prawne
http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/402927,bezprecedensowy_wyrok_w_strasburgu_moze_otworzyc_droge_do_legalizacji_zwiazkow_homoseksualnych.html,2

Prześlij komentarz