Przejdź do głównej zawartości

EuroPride bez sponsorów

Dziwny tekst o przygotowaniach do EuroPride 2010 znalazłam na portalu Homoseksualizm.org.pl. A konkretnie tłumaczenie tekstu, który pierwotnie ukazał się na norweskim portalu Gaysir. Tytuł niczym z tabloidu: "Warszawa przygotowuje się do bitwy", lead równie przerażający: "W tym roku EuroPride odbędzie się w jednym z najbardziej wrogich dla osób LGBTQ państw. Teraz istnieje nadzieja, że Polska oprze się na wsparciu społeczności międzynarodowej". Powiało grozą? Obawiam się, że o to chodziło. Ale w porządku, to tylko kwestia stylu, może niektórych płaczliwo-martyrologiczne tony kręcą (mnie nieszczególnie). Naprawdę ciekawie robi się znacznie później, gdy mowa jest o finansach:

Rada Miejska stara się pomóc najlepiej jak potrafią bez udzielania pomocy. Nie zapewnią wsparcia finansowego i nie pozwalają, aby móc używać przestrzeni w mieście, która jest i tak pusta. Argumentują, że jest to rok wyborczy i w związku z tym nie mogą być po naszej stronie z obawy przed utratą wyborców. (...) Sytuacja finansowa EuroPride jest trudna. Nie dostajemy żadnych pieniędzy od sponsorów, bo to może nadszarpnąć ich wizerunek w Polsce. Ich grupą docelową są rodziny i promują konserwatywne wartości - opowiada jedna z organizatorek imprezy.

Oczywiście brak wsparcia finansowego ze strony Ratusza jest przykry, ale chyba raczej nikogo nie dziwi. Umówmy się, w kwestii dostrzegania potencjału różowych pieniędzy jesteśmy jeszcze parę dobrych lat za bardziej otwartymi państwami i odmowa finansowania naszych imprez przez miasto ma raczej niewiele wspólnego ze zbliżającymi się wyborami. Podobnie nie powinna też dziwić niechęć do nieodpłatnego udostępniania miejsc, które, jak się tylko domyślam, bo ten fragment tekstu jest wyjątkowo enigmatyczny, udostępnia się na podobne - czyli komercyjne - imprezy odpłatnie. W prawdziwe osłupienie wprawił mnie jednak fragment o braku sponsorów. Zaglądam ci ja na oficjalną stronę wydarzenia i co widzę? Ano pasek "sponsorzy", a na nim piękne tęczowe logo IBM, tuż obok Star Alliance i cztery kolejne. No to jak z tymi sponsorami - są oni czy ich nie ma? A jeżeli ich nie ma, to kto właściwie sfinansuje wszystkie zapowiadane atrakcje? I co robią te loga na stronie EuroPride?

Nie wiem, czy ten tekst to wpadka organizatorów, czy celowe działanie, mam jednak nadzieję, że to pierwsze, bo wyszło naprawdę mało profesjonalnie. No chyba że ktoś ma jakiś pomysł na rozsądne uzasadnienie takiego działania - nie ukrywam, że chętnie takowe przeczytam.

Z dziwnych, ale przede wszystkim smutnych historii mamy też ciąg dalszy losów Constance McMillen, której szkoła odwołała bal maturalny po tym, jak Constance wyraziła chęć przyjścia nań ze swoją dziewczyną (pisałam o tym tu). Otóż organizacją imprezy dla uczniów zajęli się rodzice i bal się odbył, tyle że bez Constance. Co się stało? Ano nasza bohaterka i pięcioro innych uczniów, tak się złożyło, że niepełnosprawnych, dostało zaproszenie na fałszywy bal, podczas gdy reszta szkoły bawiła się gdzie indziej, w swoim własnym i, jak wierzę, doborowym i przesympatycznym towarzystwie. Brzmi jak zła bajka? No niestety tak właśnie było. Więcej tu. Podłość ludzka nie zna granic, nieprawdaż?

Komentarze

  1. Fundacja Równości nie złozyła w tym roku żadnego wniosku o dofinansowanie przez Urząd Miasta czy podległe mu biura. A jak oni chcą inaczej kasę dostać?

    cóż, dzięki między innymi temu, homowawa już się tłumaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skromnie wygląda ten program, póki co. Kilka filmów na festiwalu nie pierwszej świeżości, parę wyświetlanych jest lub będzie podczas tzw. czwartków LGBT w Kinotece, które miały być "na rozgrzewkę"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Skromnie jak skromnie - sprowadzenie dwóch chórów czy dwóch zagranicznych bandów (jeden ze Stanów) plus wynajęcie miejsc na ich występy (Stadion Syrenki i Sala Kongresowa), nagłośnienie, ochrona itd. jednak trochę kosztują. No i jak oni biedni sobie bez sponsorów poradzą?

    OdpowiedzUsuń
  4. Albo będą długi do spłacania przez lata, jak już bywało po paradach, albo ktoś się zlituje. Ten tekst można traktować jako wołanie o pomoc.
    Niedawno słyszałem zapewnienie z wiadomego źródła, że wszystko jest "pod kontrolą". A tu taki pesymistyczny ton...

    OdpowiedzUsuń
  5. Text i komentarze mowia ze ta impreza to jacys oni.
    Wy nawet nie kibicami ale, recenzentami.
    Nie znam sie na niuansach wzajemnych relacji, ale to w koncu najweksza impreza w historii polskiego ruchu, wiec moze nie az tak po polsku do niej podchodzic?

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety taka rola mi właśnie pozostała. Dlaczego? Trochę szczegółów m.in. tu:
    http://abiekt.blogspot.com/2009/08/to-juz-nie-moja-sprawa.html

    i tu:
    http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com/2009/09/paprotki-fundacji-rownosci.html (w końcówce posta)

    I choć minęło już wiele miesięcy, nadal mi smutno z tego powodu - bo mimo wcześniejszych przykrych doświadczeń bardzo chcieliśmy zrobić coś wspólnie - właśnie dlatego, że to taka ważna impreza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Paniewa,

    we wrzesniowym poscie deklarowana postawa kibica, tu ironicznego recenzenta. cos sie zmienilo?

    Mozna miec ich w dupie, nie mozna (tak sadze) pisac gdzie sie ich ma.
    Boo czytane to jest jak "skusbabanadziada" europride.

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  8. Zupełnie nie rozumiem m@B. Pytanie zadane w tekście jest bardzo sensowne: albo sponsorzy są albo ich nie ma, nie można jednocześnie mieć pieniędzy (www Europride) i ich nie mieć (przywołany wywiad). Jeżeli organizatorzy sobie nie radzą i potrzebują pomocy to powinni o tym mówić wprost, zostało jeszcze kilka miesięcy i jest szansa na uratowanie imprezy. Niestety FR nie jest organizacją która przyzwyczaiła nas do otwartości na ludzi spoza niej więc nie spodziewam się, że stać ich na taki krok, a szkoda bo wielu ludziom zależy na tej imprezie i mogliby się włączyć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy:

    czy z textu Paniewy i innych komentatorow wynika ze choc odrobine ZALEZY im na powodzeniu imprezy?
    Tak z reka na sercu?

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  10. A nie lepiej zapytać wprost a nie insynuować? Trochę brzydkie to tak z góry zakładać złe intencje komentujących. Chyba że znasz sytuację od podszewki to wtedy nie było tematu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy: intencje czytam WYLACZNIE z textow.
    I,nonsorry, inaczej niz napisalem interpretowc sie ich nie da.

    I zeby nie bylo watpliwosci; jestem szalikowcem Barbiow, w tym Paniewy.Stad nie pisze by zaatakowac, upokorzyc, krzywde zrobic, ale by pokazac sens tego co ona i inni napisali.

    I zeby nie bylo: moje doswiadczenie z organizatorami EP b podobne jak p.Ewy- na pomysly jakie chcialem podrzucic uslyszalem niespieszne "nie dziekuje".

    Dzis nastepny pomysl-by impreza (EP)byla "pod wezwaniem" RPO p.Janusza Kochanowskiego.Nic z tym nie zrobie.

    pozdrawiam

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. czy ktoś mnie jeszcze będzie pytać o to, dlaczego zrezygnowałam z bycia w Radzie Fundacji Równości? Odpowiedzi się tu piszą same... I szkoda, bo nie mam pojęcia, jak ta Parada będzie wyglądać w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny pomysł z tą paradą pod wezwaniem - choć ja stawiam na Jarugę. W końcu ona była z nami zawsze, podczas zakazanej parady szła w pierwszym szeregu.

    Co do doświadczeń z Fundacją, to jednak moje są ciut bardziej traumatyczne i długotrwałe w skutkach niż dostanie odpowiedzi "nie dziękuję". Ale to nie temat na bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Paniewa,

    pania Jaruge szanowalem najbardziej sposrod ofiar.
    Poropzycja by kto inny byl patronem nie wynika z tego ze p.Jaruga gorsza, ale z tego zeby jak najwiecej osob "zawlaszczyc". Nonsorry.

    m@B

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…