Przejdź do głównej zawartości

Nadrabiam zaległości informacyjne

Mówi się, że genialne umysły myślą podobnie. Zastanawiałam się, kto byłby idealnym kandydatem PiS na prezydenta i przyszła mi do głowy jedna osoba - Joanna Kluzik-Rostkowska. I co widzę w najnowszych "Wysokich Obcasach" (tekst jeszcze sprzed 10 kwietnia)? Kingę Dunin piszącą dokładnie to samo. Oczywiście pani Joanna wśród potencjalnych kandydatów (bo kandydatek tradycyjnie brak) nie jest wymieniana, tak że nie przydarzy mi się zagłosować po raz pierwszy w życiu na kogoś z tak zwanej prawicy.

Do Polski po raz kolejny zawita pierwszy homikożerca Ameryki Paul Cameron. Jego "osiągnięcia" przy okazji poprzedniej objazdówki po Polsce podsumował portal Homiki tu, tym razem zaczęło się od skasowania mu rezerwacji sali na Uniwersytecie Warszawskim (gdy tylko władze uczelni zorientowały się, kto zacz, więcej u Abiekta). Oczywiście nie ma co liczyć na to, że "wykłady" Camerona zostaną odwołane, organizatorzy znajdą pewnie jakiś lokal zastępczy, a w planach są jeszcze występy w Łodzi i Szczecinie. I szczerze mówiąc, nie wiem, co jest lepsze w przypadku takich inicjatyw - protesty czy bojkot. Trochę mi to przypomina dyskusję sprzed kilku lat o programie "Warto rozmawiać", w której ścierały się dwie opcje - część osób twierdziła, że najlepiej tam po prostu nie chodzić i nie brać udziału w cyrku nienawiści Pospieszalskiego, a część, że właśnie trzeba chodzić, aby mieć szansę przedstawienia zdania drugiej strony. I w sumie argumenty strony "chodzącej" bardziej do mnie przemawiają, choć niewątpliwie do dyskusji w nieprzyjaznym środowisku trzeba mieć naprawdę mocne nerwy.

W cipkowych tematach, które się tu czasami pojawiają, umknął mi zabawny news z ojczyzny Paula Camerona. Otóż parę tygodni temu miałyśmy tam prawdziwą tamponową aferę. Co się stało? Ano producent tamponów i podpasek Kotex postanowił nazywać rzeczy po imieniu i użyć w reklamie tamponów słowa "wagina". Poszło nie najlepiej, bo największe amerykańskie stacje telewizyjne odmówiły emisji "obscenicznej" reklamy. Gdy Kotex "złagodził" nieco przekaz i określił waginę słowami "tam na dole", udało mu się przekonać do pokazania reklamy jedną stację. Następnego podejścia nie było, za to powstało takie coś:



Nawet bez waginy to prawdopodobnie najlepsza reklama tamponów wszech czasów.

Gosia krzyczy, żebym napisała o nowej płycie Melissy Etheridge. Tak więc piszę. Dziesiąta płyta studyjna Melissy będzie do dostania w polskich sklepach 27 kwietnia, a promujący ją singiel "Fearless Love" jest mocno rockowy, całość też ma być w stylu starej dobrej Melissy. Oczywiście się nam podoba i się nabędzie i opisze, bo Melissę lubimy bardzo. A póki co polecam wywiad z Melissą na Lesbian Life.



Smutna wiadomość jest taka, że Melissa dopiero co rozstała się z Tammy Lynn Michaels, z którą była dziewięć lat i dorobiła się dwójki dzieci. Póki co nie mam potwierdzenia, że to z powodu K. (która tu czasami zagląda i mam nadzieję, że mi łba za to przypuszczenie nie urwie), której lata temu, przy okazji swojego jedynego koncertu w Polsce, obiecała, że następnym razem nie będzie musiała czekać na nią tak długo (K. była w koszulce "I waited for you 8 years").

Z wiadomości sieciowych - działalność zakończył jeden z moich ulubionych blogów LGBT-eka. Dobra wiadomość jest taka, że blog nie zniknie z sieci, a jak znajdzie się ktoś chętny do jego kontynuacji, to twórczyni chętnie mu go odda. Tak że apeluję do miłośniczek i miłośników książek - bierzcie i kontynuujcie, bo to wartościowa rzecz.

I na koniec powrót do jakże ekscytującego tematu odwołania EuroPride. Otóż w ferworze dyskusji nikt nie zauważył, że mamy znacznie bliższe wydarzenie do odwołania - krakowski Queerowy Maj z Marszem Tolerancji zaplanowanym na 15 maja. Mam nadzieję, że jednak do niego dojdzie, głosów za rezygnacją z wydarzenia póki co nie słyszałam, choć nie mogę w tym kontekście nie przypomnieć, że już raz doszło do odwołania tego wydarzenia w Krakowie - w 2005 roku, po śmierci Jana Pawła II.

Komentarze

  1. Ewa

    w sprawie Melissy - według doniesień rozstanie nie nastąpiło z powodu innej osoby, wszystko więc wskazuje na to, że jestem niewinna ;)

    K.

    OdpowiedzUsuń
  2. @K. Szybkie tłumaczenie, zbyt szybkie;)
    I ten uśmieszek na końcu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W sprawie Melissy - twierdzą, że żadna "trzecia" osoba nie jest w to wplątana, a tylko "they drifted away". Ciekawe, że u Melissy dzieje się to za każdym razem kiedy pojawiają się dzieci i mają niewiele lat. A może tylko mi się zdaje...

    OdpowiedzUsuń
  4. @Joey - Tak twierdzą, ale my swoje wiemy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... zawezwana pod tablicę K. jest od wieeeeeelu lat pod czujnym mym okiem. To nie Ona. Serio serio ;-)

    A. od K.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Rude - ciekawe tylko kto tym razem nabroił, poprzednim razem to Melissa dostała kopa, bo Julie C. stwierdziła, że żeby życie miało smaczek raz dziewczynka, raz chłopaczek. I nie o kolejność rodzenia dzieci jej chodziło :-/

    OdpowiedzUsuń
  7. To proste... lesbijki i geje bardzo rzadko są stałe w uczuciach ;) Zmiana partnerów jest jak zmiana pór roku... nieunikniona. Wszystko jest tylko kwestią czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. @Anonimowy/a

    Patrząc na życiorysy osób publicznych, mogłabym to samo powiedzieć o osobach heteroseksualnych:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…