Przejdź do głównej zawartości

Muzyczne coming outy ostatnich tygodni

Podobnie jak chociażby Rafał Majka (ciekawy tekst na ten temat na Homikach tu) nie uważam, by coming outy były najskuteczniejszą strategią walki o prawa osób LGBTQetcetera, a na pewno nie są jedyną. Z drugiej jednak strony wierzę w kulturotwórczą rolę sztuki (a szczególnie muzyki), dlatego nie mogę w końcu nie odnotować kilku bardzo ważnych muzycznych wyjść z szafy, które miały miejsce w ostatnich tygodniach.

Pisałam już o chrześcijańskiej piosenkarce Jennifer Knapp. Krótko po niej ujawniły się jeszcze dwie kobiety reprezentujące już nie tak bliski mi gatunek muzyczny jak Jennifer (nie mam na myśli muzyki chrześcijańskiej, a śpiewano-gitarową). Pierwsza była piosenkarka country Chely Wright, której coming outem, zanim się dokonał, żyła większość amerykańskich blogów i stron internetowych (pisał o tym Abiekt tu). Podoba mi się średnio, ale biorąc pod uwagę, że country to muzyka białych konserwatywnych farmerów, jej deklaracja może mieć spory wydźwięk edukacyjny. A przy okazji w kontekście jej ostatnich wyznań zabawnie jest posłuchać choćby tego kawałka:



Kolejny coming out jest jeszcze ciekawszy, bo zdecydowała się na niego Lady Sovereign. To dla odmiany brytyjska raperka, słynna chociażby z tego, że jako pierwsza nie-Amerykanka podpisała kontrakt z wytwórnią Jay'a Z Def Jam Records. Ruch hip-hopowy słynie niechęci do osób homoseksualnych (może kojarzycie np. historię Eminema, który musiał zgodzić się na ocenzurowanie swoich tekstów, aby latem tego roku móc wystąpić na Wireless Festival w Londynie), tak że Lady Sovereign długo ulegała naciskom menadżerów, aby nie ujawniać swojej orientacji, ale w końcu stwierdziła, że nie może się ukrywać przez wieczność i opowiedziała o sobie w magazynie "Diva". Nie robi muzyki moich marzeń, ale jako że za oknem od ponad godziny wyje nam ACpiorunDC (mieszkamy niedaleko lotniska na Bemowie, gdzie właśnie grają), to, w ramach nowo obudzonego ducha tolerancji dla innych gatunków muzycznych, wrzucam i to:



A skoro już mam na blogu muzyczny tydzień, nie mogę nie poinformować, że 4 czerwca na pożegnalnej imprezie w UFIE również Barbie Girls pokażą się w wersji śpiewanej. Będzie i folkowo, i hip-hopowo, i, hm, songowo chyba. Zapraszam!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…