Przejdź do głównej zawartości

Wokół EuroPride i lesbijskie musicale

Organizatorzy EuroPride 2010 oficjalnie (na Innej Stronie i w "Gazecie Wyborczej") skomentowali informacje o problemach finansowych imprezy. Zagrożony jest jedynie koncert po paradzie, który prawdopodobnie zostanie przeniesiony do klubów, przygotowania do pozostałych wydarzeń przebiegają zgodnie z planem. Dobrze, że Fundacja Równości otwarcie mówi o tym, jak wygląda sytuacja, to miła odmiana w porównaniu z ostatnimi latami. Irytuje za to przypisywanie sobie wydarzeń, które, choć znajdą się w festiwalowym kalendarzu, są jednak zasługą kogoś innego - jak wystawa Ars Homo Erotica w Muzeum Narodowym czy występ Boya George'a w M25.

Pełną parą ruszyła Inicjatywa POMADA, która zaprezentuje się szerszej publiczności również w czasie EuroPride. Jak czytamy na stronie inicjatywy www.pomada.info.pl:

POMADA to grupa kilku osób i jednego kolektywu, które po raz pierwszy połączą siły, by zaprezentować swoje punkty widzenia - perspektywę nieheteroseksualnej wrażliwości. Wiele nas różni, ale łączą działania kulturalne i artystyczne, frajda z nieustannego wymykania się przymusowej heteroseksualności, poczucie przynależności lokalnej, wyczulenie na komercyjne uwikłanie ruchów LGBTQ, zamiłowanie do działań oddolnych w duchu DIY i przede wszystkim poczucie humoru, również na własny temat.

W pierwszej połowie lipca (5-18.07.2010) zapraszamy na specjalnie przez nas przygotowane wydarzenia kulturalne oraz na propozycje innych zaprzyjaźnionych organizacji, instytucji, kolektywów. Nasze działania odbędą się równolegle z warszawskimi obchodami Europride 2010. Do współpracy i udziału zapraszamy wszystkich: każdej płci i każdej orientacji – GANC POMADA!


Program wydarzeń (wciąż aktualizowany) tu. I muszę przyznać, że zapowiada się świetnie, tak że chyba jednak wezmę na ten czas urlop. A już na pewno wybiorę się na koncert 10 lipca, na którym prezentować się będą polscy artyści i artystki, między innymi fenomenalna Agnieszka Olszewska (jeżeli jej nie znacie, koniecznie posłuchajcie, np. tu, i, jak wam podejdzie, wesprzyjcie artystkę na Megatotal). Oraz na prezentację części projektu "Orlando. Pułapka?" (szkoda, że nie na premierę, ale, jak rozumiem, sztuka nie będzie do tego czasu gotowa). W ogóle mam wrażenie, że POMADZIE uda się wypełnić potężną lukę w programie EuroPride, czyli zaprezentować polską kulturę spod znaku LGBTQetcetera.


Jako że mam na blogu tydzień definitywnie muzyczny, to czas się przyznać, że uwielbiam musicale. I na fali tego lubienia wyszło mi (niezbyt odkrywczo), że o ile geje rozwinęli swój odpowiednik Broadway'owskiego musicalu, o tyle lesbijkom dotąd się to nie udało. Przypuszczalnie dlatego, że stereotypowo nie są postrzegane jako potencjalne klientki takich widowisk, tak że nie opłaca się robić czegoś o nich. Co nie znaczy, że w ogóle takich sztuk nie ma. Jest brytyjskie "Bad Girls: The Musical":



Są też produkcje regionalne, jak "The Break-Up Notebook: The Lesbian Musical" czy "Zanna, Don't!". Ta druga nie jest zresztą stricte lesbijska, ale wrzucam fragment w ramach komentarza do ostatnich wydarzeń wokół DADT:



Ale generalnie jest bardzo słabo. I o ile nieszczególnie boli mnie brak (stereotypowo rozumianych) div lesbijskich, o tyle brak musicali już jednak tak.

Komentarze

  1. od czapy troche:

    cze Paniewa,
    czy jest do cie jakis kontakt? adres e mail?
    Probowalem na trzyczesciowygarnitur@blogspot.com ale zero reakcji..

    lazarowicz.m@gmail.com

    neospasmin

    OdpowiedzUsuń
  2. Dane kontaktowe się nie zmieniły (przecież już korespondowaliśmy:)) i są w zakładce "O mnie":
    http://www.blogger.com/profile/08762047195504874411

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe odniesienie do DADT :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…