Przejdź do głównej zawartości

List otwarty, wybory i "The Runaways"

"Jajcarskiego" happeningu ciąg dalszy - na Homikach ukazał się list otwarty do organizatorów EuroPride. Komentarze pod listem różne - od aprobaty po stwierdzenie, że list jest szczuciem jednych działaczy na drugich. Sprawę opisała również Inna Strona, dodając do tekstu sondę, w której pyta czytelników, po której stronie stoją w sporze o hasło i plakat EP. Póki co 70 procent głosujących opowiedziało się po stronie autorów listu, 20 - organizatorów EP. Ciekawa jestem, czy będzie jakaś odpowiedź ze strony adresatów listu. O ile się nie mylę, to pierwsza tego typu akcja pod ich adresem (w sensie publiczna, bo po zeszłorocznej paradzie protesty były bardziej kameralne).

Przy okazji wróciła (co mnie bardzo cieszy) kwestia tego, czy powinniśmy krytykować działania naszych organizacji, czy też poprzestać na stwierdzeniu, że fajnie, że coś robią, i nie zastanawiać się nad jakością tych działań. Już kiedyś o tym pisałam i nadal uważam, że krytyka jest jednym z bardzo ważnych (choć absolutnie nie jedynym!) narzędzi wpływania na naszych działaczy - i to pozytywnego, bo jeżeli nikt nie zgłasza zastrzeżeń do ich aktywności, to skąd niby mają wiedzieć, że ten czy inny pomysł może nie jest do końca trafiony. Albo że w ogóle ktoś się tym, co robią, interesuje. Teraz mi przyszło do głowy, że może to być jeden ze sposobów na aktywizację naszej społeczności, bo jak ktoś ileś tam razy usłyszy "jak jesteś taki mądry/mądra, to zrób to lepiej", jest spora szansa, że w końcu coś zrobi albo przynajmniej da się skusić komuś, kto oferuje zrobienie czegoś lepiej albo przynajmniej inaczej. Jedno takie kuszenie już wkrótce, ale na razie o tym sza.

Po wczorajszej debacie prezydenckiej, w której to Komorowski, zapytany o związki partnerskie, stwierdził, że nie sądzi, aby taka ustawa trafiła na jego biurko, ale jeżeli już, to uważa, że należy szukać rozwiązań w istniejącym prawie, a w ostateczności, gdyby okazało się, że są problemy, rozważyć wprowadzenie zmian, na Facebooku i zaprzyjaźnionych blogach i portalach lekka konsternacja. A właściwie nie tyle konsternacja, co coraz więcej głosów za nieważnym głosem lub wybraniem grilla zamiast prezydenta. Smutne to w sumie, bo jeszcze niedawno widziałam głównie agitację za "mniejszym złem", widać Komorowski zniechęca do siebie coraz więcej ludzi. Ale z drugiej strony czego się właściwie po Bronku gajowym spodziewać. Co zabawne, Kaczyński, dzięki nieudanemu flirtowi z lewicą, również naraził się części swoich dotychczasowych zwolenników. Tak że ostatecznie może i wyjdzie na remis. Humor wyborczy za to dopisuje - ostatnio rozbawiła mnie okładka "Angory":
Żeby nie było, że samą polityką żyję (co i tak jest niemożliwe, wszak trwają mistrzostwa świata w piłce nożnej!), wczoraj obejrzałyśmy sobie z Gosią "The Runaways", opowiadający historię pierwszego rockowego zespołu, w którym grały wyłącznie kobiety (z których do dziś znana jest właściwie jedynie Joan Jett):


Film taki sobie, jak ktoś lubi filmy z biseksualnymi wątkami, to informuję, że takowy jest, a jak ktoś ma sentyment do produkcji o zespołach rockowych, niech raczej sięgnie po "Backbeat". No chyba że ma być o rocku i o kobietach, wtedy mam problem, ale może ktoś mi podrzuci jakąś ciekawszą pozycję. A ja tymczasem przymierzam się do "I Am Love" z Tildą Swinton. Widział ktoś? Warto?

Komentarze

  1. Gwiazdy Zmierzchu w tym grają! Jak wypadły?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kristen Stewart trochę się zapatrzyła w Shane, Dakota Fanning znacznie ciekawsza. No i obie na pewno lepsze od jedynego "dorosłego" - Kima Fowleya. Ale to nie jest wielki film.

    OdpowiedzUsuń
  3. jak się już zamierzysz na I Am Love, daj znać. trailer wzbudził we mnie taka burze mieszanych uczuć, że chyba muszę to zobaczyć. do kin w Polsce nie trafi(ł), prawda?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie trafił, we wrześniu trafi. Ale może uda się wcześniej zobaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadrobiłam "The Runaways".
    Żal jednak spory... Jakoś się ten film kupy nie trzyma. Wynudziłam się. A Stewart-baby-Shane, straszliwie mnie rozbawiła. Fanning może i ciekawsza, ale też widać, że scenarzyści nie bardzo wiedzieli co robią. Jeszcze jak przed napisami zobaczyłam, że Currie jest teraz 'chainsaw artist', to prawie oplułam monitor (wyobraziłam sobie Dakotę w tych fatałaszkach i z piłą mechaniczną...)
    Z kolei Fowley w kadrze, zachęcał do przewijania - niesamowicie antypatyczna postać, a do tego irytujący aktor.

    "I Am Love" zapowiada się ciekawie. "Krąży" wersja hiszpańska. Mimo, że ostatnio bardzo mi się spodobał ten język (bardzo ciekawy wątek lesbijski w latynoamerykańskiej telenoweli: świat staje na głowie! normalnie biorę się za hiszpański, licząc na kolejne ;)), moja niechęć do dubbingu jest silniejsza...

    Z dostępnych ostatnio filmów (niemuzycznych, niestety) polecam "The Secret Diaries of Anne Lister" (koniecznie łącznie z dokumentem towarzyszącym; a nawet przede wszystkim dla niego - uwielbiam Sue Perkins! :)).

    I jeszcze "Hanna Free"; może bez rewelacji, ale kilku ciekawych kwestii dotyka.

    OdpowiedzUsuń
  6. czytalem list otwarty w GW.
    Prsypomina on kwestie symilacji jako zasadnicza kwestie tozsamosci zydowskiej w miedzywojennej Polsce: i zasadnicze pytanie: ktory Zyd (tu: lesbianka) dobry, a ktory nie okazuje "nalezytej" wdziecznosci polskiemu/heteroseksualnemu spoleczenstwu?

    Jaki wniosek z tego podobienstwa? Kto pierwszy do odpowiedzi?

    Zastrzegam: prosze o wnioski,nie wartosciowanie.

    Moj najprostszy: emancypacja homo nastapi nie z racji aktywnosci srodowisk niehetero.Srodowiska beda sie zajmowac czyms zupelnie innym- zwalczaniem siebie wzajem.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś niekonsekwentny, Neospazmin. Jak Adler poleciał do Rzepy nadawać na Naszą Sprawę 2, a przy okazji dokopał KPH-owi i feministkom to byłeś zachwycony - no bo on przecież w y a r t y k u l o w a ł p o s t u l a ty. A teraz wielkie halo o zwalczaniu siebie nawzajem - czyżby nagle Żyd przestał być wystarczająco żydowski? No chyba że Twój świat dzieli się na Homiki i innych i wszystko co zrobią ci pierwsi jest z automatu złe. Słabe to naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy:

    wypowiedz p.Adlera pchala sprawy do przodu? Przedstawiala w niezyczliwym,wrogim srodowisku czytelnikow Rzepy postulaty mniejszosci niehetero?

    A list otwarty o jakim pisze choc promil z takich celow realizowal?
    Nie, jego cel to pokazanie ze homo dziela sie na tych dobrych i tych co swiete slowa kalaja.

    Byl odmiana wypowiedzi ze homo-tak, parady-nie. Roznica w kwestii zakreslenia granic.


    I zeby nie bylo watpliwosci: dzialnosc GI i homikow znam przede wszystkiem z tego bloga.

    Teraz propozycja zakladu: jak sadzisz jak BEDZIE OCENIANA europride na tym blogu?

    Moglabys/moglbys sprobowac obstawic juz dzis?

    To co na mnie robi wrazenie to to ze jeden z kluczowych postulatow liberalizowania polskiego obyczaju/prawa bedzie mial wieksze poparcie posrod hetero nizli homo.
    I ze za 20 lat mowic sie bedzie ze to nie wasze srodowisko wywalczylo zmiany, ale ze zostaly one oktrojowane presja zewnetrzna-EU.

    Ze konserwatysci na K. beda mieli wiekszy wklad w zmiany nizli srodowisko homo.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    PS. to co mnie najbardziej ciekawi to jak stworzyc algorytm w ktorym zasadnicze cele srodowiska nie zostana przywalone wewnetrznymi konfliktami.Kots ma jakis pomysl jak WYJSC z tego co dzis?

    @B

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli cel uświęca środki? Jak opowiadamy w nieżyczliwym wrobim środowisku że organizacje są be i nikogo nie reprezentują to jest cacy, a jak opowiadamy na łamach Wyborczej że nie wszyscy popierają konfrontacyjną strategię to jest be, bo tu celu nie widzisz? Muszę cię zmartwić ale dotychczas najwięcej dobrego dla widoczności i postulatów zrobiła akcja Niech nas zobaczą która była właśnie taka jak w liście czyli niekonfrontacyjna.

    Szkoda ze niezauwazyles ze to wlasnie m.in. Homiki walczą o parade jako mozliwosc artykulacji postulatow a nie niepotrzebna konfrontacje. I jak udało im się to osiągnąć w zeszłym roku, gdzie w końcu parada miała sensowne i artykułujące potrzeby hasło które wcale nie pochodziło od organizatorów. No ale Ty masz usprawiedliwienie że przecież znasz ich działalność wylącznie z tego bloga no bo przecież inne źródła są na hasło i kompletnie dla zwykłych śmiertelników niedostępne więc jak ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej to nie ma takich szans. Tyle że bez tego "więcej" nie ma co szukać żadnych algorytmów. O ile nie jest się jednym z konserwatystów na K bo oni rzeczywiście przedkładają własne wyobrażenia nad rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Jak opowiadamy w nieżyczliwym wrobim środowisku że organizacje są be i nikogo nie reprezentują to jest cacy, a jak opowiadamy na łamach Wyborczej że nie wszyscy popierają konfrontacyjną strategię to jest be, bo tu celu nie widzisz?"


    Eee tam, w wypowiedzi do rzepy widzialem przede wszystkiem wyartykuowanie postulatow homo, a nie opisywanie kto jaka droga do tego zmierza i czemu inne z drog wioda na manowce.
    patrzac na ten/p.Adlera text historycznie
    to wlasnie tak bedzie odczytywany.
    Nie jako artykuowanie konfliktu, ale jako przedstawienie postulatow tam gdzie dotychczas nie byly one przedstawiane.

    Czy listowi otwartemu jaki w GW bedzie mozna przydac choc promil tego co wywiadowi w rzepie?


    "Muszę cię zmartwić ale dotychczas najwięcej dobrego dla widoczności i postulatów zrobiła akcja Niech nas zobaczą która była właśnie taka jak w liście czyli niekonfrontacyjna."

    Nie martw mnie,prosze, bom caly ze zmartwien i trosk. Co wiecej-nie dyskutuje ktora droga lepsza, mam jedynie pretensje o publicznych wypowiedzi ktorych jedynym celem zdezawuowanie oponentow w ramach tego samego ruchu.


    "Szkoda ze niezauwazyles ze to wlasnie m.in. Homiki walczą o parade jako mozliwosc artykulacji postulatow a nie niepotrzebna konfrontacje. I jak udało im się to osiągnąć w zeszłym roku, gdzie w końcu parada miała sensowne i artykułujące potrzeby hasło które wcale nie pochodziło od organizatorów."


    Z kim walczyly Homiki?
    Gdzie to robily? Piszac listy otwarte publikowane w GW czy Gosciu Niedzielnym?


    "No ale Ty masz usprawiedliwienie że przecież znasz ich działalność wylącznie z tego bloga no bo przecież inne źródła są na hasło i kompletnie dla zwykłych śmiertelników niedostępne więc jak ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej to nie ma takich szans. Tyle że bez tego "więcej" nie ma co szukać żadnych algorytmów. O ile nie jest się jednym z konserwatystów na K bo oni rzeczywiście przedkładają własne wyobrażenia nad rzeczywistość."

    Czytam ten blog jako wypowiedzi jednej ze stron konfliktu.Jako konsekwentne negowanie czegokolwiek co zrobi druga strona.
    A ta druga strona sa nie giertychoidzi, episkopat czy stowarzyszenie bylych zolnierzy AK ale ludzie z ktorymi (w obrebie celow jakie dla was istotne) powinniscie miec najwiecej wspolnego.
    Tak jednak nie jest- to oni dzis waszym najwiekszym wrrrogiem.

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  11. Co przejdzie do historii to już zadecyduje historia. Pók co jedyna recepcja tekstu w Rzepie była taka że są zawodowi działacze ktorzy zyją z wzniecania konfliktów i są zwykil geje którzy się na to nie godzą. A potem wszyscy o tekście zapomnieli bo nic za nim nie poszlo.

    Homiki, Yga z GI, Lambda, Abiekt i przyjaciele w zeszlym roku przygotowlali transparent ktory do dzis jest uznawany za haslo zeszlorocznej parady choc wcale nim nie byl. Mozesz go zobaczyc chocby tu: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7083908,Najwieksza_parada_w_Europie_bedzie_w_Warszawie.html
    Tak przy okazji to bylo niedawno na tym blogu wiec widac czytasz niedokladnie.

    W tym roku jak rozumiem szykuje sie podobna akcja majaca nadac paradzie konkretny polityczny ksztalt przynajmniej tyle wynika z zapowiedzi tu: http://homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=4023

    Dla mnie os krytyki jest czytelna: nie lubimy autorytaryzmu i mowienia co jest dla nas lepsze, promujemy dialog ze środowiskiem i słuchanie jego potrzeb a nie robienie po swojemu bo ja przecież działam i to jest wystarczająca moja legitymacja do tego by kogokolwiek reprezentować. Ale oczywiście kazdy ma prawo to rozumieć i czytać po swojemu i myśleć że jego racja jest najlepsiejsza i jedyna prawdziwa. A co z tego zamieszania wyniknie i czy w koncu wszyscy sie gdzies spotkaja zobaczymy za parę lat. Mnie wszelkie oddolne akcje cieszą bo widać że coraz większej liczbie osób zależy już nie na tym, by było byle jak byle było, ale na tym by było jakoś.

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowy:

    ten transparent wobec calej imprezy to jak opowiadanie ze kilkoro gosci na weselu gdzie goszczona byla cala wies przyniesli wlasnie pol basa.I to pol basa zrobilo cala impreze.

    pozdrawiam ze smutnym poczuciem ze to nie z wami rozmawiac sie bedzie w kwestii postulatow niehetero.
    I to nie kwestia ktora opcja lepsza, ale metodologii uzyskiwania poparcia.

    m@B

    neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. 4500 tysiąca głosów Homików i spółki za małżeństwami vs 150 głosów GI za PACSAMI rzeczywiście świadczy o kiepskiej metodologii. Pytanie czyjej. I sorry, ale pomysł z transparentem był genialny co potwierdzili przedstawiciele FR którzy się ochoczo przed nim lansowali. A impreze zrobili ludzie którzy na nią przyszli, nikt inny. Ci sami ludzie których FR nie słucha bo wie lepiej. No ale jak wolisz zamordyzm to Twoja wola. Ja pozostaje przy demokracji.

    OdpowiedzUsuń
  14. anonimowy:

    "4500 tysiąca głosów Homików i spółki za małżeństwami vs 150 głosów GI za PACSAMI rzeczywiście świadczy o kiepskiej metodologii. "

    takie stawianie sprawy w swej istocie oznacza ze oczekujesz swoistego parlamentu niehetero: to co nie ma wiekszosci nie powinno byc prezentowane- negocjowane z wiekszoscia spoleczenstwa,jego wladzami .

    W tym kontekscie(twego żądania by o tym co WOLNO mowic/postulowac decydowala wiekszosc) to nie moja wypowiedz kwestionuje demokracje ale twoja.

    Prosze,zastanow sie jakie skutki spowoduje stawianie sprawy w sposob w jaki to robisz. Czy spolecznosc niehetero na tym zyska czy wrecz odwrotnie.

    pozdrawiam

    m@B

    PS. tak jak ty uwazam ze najlepsze filmy to nie praca ekipy, ale krytykow i widowni ktora portfelami glosuje :)

    @B

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeinaczasz. Nie chodzi o to co wolno mówić tylko o ty by słuchać tych których się reprezentuje. Grzech główny polskich polityków a teraz już i niektorych działaczy że oni co najwyżej udaja ze sluchaja a i tak robia swoje. Tak sie poparcia nie zyskuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Odnośnie filmów o kobiecych zespołach rockowych to jest taki świetny
    film "Bandits" z 1997 roku z genialną Jasmin Tabatabai ("W obcej skórze")
    w roli Luny.
    Film opowiada o kobietach, które we więzieniu zakładają zespół
    rockowy, nie są lesbijkami, ale oglądając film ma się wrażenie w paru
    jego momentach, że pomiędzy dwoma najładniejszymi z 4 dziewcząt- Luną
    i Angel zaraz do czegoś dojdzie :).
    Do filmu powstała piosenka Bandits- "Catch me" - teledysk posiada
    niesamowity ładunek emocjonalny.
    Film kończy się tragicznie i jest to pierwszy film w moim życiu, na
    którym płakałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Metaxu
    Dziękuję, dzienniki zaliczone i absolutnie genialne. Recenzja wkrótce, tak jak i "Hanna Free"

    @Asia
    Brzmi ciekawie, tylko to smutne zakończenie... Troszkę się boję, ale pewnie się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Proszę uprzejmie :D Dokument też widziałaś? Wynika z niego, że film jest dość "grzeczny" w porównaniu z tym, na co pozwalała sobie Miss Lister. Trochę szkoda, że miniserialu z tego nie zrobili (w końcu 4 mln słów...) No nic, podyskutujemy pod tą recenzją :)

    W ogóle ostatnio ruch się zwiększył w kinie LGBT (sensu largo). Baaardzo jestem ciekawa "The Kids Are All Right" (w końcu mainstream ze świetną obsadą), ale na ten chyba jeszcze przyjdzie poczekać :/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…