Przejdź do głównej zawartości

Nieważne głosy, analiza krytyczna według Frondy i inne

Na początek suplement do tematów wyborczych. Po pierwsze świetny tekst Romana Kurkiewicza w "Przekroju" pod przewrotnym tytułem "Dlaczego zagłosuję na Jarosława Kaczyńskiego". Pyszna jest zwłaszcza końcówka:

Zagłosuję na Jarosława Kaczyńskiego, bo tak będzie ostro, a nie mdło. Bo tak będzie śmiesznie i straszno, bo tak się wypełnią proroctwa, bo tak się musi wykonać i dokonać Armagedon polskiej niepolityki, polskiej żałosnej symulacji, polskiej dziecinady.

Po tym wszystkim, co się teraz będzie rozpętywało, będzie musiał przyjść żywioł, który zmiecie te pierniki w kąt. I przyjdzie nowe. Kobiece. Kompetentne. Otwarte. Bez wąsów. Próbujące. Niezałgane. Wspólnotowe. Bezstadionowe.

A głos oddam tak naprawdę na Magdę Środę, Małgorzatę Tkacz-Janik, Ewę Łętowską. Nie kandydują? Doprawdy? Jesteście pewni? Bo ja myślę, że właśnie wygrywają jedną z najważniejszych kampanii politycznych. Właśnie dlatego, że pozornie ich w niej nie widzimy. 

Najważniejsze będą głosy nieważne! (krzyk).

Po drugie wywiad z Kingą Dunin na Innej Stronie. Rozsądny. Wyważony. I pokazujący, że najgorsze, co można zrobić w pierwszej turze, to zagłosować na któregoś z panów na K. No chyba że się komuś podoba dwupartyjny system spod znaku PO-PiS. Z jedną rzeczą z tego wywiadu nie mogę się zgodzić - że zwycięstwo w tych wyborach jest Kaczyńskiemu nie na rękę. Wydaje mi się, że to PO robi wszystko, aby ich nie wygrać, jakby zdawali sobie sprawę, że będzie to koniec wymówek spod znaku "a bo prezydent zawetował". Pamiętam ich kampanię przed wyborami parlamentarnymi i to było - co by nie mówić - naprawdę coś. A teraz jest jakiś koszmar.

Po trzecie Martin Lechowicz i jego "Uniwersalna Piosenka Wyborcza":



Po czwarte seria tekstów w "Krytyce Politycznej".

I pewnie jest tego znacznie, znacznie więcej. Najzabawniejsze jest to, że niemal wszyscy zwolennicy oddawania nieważnych głosów zdają się uważać, że jeszcze nie czas na taką akcję. A mnie się wydaje, że to jednak już.

Dzieje się w Naszej Sprawie 2. Nie tak szybko, jak byśmy chcieli, bo na razie trwa walka z procedurami, ale pozywający się nie poddają. Z tego, co pamiętam, sądy nie spieszyły się również w przypadku pierwszej Naszej Sprawy, tak że pozostaje nam czekać na dalsze wieści i wspierać naszych bohaterów dobrym słowem.

Fronda opublikowała analizę krytyczną badań nad rodzicielstwem lesbijek. Ubawiłam się serdecznie, szczególnie czytając wyznania autorki analizy w komentarzach pod tekstem, w których z rozbrajającą szczerością przyznała, że sama sobie zinterpretowała fragmenty, które w oryginalnym tekście anglojęzycznym były dla niej niejasne (jak choćby to, że według niej to mamy pośredniczyły w kontaktach z nastolatkami, które wzięły udział w badaniu, gdy tymczasem w oryginalnym tekście było, że najpierw poproszono je o zgodę na kontakt z ich dziećmi, a dopiero potem zwrócono się do tych drugich). Swoją drogą życzę Frondzie takiego samego krytycyzmu w podejściu do badań homikożercy Camerona. Tym bardziej że pole do popisu znacznie większe.

Na koniec fajny news ze Stanów - w ramach przeciwwagi do historii Constance McMillen. Dwóch przyjaciół Charlie Ferrusi i Timmy Howard zostało właśnie wybranych królem i królową szkolnego balu w liczącym 7 tysięcy mieszkańców amerykańskim miasteczku Hudson. I niemal wszyscy - od kolegów i sąsiadów, przez dyrekcję szkoły, po ich rodziców - są z nich bardzo dumni:

Komentarze

  1. No dobrze, ale pytanie jest inne: odmawiajac racji ludziom spod znaku PO (PiS) koniecznym jest jednak zapewnenie im praw.
    Traktowania ich podmiotowo, a nie jak p.Kaczynski swoich poddanych.
    Jak TO zrobic kwestia waznejsza nizli pokazywanie wlasnej wyzszosci.

    Kampania wyborcza: tu widac Paniewo twe zakazenie RPG: jesli nie ma napierdalanki, krew sie nie leje, to nie ma satysfakcji.

    http://neospasmin.blox.pl/2010/06/POLITYKA-POLSKA-A-KWESTIA-TOZSAMOSCI-PLCIOWEJ.html Tu moj komentarz i postulat by brak wojny domowej nie byl traktowany jako minus ujemny.

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcinie, wybacz, ale kompletnie nie wiem, o czym piszesz, tak że nie wiem też, jak się do tego odnieść. Czy przeczytałeś teksty, do których linkuję? Warto!

    Przecież ten post nie jest o ludziach głosujących na PO i PiS. Oni mają szczęście, bo mają na kogo głosować. A ja (i przywołani autorzy) piszą o tych, dla których wybór nie jest taki prosty.

    I nie cierpię napierdalanek w kampanii wyborczej. Nie pamiętasz, co zrobiło PO przy okazji ostatnich wyborów parlamentarnych? Zamiast straszyć wizją kaczyzmu (jak teraz), zmobilizowało ludzi (szczególnie młodych) wokół idei, że ich głos się liczy i może coś zmienić. I to było coś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie dałam się przekonać, że oddanie nieważnego głosu ma sens. Nawet Dunin jakoś tym razem do mnie nie przemawia. Mam wrażenie, że i tak nikt na to nie zwróci uwagi, nie sądzę też żeby mobilizowało to kogokolwiek do zmiany.

    Nie pamiętam takich wyborów, żebym była przekonana, że głosuję na dobrego kandydata a jak pojawią się jacyś nowi to pewnie będę miała ten sam problem, bo ja już gospodarczo mi będzie pasował, to znowu będzie albo głupi, albo będzie pił za dużo, albo będzie polował na króliki, albo będzie coś tam jeszcze z nim nie tak.

    Kandydaci na prezydenta się biorą ze społeczeństwa, więc jaki kraj taki pan.

    Ale oczywiście mogę być w błędzie.

    A Ty widzę z jaśniejszych kolorkach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze miałam na kogo głosować. I zazwyczaj robiłam to z przekonaniem (mimo iż zawsze kandydaci mieli swoje wady, tak że unikałabym uproszczeń w rodzaju, że ten pije, a ten nie umie się wysłowić, bo nie to jest największym problemem). Dlatego w sumie zazdroszczę tym, dla których wybór jest może nie prosty, ale przynajmniej oczywisty. I bynajmniej nie zamierzam ich przekonywać do zmiany. Z drugiej strony mam wrażenie, że skala zjawiska spod znaku "nie mam na kogo głosować" jest w tym roku wyjątkowa. Dlatego liczę, że jednak, jeżeli będziemy w tym konsekwentni, coś to da.

    A kolorki letnie takie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. No a ja właśnie nie mam wrażenia, żeby w tym roku było jakoś szczególnie trudno. Zawsze ludzie mówią, że nie ma na kogo głosować - przynajmniej taki jest mój odbiór. Myślę, że w moim otoczeniu jest w tym roku lepiej niż bywało. Więc może to kwestia środowiska.

    OdpowiedzUsuń
  6. PS Picie może nie jest największym problemem, ale mimo wszystko wolałabym, żeby mój prezydent nie zawijał się już więcej w firankę :) bo to jakoś ogólnie świadczy o klasie bądź jej braku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja pięć lat temu głosowałam na Bochniarz. W ogóle środowisko Unii Wolności, zaprzepaszczone później w wątku Demokraci.pl zawsze było mi jakoś bliskie. Z wyborami parlamentarnymi czy samorządowymi nigdy nie miałam większego problemu, bo głosowałam na ludzi, nie na partie, więc zawsze znalazł się na liście ktoś sensowny. A teraz - przepraszam - ale mamy bandę jakichś leśnych dziadków, co jeden, to gorszy. Przykro mi, ale jeżeli to jest odzwierciedlenie naszego społeczeństwa, to ja najwyraźniej w jakimś innym kraju dotychczas mieszkałam. Zresztą popatrz na sondaż w wątku wyborczym na KK - większość głosuje na kogoś, bo inni są jeszcze gorsi. To też pokazuje, że coś jest mocno nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  8. "W ogóle środowisko Unii Wolności, zaprzepaszczone później w wątku Demokraci.pl zawsze było mi jakoś bliskie."

    A czy to środowisko, poupychane teraz w dużej mierze m.in. w Stronnictwie Demokratycznym, nie poparło czasem Korwina-Mikke?

    W sumie logiczne, UW zawsze była gotowa na "kompromisy" jeśli chodziło o prawa kobiet czy mniejszości.

    OdpowiedzUsuń
  9. SD to nie UW, no błagam. Ale z tego, co kojarzę jest tam (w SD) jakiś rozłam - jedni poparli Olechowskiego, inni Mikkego, klasyczne polskie piekiełko. UW nadal istnieje w wersji Demokraci.pl, choć dla mnie tak naprawdę istnieli głównie w latach 2001-2005. A w tym roku mieli wystawić Nałęcza, który pewnie byłby i moim kandydatem. Co nie zmienia faktu, że nie utożsamiam się z tą partią, tak jak nigdy nie utożsamiałam się z żadną inną - po prostu zawsze udawało się mi znaleźć w tym gronie kogoś wartego oddania na niego głosu. Bo że był to bardzo różnorodny poglądowo twór, to fakt.

    OdpowiedzUsuń
  10. No dobrze, trochę mnie zaskakuje, że nie mogę wbić linka- jeśli masz możliwość wyrzuć proszę te poprzednie ;).
    W Gazecie Prawnej jest komentarz Krzysztofa Rybińskiego "Nieważny głos ma znaczenie" :)
    pozdrawiam
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też. Wyrzucone zgodnie z życzeniem :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…