Przejdź do głównej zawartości

Wiosenne porządki

Długi weekend sprzyja robieniu rzeczy, na które w zazwyczaj brak czasu. Uporządkowałam w końcu prawą szpaltę bloga. Wszystkie odnośniki powędrowały do nowego działu linki (zakładka u góry strony). Na widoku zostały tylko polskie blogi, na które zaglądam najczęściej, dzięki czemu szpalta jest krótsza o jakieś dwa metry. Stworzyłam też podstronę dla Ani DiFranco. To wersja wstępna, będę ją aktualizować o różne sieciowe znaleziska (głównie klipy wideo). Nie znaczy to, że Ani w ogóle zniknie ze strony głównej bloga. Ale teraz, ilekroć znajdę coś, co po prostu MUSZĘ pokazać, nie będę się musiała zastanawiać, gdzie to wcisnąć. W planach podstrony kilku innych artystek.

A poza tym, trochę pod wpływem wpisu Abiekta, który dzisiaj świętuje tysięcznego posta (gratulacje!), zastanawiam się, jakiego bloga chcę mieć. I czy rzeczywiście blogi mają konkurować z portalami, czy też to jednak trochę inne media.

Komentarze

  1. Nie wydaje mi się by blogi konkurowały z portalami z prostego powodu - zasadniczo większość blogów nie pretenduje do żadnej "obiektywności" a są raczej przedstawieniem autorskiego spojrzenia na jakieś sprawy.

    Choć z drugiej strony, na pewno jest sporo blogów obranych z indywidualistycznej otoczki i całkowicie skupiających się na temacie - takie w jakimś sensie są bardziej podobne do typowych serwisów niż typowych blogów.

    Nie znam co prawda tego rodzaju blogów LGBT, ale wiele technologicznych blogów anglojęzycznych (Gizmodo, Engadget, MacRumours) już tak funkcjonuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę bardziej o konkurowaniu w takich kategoriach jak opiniotwórczość czy liczba klików. Co do obiektywizmu - mam wrażenie, że nie ma czegoś takiego, niezależnie od tego, czy mówimy o mediach tradycyjnych czy elektronicznych. Można prezentować różne punkty widzenia (i o to na pewno trudniej bloggerom), ale zawsze poglądy redakcji widać w tym, co robi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli o liczbę klików idzie - obawiam się, że póki ktoś na swoim blogu nie założy zakładki "Widziałem cię", z miejscem na wpisy użytkowników, to nie ma co liczyć na równe szanse z portalami :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Prowadzisz bardzo dobrego bloga i właściwie mógłby pozostać taki jak jest. Lecz jeśli zmiany, to tylko na lepsze :).

    Uważam, że nie ma sensu ścigać się z portalami na niusy. Osobiście najbardziej cenię na blogu Twoje refleksje, przemyślane komentarze do wydarzeń itp. Z wieloma opiniami się zgadzam, z innymi mniej, a czasem nawet wcale, ale przede wszystkim są dla mnie inspirujące.

    Mam więc nadzieję, że nie rozbudujesz swojego bloga tak, że będę się na nim gubił :). Oby jego prowadzenie nie zabierało też zbyt wiele czasu i energii, bo mogłoby to wpłynąć na jakość postów. Lubię rzucić okiem na teledyski, filmiki, reklamy etc., ale odwiedzam ten blog, bo lubię czytać Twoje teksty!

    OdpowiedzUsuń
  5. Junior, dziękuję :)

    Rozbudowa jedynie w kierunku większej przejrzystości, także bez obaw.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam podobne zdanie jak Junior :)
    może dodam od siebie tyle, że ja na bieżąco nigdy z niczym nie byłem, ale lubię siąść i nadrobić sobie wiadomości. osobiście wolę blogi niż portale dlatego, że lubię jak pisze jedna osoba, a nie tysiąc co przy tysiącu wpływa na jakość tekstu i sprawia że kolejnego niusa na portalu nie chce mi się czytać bo boję się że będzie kiepsko napisany.
    Lubię jeden styl, jeden umysł i na tym się skupiam :) Tymbardziej fajnie jest czytać przemyślenia osoby, którą ze wpisu na wpis się poznaje, tak jak Ciebie Ewo :)
    pozdrowienia z nibylandii (gdzieś tam się zaszyłem hehe i maluję) :)
    Xys

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję. I obserwuję na FB, jak malujesz :)

    Też mi się wydaje, że dla newsów jest na blogach miejsce. Oczywiście nie na zasadzie wrzucania wszystkiego jak leci, ale wyszukiwania co ciekawszych (dla danej osoby) już tak.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…