Przejdź do głównej zawartości

EuroPride i druga tura wyborów

Parę godzin temu zakończyło się spotkanie Homików, osób zaprzyjaźnionych, blogerów i blogerek oraz czytelników i czytelniczek w Tel-Avivie. Przyszło bodaj 12 osób, energia do działania i kreatywność dopisały, tak że może coś dużego i trwałego z tego wyniknie. Póki co przygotowujemy się do Parady Równości, kto chce pomóc w przygotowaniach, niech zajrzy tu. A o następnych działaniach będę informować na bieżąco.

Jutro startuje inicjatywa Pomada, od 1 lipca trwa EuroFilm Festival, tak że chyba można bez ryzyka stwierdzić, że mamy już EuroPride. Punkt kulminacyjny, czyli sama parada, 17 lipca - zaczynamy o 13 na Placu Bankowym, kończymy na Placu Konstytucji:
źródło: Europride2010.eu

To chyba najdłuższa trasa w historii warszawskich parad. Mam nadzieję, że i sam pochód będzie najdłuższy z dotychczasowych. Organizatorzy liczą na 70 tysięcy, ale tak naprawdę chyba dla wszystkich frekwencja na paradzie jest zagadką. Dla mnie każda liczba od 10 tysięcy w górę będzie sukcesem.

Trochę szkoda, że przedstawiciele Fundacji Równości wolą mówić o problemach finansowych imprezy, a nie o tym, co udało się osiągnąć. A jest czym się chwalić. Pierwsza rzecz to aktywność tak wielu środowisk - organizacji, grup nieformalnych, klubów, portali, pojedynczych osób, które, mimo iż nie zawsze im ze sobą po drodze, postanowiły się na ten czas zmobilizować i dołożyć swoją cegiełkę do EuroPride. Druga to naprawdę bogaty program, który z tej mobilizacji się urodził. Kalendarium wydarzeń oficjalnych (Pride House KPH, EuroFilm Festival, imprezy klubowe, imprezy przygotowane przez Fundację Równości) tutaj, Lambda Cafe tu, plan działań inicjatywy Pomada tu.

Edit: Właśnie się doczytałam, że imprezy okołopride'owe organizują też Muzeum Narodowe i Filmoteka Narodowa, będziemy też mieć Międzynarodowe Business Lider Forum oraz konferencję OPZZ (o tym ostatnim wydarzeniu będzie jeszcze osobny wpis). Szczegóły na jak zwykle nieocenionych Homikach.

Gdzieś przeczytałam komentarz, że tych inicjatyw jest tak wiele, że wystarczyłoby na 100 tysięcy osób, a przecież tyle nie będzie na całym EuroPride. Ja myślę, że nie będzie tak źle. To znaczy w to 100 tysięcy nie wierzę, ale co do obłożenia imprez jakoś nie mam obaw - szczególnie że na wielu ważna jest nie frekwencja, a zaangażowanie merytoryczne.

A na co ja się wybiorę? Na pewno na mniej, niż bym chciała. Kusi mnie teatr - "Orlando. Pułapka? Sen" 10 lipca, "Coming out" 11 lipca, "Enter" 15 lipca, "Bańka mydlana" 16 lipca. Do tego konferencja "Edukacja a LGBT" 14 lipca, IV turniej piłkarski Kobiety Kobietom od 16 lipca, QueerWarsaw na piechotę też 16 lipca oraz gra miejska QueerWarsaw 18 lipca. Chciałabym też zobaczyć Betty 17 lipca, ale już wiem, że nie wyjdzie, bo w tym samym czasie występujemy, za to pewnie wybiorę się na Agnieszkę Olszewską 10 lipca. Co jeszcze? Na pewno wszystkie inicjatywy związane z odzyskiwaniem historii - w tych celuje Pomada. Plus przynajmniej jedna rzecz klubowa, czyli GANC POMADA! w 1500 m2 do wynajęcia.

O Gosi i moim udziale w tym wszystkim jeszcze będę pisać więcej i przypominać, a póki co daty i miejsca:
15 lipca, godz. 20.30, klubokawiarnia Amsterdam - "Wspomnień czar", czyli polskie lesbijki przed 1997 rokiem
17 lipca, godzina jeszcze nieznana, bo to część szerszej inicjatywy, ale w każdym razie wieczór, 1500 m2 do wynajęcia - "Teleswizja", czyli nowy program Barbie Girls

O EuroPride na pewno będzie tu jeszcze kilka razy w ciągu najbliższych dni, tak że na koniec rzecz na dziś najważniejsza: póki co mieszkamy w Polsce PO i Komorowskiego. Wprawdzie różnica między panami na K. niewielka, tak że sondaże mogą jeszcze sprawić niespodziankę (jak pięć lat temu), no ale zobaczymy. Dla mnie w każdym razie to żadna różnica, bo, podobnie jak w pierwszej turze, zdecydowałam się wybrać inaczej:
Zresztą nie tylko ja:
Edit: I jeszcze karta yeshivagrl - zaiste Jenny knows better!
Więcej obrazków wyborczych by yeshivagrl tu. A tu w końcu głos na w pełni naszą kandydatkę:
Nadesłała Asia - dziękuję!

Tak że mogę spokojnie ogłosić, że drugą turę garniturowych wyborów wygrał Lord Voldemort. A jak ktoś ma ochotę na trochę inny wieczór wyborczy niż oficjalny, to polecam relacje na żywo u Abiekta i na Homikach. To pierwsze tego typu wydarzenie w naszych mediach, więc, niezależnie od tego, kto wygra, tworzymy historię!

Komentarze

  1. Ajajaj jeszcze moje:

    http://twitpic.com/22fs9g (:

    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny i jakże słusznie uzasadniony, dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. barbiowie rulezzz!
    BB dziekuje za ten wpis- za swietowanie europride i pisanie o wlasnym wkladzie, a nie...

    m@B

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…