niedziela, 11 lipca 2010

Reklama dźwignią handlu

Klawiatury aż zatrzeszczały od komentarzy na blogu Abiekta i na naszym garniturku, a to za sprawą plakatu Pomady, tego ocenzurowanego i nie. Dla mnie plakat jest po prostu brzydki, ale nie o estetykę mi chodzi. Patrząc się na to "dzieło" podobno "sztuki", w życiu bym się nie domyśliła, że ma ono na celu zareklamowanie fajnej, bogatej w różnorakie ciekawe wydarzenia imprezy. Pierwsze, co przyszło mi do głowy: w trakcie 14 dni Pomady geje, lesbijki, osoby transseksualne i wszyscy inni będą prezentować techniki seksualne. Koniec kropka.

Dużo większe przesłanie niesie w sobie plakat ocenzurowany (tutaj). Zakrywa wstydliwie (?) to, co jest przecież ludzkie i piękne. Pokazuje, że to, co wolno innym, dla nas jest zakazane. Co zresztą potwierdza 37 procent badanych przez CBOS, którzy chcieliby zabronić nam seksu. Prawdopodobnie niezamierzona, ale ciekawa prowokacja.

W nosie mam, jak plakat Pomady wpłynie na nasz wizerunek. Szczerze. Bo choćby wszystkie leski, lesbijki i lesby (i jak się jeszcze zwą) zapuściły włosy, nałożyły stertę tapety na twarz, wcisnęły się w mini, wcześniej oczywiście zapewniwszy sobie figurę top modelek, i założyły 11-centymetrowe szpilki, a geje, ciotki i pedały (i wszystkie inne miana, jakimi się określają) wbili się w jak najbardziej męskie stroje i zaczęli pakować na siłowni, nic to nie zmieni. Co poniektórzy i tak będą nas postrzegać jako odmieńców, zboczeńców, wybryki natury etc. Poza tym zawsze znajdą się outsiderki (na przykład ja:)) czy outsiderzy (np. Jego Różowa Eminencja - z różu nie zrezygnuje), którzy i tak wrednie, wstrętnie i co tam chcecie od tej grupy będą odstawać. Szuje!

Ale nie jest mi obojętne to, że większość ludzi, którzy z chęcią wybraliby się na imprezy organizowane przez Pomadę, nie dotrze na nie. A wszystko to za sprawą durnego, nieprzemyślanego przekazu reklamowego. Wszyscy znają slogan autorstwa nielubianego przeze mnie i Ewę z przyczyn osobistych Wańkowicza: "Cukier krzepi" i hasło Osieckiej "Coca-cola to jest to!". Proste, czytelne i genialne w swojej wymowie. Słowa, które mówią wszystko i jeszcze więcej. Nic dodać, nic ująć. Są to hasła niewymagające wyjaśnień, objaśnień i tłumaczeń czy obrony. Każdy, dosłownie każdy, jest w stanie je zrozumieć.

I jak świetne jest hasło "Ganc pomada" (Furjo, czy to twój pomysł?), bo mówi: "Nieważne, kim jesteś, jaki jesteś i w co się ubierasz, jest dla ciebie miejsce wśród nas", tak plakat zepsuł ten cudowny przekaz. To, o czym piszę, dotyczy również nieszczęsnego plakatu EuroPride (o którym tu) i równie fatalnego hasła "Nie lękajcie się".

I tak się zastanawiam, czy organizatorzy Pomady nie mogli zareklamować swojej inicjatywy, tworząc plakat w konwencji queer, ale tak aby przekaz był jasny, a jego wymowa jednoznaczna i zrozumiała? Mówiącego: "Ganc pomada, kim jesteś, masz prawo takim być i to wyrażać". A może, mój rozumek tego nie obejmuje, teoria queer na to nie pozwala? Może według niej im bardziej zagmatwany przekaz, tym lepiej? I czy myśliciele organizujący EuroPride wraz z wynajętą agencją reklamową nie mogli skorzystać ze źródeł ideowo nam bliższych? Czy zamiast "Nie lękajcie się" nie lepsze byłoby hasło afirmatywne, a nie "na nie", na przykład wymyślone przez Ewę pod wpływem "Obywatela Milka" "Przybywajcie, skądkolwiek/gdziekolwiek jesteście"?

2 komentarze :

A ja powiem szczerze, autentycznie się tym przejmuję. Bo taki plakat wytrąca mi wszystkie argumenty w jakiejkolwiek dyskusji z katolikami czy konserwatystami, nie mówiąc już o oszołomach- choć z tymi przestałam już dawno dyskutować na jakiekolwiek tematy (;

Poza tym jak pisałam na swoim 'blogasku', EuroPride to OGROMNA szansa, którą spierdoliliśmy, zamiast jakoś sensownie wykorzystać.

Wygląda to tak jakby każdy sobie rzepkę skrobał, nie ma żadnej odgórnej tendencji, a ta by się przydała, aby to ogarnąć. Zamiast tego mamy akcje utrwalające stereotypy + i fatalne estetycznie niespełniajace swojej roli(informacyjnej) plakaty.

Znakomity wpis. Z tymi plakatami to już chyba jakaś plaga - ta wyższa siła, co przez wiele lat naszej drogiej ojczyźnie błogosławiła, ewidentnie nas teraz przeklina. pewnie ktoś z branży ją obraził i teraz musimy takie kwiatki znosić;).

Pomady szkoda. Samej Pomady, bo na organizatorów - złość. Ten plakat jest jak graffiti a la Tomba-Tomba umieszczony naprzeciwko przedszkola. Niektóre rzeczy są fajne, ale nie nadają się na ulicę - po prostu. I takim brakiem wyczucia (nie tylko pijarowego) można sporo zaszkodzić: czy to sobie, czy jakiejś Sprawie. Chociaż moim skromnym zdaniem żenująco amatorskie NIE LĘKAJCIE SIĘ (plus jajo plus happening plus "Fundacja plakatu nie widziała" - że co?) i tak pozostaje wtopą roku.

Prześlij komentarz