niedziela, 24 października 2010

Dwa światy

Za nami bardzo intensywny weekend. Wczoraj byłyśmy po raz kolejny w Uwadze - filmik tu. A mój ulubiony moment reportażu wygląda tak:

Również wczoraj bawiłyśmy się w Nowym Wspaniałym Świecie na Gejsza Love Party zorganizowanym przez agencję turystyczną Gejsza Travel. Generalnie nie przepadam za tłocznymi i głośnymi imprezami klubowymi, ale muszę przyznać, że atmosfera była niczego sobie. Może dlatego, że gospodarze nie bawili się w selekcję i wejść mógł każdy. A może dlatego, że ostatnio nie miałyśmy czasu na zabawę i miło było w końcu oderwać się od różnorakich zobowiązań i zwyczajnie napić piwa w towarzystwie starych i nowych znajomych. Oraz uściskać już realnie, a nie tylko wirtualnie choć kilka z tych osób, które nas wspierały w konkursie, a potem składały gratulacje. Bo organizatorzy przygotowali dla nas niespodziankę i podczas imprezy miałyśmy swoje pięć minut z szampanem na scenie, więc była okazja do najpierw gromadnych, a potem indywidualnych podziękowań.

Później przeniosłyśmy się do znacznie mniejszego i spokojniejszego miejsca, jednego z najstarszych klubów gejowskich w Warszawie ze słynną czarnowłosą Wiolettą Villas oraz polską Priscillą, czyli Prychą, gdzie ludzie bawią się przy hitach Vondráčkovej, Lizy Minelli, Glorii Gaynor i innych wielkich diw. Zwyczajnego, nielansiarskiego miejsca, z normalnymi cenami, Ciechanem miodowym, gorącą czekoladą i ludźmi, których próżno szukać na paradach, plakatach czy w reklamach społecznych. Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że oprócz wielkomiejskich gejów klubowych istnieją również geje niekoniecznie wielkomiejscy i niekoniecznie piękni i młodzi, ale pierwszy raz miałam okazję się bawić w ich towarzystwie. I przyznam szczerze, że był to jeden z niewielu razy, kiedy będąc w klubie, nie miałam poczucia, że niekoniecznie jestem u siebie.

Brakuje mi w Warszawie i w ogóle w Polsce podobnych miejsc dla kobiet. Gdzie można się bawić bez opamiętania i bez poczucia, że niebycie dwudziestokilkuletnim klonem Shane czy innej Alice odbiera prawo do dobrej zabawy. Jasne, że w doborowym gronie przyjaciół można bawić się wszędzie, ale z drugiej strony trudno znaleźć miejsce, gdzie wąsaty brzuchacz w niemodnej koszuli nie budzi uśmiechu politowania, a grube, krótko ostrzyżone lesby w polarach nie natykają się na pełnie niesmaku spojrzenia. Gdzie każdy jest chciany i akceptowany i nikt nie dziwi się, że czterdziestolatka czy pięćdziesięciolatek niekoniecznie chcą spędzić sobotnią noc z termoforem w łóżku, ale też nie chcą się lansować, udawać kogoś, kim nie są, i dostosowywać do panujących wymogów mody i urody.

Tak, wiem. Prochu tym wpisem nie odkrywam, kult młodości i urody to nic nowego, występuje dość powszechnie i niezależnie od środowiska, w którym się człowiek obraca. Kłopot w tym, że dla mnie te młodość i uroda są mocno przereklamowane i jeżeli mają być warunkiem dobrego samopoczucia na imprezie, to ja za taką zabawę dziękuję. I w sumie nie dziwię się, że tak wiele kobiet (nie tylko nieheteroseksualnych) w pewnym momencie, świadomie lub mniej świadomie, wybiera zaszycie się w domowych pieleszach i bardziej "kulturalne" rozrywki w rodzaju pójścia do kina czy do kawiarni lub zrobienie domówki. Bo każdy lubi choć w wolnym czasie czuć się po prostu u siebie.

14 komentarze :

To pięknie, że są też takie normalne miejsca. :):)w Warszawie.

Jakoś tak mi smutno po tym co przeczytałam, bo jestem w Wawie, przeraziło mnie to co sie dzieje w klubach i zaszyłam sie w domu. Ale nuuudzę się...

Zgadzam się. Niestety brakuje takich miejsc dla kobiet, zwłaszcza w moich okolicach. Właśnie dlatego wole kino, teatr i domówki z bliższymi znajomymi ;D Grunt, to czuć się sobą :) Pozdrawiam :)

a ja o udziale w programie. super, ze was znowu pokazano. tylko komentarze na forum na stronie mnie zalamaly. ale sa one dowodem na to, ze pokazuje sie par homo za malo w tv. dlatego tym wieksze moje uznanie dla was. wielki szacunek dziewczyny.

A mnie zasadniczo wszystko jedno :):) Nigdy nie przepadałam za klubami. Miejsce z atmosferą, ukochana i przyjaciele to lepsze niż wyżywanie się w hałasie.
Chodzę do zwyczajnych ogólnoludzkich ;) lokali i też czuję sie tam swobodnie...Widać w Warszawie jest jakiś problem z ludźmi, bo w dwóch czy trzech innych sporych miastach gdzie bywam tego nie widzę. Ale Warszawy nie znam, jeżeli faktycznie przeważa tu selekcja i kult mediolański to wspołczuję :)Warszawiakom.
Kult młodości w sumie też jest przereklamowany jako straszak, wcale nie aż tak bardzo przeszkadza życ. Bardziej mnie wkurza kult braku kultury u tych kultuwyjących - tej wysokiej i tej obyczajowej, ale to inna bajka.
Dobra, wkładam szpile na platformie i lecę.

Dziękuję za was z taką osobowością, spojrzeniem.

Jakie szczęśliwe odbierałyście bilet :) To musiało być niesamowite uczucie :)

Świetnie dziewczyny :) Oba reportaże rewelacyjne :) Aż miło popatrzeć. Zasłużyłyście na wszystko co najlepsze :)

chciałam tylko dodać, że weekend zakończył się (?) filmowaniem pewnej reklamówki, czego już niestety nie zobaczyłam, ale zdaje się, że zostałam godnie zastąpiona na stanowisku mejkapowiczki ;)

Dziewczyny, a czy Wy macie w Stanach zapewniony nocleg i wycieczki, tak, jak panowie z Niemiec? Czy tylko przelot w obie strony?

@M.
Mamy, mamy. Równorzędna nagroda, jedyna różnica będzie taka, że Niemcy ohajtają się pierwsi.

@Anonimowa 1
A może jednak jest jakieś miejsce dla Ciebie? Bo ja to w sumie dość marudna jestem, jeśli chodzi o kluby. A w sumie takie na przykład Rasko nie jest złe. No i Amsterdam - ale to klubokawiarnia.

@Anonimowa 2
Z tą selekcją i kultem mediolańskim aż tak źle nie jest. Tak jak napisałam parę zdań wyżej, może po prostu za dużo wymagam. Ideał to amsterdamskie Viev-la-Vie: http://www.vivelavie.net/ No dobrze, pomarzyć można...

Życzę powodzenia w jutrzejszym programie na TVN :) Bardzo chętnie zobaczę was na żywo.

Strasznie się ciesze, że w okół was zrobiło się tyle "szumu", no ale takiego pozytywnego oczywiście :).

Studiuje na Katolickim Uniwersytecie i dzisiaj miałam na wykładzie debatę na wsza temat. Napewno taki temat nie został by poruszony tutaj, jednak dzięki wam coś się zaczyna dziać.
Oczywiście broniłam was w czasie zajęć ale sama nie miałabym odwagi przyznać się do orientacji. Mogli by mnie wyrzucić ze studiów...

W każdym razie dziękuje za to co robicie :)
Podziwiam was oraz obrażam wielkim szacunkiem.

Pozdrawiam serdecznie
C.

Debata na KUL-u? No, no, jesteśmy zaszczycone:) A wrzuciłabyś jakieś podsumowanie? Strasznie jestem ciekawa, w jakim kierunku poszła dyskusja:)

Ewo, co do miejsc, o których marzysz to ja też tak mam i kiedy tylko mam okazję być w Kopenhadze i trafić na imprezę w Domu Kobiet (Kvindehuset) - idę w ciemno, bo tam pobawię się właśnie nie tylko w gronie przyjaciółek i znajomek, ale także w gronie zwyczajnych ludzi - w całej rozciągłości różnorodności bardzo dalekiej od tego, co się dzieje po modnych klubach i dyskotekach. Tego życzę nam tutaj, w Warszawie.

Prześlij komentarz