Przejdź do głównej zawartości

Miłość nie wyklucza i zaproszenie

Kilkanaście dni temu obiecywałam napisać coś więcej o akcji "Miłość nie wyklucza". Czemu dotąd mi się nie udało, to raczej jasne (konkurs SAS), a teraz to trochę musztarda po obiedzie, bo pewnie już wszyscy wiedzą, o co chodzi  (i dobrze!). Tak że tylko z kronikarskiego obowiązku wrzucam kilka skanów z "Gazety Wyborczej" i "Dużego Formatu", które wsparły kampanię.
Oczywiście doniesienia medialne i strona internetowa akcji to dopiero początek. Do tego dojdzie jeszcze kampania outdoorowa i towarzyszące jej działania, za czym pójdzie, mam nadzieję, również zainteresowanie większej liczby mediów, osób LGBTQetcetera i friendly, i w końcu polityków. Ale i tak już jest się z czego się cieszyć i czym chwalić. Dla mnie osobiście najcenniejsze jest www kampanii, ze wskazaniem na dział "Dołącz do nas", w którym można znaleźć kilka prostych sposobów na to, co można zrobić, aby związki partnerskie stały się w Polsce rzeczywistością. Niby nie ma tam jakichś niesamowicie odkrywczych rzeczy, ale z drugiej strony właśnie ta nieodkrywczość jest wartością. Bo dowodzi, że każdy może się zaangażować, niezależnie od tego, czy ma za sobą coming out, czy nie, czy ma czas i chęć do działania, czy niekoniecznie, czy mieszka w dużym mieście, czy w małej miejscowości. I że każde działanie, nawet takie, którego nikt poza nami nie zauważy, jest ważne i posuwa sprawę o kroczek do przodu.

Co jest jeszcze fantastyczne w tej akcji? Że nie trzeba było żadnych dużych środków finansowych, szukania grantów, aby ją zrealizować. Wystarczyło pozyskać kilkunastu sponsorów, którzy wyasygnowali niewielkie kwoty. Teraz pojawiają się również wpłaty od osób indywidualnych - znowuż niewielkie, ale, jak ktoś napisał pod tekstem o akcji na Homikach, jak sto osób wpłaci po 50 złotych, to już uzbiera się całkiem spora kwota, która pozwoli, by kampania trwała dłużej i miała większy zasięg. A że mam wrażenie, że ludzie wolą wspierać konkretne akcje, a nie działania organizacji w ogóle (przynajmniej ja wolę), więc jak dla mnie realizacja tego postulatu (wpłacania niewielkich kwot) wydaje mi się całkiem możliwa.

A co mi się nie podoba? To, co zwykle - że pojawiają się głosy krytyczne (na szczęście niezbyt liczne) odnośnie par, które postanowiły pokazać się na plakatach (czyli między innymi Gosi i mnie). Że utrwalamy stereotypy, że można było wybrać kogoś bardziej medialnego, że nie sprzedajemy dobrze naszych postulatów itd., itp. Żeby nie było, spodziewałam się takich reakcji. I już parę miesięcy temu, kiedy wyszło, że nie udało się znaleźć zbyt wielu par, które postanowiły dać swoje twarze kampanii, pisałam, że jak się takie głosy pojawią, to odpowiem, że trzeba się było zgłosić i pokazać, a skoro tego nie zrobiliście, drodzy spece od marketingu, to pocałujcie nas teraz w zadki. Ale i tak najbardziej rozwalił mnie pomysł, którego kompletnie się nie spodziewałam: że trzeba było zatrudnić modeli i modelki, bo ludzie lubią ładne twarze i wtedy przychylniej by na nas patrzyli. Ha, a mnie się zawsze wydawało, że łatwiej jest się utożsamić z prawdziwymi ludźmi, którzy mają realne problemy (co zresztą pokazała pozytywna reakcja tak wielu osób na nasz udział w konkursie SAS). Kampania na rzecz wprowadzenia związków partnerskich to nie reklama proszku do prania, przykro mi.

A skoro już przy wizerunku i kampaniach społecznych jesteśmy, to na koniec chciałabym zaprosić na pierwsze spotkanie z cyklu "Homiki.pl w Tel-Aviv".

Spotkanie poświęcone będzie prezentacji i omówieniu najciekawszych kampanii społecznych podejmujących temat praw osób LGBTQ oraz pierwszej publicznej prezentacji przygotowanej przez grupę Tel-Aviv kampanii "Miłość nie wyklucza". Oprócz pomysłodawców i pomysłodawczyń kampanii w spotkaniu wezmą udział jej bohaterowie i bohaterki.

Organizatorzy zachęcają od przybycia szczególnie tych, którzy aktywnie komentują treść i formę kampanii społecznych, którzy lubią debaty wizerunkowe, którzy chcieliby podzielić się pomysłami na zrobienie takiej kampanii, by społeczeństwo natychmiast pokochało osoby LGBTQ i przyznało im pełnię praw.

Organizatorami spotkania są Homiki.pl oraz Tel-Aviv Cafe+Deli. Spotkanie odbędzie w czwartek, 21 października o godzinie 19:00. Miejsce: Tel-Aviv Cafe+Deli, Poznańska 11, Warszawa.

Komentarze

  1. Że Wy zawsze musicie organizować jakieś interesujące mnie spotkania, jak mam nawał dyżurów w pracy ;/
    Jednak co się odwlecze to wybuchnie ze zdwojoną siłą i mam nadzieję, że w końcu dotrę do stolicy, żeby przedyskutować pewne kwestie z odrobinę odrealnionymi "warszawiakami" ;) w realu, a nie tak tylko blogowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. To mnie najbardziej wkurza, że ludzie krytykują w ten sposób jak napisałaś - że źle nas reprezentujecie - a sami to czterech liter nie ruszą. Skoro są tacy mądrzy, to czemu swoich zdjęć nie wysłali? Takie same opinie są zawsze przed paradą - że to nam bardziej szkodzi niż pomaga, bo przychodzą tam sami roznegliżowani geje i wypicowane drag queen, że to wcale nie pokazuje iż jesteśmy "normalni". A więc mówię takiemu delikwentowi: to przyjdź sam/a na manifestację i zwiększ liczbę tych "normalnych"! Ale to już taka nasza polska cecha narodowa: najlepiej siedzieć w domu i narzekać :P
    P.S. W ciągu paru dni planuję wpłacić jakąś niewielką kwotę na rzecz akcji, gdyż bardzo mi się podoba ta idea i przynajmniej tak postaram się ją wesprzeć :)
    zakochana-w-dziewczynie.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Modele i modelki ? To prawie jak na plakacie z Euro Pride :P
    Kampania jest świetna, gratuluję pomysłu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Co za absurd z tymi modelami albo "ładniejszymi" prawdziwymi parami. Przecież właśnie tacy jesteśmy - prawdziwi, jak prawdziwi są ludzie, którzy patrzą na tę kampanię oczami widza. Tak trzymać - a modelki i modele niech reklamują wszystko, tylko niech nie udają nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesli chodzi o modeli to polecam p.Cugier-Kotke: jej wierza niezaleznie co powie i kto za to zapalci. :)

    A co do kampanii to nie rozumiem tego cyklu przedstawiajacego dziecinstwo bohaterek/ow.
    Dziecinstwo to czas w ktorym kryterium podzialu o jakim akcja- seksualnosc- nie istneje.
    Oki, nie nie istneje ale ma bez porownania mnejsze znaczenie nizli w poznejszych okresach zycia.
    Czemu wiec o dziecinstwie?

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  6. Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie: bo dzieciństwo to czas, kiedy takie kryterium podziału nie istnieje. To czas, kiedy wszyscy jesteśmy mniej więcej równi i nie spodziewamy się, że w przyszłości na przeszkodzie stanie nam przynależność do nie tej co trzeba klasy, rasy czy mniejszościowa orientacja psychoseksualna. Mamy więc kontrast: beztroskie (stereotypowo, bo bywa różnie) dzieciństwo i dorosłe życie, które już takie beztroskie nie jest. Do tego dochodzi pytanie: skoro jako dzieci byliśmy równi, dlaczego nie możemy tacy być jako dorośli.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nadal nie lapie.
    Jako dziecko ani ty ani ja nie zastanawilismy sie za kogo wyjdziemy za maz czy sie ozenimy.
    Nie odczuwalismy pociagu seksualnego.Nie tu byly opisane tozsamosci.

    Przekaz z dziecmi to jest kserowka pogladow kosciola katolickiego- jestes oki, jesli bedac homo, raczki trzymasz na kolderce.Gdy kwestie seksualne, tak jak u dziecka, pozostaja POZA toba. Niech pozostanie jak w dziecinstwie i juz bedzie git.
    Tak czytam ten przekaz.Jak robia to innni?

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  8. PS. torebka jaka zostawilem w Amsterdamie podpisana byla "neospasmin" nie Gosiaiewa.
    Wstyd mi teraz egocentryzmu, ale bardziej ciekawi czy prezent choc usmiechy wasze wywolal?

    Dzis dobry dzien.Dla was w szczegolnosci.

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  9. Ewo, Gosiu, GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje dziewczyny!!!!:))))
    To najlepsza wiadomość dnia:))
    Dumna jestem, że wygrałyście, bo walka była piękna. I to walka dla dobra nas wszystkich. A to przecież dopiero początek:))
    Lepiej zorganizujcie sobie teraz osobną komórkę na kwiaty i życzenia bo trochę tego będzie:)))))
    Spike

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje :) Głosowałam prawi codziennie i trzymałam kciuki! Super!!!!! Cieszę się i doceniam decyzję SAS - to najfajniejsza linia lotnicza pod słońcem! M.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…