Przejdź do głównej zawartości

Niespodzianka?

Będzie niespodzianka czy SAS podgrzewa atmosferę? Aż boimy się mieć nadzieję...

Komentarze

  1. A ja już wiem! Ja już wiem!
    Ale nie powiem ;-P

    OdpowiedzUsuń
  2. omatko! chcą, abyśmy wszyscy padli na zawał czy co (;? całym swym serduszkiem jestem za waszą wygraną. nie mówię, że 2 miejsce nic nie znaczy, znaczy! ale jakże było by pięknie jakbyście wygrały, ach! niech przyznają jakieś bonusowe punkty za kraj! im bardziej homofobiczny tym więcej punktów (;

    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby uwzględnili fakt, że udział w konkursie tych dla par, które nie mają możliwości legalizacji związku w swoim kraju ma zupełnie inne znaczenie niż dla tych, które takie prawo posiadają? Oby... Trzymam kciuki z całej siły! zakochana-w-dziewczynie.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki administrator glosowania taka trwoga w kwestii wyniku.
    I pytania o punkty za pochodzenie czy dobre serce marketingowcow SAS.

    Tu na ten sam temat:

    http://neospasmin.blox.pl/2010/10/MOJE-POLSKIE-CZARNOWIDZTWO.html

    m@B

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha, może zorganizują ślub trzech najlepszych par?

    Dziewczyny, a sprawdzałyście w jaki sposób chłopcy z Niemiec zdobyli tyle punktów? Czy oni też przeprowadzili kampanię na Fejsie? Byli w telewizji? Mieli wsparcie ze strony zaprzyjaźnionych bloggerów, portali? Tak mnie to ciekawi, w jaki inny sposób można zdobyć takie wielkie poparcie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochani, czytając wasze wypowiedzi odnoszę wrażenie, że większość nie czytała regulaminu konkursu oraz nie dość uważnie śledziła sam przebieg konkursu.

    Otóż: po pierwsze na każdą parę można było oddać 1 głos podczas całego konkursu. Można było zagłosować na więcej par, ale tylko raz.
    Jeżeli nawet automat zliczał kolejne głosy, nie oznacza to, że zostaną one uwzględnione - administrator SAS pisał, że usunięte zostaną głosy zdublowane, nawet jeśli zostały doliczone na tablicy. Więc jeśli ktoś klikał po kilka razy dziennie z tego samego komputera z tego samego IP - to klikał NA DARMO.

    Ponadto podczas kilku medialnych wystąpień dziewczyn, serwer SAS "padał", ale administratorzy wciąż czuwali i w tym czasie odnotowywali wejścia z linka dziewczyn, a pod koniec mieli doliczyć te głosy, które nie przeszły podczas "awarii" serwera - która jak się okazuje wcale nie była awarią, lecz kontrolowanym wyłączaniem tablicy do głosowania, żeby nie doszło w tym czasie do ataku hakerskiego i np. doliczenia głosów komuś innemu. Po pierwszej "awarii" po artykule w Gazecie, dziewczyny pisemnie uprzedzały administrację SAS o możliwości wzmożonego ruchu wynikającego z ich udziału w programach TV.

    Gosia i Ewa w pewnym momencie zaczęły namawiać ludzi by nie klikali codziennie, tylko żeby ściągali nowych znajomych. Efekt - prawie 11 tysięcy osób "polubiło" stronę Gosia i Ewa na Facebooku. Można więc z czystym sumieniem powiedzieć, że dziewczyny mają 11 tys. indywidualnych głosów gwarantowanych.

    Niemcy od początku mieli garstkę fanów (ok.450), których zachęcali do codziennego klikania. Obstawiam, że oni również uzyskali ok. 10 tys. indywidualnych głosów, chociażby za sprawą reklamowania się na Gayromeo - ale co z całą resztą? Ich promocyjne "artykuły" w sieci miały po kilka, kilkanaście wyświetleń. Ich wszystkie filmiki promocyjne miały o tysiąc wyświetleń mniej niż jeden filmik dziewczyn. Ich akcja w sieci pozostawiła nikłe ślady (42 wyniki do 3,500). Niemcy przyśpieszyli dopiero pod koniec, bo zorientowali się, że muszą napstrykać sobie sporą przewagę (bali się, że dziewczyny mają jakiś program w ostatnim dniu konkursu) - pytanie, czy ten nad wyraz systematyczny wzrost nie był wygenerowany sztucznie (?) Jeśli ktoś życzliwy postawił im bota, to zrobił im niedźwiedzią przysługę, bo te głosy zostaną odrzucone. W ostatnich dwóch dniach Niemcy rozpoczęli akcję list mailingowych po znajomych. Mailingi są fajne, ale nie gwarantują, że każdy kto otrzyma takiego maila kliknie na zawarty link.

    Gosia i Ewa zrobiły ze swojej kampanii sprawę polityczną - do tego stopnia, że uzyskały poparcie polskich i zagranicznych polityków, fundacji Harveya Milka, Tomasza Raczka, a nawet Dody! To dość dobitnie świadczy o zaangażowaniu psychofanów i psychofanek, którzy dzień i noc główkowali jakie jeszcze swoje kontakty można uruchomić i w jaki jeszcze sposób, można zachęcić do głosowania na dziewczyny (wieszanie i rozdawanie ulotek w knajpach i na uczelniach).

    Tak więc podsumowując: liczy się tylko pierwszy oddany głos (chyba, że klikaliście z kilku kompów np. z pracy). Poza tym promocja i reklama jaką zrobiły SAS-owi obie pary (również ten aspekt miał być brany pod uwagę). Wyniki w sieci są bezlitosne - najlepszą reklamę (łącznie z wystąpieniem administratora SAS w Uwadze) zrobiły Gosia i Ewa. Niewątpliwie pozostałe polskie pary przyczyniły się do sukcesu dziewczyn, ponieważ już na tydzień przed konkursem, SAS odnotowało 100 tys. unikalnych wejść z Polski. Jeżeli firma szuka nowych rynków, to zgadnijcie gdzie ich będzie szukała?

    Oczywiście nie przesądzam o wynikach i nie chcę nikomu robić nadziei, ale gdyby moje przypuszczenia miały się sprawdzić (pomijam numerologię, wróżby i znaki na niebie) to warto, abyście wiedzieli jak to wyglądało, a nie snuli jakieś dziwne domysły i teorie spiskowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aha, i jeszcze jedno - w ostatnim komunikacie SAS podaje, że zliczyli 350 tys. głosów, a jeszcze 2 tygodnie temu pisali nam w mailu, że na 600 tysięcy oddanych głosów tylko 250 tysięcy było ważnych - ergo - ponad połowa głosów nie została uwzględniona, a więc szanse coraz bardziej się wyrównują... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chcę jeszcze uzupełnić post igrażki o wyjaśnienie przyczyn zablokowania "właściwej" strony Facebookowej na nieco ponad dobę przed zakończeniem głosowania. Np. Abiekt podejrzewał zgłoszenia spamu ze stron, gdzie rozsyłaliśmy wici (problem w tym, że głównie waliliśmy tam link bezpośrednio do głosowania, a nie odsyłacz do strony). Ja w pewnym momencie podejrzewałam rywali o podstawianie kłód pod nogi w postaci zmasowanego ataku w postaci skarg na stronę (zgłoszenia np. że strona zawiera nagość, fałszywy profil itp, itd).
    Dopiero gdy Gosia z Ewą udostępniły informację o przyczynach blokady, którą automat Facebooka wysłał do nich, wyjaśniło się wszystko. Kochani - naszymi działaniami, działaniami tysięcy ludzi lubiących stronę FB Gosi i Ewy stworzyliśmy sukces, który przerósł nas samych. Algorytm FB uznał, że to nie jest strona społecznościowa, ale reklamowa, a te nie mogą sobie funkcjonować tam za darmo. Ruch, który wygenerowaliśmy przede wszystkim geometrycznym zwiększaniem liczby lubiących stronę został uznany za profesjonalną reklamę SAS ;-)))) I co wy na to? Strasznie mnie to teraz bawi, chociaż tę dobę przez zakończeniem głosowania nie było mi do śmiechu. Oczywiście dział PR SAS został o tym powiadomiony i chyba szczęki im opadły :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. bo w nas drzemie siła, tylko trzba ją wykorzystać - gdybyśmy byli tak zaangażowani w walkę o związki i o nasze sprawy, to nie byłoby mocnych.
    Ale jak przychodzi co do czego to nam się nie chce :(

    swoje poparcie dla nas wyraziło bardzo dużo osób i instytucji: przedstawiciele np parady na Słowacji, dziewczyny z zespołu Betty, znany francuski blogger Ben Ladc itp, itd.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm, Moniko, ale przecież te osoby, które wsparły nas w konkursie, w ten właśnie sposób zaangażowały się w walkę o związki partnerskie/małżeństwa w Polsce.

    Może właśnie na tym, a nie na braku chętnych do działania, polega problem tych, którzy narzekają na brak chętnych do działania? Że nie każde działanie jest według nich działaniem? Że są za mało elastyczni i zamiast docenić każde zaangażowanie, marudzą, że za mało? Może zamiast marudzić, czas zacząć dziękować i się uśmiechać, to wtedy i chętnych do tych "wartościowszych" działań będzie więcej?

    OdpowiedzUsuń
  11. A może po prostu umożliwić zaangażowanie się w coś niekoniecznie wymagając zaangażowania pełnoetatowego? Mnie ta kampania przypomniała dlaczego właśnie zrezygnowałam z wszelakiego zorganizowanego aktywizmu. Tu mogłam dać z siebie tyle, ile chciałam (po raz pierwszy naprawdę tak było) - w pewnym dość kluczowym momencie mogłam się też dla własnego zdrowia psychicznego i stanu fizycznego wycofać (i zrobiłam to). Wiedziałam, że poza mną jest sporo innych ludzi, którzy też dorzucają swoje cegiełki, więc ja z całkowitym spokojem mogę oddać się pracy i relaksowi (podczas pracy przy festiwalach filmowych Pryzmat tak niestety nie było).
    Poza tym nie ukrywam, że moje zaangażowanie w tę kampanię wynika z faktu, że G&E są mi bliskie - osobiście znane od lat, przeze mnie lubiane i ot - od tego ma się starych przyjaciół, żeby w potrzebie w ogień weszli ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do walki, to ja jestem głównie za małżeństwami - jak równość to równość do bólu (poza tym bardzo mi zależy na kwestii adopcji). I mam nadzieję, że coś się ruszy w tej sprawie w końcu... I coś wyjdzie na koniec... ;)

    Co do konkursu to też jestem strasznie ciekawa, bo codziennie głosowałam razy 3 z trzech różnych przeglądarek (ktoś gdzieś pisał, że są liczone oddzielnie głosy ponoć). :)

    Pozdrawiam i trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  13. @Joey
    No i zapomniałaś dodać, że gdyby nie lista Polles (ta pierwsza, Twoja), to może by tej całej akcji nie było, bo byśmy się z Gosią nie poznały. Czyli poniekąd czujesz się sprawczynią całego zamieszania:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny wy już wygrałyście:)a ślub w samolocie to tylko dodatek do waszej Pięknej i niesamowitej Miłości jaka się darzycie:)Cały sercem jestem z wami odkąd dowiedziałam się o konkursie:)Pozdrawiam serdecznie Sylwia Wawa PS w niedziele napewno mnie nie zabraknie na waszych występach w Złotych:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja stawiam na rozwiązanie w postaci podwójnej uroczystości - obu par męskich i damskich, czyli Was
    oraz panów z Niemiec. Trzymam kciuki za wiadomą część :)

    P.S. Sprawa z eliminacją głosów jest dużo bardziej złożona - by ledwie nadmienić kompy stojące za jednym zewnętrznym adresem IP (np. na uczelniach), boty korzystające z proxy itd. Pełne weryfikowanie głosów w ten sposób, a do tego w takich ilościach zajmuje więcej czasu niż te parę dni. Wg mnie, bazując na raczej przeciętnych informatycznych, bo nie mówię o kontaktowych, kompetencjach administratora SAS sprawa jest już rozstrzygnięta jw. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A tak z ciekawosci: ilu z nas, wybiearajac sie w podroz i wybierajac przewoznika wybierze tego ktory taki superowski konkurs przeprowadzil? Tak z reka na karcie kredytowej?

    Tu przypomne o jeszcze jednym, niezakonczonym konkursie czy raczej castingu: kto zostanie z Absikiem gdy pannydoscjeszczemlode zrobia fruuu?

    m@B
    neospasmin.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Niedawno ktoś się głośno zastanawiał nad wyborem linii lotniczych do Amsterdamu. Ceny biletów trzech linii lotniczych zbliżone - po konkursie wybór padł na SAS. Więc jednak... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z tego, co wywnioskowałam po obecnej zawartości strony SASu, SAS już zna zwycięzców i oficjalny filmik ich ogłaszający ukaże się w poniedziałek.

    Czeka nas bardzo długi weekend!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam skłonność ku podróżom do Kopenhagi, czyli prawie domu rodzinnego. Norwegian.com zlał sprawę, Polferries zleje pod koniec października, zostaje długa podróż samochodem (przez Rostock) lub samolotem - LOT lub SAS. Ceny są zbliżone. Więc zgadnijcie, kogo wybiorę, jeśli G&E obleją szampanem jedną z maszyn SAS ;-P

    A co do faktu, że wszystko się ode mnie zaczęło to czuję dumę, radość i w ogóle i w szczególe :-P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…