wtorek, 12 października 2010

Zmiany, zmiany, zmiany...

I jak tu teraz żyć, co? Dopiero docierają do nas wiadomości z ostatnich tygodni. Jedna całkiem ciekawa - zmieni się ponoć tryb organizowania warszawskiej Parady Równości. To znaczy nie wiem, czy się zmieni, czy pojawiła się kolejna grupa, która chce coś zmienić, ale niekoniecznie jest to ustalone z dotychczasowymi organizatorami, czyli Fundacją Równości. W każdym razie, jak donosi portal Gaylife, inicjatywa ma być ponad podziałami, a na spotkaniu Społecznego Komitetu Parada Równości 2011 pojawiło się zarówno przedstawicielstwo KPH w osobie wiceprezeski Ani Urbańczyk, jak i Monika Czaplicka z FR oraz Szymon Niemiec, Jacek Adler z Gaylife i Łukasz Pałucki z SDPl. Co ustalono? Że impreza ma być ponad podziałami, a do współorganizowania będą zaproszeni wszyscy chętni, że kwestiami finansowymi zajmie się firma Gepon (nie wiem, co za jedna, wygoogle'owałam sobie, że firma o tej nazwie zajmuje się "optycznymi sieciami pasywnymi", ale nie jestem pewna, czy to o nią chodzi), że będzie strona internetowa z forum i że kluby nie będą płacić za platformy, ale za to pomogą w organizacji parady. Co jeszcze? Szymon Niemiec poinformował, że złożył wniosek o zastrzeżenie nazwy Parada Równości jako znaku towarowego i że ową nazwę organizatorom udostępni, a sam będzie wspierał paradę duchowo i dobrym słowem, bo na więcej nie ma czasu.

Nie byłabym sobą, gdybym nie miała co do tego pomysłu wątpliwości. Szczególnie pomysł zastrzeżenia nazwy jest dla mnie dość dziwny, bo z jednej strony cała impreza ma być czymś ponad podziałami, a z drugiej takie działanie wygląda na jakąś formę zabezpieczenia. Martwi mnie też brak informacji o tym, co się stało z Fundacją Równości - ale możliwe, że wszyscy to wiedzą, tylko ja coś przegapiłam. Ale mimo wszystko nie będę od razu pisać, że pomysł jest nietrafiony, mimo iż główni autorzy pomysłu już swoje zdążyli narozrabiać, więc jakieś tam obawy mam. A nie będę i spokojnie poczekam, co z tego wyniknie, bo ostatni miesiąc sporo mnie nauczył. Konkurs SAS pokazał, że są rzeczy, co do których potrafimy się zjednoczyć. Oczywiście nie wszyscy (polecam chociażby ulotkową wojnę podjazdową w komentarzach pod poprzednim postem), ale w ogromnej liczbie jednak tak. I to jest jedna z najcenniejszych lekcji, jakie wyniosłam z tej całej zabawy - żeby nie ferować tak łatwo wyroków, bo może się zdarzyć, że będę musiała odszczekiwać. Co najzabawniejsze, w tym przypadku odszczekiwanie było całkiem miłe. Bo miło jest się przekonać, że ktoś, kogo odsądzało się od czci i wiary, potrafi cię wesprzeć, niekoniecznie dlatego, że cię nagle pokochał, ale dlatego, że uznał to, co robisz, za ważne.

W ogóle przekonałam się, że moje nieustanne wkurzenie na świat może być ciut niezasadne. Bo liczba niesamowitych historii, które do mnie docierają i do których ja wciąż docieram (wcześniej nie miałam czasu czytać wszystkiego, co ludzie zamieszczają na naszej tablicy na Facebooku) jest oszałamiająca, szczególnie że na co dzień obcuję raczej z komentarzami forumowiczów Gazeta.pl (a na inne wolę nawet nie wchodzić). Ot, na przykład dziś pojawiło się coś takiego:

Dzisiaj pani, z którą pracuję, która jest w wieku blisko emerytalnym, zaskoczyła mnie stwierdzeniem, że musi sprawdzić "Co u Gosi i Ewy?". Kibicuje wam z całego serca. Głosowała na was codziennie, o czym przypominał jej 5-letni wnuczek, który codziennie pytał "Babciu, czy już klikałaś na te panie co się tak bardzo kochają?

Piękne, prawda? I tak ja, wielka intelektualistka, fanatyczka queer theory, powoli staję się fanką prostego przekazu i mówienia do ludzi ich językiem. Oraz zaczynam troszkę wierzyć, że niekoniecznie wszyscy mają złe zamiary i prowadzą swoje małe wojenki. Ale może jeszcze mi przejdzie.

32 komentarze :

Jak to mowila moja babcia "nie taki diabel straszny" w pracy przed coming outem tez bylam spanikowana, praktycznie przekonana, ze zostane prawie ukamieniowana a co sie okazalo?
A) ciagle zyje
B) pytaja pytania co u WAS co robiCIE w weekend itp
C) przed kolejnym glupim zartem ze strony "cwaniaczkow" widze usmieszek w moim kierunku i .... To tylko zart wiesz prawda? No wiem bo przeciez te smieje sama sie ze smiesznych kawalow i to juz nie ma znaczenia czy dotycza blondynki geja czy ruska, niemca czy polaka :)) a tak btw fajnie, ze cos napisalas bo obawialam sie juz, ze to cisza przed burza :))

pozdrawiam
cin

Mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja przekonać Ciebie i pozostałych zainteresowanych do tego pomysłu.

Pozdrawiam i zapraszam na spotkania Komitetu Organizacyjnego

Sytuacja z babcią i wnuczkiem bardzo wzruszająca, naprawdę :) zakochana-w-dziewczynie.blog.onet.pl

Taa... Kiedy Fundacja Równości odwaliła kawał najcięższej roboty, zjawia się Szymon Niemiec na białym koniu i spija śmietankę. Mniam!
Szymona Niemca nie trawię i nie wierzę w jego szczere intencje, podobnież pana Jacka Mąciwody Adlera, którego zachowanie porównywalne jest do epileptycznych podrygów internetowego bytu znanego jako Kara Auchemann. Tym państwu dziękuję, wolę, żeby mnie takie "ałtorytety" nie reprezentowały, dlatego postoję i poobserwuję ich poczynania z boku. Zwykle intuicja mnie nie zawodzi. Ciekawe jak będzie tym razem, kolejne polskie piekiełko? W takim towarzystwie to bardziej niż pewne - mam tylko nadzieję, że nie zepsują tego co udało się wypracować FR.
A co do zastrzeżenia nazwy "Parada Równości"... jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę.

Również jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tym co się dzieje wokół konkursu SAS.
Oby nikt tego całego dobra nie spierdolił ;)
A prostota to podstawa, stosuję codziennie, choć niektórym myli się z prostactwem ;D

No piękny komentarz! :) W ogóle akcja cała i szum wokół niej napawa optymizmem :)

Co do znaku towarowego, to z jednej strony to chyba dobre rozwiązanie - zanim wpadnie na to ktoś po drugiej stronie barykady i nie będzie można tej nazwy używać w ogóle. Tak mi się przypomniało jak HomoWarszawa miała być spacerownikiem, ale okazało się, że "spacerownik" był już zastrzeżony dla innej publikacji.

Jednak jest to też trochę niepokojące. Przy całym szacunku dla Szymona, uważam, że takie oznaczenie przez jedną osobę może właśnie prowadzić do podziałów. Czy w tym układzie Szymon będzie mógł decydować, czy w tym roku parada będzie Paradą Równości, czy nie? To znaczy - organizuje ją Niemiec, wszystko okay, organizuje ją KPH, które zwłaszcza jeśli chodzi o Biedronia było krytykowane przez Szymona w jego autubiografii - to może mu się odwidzieć i nie wyrazić zgody?

Miejmy nadzieję, że tak nie będzie, a idea braku podziałów gdzieś zakiełkuje w naszej świadomości. I nastaną czasy, gdy zarówno Niemiec, Biedroń, Adler, KPH, Lamda, FR, Stowarzyszenie Otwarte Forum i tak dalej staną w jednym szeregu i nie będą pod sobą dołków kopać.

@Arc-en-terre - optymistka...
Brak podziałów? W Polsce?? W polskim LGBT??? MEGAROTFL. Chyba się starzeję i cynizm płynący z doświadczenia życiowego nie pozwala mi na tak pozbawione uprzedzeń podejście do sprawy. Oczywiście nikomu nie chcę psuć zabawy, ale jak będzie po wszystkim i wyjdzie na moje, nie odpuszczę sobie małego złośliwego "A nie mówiłam?" ;-)

A mi się naiwnie marzy, że powtórzy się jeszcze sytuacja z 1989/90 roku, kiedy to wszyscy potrafili się zjednoczyć w jednym celu: stworzenia Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Grup Lambda.
Że zrobimy coś razem, wspólnie. Bez ostatnio tak modnego publicznego bicia się torebkami;)(cioteczki), czy też na pięści (wiadomo, lesby są agresywne;).
Że w ważnych dla wszystkich wydarzeniach, jak chociażby Miłość nie wyklucza, czy Paradach wezmą udział wszyscy: organizacje od morza po góry, portale, blogerzy.
I na czas trwania akcji zapomnimy o dawnych urazach. Kto jest zblazowany, agresywna etc.
Póki co mamy wszyscy jeden i ten sam cel: równe prawa.
Wiem, sama nie jestem bez grzechu, ale czegoś się nauczyłam. I wierzę w powiedzenie, że zgoda buduje. Że czasem warto wznieść się ponad swoje uprzedzania, co jest trudne, aby cel został osiągnięty.
A jak już zostanie, to wzorem kibiców możemy zrobić ustawkę: walkę na torebki.
Swoją drogą ciekawy pomysł na wiosenny hapenning:), taki nasz wewnętrzny. Może taka zabawa pomoże rozładować zaistniałe napięcia i animozje?;)

Powiem tak, Szymon Niemiec troszke wyszedl przed szereg i trabi w mediach o zatrzezeniu nazwy. Po pierwsze nazwa nie zostala zastrzezona a wylacznie zostało wyslane zgloszenie do zastrzezenia. W zwiazku z powyzszym Szymon Niemiec nie ma prawa decydowac kto moze a kto nie moze uzywac tej nazwy. Po drugie, FR przysluguje prawo odwolania się od decyzji jezeli zostanie wydana pozytywna i znak zostanie zastrzezony. Moze to rownież zrobic przed rejestracja po publikacji w bazie UP w ciagu 6 miesiecznej procedury rejestracyjnej. Jeszcze nie padla decyzja ostateczna ale FR z pewnoscia bedzie sie odwolywac i prawdopodobnie aby unikac podobnych sytuacji na przyszlosc zastrzegac nazwe. Szymonowi Niemcowi polecam by dowiedzial sie co oznacza literka c w koleczku. C to prawa autorskie a zastrzega znak towarowy. Niestety obawiam sie ze moze dojsc do najgorszego i beda dwie parady w przyszlym roku, choc ja sobie osobiscie tego nie wyobrazam. Mysle ze dobrym byloby jednak zastanowic sie co zrobic by pogodzic wszystkich... nawet tych ktorzy sie nie lubia.

Niemiec, Adler, Pałucki - czy historia nie oceniła już ich działań (poczytać proszę autobiografię tego pierwszego, pasjonująca lektura). Nie wiem, kto z nimi będzie chciał wejść w paradę.

@Sceptico

Nie, no lepiej zachować cynizm i nie wierzyć w zmiany ;) Optymizm, optymizm i wola działania - to czego nam trzeba!

@Rude de Wredne

Z tą ustawką na torebki świetny pomysł! Myślę, że ulubionym modelem będzie torebka ala Tinky Winky :) Z drugiej jednak strony gorzej jak ktoś cegłę w swojej nosi.

@Arc-en-terre
Ależ ja wierzę w zmiany! Ale niech to będą nowi ludzie - powyższa trójka, jak już ktoś wcześniej napisał, dostatecznie się skompromitowała i pokazała, że ich interes jest najważniejszy.

A zatem - zmiany TAK - ale z NOWYMI ludźmi. :)

@Sceptico

A to się zgadzam jak najbardziej. Rzeczywiście postulat by tych ludzi postawić w jednym szeregu i czekać na to aż chwycą się za rączki jest mocno naiwny. Ale myślę, że przydałoby się, żeby ci ludzie sobie te rączki podali.

Chociażby Niemca dyskredytuje najazd na Biedronia i urażona duma, że ktoś inny zajął się sprawami LGBT po za nim. Adlera dziwny pakt z Rzeczpospolitą, którego mieliśmy okazję jakiś czas temu oglądać.KPH też właściwie dużo do życzenia pozostawia i lubi krytykować poczyniania innych, a tak naprawdę już dawno żadna ich akcja nie przyniosła chociaż w połowie takiego rezultatu jak udział w konkursie Ewy i Gosi.

I nie chcę tu nikomu umniejszać, tylko czasem naprawdę warto zejść ze sceny. Jako ktoś, kto coś zrobił i odstępuje miejsca innym, a nie zostawać na niej i krzyczeć na całe gardło "mamo! zabrali mi zabawki!". Bo tak czy siak te zabawki już dawno wyszły z mody i nikt nie będzie chciał się nimi bawić.

Na ile można się zakopać? Wysilać się na sklejanie słów itp.? (Na myśl o panach zakopuję się.)

@Arc-en-terre
Bączkowski już przed EuroPride zapowiadał zejście ze sceny, więc najwyraźniej sam uznał, że zaszedł wystarczająco daleko i ta formuła się wyczerpała. Zresztą - czy można było osiągnąć coś więcej niż doprowadzić do EuroPride? A zatem to nie Bączkowski krzyczy "mamo, zabrali mi zabawki!" a raczej Niemiec, który przez lata nie mógł się pogodzić z tym, że przez pół dekady, ktoś inny potrafił zrobić paradę lepiej od niego. Przejęcie organizacji Parady przez nowy podmiot uważam za naturalną kolej rzeczy, nie podoba mi się jednak oczernianie i umniejszanie roli Bączkowskiego i Fundacji Równości - tak jak to robi na swoim blogu Pałucki oraz wielokrotnie na swoim Gaylife Adler.

Fundacja po raz pierwszy zrobiła z parady sprawę polityczną, a nie tylko cyrk z wystrojonymi ciotkami z lizakami i piórkami w d*pie jak było na początku za Niemca. W paradzie FR nie wstyd było pójść ani lesbijce, ani życzliwym gejom heteroseksualistom, na paradzie Niemca byłam raz i paliłam się ze wstydu.

Jeśli chodzi o platformy i opłaty. W innych krajach kluby płacą ciężkie pieniądze za pokazanie się w paradzie, więc dlaczego to tak bardzo oburza i szokuje naszych rodzimych działaczy? Kluby, zwłaszcza gejowskie sr*ją kasą, a żal im na reklamę (tak, tak - to się nazywa reklama) podczas parady? Pałucki i Adler dziwią się, że formułę parady wymyślała fundacja - a czy Pałuckiego i Adlera nie było na spotkaniach organizacyjnych? Byli. To dlaczego wtedy nie przedstawili swoich propozycji, tylko czekali, aż fundacja coś wymyśli po to, by to później krytykować? Nieładnie.

Jeden postulat Pałuckiego jednak naprawdę do mnie przemawia - to rozmowy z policją w obecności prawnika. Ostatnie lata pokazały, że policja lekceważy umowy i postanowienia w sprawie parady (tegoroczne godzinne opóźnienie wymarszu w 40-stopniowym upale było szczytem wszystkiego!) Policję trzymać za mordę - koniecznie!

Aha, jeśli Komitet chce zachęcić wolontariuszy, to niech wymyśli ciekawszą "zachętę" niż zniżki w klubach gejowskich - bo na to niewiele osób się skusi... Stali bywalcy klubów rzadko pokrywają się z tymi, którzy chcą działać. Taka moja skromna obserwacja.

Z niecierpliwością czekam na plony nowego komitetu. Ciekawa jestem jak powstaje projekt bez pieniędzy. o_O

A info poszło w świat.
http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/spoleczenstwo/geje-podzieleni--beda-dwie-parady-rownosci,66216,1

Wiem, że w żadnym "środowisku" nie ma 100% zgody, ale do cholery to już przesada.
Jakoś nie wierzę panu Niemcowi że nie chce na tym zarobić. Tym bardziej że jak zapowiedział jedynym jego wkładam w organizację Parady Równości będzie opatentowanie nazwy i wkład duchowy. Żenada.
Sam pomysł z patentowaniem jest niepotrzebny. Ale jeśli już to powinna opatentować go organizacja, zrzeszenie (nie jestem prawnikiem więc nie wiem czy mogą) a nie prywatna osoba.

queerguy, moga i to zrobia. Nie za bardzo cielismy to zrobic a myslelismy o tym juz dwa lata temu, ale w takiej sytuacji zdecydowanie FR bedzie musiala to zrobic.

@Arc-en-terre

Myślę, że w każdej organizacji (nie tylko KPH) są ludzie tacy, którzy mają ciekawe pomysły i tacy, którym tylko się tak wydaje, najgorzej jest, gdy ci ostatni mają większe prawo głosu na temat tego, co organizacja będzie robić, dlatego trudno jest sprawiedliwie ocenić organizację jako całość.

Dlatego wolę działania Tel Avivu, homików, Gosi i Ewy - słowem - fajnych i pozytywnych ludzi, zarażających energią i pomysłami. Adler po umizgach do Rzepy nie ma prawa organizować parady, Pałuckiego czas też minął, jak jego partii, Niemiec no comment, nie negowałbym KPH, bo świetnie poradzili sobie z Pride Housem (ok, wpadek było sporo, ale jednak organizacyjny pozytyw), oni mają zaplecze, ale też trzeba by przewietrzyć kierownictwo (mówię o starych działaczach stażem, nie wiekiem, są beznadziejni).
Tak więc nie tyle młodość, bo to nie ma znaczenia, ale świeżość i energia. Okazuje się, że świetną akcję Miłość Nie Wyklucza można zrobić bez grantów z UE, za 4500 zł, a więc śmieszne pieniądze. Dlaczego? Bo wystarczy chcieć.
Świetną promocję medialną z Gosią i Ewą to pewnie za 0 zł przeprowadzono - z tych samych powodów. Różowy tranparent na paradę pewnie nie kosztował nawet tysiaka, jak się chce, to można się złożyć nawet po 50 zł i styka.
Ok, parada to inna broszka, ale wątpię by Wrocław, Poznań czy Kraków dysponowali takim budżetem jak Warszawa i poradzili sobie.
Ale co tam - lepiej od razu biec z niusem do Newsweeka i lansować się poprzez "skandal".
Czy medialna obecność Ewy i Gosi była zbudowana na choć jednym negatywnym odniesieniu? Oczywiście, że nie i dlatego była świetna, dlatego dziewczyny zaraziły swoim entuzjazmem do sprawy takie tłumy.
Tyle w temacie, choć generalnie mam wkurw po tym linku z Newsweeka. Jednym słowem - olać ich, robić swoje, dotować pozytywne akcje i pozytywną energię.

@Anonimowy - napawasz mój sceptycyzm optymizmem ;-)

Im więcej tej tolerancji widzę tym bardziej zamknięty się staję.

"Miłość nie wyklucza" ma moje pełne bloggerskie poparcie.

Na torebkową ustawkę też się piszę, jak ktoś ma pożyczyć taką z cekinami byłabym niezmiernie wdzięczna ;-*

nie mieszam sie do politykowania, powiem tylko ze tekst o babci i wnuczku mnie rozczulil :):)

Tekst w "Newsweeku" jak dla mnie mocno przedwczesny. Jeszcze wszystko może się wydarzyć, więc nie mam pojęcia, po co ktoś rzucił takiego newsa. I mimo wszystko mam nadzieję, że to nie ktoś z zaangażowanych w sprawę, bo to by było kompletne zaprzeczenie idei robienia czegoś ponad podziałami.

Co do działaczy, i tych kojarzonych pozytywnie, i tych mniej, to jednak każdy ma coś za uszami i czasami wywija jakiś numer (mam na myśli również siebie). Dlatego do mnie bardziej przemawia wspieranie konkretnych, pozytywnych akcji, a nie ludzi czy organizacji, którzy za nimi stoją.

@ Rude de Wrrr. - jesteśmy zatem umówieni ;)
Już się nie mogę doczekać wiosny, koniecznie muszę sobie kupić jakąś szałową kieckę na ustawkę.

Jeśli któryś z pięknych kserujących chłopaków by czytał - dziękuję za pozytywne reakcje poprawiające nastrój i energetyzujące.

Że nie mogę nie powiedzieć, ani słowa o bydle dobrego z mojej strony. Nie jestem w stanie przystawać na nieznaczne przejawy tego czego esencją są Adler-Niemiec, przerabiam to w sobie by tłumić w przypadku innych osób - w skrajności znienawidzę cały świat za to, że nie nienawidzi mocniej ode mnie tego czego i ja nienawidzę. Nie wyrażę emocji.

Kiedyś czytałam Newsweeka namiętnie, był dosyć prohomiczy - pamiętacie okładkę z Ygą i Anką? Jednak w pewnym momencie coś się popsuło, gazeta w poszła jakąś dziwną stronę i omijam ją szerokim łukiem. Nie dziwią mnie zatem takie rewelacje w tej gazecie.

@Sceptico

Z tymi zabawkami głównie miałam na myśli Szymona, boję się jednak, że to jest jakiś trend w naszej mentalności i, że inni starzy wyżeracze idą w tym kierunku (nie tak gwałtownie, nie piszą swoich autobiografii, ale jednak trzymają się tego koryta). Jeśli chodzi o resztę to podzielam Twoje zdanie.

@Joanna Kasprowicz
Przepraszam, niesłusznie oceniłam całość poczynań KPH. Mój błąd. Jednak faktycznie postulat o przewietrzeniu nawet nie tyle kierownictwa, co załogi wydaje mi się słuszny. KPH wciąż zbyt mocno kojarzy się z jedną osobą i nieco to już nuży.

Wygląda to tak - od mniej więcej dziesięciu lat przy jakiejś większej aferze komentatorami są Robert Biedroń i Yga Kostrzewa (wiem, że to jest akurat Lambda), Robert i Yga, Robert i Yga i tak do znudzenia. Nie odbieram im do tego prawa, mają w końcu doświadczenie, jednak jeżeli osoba nieznająca środowiska ciągle widzi te same twarze no to, co sobie może pomyśleć? Ja, znając w jakimś stopniu środowisko jestem po prostu znudzona.

Teraz mamy Gosię i Ewę! "nowe" twarze - nowa jakość działań. Ponadto pragnę zauważyć, że organizacje 'stare' nie zrobiły nic widocznego od dawna, choć pewnie coś robią, żeby nie umniejszać ich działalności. Zamiast zarażać ideą to ciągną od grantu do grantu, jak to opisała Agnieszka Graff w swojej ostatniej książce. Przecież napisanie budżetu grantu to ciężka praca, więc kiedy czas na działanie?
Dlatego wszelakie około-homikowe działania są fajne, bo są świeże, fajnie zrobione, małe, niemal za free, ale z ogromnym potencjałem.
Oni niech się kłócą w mediach o paradę, a wy zróbcie swoją, bez tych dinozaurów metnalnych.

i jeszcze jedno - do Arc-en-terre:
nie kupuj Newsweeka, kupuj Wprost, nowoczesne i ciekawe czasopismo, odkąd Lis to przejął.

@Anonimowy

Nie kupuję już, a gdy czytałam to będąc w liceum, czyli jakieś pięć lat temu to zwykle w bibliotece :) Choć gdzieś tam w swojej płytotece mam te 300 archiwalnych numerów na CD z okazji jakiegoś jubileuszu Newsweeka.

Obecnie czytuję namiętnie Angorę, bo mam przynajmniej dosyć dobry przegląd prasy w jednym - w ostatnim numerze był ciekawy artykuł na temat homoseksualnych polityków i granic tolerancji. Oczywiście artykuł autorstwa Piotra Cywińskiego (publicysta Wprost).

Po przeczytaniu tekstu w Newsweeku słabo mi się zrobiło. Ten Szymon Niemiec to niezły szajbus :/
Swoją drogą nawet jeżeli Niemiec faktycznie zastrzegł nazwę "Parada Równości", to w najgorszym razie Fundacja Równości zawsze mogłaby zrobić "Paradę Fundacji Równości" ;-)

Prześlij komentarz