Przejdź do głównej zawartości

Coś pozytywnego

W komentarzach pod poprzednim postem dano mi delikatnie do zrozumienia, że ostatnio smęcę, tak że dziś coś wesołego, ale też w temacie. Otóż, jako że na tym blogu programowo promuje się i dowartościowuje wyłącznie jeden typ kobiecości, nie mogę w końcu nie wrzucić ideału, do którego dążą wszystkie prawdziwe lesbijki, czyli kogoś w typie kanadyjskiego drwala. Przed wami lesbijska piosenkarka folkowa Susan Walker i jej wielki hit "Shut Up and Fuck Me!":



Na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział, za Susan stoi Liam Kyle Sullivan, amerykański komik, aktor i reżyser, który zyskał sławę dzięki You Tube (jego kanał tu, klip, od którego wszystko się zaczęło, tu). Teraz ma na koncie występy między innymi z takimi gwiazdami komedii jak Margaret Cho (którą pokazywałam tu), Amanda Palmer, Dave Navarro czy Lisa Nov, kilka płyt CD i DVD oraz People's Choice Award.

Skąd się wzięła Susan Walker? Tu opowiada swoją historię. Polecam zwłaszcza piosenkę śpiewaną przez wokalistę, która zainspirowała Susan, czyli Pinky Stardust (femka, żeby nie było, że dyskryminuję):



Tyle optymizmu na dziś. A ja idę dopisać do listy rzeczy do spakowania kowbojski kapelusz i koszulę. Kto wie, może uda nam się wyskoczyć w Stanach do klubu dla prawdziwych kowbojek.

Komentarze

  1. Oh Ewa, you have to travel down to Texas to party with some real cowbois! If you do go, could you please pick up Sandy's stuff she left there 10 years ago? Some lazy cowboika still hasn't gotten around to sending it. :) Thanx!

    OdpowiedzUsuń
  2. WhipEyE Again27.11.2010, 09:15

    Btw - lots of Susan Walkers and Captain Virginias in Texas too - I can say that cos' I stayed there for 3 months, so I know! Virginia's 'mullet' hairdo - very popular Texan style!

    OdpowiedzUsuń
  3. W Miami byłam w takim "lokalnym" klubie - co za klimaty. O czymś takim czytywałam tylko w amerykańskich książkach na temat butch i femme, a do tego to wszystko okraszone jakimś takim klimatem niewolniczego południa. Jako Europejka czułam się tam jak ufoludek z kosmosu, ale bawiłam się super obserwując tubylczynie. Na pewno warto wskoczyć do takiego klubu w celach poznawczych :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. @WhipEye
    No Texas this time unfortunately. Only NY and LA. And I suppose they don't have real cowboys there, do they?

    @Joey
    Tylko poznawczych? Ja tam bym wyskoczyła w celach czysto rozrywkowych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hyhyhy, nie wiedziałam, że mój koment ma aż tak wielką moc sprawczą! ^^
    Dzięki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie nie cieszy a brzydzi ten widok człowieka, jeśli ktoś brzydzi mnie swoim wyglądem a wiem że nie ma na to wpływu to mogę to lekceważyć, jeśli nie też mogę, ale nie chcę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…