Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2010

Dzienniki Anne Lister

Niedawno BBC wyprodukowało dwa filmy poświęcone Anne Lister - fabułę "The Secret Diaries of Miss Anne Lister" oraz dokument "Revealing Anne Lister". Anne Lister nazywana jest pierwszą nowożytną lesbijką. Żyła w brytyjskim Yorkshire w latach 1791-1840 i jest pierwszą kobietą, o której wiemy nie tylko, że była lesbijką, ale też że żyła, nie ukrywając swojej tożsamości. Ba, nawet wzięła coś w rodzaju ślubu kościelnego ze swoją ostatnią partnerką Anne Walker. Jej historia ujrzała światło dzienne pod koniec lat 80. i na początku 90. ubiegłego wieku, kiedy ukazały się drukiem jej dzienniki, które prowadziła przez całe życie, zapisując w nich ponad 4 miliony słów. Część opisów - tych dotyczących związków z kobietami - zaszyfrowała, używając kodu będącego kombinacją liczb i liter z alfabetu greckiego.

W wyreżyserowanej przez Jamesa Kenta fabule historia Anne Lister trochę przypomina losy Nancy Astley z "Muskając aksamit" Sarah Waters. Oto wiktoriańska lesbijka (t…

Geje nie są straight

Pourlopowy przegląd homofobicznych mediów przyniósł kilka niespodzianek. Jedna - ciekawa - to fotoreportaż "Twarze EuroPride" w "Rzeczpospolitej". Czarno-biały, wysmakowany, po prostu ładny. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Kolegom z Frondy nie spodobał się taki wysmakowany wizerunek paradowiczów, więc wysmażyli swoją własną galerię (linka nie podam, jak chcecie, to poszukajcie). Cel - pokazać uczestników EuroPride "bez retuszu" i dowieść, że osoby nieheteroseksualne są nieatrakcyjne, co oczywiście jest też jedną z przyczyn ich nieheteroseksualności (no wiecie, lesba to tak brzydka baba, której żaden facet nie chciał, a gej to przegięty koleś, który w rzeczywistości chce być kobietą). Głupie to strasznie i dziecinne, po Frondzie spodziewałam się lepszych "argumentów" niż spod znaku "Jesteś głupia, wredna i leniwa - zostań feministką!" (tak na marginesie - pamiętacie "akcję" opartą na przywołanym haśle?).

Ale już w p…

Koniec Barbie Girls

Minął nam tydzień bez telewizji, prasy, internetu, śledzenia zdjęć, relacji i podsumowań EuroPride, wypełniony za to wczesnym wstawaniem i kładzeniem się spać, intensywnym i czasami destrukcyjnym dla kostek i kolan chodzeniem, podziwianiem tatrzańskich szczytów i dolin oraz ucieczkami przed kolejnymi burzami. Cudowne, odświeżające doświadczenie. Już tęsknimy.

Pod moim przedurlopowym postem kilka pytań o losy Barbie Girls. Bez zbędnych wstępów zatem potwierdzam - występ w 1500 m2 był występem ostatnim, przynajmniej w stolicy. Nie wykluczamy, że pokażemy się jeszcze gdzieś poza Warszawą, szczególnie jeżeli dostaniemy propozycję z miejscowości, w której dotąd nie byłyśmy, ale tak, kończymy karierę. Powodów jest kilka, główne to zmęczenie materiału - wszak debiutowałyśmy z Gosią ponad 5 lat temu - oraz skrajnie różne koncepcje co do tego, jak właściwie ten nasz kabaret ma wyglądać. "Teleswizja" (ostatni program) rodziła się w prawdziwych bólach i zrobiłyśmy ją właściwie jedynie …

Przerwa urlopowa

I po paradzie. Relacji wszędzie mnóstwo, ja się przegrzałam, tak że - wybaczcie - u mnie nie będzie. Podsumowanie się pojawi, jak odpoczniemy. A póki co jedziemy na zasłużony urlop.

Do przeczytania 26 lipca!

Wspomnień czar

Na czwartkowe spotkanie w Amsterdamie (zapowiadałam je m.in. tu) przyszły tłumy. Co w praktyce oznacza jakieś 30-40 osób, czyli tyle, że część uczestniczyła w nim z korytarza (co zresztą wcale nie było taką złą okolicznością, bo ekran wisiał na oknie, więc równie dobrze było widać filmy z obu stron, a na korytarzu było ciut chłodniej). Asia, Monika i Gosia opowiedziały o początkach organizacji, swoich występach w mediach i pierwszych klubach. Było dygresyjnie i anegdotycznie (wszyscy, którzy byli obecni, już wiedzą, co znaczy duńskie słowo "optaget", za to chyba nikt nadal nie wie, jak w statucie Lambdy Bilitis rozwiązano kwestię członków bez członka), tłoczno, wesoło i o godzinę dłużej, niż przewidywałyśmy. Po spotkaniu pojawiła się propozycja, by takie "seminaria" robić cyklicznie. Pomysł sam w sobie niegłupi, tak że może jak się zrobi ciut chłodniej, będzie jakiś niekoniecznie regularny ciąg dalszy.

A dla tych, których nie było, kilka kadrów z filmów "Polsk…

Na pamiątkę

Może i nie pójdziemy na czele parady, ale nasz główny postulat na jedynkę dzisiejszej "Gazety Stołecznej" trafił:
Ja stoję po prawej, tam, gdzie aparat nie sięgnął. Nie żebym miała jakieś szczególne parcie na szkło, ale dowód i tekst o wczorajszej akcji tu:)

Gotowi na paradę?

Do wielkiej niewiadomej, jaką jest frekwencja na sobotniej paradzie, doszedł jeszcze jeden czynnik - pogoda. W zeszłym roku szliśmy w deszczu, w tym zapowiada się duchota i nieznośny upał. Z dwojga złego dla frekwencji chyba lepszy jest deszcz, ale w każdym razie i kapelusz, i parasol trzymam na podorędziu.

Dziś w 5-10-15 przygotowywaliśmy patykowce. Wyglądało to mniej więcej tak:
Uschi i Marcin z Homików naklejają i kolorują hasła Hyakinthos dodaje trochę efektów specjalnych
Efekty specjalne w pełnej krasie Gosia robi to, co lubi najbardziej Bartek prezentuje swoje dzieło
I pod ścianę - do reszty!
Wszystkich, którzy chcą nam pomóc nieść i krzyczeć hasła albo po prostu pójść w paradzie w zaangażowanym gronie, nastawionym nie tylko na dobrą zabawę, ale też na prezentację konkretnych postulatów, zapraszamy do naszej nieformalnej grupy "redakcja Homiki.pl, osoby zaprzyjaźnione, blogerzy oraz czytelniczki i czytelnicy". Spotykamy się w sobotę o 12.30 (pół godziny przed paradą) koło pom…

Równość w pracy - na marginesie konferencji OPZZ

Na początek dobra wiadomość - LGBT-eka, czyli mój ulubiony blog (a właściwie teraz już portal) o literaturze wróciła. Ponoć jeszcze trochę w budowie, ale nie mogę się powstrzymać i muszę napisać o tym już teraz.

Już w czwartek jedno z najważniejszych moim zdaniem wydarzeń EuroPride, czyli konferencja OPZZ „Zmierzając ku równemu traktowaniu pracowników LGBT w Europie Środkowej i Wschodniej”. Główny cel to próba przeniesienia do Europy Centralnej i Wschodniej dobrych praktyk i doświadczeń dotyczących traktowania osób LGBT w zatrudnieniu, wypracowanych przez zachodnioeuropejskie związki zawodowe. W 2008 roku podobne wydarzenie zorganizowało KPH. Nie wiem, czy konferencja OPZZ jest kontynuacją lub wynikiem tego wydarzenia, zresztą nie jest to istotne - ważne, że jest.

Mimo że polskie prawo teoretycznie chroni osoby nieheteroseksualne przed dyskryminacją w pracy, to, przyznajmy szczerze, zazwyczaj jest to ochrona tylko na papierze. Według raportu KPH i Lambdy Warszawa o dyskryminacji i nie…

Reklama dźwignią handlu

Klawiatury aż zatrzeszczały od komentarzy na blogu Abiekta i na naszym garniturku, a to za sprawą plakatu Pomady, tego ocenzurowanego i nie. Dla mnie plakat jest po prostu brzydki, ale nie o estetykę mi chodzi. Patrząc się na to "dzieło" podobno "sztuki", w życiu bym się nie domyśliła, że ma ono na celu zareklamowanie fajnej, bogatej w różnorakie ciekawe wydarzenia imprezy. Pierwsze, co przyszło mi do głowy: w trakcie 14 dni Pomady geje, lesbijki, osoby transseksualne i wszyscy inni będą prezentować techniki seksualne. Koniec kropka.

Dużo większe przesłanie niesie w sobie plakat ocenzurowany (tutaj). Zakrywa wstydliwie (?) to, co jest przecież ludzkie i piękne. Pokazuje, że to, co wolno innym, dla nas jest zakazane. Co zresztą potwierdza 37 procent badanych przez CBOS, którzy chcieliby zabronić nam seksu. Prawdopodobnie niezamierzona, ale ciekawa prowokacja.

W nosie mam, jak plakat Pomady wpłynie na nasz wizerunek. Szczerze. Bo choćby wszystkie leski, lesbijki i le…

Olszewska Fabulosa i wspomnień czar

Wczoraj w praskim Śnie Pszczoły (fantastyczne miejsce, swoją drogą) w ramach imprezy Vagina Fabulosa miała miejsce premiera części projektu "Orlando. Pułapka?", którego pełną odsłonę zobaczymy prawdopodobnie we wrześniu. Nie podejmuję się recenzować spektaklu, bo sztuka współczesna to zdecydowanie nie moja domena, ale wizualnie i muzycznie było to naprawdę świetne. A choć warstwę symboliczną teoretycznie mogłam odczytać, jak chcę (bo obejrzeliśmy część zatytułowaną "Sen", a, jak mnie pocieszyła po spektaklu reżyserka i scenarzystka Agnieszka Małgowska, nie o to chodzi w snach, by je rozumieć), to jednak, przepraszam, nie będę próbować. Co zrobiło na mnie największe wrażenie? Muzyka (wszak to spektakl muzyczny), hipnotyzująca rytmiczność, kostiumy (inspirowane Vivienne Westwood), gra aktorska (w końcu większość kobiet, które wzięły udział w projekcie, to amatorki, czego praktycznie nie widać na scenie), ze wskazaniem na Magdę Pogorzelską, której histeryczne wejścia …

Wokół plakatu Pomady

W "Wyborczej" ciekawy tekst o inicjatywie Pomada. Puentuje go wypowiedź Katarzyny Szustow: "Chcemy pokazać wartość, która tkwi w lokalności. Że w Warszawie, Polsce, Europie Wschodniej od dawna działa i świetnie się rozwija niezależna kultura tworzona przez osoby nieheteroseksualne. Nie narzekamy, nie mówimy: Jesteśmy tacy sami jak wy, zaakceptujcie nas. Nie jesteśmy tacy sami, ale też jesteśmy fajni. I mamy swoje miejsce w kulturze".

To zupełnie inny język niż oficjalny. Tak jak inny jest plakat Pomady autorstwa Karola Radziszewskiego, który już zdążył wywołać kontrowersje (choć z zupełnie innego powodu niż plakat EuroPride - szczegóły u Abiekta):
A co o nim mówią na Facebooku jego obrońcy? Na zarzut, że plakat psuje wizerunek osób homoseksualnych i wspiera stereotyp, że dla nas najważniejszy jest seks, odpowiadają:

Pomada nie jest firmą PR-owską, której celem jest dbanie o "wizerunek homoseksualistów" (wyrażenie samo w sobie absurdalne, jak scharakteryzuje…

Koniec Lesbijka.org i nowy CBOS

Na początek wieści z sieci: parę dni temu wortal Lesbijka.org zamknął się połączył się z magazynem Kreatura.net. W efekcie mamy Kreaturę z archiwalnymi tekstami autorskimi Lesbijka.org i koniec newsów przeklejanych z innych portali. Jak dla mnie to zmiana na lepsze, choć graficznie krok do tyłu. Ale ponoć to dopiero pierwszy etap zmian, w drugim Kreatura stanie się portalem Femka.net. Hmm... Tak czy siak, wydarzenie warte odnotowania, bo jednak Lesbijka.org była kontynuacją drugiej polskiej lesbijskiej strony Inny Kraków (pierwsza była Joey's corner z 1998 roku - dziękuję za sprostowanie; trochę o historii naszych portali pisałam tu). Ale decyzję o likwidacji, przepraszam, połączeniu z innym projektem rozumiem, jak formuła tego, co jest, się wyczerpuje, to czasami, zamiast reanimować (a ta reanimacja jak na mój gust trwała już kilka dobrych lat), lepiej zacząć nowy projekt.

W efekcie dyskusji (no dobrze, dyskusyjki) pod postem o klubie Amsterdam, zaczęłam się zastanawiać nad specy…

A jednak Komora

Po podaniu wyników z 20 procent komisji i objęciu prowadzenia przez Kaczyńskiego zrobiło się dziś w nocy nerwowo. Homiki i Abiekt wznowili zakończone przed północą relacje, a niżej podpisana miała chwilę satysfakcji, gdy różnica między kandydatami w pewnym momencie była mniejsza niż liczba nieważnych głosów (i próbowała ją - dość nieskładnie - w obu relacjach na żywo wyrazić). A potem wszystko wróciło do "normy". Ja już tego nie doczekałam, poszłam spać, ale Gosia czuwała, tak że rano powitała mnie taka wiadomość:
Czyli po fatalnej kampanii wyborczej mamy prezydenta który wygrał tylko z jednego powodu - bo nie jest Jarosławem Kaczyńskim. Naprawdę jestem ciekawa, jakie byłyby wyniki, gdyby nikt nie robił kalkulacji w rodzaju "mniejsze zło", tylko poparł swojego kandydata (a w razie braku takowego - wybrał grilla lub Lady Gagę) w obu turach. Moglibyśmy się zdziwić. I to jest najgorsza rzecz w tych wyborach - że nie odzwierciedlają rzeczywistego poparcia, jakim cieszą …

EuroPride i druga tura wyborów

Parę godzin temu zakończyło się spotkanie Homików, osób zaprzyjaźnionych, blogerów i blogerek oraz czytelników i czytelniczek w Tel-Avivie. Przyszło bodaj 12 osób, energia do działania i kreatywność dopisały, tak że może coś dużego i trwałego z tego wyniknie. Póki co przygotowujemy się do Parady Równości, kto chce pomóc w przygotowaniach, niech zajrzy tu. A o następnych działaniach będę informować na bieżąco.

Jutro startuje inicjatywa Pomada, od 1 lipca trwa EuroFilm Festival, tak że chyba można bez ryzyka stwierdzić, że mamy już EuroPride. Punkt kulminacyjny, czyli sama parada, 17 lipca - zaczynamy o 13 na Placu Bankowym, kończymy na Placu Konstytucji:
źródło: Europride2010.eu
To chyba najdłuższa trasa w historii warszawskich parad. Mam nadzieję, że i sam pochód będzie najdłuższy z dotychczasowych. Organizatorzy liczą na 70 tysięcy, ale tak naprawdę chyba dla wszystkich frekwencja na paradzie jest zagadką. Dla mnie każda liczba od 10 tysięcy w górę będzie sukcesem.
Trochę szkoda, że prz…

Amsterdam w Warszawie

Mamy w Warszawie nowe miejsce nastawione na kobiecą klientelę. To klubokawiarnia Amsterdam, usytuowana przy Jana Pawła 43/30B (w podziemiach). Oficjalna parapetówka 9 lipca, ale już dziś można było wejść do środka i zamówić pierwszą kawę. Klimat skojarzył mi się trochę z kawiarnią Madam Puddifoot's (kto czytał "Harry Pottera", ten wie, o co chodzi) - jest więc dość przytulnie, dość różowo (krzesełka i myszka Amsterdamka do przytulania), stoliczki są małe i głównie okrągłe, do tego świeczki, kwiatki, trochę gier i dobrej lektury.

Amsterdam chce być nie tylko kawiarnią, ale też miejscem spotkań - w najbliższych dniach odbędzie się tam pierwszy polski minifestiwal komiksu lesbijskiego i queerowego Comix Queerz oraz panel o początkach polskiego ruchu lesbijskiego połączony m.in. z projekcją fragmentów "Polskiego seksu", dokumentu o polskich lesbijkach i gejach z 1989 roku wyprodukowanego przez Channel 4, oraz programu "Na każdy temat" z 1995 roku, w którym…

Pokoncertowe wrażenia plus zaproszenie

Plan był taki - w czwartek koło 17 dojeżdżamy do Berlina, idziemy pod Astra Kulturhaus, o 20 wchodzimy do środka, o 21 zaczyna się koncert Melissy, po koncercie idziemy na miasto, w piątek o 6.29 wsiadamy w pociąg do Warszawy, koło 13 jesteśmy już w domu. Plan się powiódł, skutek uboczny był taki, że niżej podpisana po powrocie do domu padła i przespała 17 godzin prawie jednym ciągiem, stąd relacja dopiero dziś.

Astra Kulturhaus z zewnątrz wygląda jeszcze bardziej obskurnie niż nasz CDQ:
Astra Kulturhaus (budynek po lewej), oczekiwanie na otwarcie bramy 
(więcej widoków na fotoblogu Gryny)
Różnica jest taka, że w środku jest znacznie większy i ma więcej toalet. A przed wejściem można spokojnie usiąść (na kamieniu lub murku) i wypić piwko, bo w Berlinie zakaz picia alkoholu na ulicach nie obowiązuje. Tak że oczekiwanie na otwarcie bramy upłynęło nam na alkoholizowaniu się, próbach przekonania ochrony, by pozwoliła nam się spotkać z Melissą (niestety nieudanych) i preparowaniu polskiej fla…