Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2011

Ależ ona nie jest wyoutowana!

Na After Ellen od kilku dni można zgłaszać swojej faworytki w kolejnym rankingu - The Les/Bi-List: Your Favorite Out Female Celebrities. W komentarzach do tekstu o nim wywiązała się dyskusja m.in. na temat Jodie Foster, a konkretnie tego, czy jej coming out w 2007 roku był prawdziwym coming outem i czy w związku z tym można ją nominować. Dla przypomnienia, 4 lata temu, odbierając nagrodę im. Sherry Lansing w Los Angeles, Jodie powiedziała: "Dziękuję mojej pięknej Cydney, która trzyma ze mną na dobre i na złe". Następnego dnia dziesiątki artykułów krzyczały nagłówkami "Jodie Foster jest lesbijką!". Sama bohaterka nie wystosowała żadnego dementi, więc sprawę uznano za przesądzoną. Dlaczego zatem nadal część osób nadal nie uznaje, że Jodie jest wyoutowana? Bo nigdy nie powiedziała publicznie "jestem lesbijką/jestem biseksualna".

W propozycjach do rankingu nie zabrakło też Kate Moennig (lekko już przykurzona Shane z "The L Word"). Ta dla odmiany nig…

Dziesięcioprocentowy homofob

Impreza u K. W doborowym gronie nerdów, geeków oraz miłośniczek i miłośników fantasy uzewnętrznia się (po każdym drinku jakby intensywniej) pewien bloger (nazwijmy go B.). W pewnym momencie rozmowa schodzi na lesbijki i gejów. B. oświadcza, że w sumie to on jest homofobem. Patrzę na niego zdziwiona i zaprzeczam (bo czytam go od dawna, a poza tym, choć dopiero go poznałam, to już zdążyłam uznać za naprawdę fajnego gościa): no przykro mi, mój drogi, ale jednak nie jesteś. Ale on się upiera. I przytacza taki oto przykład: ostatnio miał okazję bawić się w gronie przyjaciół, wśród których jest para gejów. W pewnym momencie zaczęli się całować. A on na nich patrzył i myślał sobie, że niby powinno mu to przeszkadzać, wydawać się jakieś nie takie, ale tak nie jest. Ot, patrzy sobie na nich i myśli, że to w sumie miły widok. Gdzie tu homofobia? Ano w tym, że on ich jednak dostrzega. Że widzi, że to dwóch mężczyzn i patrząc na nich, myśli o tym, że to geje. A jak patrzy na parę heteroseksualną,…

Wszyscy chcą kochać?

Wyszło jednak na to, że uczestnicy tegorocznej Parady Równości nie będą spacerować po nierównościach. Choć w głosowaniu internetowym niewielką przewagą głosów nad "Misja, Miłość, Muzyka" wygrało hasło "Chodź z nami po nierównościach" (o dziwnych zawirowaniach w głosowaniu pisałam tu), to organizatorzy Parady ogłosili dziś, że najwięcej głosów oddano na "Wszyscy chcą kochać". "W trakcie głosowania doszło do próby nielegalnego wpłynięcia na wynik sondy, jednakże administracji serwisu udało się ustalić, które głosy zostały sfałszowane" - tłumaczą na swojej stronie. Na ich profilu na Facebooku można się doczytać, że tych sfałszowanych głosów było około 1200, czyli prawie 2/3 wszystkich oddanych. Czyli nie dorośliśmy jeszcze chyba do internetowej demokracji (albo internetowa demokracja to żadna demokracja), skoro między głosami przyjętymi i odrzuconymi są aż takie dysproporcje.

A samo hasło? Cóż, Maryla Rodowicz, chuda jak słomka cizia blond, z lichy…

Zaległe newsy

Przede wszystkim, Homiczkom kilka dni temu stuknęło siedem lat! Tu rozpływałam się nad nimi z okazji sześciolecia istnienia, od tego czasu zdania nie zmieniłam, chyba że jeszcze bardziej na plus. W końcu to tam miała miejsce najważniejsza z zeszłorocznych debat - o związkach partnerskich - dzięki której narodził się społeczny projekt ustawy, ogromny różowy baner z napisem "Żądamy ustawy o związkach partnerskich", który zadebiutował podczas EuroPride, oraz Grupa Tel-Aviv i kampania "Miłość nie wyklucza". Nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć Homikom kolejnych tak udanych akcji i lat mądrego istnienia. A przy okazji najlepsze życzenia dla Uschi, która objęła stanowisko redaktorki naczelnej portalu.

Do polskich kin w końcu wszedł film "The Kids Are All Right" Lisy Cholodenko. Wyzwierzałam się na nim tu, nadal mi się nie podoba, nie mogę się za to nadziwić protestom, jakie budzi wśród nie tylko polskich LGBTQetcetera. A konkretnie temu, że ponoć najwię…

Nie ma co liczyć na szkołę

Co jakiś czas wraca temat podręczników do wychowania do życia w rodzinie. Najczęściej wtedy, gdy ukazuje się nowa edycja najpopularniejszego z nich - "Wędrując ku dorosłości" pod redakcją Teresy Król - który wprawdzie z wydania na wydanie się zmienia, ale zawsze można w nim znaleźć jakieś kwiatki, jak np.:

Dziewczyna powinna zdawać sobie sprawę, że więcej niż chłopiec płaci za nietrafny wybór [partnera seksualnego], bo nie ma równości w naturze. On jest dawcą życia, "siewcą", natomiast jej ciało "glebą", w której będzie wzrastało nowe życie. Postawa chłopców, którzy stają się ojcami, bywa różna.

Dla niektórych osób homoseksualizm jest wyborem orientacji seksualnej, czyli świadomą decyzją. Dobrowolnemu przechylaniu się na stronę homoseksualną (...) towarzyszą różnego rodzaju uzasadnienia wyrażające wyższość stanu homoseksualnego nad heteroseksualnym. (cytaty z najnowszego wydania)
W poniedziałek w portalu GazetaEdukacja.pl ukazały się wyniki badania podręcz…

A hasło Parady Równości to...

Komitet organizacyjny Parady Równości 2011 jakiś czas temu ogłosił konkurs na hasło tej imprezy. Z mailowych propozycji wybrał pięć, które poddał pod głosowanie w internetowej ankiecie. Koniec głosowania już jutro, ale zanim przedstawię aktualne wyniki, najpierw obrazek z 8 lutego (pożyczony od Abiekta):
I mniej więcej tak wyglądała kolejność haseł przez wszystkie dni (tylko liczba głosów na nie oddanych rosła), aż do (chyba) dzisiejszego poranka, kiedy to nagle lawinowo zaczęły przyrastać głosy oddane na zdecydowanie najdziwniejsze hasło w tej stawce, czyli "Chodź z nami po nierównościach". Sytuacja z godziny 14.20:
I z 14.33:
Oczywiście może być tak, że autor/autorka tego hasła właśnie rozpoczęła intensywną kampanię na jego rzeczy (w końcu za hasło, które wybiorą internauci, komitet zapłaci bodaj 300 złotych), obawiam się jednak, że wyjaśnienie fenomenu, który właśnie obserwuję, może być też inne: otóż jak dla mnie to strona Parady właśnie pada ofiarą ataku złośliwców (nie wi…

Przepraszam i żałuję, ciociu, że jesteś głupia

No i proszę, poseł Węgrzyn przeraził się reakcji partyjnych kolegów (ci z Opola posunęli się nawet do wyrażenia chęci usunięcia go z partii) na swój jakże błyskotliwy "żart" o lesbijkach i "przeprosił", wydając takie oto oświadczenie:

W związku z moją wczorajszą wypowiedzią w TVN 24 chciałbym oświadczyć, że moje przekonania dotyczące związku dwojga ludzi są niezmienne i konserwatywne, jednak z tego powodu nie jestem ani homofobem ani nie dyskryminuję kogokolwiek. Ubolewam, że przytoczony przeze mnie żart został wyjęty z całości mojej rozmowy z Redaktorem TVN 24. Przepraszam, jeśli kogokolwiek ten żart uraził, bo rzeczywiście mógł zabrzmieć seksistowsko, jednak nie było to moim zamiarem. (...)

Aż się przypomina stary dowcip o Jasiu:

- Jasiu, przeproś ciocię za to, że powiedziałeś, że jest głupia.
- Przepraszam i żałuję, ciociu, że jesteś głupia.

Pomijając jakość owych "przeprosin", to, jak dla mnie, pan poseł nie miał za co przepraszać, w końcu powiedział to,…

Z gejami dajmy sobie spokój...

Kampania wyborcza najwyraźniej tuż-tuż, bo nie tylko SLD zapowiada, że już za chwileczkę, już za momencik ujrzymy ustawę o związkach partnerskich (tak, tę samą, która zgodnie z deklaracjami Napieralskiego złożonymi podczas II Kongresu Kobiet miała być gotowa w lipcu ubiegłego roku), ale i PO rusza w umizgi do nieheteroseksualnych wyborców. "Niektóre sprawy, m.in. kwestie podatkowe, dziedziczenia w takich związkach, wymagają uregulowania" - stwierdziła Małgorzata Kidawa-Błońska. Na szczęście PO ma również posła Roberta Węgrzyna, który błysnął w TVN24 wyjątkowo błyskotliwą wypowiedzią: "Z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami, to chętnie bym popatrzył. (...) Natura ludzka i człowiek jest tak skonstruowany, że powinien on żyć w związku partnerskim zgodnie z naturą. Jak ktoś chce inaczej, to jest jego problem, ale niech się z tym nie obnosi". Nie wiem, w jaki sposób można połączyć postulat "nieobnoszenia" z chęcią "popatrzenia", no ale, jak…

Galeria potworów - część druga

Słowo się rzekło, czas na kolejną odsłonę "Galerii potworów" (ideę tego zestawienia opisałam tu). Na początek małe wyjaśnienie - otóż niestety nie jestem w stanie opisać wszystkich osób, które zgłaszaliście i zgłaszałyście w komentarzach. Powód jest prosty: sieć o nich (prawie) milczy, a ja sama również niewiele o nich słyszałam. Nie ma jednak przeciwwskazań, by swoją cegiełkę do tej "encyklopedii" dołożyli sami zgłaszający i zgłaszające. Tak że, jeżeli macie ochotę podzielić się swoimi spostrzeżeniami, na swoje biogramy czekają (wymienieni w komentarzach do pierwszej części): Michał Pawlęga, Krzysztof Kliszczyński, Paweł Fischer-Kotowski i Mirka Makuchowska.

Ale dość wstępów, czas na nagą prawdę. Miłej lektury!

Marta Abramowicz – współzałożycielka KPH, następczyni Roberta Biedronia na stanowisku prezesa tej organizacji. Swoją funkcję pełniła nieco ponad rok, by zrezygnować z niej w niewyjaśnionych okolicznościach. Znając jej twardy charakter, trudno podejrzewać ugi…

Gdzie są femki?

Na początek ostrzeżenie: to będzie wpis z serii głupawych (na poważne rzeczy jakoś nie mam nastroju). W najnowszej "Replice" (numer jubileuszowy, magazyn niedawno obchodził piąte urodziny) znalazł się między innymi tekst o imprezach kobiecych w Trójmieście i we Wrocławiu, zilustrowany taką oto fotką:
O nieformalnym dress kodzie uwidocznionym na tym zdjęciu napisała VN tu, mnie urzekło ono z trochę innego powodu - otóż jako żywo nie dostrzegłam na nim modelowej femme. Oczywiście, jako że na tych imprezach bawią się setki kobiet, możliwe, że akurat ten typ po prostu się na to ujęcie nie załapał, ale mimo wszystko, patrząc na nie, poczułam się dość reprezentatywna (choć od czerni wolę niebieski). Jeżeli po tym wstępie ktoś spodziewa jakiejś teorii co do procentowej zawartości femme w społeczności LGTQetcetera, to niestety muszę go rozczarować. Otóż nie, o procentach pisać nie będę, za to podzielę się niedawnym odkryciem, które te, które się czują niedoreprezentowane na owej fotc…

Wsadzamy kij w mrowisko?

W najnowszej "Polityce" mamy piękną fotkę a'la "Zakochany kundel", a poza tym trochę się produkujemy na ulubione tematy. Ciekawa jest sama historia wywiadu, bo pani dziennikarka zadzwoniła do nas z propozycją takiej szczerej rozmowy, w której się pozwierzamy, jak to się nam w życiu wiedzie (w domyśle rozmowy o różnych smutnych i trudnych sprawach). Na to my, że wywiad bardzo chętnie, ale jeśli chodzi jej o jakąś martyrologiczną historię, to trafiła pod zły adres, bo my naprawdę mamy na koncie głównie szczęśliwe historie. Pani przemyślała sprawę i stwierdziła, że w takim razie może pogadamy o dystansie do siebie. Efekt można zobaczyć w wydaniu papierowym, a u nas, na zachętę, kilka fragmentów.

A może w Polsce będąc gejem albo lesbijką wciąż jednak trudno być szczęśliwym (...)?
Ewa: Dlaczego niby trudno jest być szczęśliwym?
(...) Chyba samopoczucie trochę zależy od tego, czy człowiek jest akceptowany.
Ewa: Dla niektórych może zależy. Ja widzę to tak: rodzice to ważn…

"Rzeczpospolitej" wolność do obrażania

Na początek organizacyjnie - jeżeli dożyję weekendu (co jest raczej pewne, ale jako że chyba nie wszyscy bohaterowie i bohaterki poprzedniego posta zdążyli i zdążyły się z nim zapoznać, więc lekkie obawy mam), to w niedzielę pojawi się kolejna odsłona "Galerii potworów". Propozycji na razie nie ma zbyt wielu, tak że jeżeli ktoś wam jeszcze przychodzi do głowy, możecie o tym napisać w komentarzach. Przy okazji mam małe postscriptum do mojego opisu samej siebie - otóż ostatnio ktoś trafił tutaj, wpisując w Google frazę "nonszalancka, arogancka blogerka lesbijka". Podoba mi się, biorę!

Tymczasem już (w końcu!) za dwa tygodnie pierwszy proces w Naszej Sprawie 2. O co w niej chodzi, można sobie przypomnieć, czytając ten tekst i śledząc koleje pozwu przeciw "Rzeczpospolitej" na oficjalnej stronie akcji. Oczywiście nie trzeba było długo czekać na reakcję na zbliżający się proces jednego z pozwanych - ulubionego przez wszystkich redaktora Tomasza Terlikowskiego. …