Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2011

Świata nie zbawię

Dzisiaj nie będzie rozrywkowo, dzisiaj będzie bardzo serio, bardzo smutno i troszkę osobiście.

Kiedy byłam bardzo mała, mój ojciec powiedział: "Jeśli masz miękkie serce, będziesz musiała mieć twardą dupę". Mądrość tych słów pojęłam troszkę później, kiedy zrozumiałam, że jak tak dalej pójdzie, to całe życie będę musiała spędzić na stojąco. Rozglądając się po otaczającym mnie świecie, patrząc na ludzi i zadając naiwne pytania, na które odpowiedź zazwyczaj brzmiała : „Takie jest życie, świata nie zbawisz”, nauczyłam się cynicznie podchodzić do otaczającej mnie rzeczywistości. Przykład: kiedy usłyszałam, że zawaliło się Word Trade Center, radośnie rzuciłam do mojej ówczesnej, że Empire State Building znowu będzie najwyższym budynkiem w Nowym Jorku. Owszem, nie wiedziałam, że zginęło tyle osób, ale wiadomość o tym może nie spłynęła po mnie jak woda po kaczce, ale nie przytłoczyła mnie specjalnie. W krajach afrykańskich każdego dnia ginie dużo więcej ludzi, a zamieszania wokół te…

My tylko chcemy ci pomóc!

Tekst z "Małego Gościa Niedzielnego", obok księdza egzorcysty, to jeden z największych hitów Facebooka ostatnich dni. O ile do cyklu filmików o "lekkim i mocnym" okultyzmie można podejść z przymrużeniem oka, o tyle odpowiedź na list "Licealistki" jeży włosy na głowie.

Dziewczyny "są razem"

W mojej klasie są dwie dziewczyny, które „są razem”. I wcale się z tym nie kryją. Nie widzą nic złego w homoseksualizmie. Męczy mnie ich zachowanie, ale nie wiem jak, ani czy w ogóle zwrócić im uwagę. Reszta klasy też nie jest zachwycona tą sytuacją, ale dotąd nikt nie zareagował. Co robić? 
Licealistka 

Droga Licealistko, 
Znajomy ksiądz, będąc jeszcze klerykiem, pracował kiedyś w czasie wakacji przy świniach w gospodarstwie seminaryjnym. Któregoś dnia, po porannym karmieniu zwierząt kolega poszedł po bułki do pobliskiego sklepu. Była duża kolejka, a on przyszedł z zakupami dziwnie szybko, do tego roztrzęsiony. Podstawił mojemu znajomemu rękę pod nos. 
– Czujesz co…

Gościnnie na Homikach o problemach z SLD

Przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich promowałam ideę oddawania nieważnych głosów. Trochę mi się za to oberwało, ale nadal (nawet w obliczu szaleństwa Kaczyńskiego) nieszczególnie mnie to rusza. Bo uważam, że spełniając "obywatelski obowiązek", czy też, jak chcą inni, wybierając "mniejsze zło", nie tyle nawet ograniczam swój wpływ na to, co się dzieje w moim kraju, do minimum, co się owego wpływu pozbawiam. Jasne, że nie mam supermocy, nie mówiąc już o jakiejś miażdżącej liczbie czytelniczek i czytelników, którzy na dodatek podzielają moje poglądy, ale mimo wszystko uważam, że jakiekolwiek działanie w kierunku zmian jest lepsze niż godzenie się na rzeczywistość, która mi nie odpowiada. I o tym tak naprawdę jest mój tekst "Problem z Sojuszem", który pojawił się dziś na Homikach. Nie o tym, że SLD jest złe i w ogóle nielewicowe (choć jest), a o tym, że najgorsze, co możemy zrobić (w ogóle i w szczególe), to położyć uszy po sobie i nie reagować, gdy ro…

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Czekając na "Wiedźmina 2" pogrywam sobie w "Wiedźmina 1", radośnie przez fanów "Wieśkiem" zwanego. Gierkę ową wrzuciłam sobie z kilka powodów. Jednym z nich była chęć sprawdzenia, jak się będzie sprawować na moim pięknym nowym komputerku. Sprawdza się nieźle (i w tym miejscu podziękowania dla Pabla, jesteś wielki). Następny powód to chęć przekonania się, czy będzie zachwycać tak jak przed laty. Czy spędzę przed komputerem noce i dnie (z nielicznymi przerwami na czynności służące podtrzymaniu życia). Niestety, już nie zachwyca. Dialogi wydają się naciągane. Mój jak na razie ulubiony cytat to słowa Triss, która po chwileczce zapomnienia z głównym bohaterem (a dodać należy, że rzecz owa miała miejsce tuż po tym, jak Merigold niemalże zmartwychwstała) mówi: "Geralt, byłeś wspaniały jak zwykle". "Jak zwykle?" - pada odpowiedź Geralta. Na to czarodziejka: "Ty faktycznie nic nie pamiętasz". Postacie tzw. bn-ów nadal mało urozmaicon…

Nieobywatele

Mam chyba tydzień wkurzających komentarzy na temat "Miłość nie wyklucza". Z jednej strony SLD sadzi takie oto kwiatki:

Problem w tym, że cała ta akcja niczemu nie służy. Znamy mieszkańców Suwałk i wiemy, że oni nie chcą tych plakatów. Pracujemy przecież dla nich, a nie przeciwko nim. Katolicy, prawosławni, Białorusini, Tatarzy i Polacy od wieków żyją tutaj w zgodzie. Homoseksualiści też mogą tu z nami mieszkać, ale po co przekonywać innych do swojego stylu życia? (szef podlaskiego SLD dla Rzepy)

Skoro homoseksualiści wybrali sobie taką drogę, to niech żyją, jak chcą. Tylko czy muszą się z tym obnosić w Suwałkach? (ten sam pan dla Wyborczej)

Regulamin zabrania umieszczania plakatów, których treść mogłaby naruszyć cudze uczucia. Suwalczanie to w 90 procentach katolicy. Na pewno poczuliby się dotknięci. (Tomasz Łazarski z SLD dla Współczesnej)

Dla porównania - Adamski z PiS o "Żywej bibliotece" w Radomiu:

Nasze społeczeństwo jest tolerancyjne, potrafi rozumieć pewne zacho…

Are we just consumers?

Kiedy na jesieni ubiegłego roku startowaliśmy z akcją "Miłość nie wyklucza", plany były skromne - kilka billboardów/słupów w Warszawie, strona www, strona na Facebooku - wszystko dzięki niewielkim dotacjom od zaprzyjaźnionych firm i klubów. Do tego manifestacja i oczywiście trochę wiadomości w mediach. Ot, akcja informacyjna na miarę naszych skromnych możliwości. Po kilku tygodniach okazało się, że nasze plakaty chcą ugościć miasta z całej Polski i że znalazło się trochę osób prywatnych, które wspierają akcję. Efekt: pojawiliśmy się m.in. w Łodzi, Kołobrzegu, Przemyślu, Inowrocławiu, Wałbrzychu (akcja wałbrzyskiego oddziału KPH), odmówiono nam za to miejsca w autobusach w Ełku i na słupach w Suwałkach, za to teksty o akcji pojawiły się w tamtejszej prasie. Swoje trzy grosze dołożyły też media z Kędzierzyna-Koźla, w którym pierwotnie miało nas nie być. W najbliższych miesiącach będziemy też w Jeleniej Górze, Zamościu, Piasecznie, Zakopanem, Żywcu, Sandomierzu i Pile (plakaty …

Free Tibette!

Długo, bardzo długo musiałam na niego czekać (blisko półtora roku), ale w końcu jest - pierwszy odcinek drugiego sezonu kanadyjskiego serialu internetowego "Seeking Simone" pojawił się w internecie. O pierwszej serii trochę pisałam tu, a mój wywiad z twórczynią serialu Rosemary Rowe i z odtwórczynią tytułowej roli Renée Olbert ukazał się w drugim numerze "Furii" (niestety nie jest dostępny online). Tak więc tylko skrótowo napiszę, że jest to partyzancka produkcja robiona przez grupę wariatek i wariatów, którzy w przerwie między zajęciami, za które im płacą, postanowili zrobić lesbijską komedię o szukaniu miłości przez internet. Rzecz bardzo oszczędna w środkach, kręcona w pomieszczeniach udostępnionych przez ekipę i dobrych ludzi i takimż sprzętem, za to, jak dla mnie, przezabawna.

Sezon drugi zaczął się od starego dobrego trzęsienia ziemi. W odcinku "Free Tibette!" dostało się Lady Gadze (serio, ona jest kobietą? Myślałem, że to drag queen czy coś) oraz …

Ogniem i mieczem

Do napisania tego tekstu natchnęło mnie kilka rzeczy. Fatalna msza za duszę zmarłej "Jedynej", komentarze pod wpisem "Papamobile" na zaprzyjaźnionym blogu Scenki, "Posmoleński Słownik Polityczny" Magdaleny Środy (a szczególnie hasła: Kościół – zobacz: państwo; Państwo – zobacz: Kościół), długotrwałe i wytrwałe ściganie przez policję twórców krzyża zrobionego z pustych puszek po piwie "Lech" przyniesionego prawie rok temu pod Pałac Prezydencki oraz oczywiście nieodłączne spacery (w deszczu!) z psem.

W dziwnym kraju przyszło mi żyć. W kraju wyznaniowym, który oficjalnie jest świecki, a przynajmniej tak twierdzi jego Konstytucja. Ta sama, w której naczelną rolę przyznano jednej jedynej religii. Katolickiej. Wiele osób stara mi się udowodnić nadrzędność owej racją historyczną. Przyznaję, z historii jestem noga, ale wiem, że decyzja o przyjęciu takiego, a nie innego wyznania przez pierwszego oficjalnego władcę Polski była w istocie polityczna. A katol…

Dragon Age II - blaski i cienie

Cierpiąc na klęskę urodzaju (przygotowuję bowiem jeden poważny i jeden mniej poważny wpis), z przerażeniem zauważyłam, że na garniturku zabrakło informacji na temat drugiej części gry "Dragon Age".

Gra zadebiutowała na rynku już prawie miesiąc temu i oczywiście weszłam w posiadanie jej wersji na na PS3 na dzień przed jej oficjalną premierą. Pożegnawszy się ze światem i snem na jakieś dwa tygodnie, zasiadłam do gry. Niestety, ku mojemu żalowi i rozpaczy, nasz telewizor nie sprostał zadaniu.

Gra przygotowana jest tak, jak lubię - w wersji kinowej. Nie ma dubbingu. Są napisy. I właśnie o te napisy się rozchodzi. Są nieczytelne. Telewizorek, skądinąd wspaniały, zawiódł na całej linii. Wiem, trzeba było uczyć się języków obcych. Trochę się poduczyłam, ale niestety nie na tyle, żeby ze słuchu wyłapać, o co tak naprawdę chodzi. A bez tego ani rusz, bo to, co powie postać, w którą się wcielam, ma ogromne znaczenie dla przebiegu gry.

No i zaczęły się problemy. Ja, nie mogąc zaspok…

Teleswizja

"Teleswizja" to trzeci i ostatni program kabaretu Barbie Girls. Najbardziej spójny i przemyślany, ale też najdłuższy (w pierwotnej wersji trwa chyba dwie godziny), dlatego na potrzeby niedawnego występu w Bielsku zdecydowałyśmy się go trochę zmodyfikować i skrócić. Wypadł wywiad z działaczem i "Cela wolnych myśli", zamiast programu muzycznego zagrałyśmy "Wokalistkę", zamiast dobranocki - "Lokomotywę", ale za to na bis poszła "Terapia" (wszystkie trzy z drugiego programu). Tyle tytułem wstępu, a post jest z tej okazji, że po raz pierwszy w historii mamy cały występ nie tylko nagrany, ale też pięknie zmontowany i wyczyszczony, a na dodatek można go już obejrzeć na You Tube (w przeciwieństwie do części skeczy z poprzednich programów). A to wszystko dzięki Markowi - niniejszym jeszcze raz bardzo, bardzo dziękujemy! Swoją drogą jest w tym jakaś ironia losu, że musiałyśmy się rozpaść i reaktywować specjalnie na ten występ, żeby w końcu docze…

Muzyka i polityka

Mamy nowego bohatera. Ma 17 lat, nazywa się Piotr Wolwowicz i dostał cztery "nie" od jury polsatowskiego reality show "Tylko muzyka. Must be the music". Chłopak zaśpiewał "Pytasz mnie" Rosiewicza, usłyszał kilka słów od Zapendowskiej o koszmarnych patriotycznych, bogoojczyźnianych piosenkach i o tym, że ma nie iść tą drogą, złożył publiczną deklarację, że i tak był najlepszy, emigracja jest zła, a Polska najważniejsza i tyle. W efekcie dorobił się ponad dwóch tysięcy fanów na Facebooku, a w sieci mamy petycję, której sygnatariusze domagają się przeprosin za obrazę ich, patriotów, uczuć. Odpuszczę sobie oczywiste oczywistości, że nieodłącznym elementem tego typu programów jest obrażanie uczestników i uczestniczek, czy dywagacje na temat tego, co Zapendowska miała na myśli - tematykę piosenki czy jej kiczowatość. Generalnie każdy może sobie interpretować takie rzeczy, jak mu wygodniej, jak dla mnie jury nie było bardziej żałosne niż zwykle. Bo w końcu w mai…

Mało w nas wad?

Mój tekst o mizoginii doczekał się, jak się okazało, drugiego i trzeciego życia. Drugie możecie prześledzić na Homikach w komentarzach pod tym artykułem. Też uważam, że to przedziwne miejsce, ale co tam, zawszeć to zaprzyjaźniony portal, więc chyba zostanie mi wybaczone, szczególnie że inicjatywa nie moja. Trzecie to Facebook, gdzie między innymi pojawiła się taka opinia: "Ja się zajmuję tropieniem homofobii, a nie mizoginii u chłopaków z branży czy mizoandrii u dziewczyn z branży. Mało w nas wad? Musimy ich więcej szukać?". Ha! Chciałabym musieć szukać, naprawdę. Kłopot w tym, że to samo w oczy włazi. Nie jestem idealistką, naprawdę. Wiem, że bycie osobą nieheteroseksualną nie działa jak szczepionka przeciw wykluczaniu i nie uwrażliwia na problemy innych. Tyle że to, że mam taką świadomość, nie sprawia, że wszelkie -ginie, -andrie, -fobie i inne przestają mi przeszkadzać. Tak jak wkurza mnie to, co się dzieje na wielu naszych forach, choć doskonale wiem, jak działa poczucie…

Taki list podpisałam

Jak może pamiętacie, w marcu (chyba tego roku, choć już sama nie wiem, bo i w zeszłym coś miało być) SLD miało przedstawić projekt ustawy o związkach partnerskich. Tradycyjnie na obietnicach się skończyło (kolejny termin to połowa kwietnia), tak że nadal wiemy tyle, co dotąd, to znaczy że coś zostało przygotowane na bazie bardzo wstępnych założeń, które w czerwcu ubiegłego roku Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich przekazała na ręce Sojuszu. Uważam, że nie może być tak, że na kształt projektu ustawy nie mają wpływu sami zainteresowani. Zdaję sobie sprawę, jak działa polityka i że to niestety nie my podejmujemy ostateczne decyzje, z drugiej jednak strony trzeba przynajmniej postarać się o to, by uwzględniono nasze postulaty. Dlatego też podpisałam się pod takim oto listem do Katarzyny Piekarskiej:

Jak donoszą media, Sojusz Lewicy Demokratycznej przygotowuje projekt ustawy mającej na celu instytucjonalizację związków osób tej samej płci. Wiadomość ta nas cieszy, jednakże chcemy zw…

O segregacji w kontekście rankingu SheWired

Po ciut przydługiej przerwie, na którą złożyło się świętowanie moich kolejnych już urodzin (przy okazji - jak ktoś szuka inspiracji, jak zorganizować komuś urodziny-niespodziankę, polecam zwrócenie się do drugiej autorki tego bloga) i praca nad dość obszernym tekstem, którym się pochwalę, jak się już ukaże, wracam do pisania.

Przez ostatni miesiąc portal SheWired.com karmił nas kolejnymi odsłonami rankingu 100 najwspanialszych lesbijskich albumów wszech czasów. Redaktorki portalu poprosiły zaprzyjaźnione miłośniczki muzyki o wytypowanie 10 płyt, które odegrały największą rolę w ich życiu. I tak powstało zestawienie, które można obejrzeć tutaj: 1-25, 26-50, 51-75, 76-100. Do rankingu załapały się i legendarne już Ferron, Edith Piaf, Grace Jones, Cris Williamson, Janis Joplin, Joan Jett, Kate Bush, Janis Ian, Eurytmics, Joan Armatrading, Alyson Moyet, The Pretenders czy Patti Smith, i trochę już zapomniane artystki i grupy, które akurat w mojej muzycznej edukacji odegrały ogromną rolę, …