piątek, 8 kwietnia 2011

Mało w nas wad?

Mój tekst o mizoginii doczekał się, jak się okazało, drugiego i trzeciego życia. Drugie możecie prześledzić na Homikach w komentarzach pod tym artykułem. Też uważam, że to przedziwne miejsce, ale co tam, zawszeć to zaprzyjaźniony portal, więc chyba zostanie mi wybaczone, szczególnie że inicjatywa nie moja. Trzecie to Facebook, gdzie między innymi pojawiła się taka opinia: "Ja się zajmuję tropieniem homofobii, a nie mizoginii u chłopaków z branży czy mizoandrii u dziewczyn z branży. Mało w nas wad? Musimy ich więcej szukać?". Ha! Chciałabym musieć szukać, naprawdę. Kłopot w tym, że to samo w oczy włazi. Nie jestem idealistką, naprawdę. Wiem, że bycie osobą nieheteroseksualną nie działa jak szczepionka przeciw wykluczaniu i nie uwrażliwia na problemy innych. Tyle że to, że mam taką świadomość, nie sprawia, że wszelkie -ginie, -andrie, -fobie i inne przestają mi przeszkadzać. Tak jak wkurza mnie to, co się dzieje na wielu naszych forach, choć doskonale wiem, jak działa poczucie anonimowości i że wiele tych odważnych bezimiennych osób w realu robi za słodkie misiaczki i misiunie, których nikt by nie powiązał z ich mniej lub bardziej pomysłowymi ksywkami.

Swojego czasu pisałam o listach Polles i o tym, jak ważną rolę odegrały na przełomie wieków w życiu wielu kobiet. Znalazł się pod tym wpisem i taki komentarz, że było to towarzystwo wzajemnej adoracji i że wcale nie było tam tak fajnie, jak mi się wydaje. Może i tak było, może na tyle zachłysnęłam się swoim wirtuanym coming outem i możliwością spędzania czasu (a choćby i w wirtualu) z tak wielką grupą kobiet, że idealizuję tamte czasy. Nie wiem, na ile się ma klimat Pollesu do tego, co się teraz dzieje w internecie, ale mimo wszystko mam wrażenie, że aż tak źle tam nie było. Pierwszy przykład z brzegu (i teraz moi "fani" z forum Homików mogą odetchnąć) - forum Kobiety Kobietom. Zaglądam tam jeszcze czasami - trochę z przyzwyczajenia, trochę z researcherskiej ciekawości - i niemal za każdym razem się zastanawiam, po co mi to. Nie zrozumcie mnie źle - nie przeszkadza mi wzajemne podgryzanie się foremek. Bywa nawet zabawne, choć na dłuższą metę nużące. Kłopot w tym, że oprócz stałych bywalczyń co rusz trafiają tam nowe osoby. I choć świetnie zdaję sobie sprawę, że tematy w stylu "właściwie to nie wiem, czy jestem lesbijką, ale zakochałam się w koleżance z roku i nie wiem, co z tym zrobić, poradźcie coś" pojawiają się tam pewnie kilka razy w tygodniu i dla tych, co siedzą na tym forum od paru dobrych lat, mogą być irytujące, to mimo wszystko nie rozumiem cynizmu i złośliwości w stosunku do osób, które trafiają tam z takimi problemami. Tak jakby ktoś nagle zapomniał, jak to jest, gdy robi się ów pierwszy, bardzo nieśmiały i niemal anonimowy coming out. Ja nigdy tego nie zapomnę. I ilekroć natrafiam na wątek, w którym taka "nowicjuszka" jest praktycznie zżerana, robi mi się autentycznie przykro. Pewnie, że po drugiej stronie czasem usiądzie nie zagubiona istota, która nie ma z kim porozmawiać o swoich dylematach, a "prowokatorka" czy "prowokator", ale mimo wszystko lepiej chyba wyjść na idiotkę niż powiedzieć komuś na wejściu coś w stylu: "może i myślisz, że jesteś taka jak my i znajdziesz w nas wsparcie, ale tak nie będzie. Czemu? Bo my się tu durnymi małolatami i ich problemami nie przejmujemy, mamy ciekawsze zajęcia". Cóż, może jednak jestem idealistką.

Nie chcę nikogo wychowywać. Od tego są moderatorki i moderatorzy, zazwyczaj pracujący społecznie, więc nie ma co po nich oczekiwać nie wiadomo jakich wysiłków. Zresztą forumowe piranie są wszędzie, więc nie ma ani powodu, ani możliwości, by i u nas ich nie było. I jak ktosia chce dyskutować, to znajdzie sposób na ich omijanie. Tyle że mam wrażenie, że te wszystkie, już wspomniane, -fobie, -andrie, -ginie i inne biorą się między innymi właśnie z takiego braku wrażliwości, o którym piszę wyżej. Bo czasami jest to kolejna zagubiona dziewczyna, a czasami morderstwo na Sołaczu, wokół którego też było trochę "żartów", a "żartownisie", upomniane, nie widziały w tym, co robią, nic złego. No a skoro to ich nie rusza, to trudno, aby przejęły się jakimiś "Innymi", "wykluczonymi", "prawami kobiet" i podobnymi wymysłami "entelektualistek". Nie mówiąc już o zrobieniu czegoś dla nich (a więc tak naprawdę dla siebie, ale kto by się przejmował takimi niuansami).

Na koniec: wiem, że trochę marudzę. I na KK (i w innych miejscach) zdarzają się dobre dyskusje (a to, że wydaje mi się, że kiedyś było lepiej, to pewnie objaw gwałtownego starzenia się), a te niedobre po prostu najbardziej widać i najsilniej zapadają w pamięć.

I tak naprawdę na koniec (i w nawiązaniu do komentarza o "szukaniu wad"): jestem przekonana, że nie da się osobno rozpatrywać homofobii, mizoginii, mizoandrii, rasizmu, ksenofobii itd., itp. Dziwi mnie brak wrażliwości w ogóle, ale jeszcze bardziej dziwi mnie wrażliwość wybiórcza.

8 komentarze :

Ha!

Trafilem kiedys na kobiety-kobietom, w pewnym sensie wywolany do tablicy, bo dyskusja o poliamorii, i referral do mojej strony, wiec poczytalem, czy mezczyzni moga sie udzielac, trudno bylo stwierdzic definitywnie, wiec sie zarejestrowalem, z gory przeprosilem, i odpowiedzialem na kilka rzeczy zwiazanych z tematem. No nie bylo lekko :D

Od tego czasu "lubie" sobie zajrzec raz na jakis czas na subforum zwiazkow, zeby popatrzec jak foremki zagryzaja biedna dziewczyne, co to albo jest zakochana w dwoch innych (gupia szmato, tylko sie nimi bawisz) albo ma problem z tym, ze partnerka ma jakies uczucia do kogos innego (bawi sie toba i w ogole ludzisz sie, ze cos do ciebie czuje, naiwna!).

Az widac furczace na wszystkie strony odgryzione kawalki ciala i tryskajaca krew. A nie daj, zeby sie trafila jakas biseksualistka! Wtedy jest najfajniej :/

Homofobia, mizoginia, mizoandria, rasizm, ksenofobia... Skąd wogóle takie rzeczy się biorą? Ja nadal nie potrafię wyobrazić sobie jak można nienawidzić drugiego człowieka za to, że sypia z kim chce, jest kobietą/mężczyzną, jest czarn/y/a czy też jest innej narodowości, przerażające.
Nie chcę wprowadzać utopii, jedynie jakieś minimum tolerancji dla człowieka, takiego samego jak każdy z nas, bo przecież nik nie każde nam sie kochać nawzajem , jedynie akceptować , nie atakować i nie obrażać. A propo forum, ludzie udzielajacy się tam (Ci sami którzy walczą o równouprawnienie(!)) dyskryminują z tego samego powodu takich samych jak oni, błędne koło. Jeżeli tak ma wygladąć jakakolwiek głębsza idea to ja dziękuje, postoję.

Na pewno lista Polles nie była kryształowa, chociaż jako adminka "starej" listy starałam się robić wszystko, żeby nikt nie był traktowany per noga, ale w porównaniu z traktowaniem, jakie można otrzymać na Kobiety Kobietom odnoszę wrażenie, że tamte rozmowy to był Wersal. Dziś też nie chce mi się zaglądać na forum KK, a zwykle, gdy to zrobię, czuję niesmak, oburzenie i kilka innych negatywnych uczuć.

Joey: Od razu Wersal. Wersalka nie wystarczy?;) Dodam, że pierwsza lista polles była dla mnie najlepszym miejscem dyskusyjnym pod słońcem. Ale to, że z niej nie uciekłam po pierwszym poście to cud mniemany oraz krakowiacy i górale:).
Anonimowy: weź żesz się podpisz istoto chociażby literką albo tajemniczy/a Don Pedro, bo chce się odpowiedzieć, a słowo dałam, że anonimowym odpowiadać nie będę i głupio mi się wycofać:)
Ogólnie: Nie wiem gdzie można dostać empatię, ale wiem, że wielu osobom bardzo by się przydała.

Za późno , już to zrobiłaś ;).
Ale racja co do anonimowości, obiecuję poprawę i proszę o rozgrzeszenie ;]

Paulina: o cholera;). Rozgrzeszania udzielam: idź dziecko w pokoju i nie grzesz więcej, czy jak to tam szło.
A odpowiedź do poprzedniego komentarza brzmi: Wyobrażam sobie dlaczego ludzie tacy są, tylko pojąć tego nie mogę.

No, regułka od biedy zaliczona;)

Na odwrót u mnie, ja wyobrażam sobie, że są tacy ludzie ale pojąć dlaczego - nie mogę .

Ale słowo do weryfikacji dostałam - sin(...). Jakiś znak może? :>

W każdej społeczności znajdują się rożne typy osób. Tym bardziej na otwartym forum internetowym, gdzie można się schować za ścianką anonimowości.
Forum KK jest ogólnym przekrojem społeczeństwa, a w tym dodatkowo środowiska, zarówno tych ujawnionych, jak i tych ukrywających się.
Jako administratorka forum staram się właśnie najbardziej pilnować porządku w działach dla tych zagubionych, niepewnych, rozdartych emocjonalnie, chociaż czytam dokładnie te same słowa po raz enty.
A cała reszta to luźna dyskusja.

Czy stare listy były lepsze? Myślę, że podobne, ale idea listy dyskusyjnej jest nieco inna. Forum obecnie niejednokrotnie przypomina czat - szybkie zdawkowe odpowiedzi, krótkie zdania lub kilka emotikonów.
Nie można mieć pretensji, że świat się zmienia, a my się starzejemy.
Młode pokolenie nie wypisuje teraz przemyślanych elaboratów na listach dyskusyjnych ale buduje swój świat pisząc dwu zdaniowe odpowiedzi na każdy temat do każdego na facebooku.
Japi

Prześlij komentarz