Przejdź do głównej zawartości

Spóźnione świętowanie

Zdarzyło się wam kiedyś przegapić własne urodziny? Nam się to właśnie udało. Trzy dni temu, 9 sierpnia, nasz blog skończył dwa lata. Mimo spóźnienia tradycji musi się stać zadość i zamiast zarezerwowanego na zwykłe dni mędrkowania będą fakty i liczby.

Po pierwsze - ci i te, bez których to, co robimy, nie miałoby sensu, czyli wy, nasi czytelnicy i nasze czytelniczki. Jest was więcej niż w ubiegłym roku, bo miesięcznie odwiedza nas średnio 2,5 tysiąca osób. Najwięcej było was z nami w październiku (ponad 4 tysiące unikalnych użytkowników i użytkowniczek, którzy i które zrobili ponad 22 tysiące odsłon), listopadzie i grudniu (ponad 3,5 tysiąca UU i po 15 tysięcy odsłon). Powód chyba oczywisty - konkurs SAS. Przez ten rok zostawiliście i zostawiłyście w sumie 2416 komentarzy, co daje niebanalną średnią 14 komentarzy na post. Oczywiście zdarzały się teksty mniej lub bardziej komentowane, ale, co mnie strasznie cieszy, żaden nie pozostał bez odzewu (choćby w postaci małego lajka). Skąd do nas trafiacie? Większość z was, bo 44 procent, z witryn odsyłających (tu rządzi, co było do przewidzenia, Facebook, o pozostałych za chwilę), 27 procent z wyszukiwarek, 21 - bezpośrednio, a 7 - z innych źródeł (Twitter, BLIP itd.).

Gdzie mieszkacie? W większości w Polsce, ale całkiem sporo z was zagląda tu z Wielkiej Brytanii, Australii, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Danii, Holandii, Francji, Szwecji, Irlandii, Belgii, Kanady, Włoch, Norwegii, Grecji, Hiszpanii, Szwajcarii, Austrii, Brazylii czy Chin. Czyli niemal z każdego kraju, który chciałybyśmy odwiedzić (to taka mała coroczna aluzja).
Po drugie - ci i te, którzy i które uznali to, co piszemy, za na tyle ciekawe i/lub irytujące, by do nas linkować ze swoich serwisów lub blogów, czyli kategoria najsilniejsze witryny odsyłające (Facebooka nie liczę, bo to oczywisty lider stawki, na dodatek specyficzny).

Blogi (pierwsze 10)
Abiekt (choć musiał oddać pierwsze miejsce na podium Facebookowi, to nadal pozostaje niekwestionowanym królem wśród odsyłających, wliczając w to portale)
Chyłkiem i duszkiem
gierki w mówionego
Biseksblog (już nieistniejący)
Gej dresiarz
Lipshit
Blog (wielo)branżowy
Gdyby ściany mogły mówić
Krzysztof PL
Dwie poważne damy
Zakochana w dziewczynie

Portale (pierwsze 5)
Kobiety Kobietom
Homiki
Lesploty
Inna Strona
Gaylife

I po trzecie - teksty. Przez ten rok napisałyśmy 167 postów. To trochę mniej niż od sierpnia 2009 do sierpnia 2010, tym bardziej cieszy rosnąca liczba czytelniczek i czytelników. Które z nich cieszyły się największą popularnością? Najwięcej osób przeczytało Znak smoka, czyli Gosi przymiarki do stworzenia lesbijskiego fantasy (przy okazji - jak autorka się kiedyś odkopie z obowiązków zawodowych, to obiecuje wrócić i do tematu, i na bloga). Na drugim miejscu uplasował się tekst o ślubie Ani i Grety (Ania plus Greta = W.N.M. Oficjalnie!). Kolejne to wpisy poświęcone konkursowi SAS i relacje z naszego ślubu i podróży (np. Ostateczne odliczanie - relacja na żywo, Garść impresji ze ślubu i podróżyOd Świętej Łucji do serwetki na kolanach, Ślubny lans). Doceniliście i doceniłyście też pomysł z galerią potworów, czyli subiektywnymi portretami działaczy i działaczek (pierwsza część tu, druga tu), wizerunkowe Stada lesb w wynajętych kawalerkach, lekcje historii w wydaniu Gosi oraz okołoparadowe Celem parady nie jest walka o związki i Mizoginia z maślanką. Spośród tekstów poświęconych kulturze najczęściej czytane były Dzienniki Anne Lister.

A które teksty wzbudziły największe emocje, wyrażone w liczbie komentarzy (i komentujących)? Oprócz skomentowania zawiadomienia o tym, że wygrałyśmy ślub w przestworzach, najchętniej dyskutowaliście i dyskutowałyście o zawirowaniach wokół tegorocznej Parady Równości (Celem Parady nie jest walka o związki, Co, jeśli Parady Równości nie będzie, Zmiany, zmiany, zmiany), mszy za Darię Chmielewską, nieśmiertelnych kwestiach wizerunkowych (Gdzie tu sens i logika), subiektywnej historii polskiego ruchu LGBTQetcetera, działaczach i działaczkach (Wojna torebkowa) oraz o tym, czym jest akceptacja, czym tolerancja i czego właściwie mamy chcieć (To straszne słowo na "a").

Z okołoblogowych wydarzeń, których nie da się znaleźć w statystykach, nie mogę nie wspomnieć o nawiązanych dzięki garniturkowi znajomościach. Spośród zaprzyjaźnionych blogerów i blogerek miałyśmy szczęście w końcu poznać hds-a, Elę ze Scenek i Piotra z Fragmencików i osobiście przywitać się z twórcami Hodowli Idei, nie mówiąc już o znajomościach i przyjaźniach (mailowych i osobistych) zawartych z czytelnikami i czytelniczkami. To jest ten aspekt blogowania, który lubię najbardziej (no dobrze, tuż za wieczną sławą, chwałą, pieniędzmi i możliwością polansowania się jako blogerka w innych mediach) - możliwość poznawania ludzi, których, gdyby nie blog, raczej nie miałabym okazji spotkać.

Dziękuję wam za wszystko i oby do następnego podsumowania za rok!

Komentarze

  1. Wielkie dzieki za te dwa lata! Weny zycze!
    I tylko jeden drobiazg - niedrobiazg: msza byla za Darie Chmielewska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję!
    Nazwisko poprawione, głupi błąd.

    OdpowiedzUsuń
  3. No trzeba za to wypić! Gratuluję i życzę dalszych sukcesów, aby postów wam przybywało, a komentarze rosły w siłę ku chwale tęczowej rewolucji (czy jakoś tak)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jupiii :)

    Ja też Wam dziękuję za ten rok :))

    OdpowiedzUsuń
  5. To już dwa lata?!!!
    Jak ten czas szybko leci ;)
    Nadal czekam na zorganizowanie bitwy torebkowej ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. To tylko dwa lata? No proszę, a myślałam, że jesteście tu nieco dłużej. W każdym razie życzę może nie stu, ale przynajmniej z 20 lat blogowania.

    OdpowiedzUsuń
  7. również dzięki, dopiero zobaczyłem :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…