Przejdź do głównej zawartości

Straszno i śmieszno. I głupio

Wczorajszy dzień w internecie upłynął dla mnie pod znakiem dwóch newsów i, szczerze mówiąc, nie wiem, który jest głupszy.

Pierwszy jest z kategorii "happeningi przedwyborcze". Oto dwóch kandydatów z ramienia Ruchu Palikota - Tomek Szypuła i Paweł Jasiński - postanowiło skopiować dość żenującą akcję "ślubną", którą parę miesięcy temu uskuteczniła we Wrocławiu Polska Lewica (o której ostatnio szczęśliwie nic nie słychać). Wówczas w role panien młodych wcieliły się modelki, co raczej tego wydarzenia nie uratowało:



Tym razem "młoda para", czyli panowie kandydaci, "pobierze się" w bardziej malowniczej okolicy, bo pod Pałacem Ślubów. Lepiej pasowałby notariusz (wszak Tomkowi nadal chodzi chyba o projekt ustawy o umowach, nazywany przez szefa jego partii "projektem Szypuły"), no ale rozumiem, że to mało medialny pomysł, a wszak to o swoje 5 minut w mediach wszyscy teraz walczą. Cóż, życzę miłej zabawy i wielu kamer wokół. Bo na innych gości raczej bym nie liczyła.

W ogóle im bardziej się palikociarni przyglądam, tym większe mam wątpliwości co do tego, czy dobrze zrobiłam, decydując się tym razem na oddanie ważnego głosu. Ostatnio dokopałam się do artykułu, w którym czarno na białym stoi, że Palikot chciałby znacząco ułatwić ludziom dostęp do broni (co jest dla mnie obrzydliwym pomysłem), niejasny jest też stosunek tej partii do adopcji dziecka partnera/partnerki w związku jednopłciowym (są za, a nawet przeciw). Do tego dochodzą populistyczne wypowiedzi na temat polskiej edukacji - nie, nie chodzi mi o edukację seksualną czy etykę, akurat tu się z kandydatami Palikota zgadzam, ale o frazesy w stylu: "Polska szkoła w ogóle nie zmienia się. Sześcioletnie dziecko, które umie obsługiwać iPoda, laptopa, wynaleźć w internecie potrzebne informacje, trafia do szkoły, w której brak jest nowoczesnych urządzeń" czy "Dzieci muszą umieć wyszukać potrzebne im informacje i ich użyć, a nie tylko wkuwać". No ja bardzo przepraszam, ale akurat pod tym względem polska szkoła w ostatniej dekadzie zmieniła się bardzo. Ciekawa jestem, swoją drogą, czy którykolwiek z kandydatów wie, jaki jest stopień informatyzacji szkół, jak teraz wygląda system egzaminów, co się zmieniło w podstawach programowych i co jest w planach na najbliższe lata. Nie, nie twierdzę, że wszystkie zmiany są super i świetnie działają (a to, co się stało ze szkolnictwem zawodowym jest wręcz przerażające), tyle że w większości przypadków winny jest zbytni pośpiech w ich wprowadzaniu, a nie same pomysły na "uzdrowienie" edukacji. Bo te w większości głupie nie są. W przeciwieństwie do zgłoszonego bodaj dziś przez RP postulatu, by studia humanistyczne były płatne.

Na odtrutkę od kampanii i moich powracających dylematów głupi news numer dwa - tym razem z "Super Expressu". Oto, proszę pań i panów, mamy przełom. Dotąd polscy eks-geje istnieli tylko w ponurych anonimowych świadectwach na stronach różnych "Odwag" i takich tam. Wczoraj jeden z nich pokazał twarz:
Sam artykuł jest jeszcze smaczniejszy niż jego tytuł. Moje ulubione fragmenty:

Dziś Pawłowi znów podobają się kobiety. Jest szczęśliwy, bo postępuje zgodnie ze swym katolickim sumieniem. A przeszłość jawi mu się jako okres mroczny i przerażający...

Problemy zaczęły się, kiedy Paweł zaczął dorastać. Nagle spostrzegł, że jest inny niż jego rówieśnicy. - Zamiast dziewczyn, podobali mi się chłopcy - opowiada. Początkowo próbował z tym walczyć. Ale zainteresowanie mężczyznami było zbyt silne. Paweł musiał mu ulec. Do tej pory mężczyzna zastanawia się, dlaczego taki się stał. Czy urodził się inny, a może wszystkiemu winien jest brak ojca? - Dominująca matka zrodziła pewnie we mnie lęk przed kobietami - przypuszcza.

(...) Na szczęście Paweł spotkał na swej drodze księdza, który mu pomógł. - Spowiedź, klęczenie całe noce przed krzyżem i korzystanie z duchowej pomocy - wylicza elementy udanej terapii Paweł. Ojciec Mieczysław Kożuch przyznaje, że modlitwa i pokuta to właściwa droga do wyzdrowienia.

A jeszcze lepsze niż ten tekst i jego tytuł razem wzięte są, delikatnie mówiąc, sceptyczne komentarze czytelników i czytelniczek Superaka, który do czasu pojawienia się "Gazety Polskiej Codziennie" uchodził za najbardziej prawicowy polski tabloid. Niecierpliwie czekam na kolejne opisy metod terapeutycznych stosowanych w walce z tym mrocznym i przerażającym schorzeniem, jakim jest "gejostwo". I na wywiad z Pawłem (49 l.) na Frondzie. Bo chyba nikt lepiej nie ośmieszy panów magików od naciągania naiwnych, niż oni sami i ich kuracjusze. Szkoda tylko, wracając do newsa numer jeden, że w kategorii "robię sobie wbrew" równie dobrze radzą sobie kandydaci partii, na którą zagłosuję. Z obrzydzeniem. I z coraz mniejszym przekonaniem, że robię dobrze. Bo jak znam swojego pecha, to jeżeli już ktoś z jej ramienia wejdzie, to ludzie, których za skarby świata nie chciałabym widzieć w Sejmie.

Komentarze

  1. Tylko klęczenie pod krzyżem i rozmowy z wyimaginowanym przyjacielem? Zawsze mógł se naciąć pokrywy brzuszne i wepchnąć do środka brukiew by cudownie wyssała umysłowe, grzeszne toksyny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładanie jadowitymi wężami też ponoć nieźle działa. I wrzucanie w szerokiej spódnicy do wody.

    OdpowiedzUsuń
  3. z partią Palikota jest taki problem, że ona nie ma jeszcze żadnej twarzy; to jaką ideologią się wypełni będzie zależało od tego jacy ludzie wejdą (jeśli RP wejdzie) do sejmu, jestem przekonany, że takie osoby jak Grodzka czy Nowicka mogły by nadać tej partii akceptowalne oblicze
    pozostaje tylko zagadka czy ten misterny plan wypali??

    artykuł z superaka jakoś koresponduje z okładkowym tematem z Przekroju (geje katolicy)
    zastanawia mnie czy pojawienie się -w końcu :]- polskiego eks geja jest dowodem na zbliżanie się PL do Zachodu ??

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…