poniedziałek, 10 października 2011

No i brawo!

No dobrze. Układ sił w Sejmie mamy mniej więcej ten sam co przed wyborami, Senat wygląda wręcz tragicznie (blisko 2/3 miejsc dla PO, reszta dla PiS i dosłownie paru osób z innych ugrupowań lub niezależnych), ale i tak cieszę się jak głupia. Bo choć oficjalne wyniki dopiero jutro (w Międzynarodowy Dzień Wychodzenia z Szafy!), to jest już pewne, że do Sejmu weszli Wanda Nowicka (6818 głosów), Anna Grodzka (19451 głosów) i Robert Biedroń (16919 głosów).

Niecały rok temu dorobiliśmy się z pierwszego otwartego geja radnego, teraz mamy pierwszego otwartego geja posła i pierwszą (a na świecie - zaledwie trzecią w historii!) transseksualną posłankę. Nawet jeżeli nie uda im się wiele w tej kadencji Sejmu zdziałać (choć kto wie), to z pewnością ich sukces jest bardzo ważny dla nieheteroseksualnych mieszkanek i mieszkańców Polski. Oto dwie "nasze" osoby nie tylko żyją całkowicie jawnie, nie tylko brylują w mediach, ale też weszły do politycznego mainstreamu. Można? Można! No i Wanda. Od lat pogardzana i wyszydzana przez samozwańczych reprezentantów "cywilizacji życia", od lat niezłomna w walce o prawa kobiet. Należało się jej. Wszystkim im się należało, a nam należy się kilkoro posłów i posłanek, do których możemy przyjść, zadzwonić, napisać i mieć pewność, że zostaniemy zrozumiani i zrozumiane. Ktoś, kto ma po prostu podobne doświadczenia. To ważne - wspólnota doświadczeń. I tylko trochę się martwię, jak im się będzie przez najbliższe lata pracowało w jednej fabryce z różnymi konserwami. Ale dobrze. Niech się mniejsze i większe prawactwo przyzwyczaja, że nic o nas bez nas. Że skończyło się gadanie o jakichś bliżej nieokreślonych "nich", bo "oni" też są w Sejmie. I też mają głos.

5 komentarze :

Jeśli uważasz, że do Biedronia będzie można zadzwonić, że będzie zajmował się sprawami zwykłych ludzi, to gratuluję ci optymizmu. Bo w KPH zajmował się tylko tym, co mogło stać się przedmiotem zainteresowania mediów.

Cóż, nie pamiętam, żeby Robert kiedykolwiek nie odebrał ode mnie telefonu lub nie oddzwonił, nawet po tym, jak moje drogi z KPH i "Repliką" już się rozeszły. No ale może ja jestem media;P

A na oceny przyjdzie czas, gdy będzie co oceniać. W życiu Roberta zaczyna się nowy okres. I ja mu życzę, by się nie skończyło na byciu egzotycznym posłem jednej kadencji.

Okrutną ironią jest, że w PL znacznie łatwiej wskazać prawdziwych "zawodowych gejów", którzy jednako mniej skłonni byli pokazywać swoją gebę, szczególnie w czasach, gdy naprawdę łatwo było po niej za to dostać.

Życzę Biedroniowi jak najlepiej i myślę, że jego "przegięcie" będzie miało zbawienny wpływ na sejmową przaśność :D

A ja myślę, że niewielkie będzie zainteresowanie pracą tych nowych posłów, a tylko media będą im zaglądać pod sukienkę i do łózka.

Na początku pewnie tak. Ale chyba nie ma innego sposobu, by temat spowszedniał, niż wprowadzić go do mainstreamu.

Prześlij komentarz