Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2011

Nowe Kobiety Kobietom

Nadeszła wielkopomna chwila i oto po niemal ośmiu latach jedynie kosmetycznych zmian największy polski portal dla kobiet nieheteroseksualnych Kobiety Kobietom dorobił się nowej strony głównej. Z tej okazji warto sięgnąć w przeszłość i obejrzeć, jak to się wszystko zaczęło. Pierwszy zachowany zrzut strony głównej KK pochodzi z czerwca 2003 roku (sam portal powstał w 2001 jako Les.art.pl, które do 2010 zbierało twórczość użytkowniczek i teksty poświęcone kulturze, a obecnie jest agregatorem blogów) i wygląda tak:
Jak widać, zaczęło się od ogłoszeń, nie tylko towarzyskich. Co jest w sumie zabawne, jeżeli spojrzeć na ów portal teraz, ale o tym za chwilę. W 2004 roku strona główna KK przybrała wygląd, który, z pewnymi modyfikacjami, przetrwał aż do wczoraj. Porównajcie - 2004: i 2011: W międzyczasie nastąpił rozwój części informacyjno-redakcyjnej - pojawiły się newsy, felietony, raporty, cykle redakcyjne, kalendarium, słowem KK stało się całkiem porządnym źródłem wiedzy o tym, co się dzieje w…

Jest homofob, jest zabawa

Dawno, dawno temu, kiedy ten blog jeszcze raczkował (czyli jakieś dwa lata wstecz) zdarzyło mi się popełnić tekścik o "lesbijskim" poczuciu humoru. Do żadnych miażdżąco ciekawych wniosków dojść mi się nie udało, oczywisty był taki, że lesbijki, tak jak i parę innych osób na świecie, coś takiego jak poczucie humoru posiadają. Czasami. A czasami nie. Czemu mi się nagle ów zamierzchły wpis przypomniał? Z kilku powodów.

Parę dni temu NOP triumfalnie ogłosiło na swojej stronie, której z przyczyn oczywistych linkować nie zamierzam, że zarejestrowali jako swoje kilka paskudnych znaków, wśród których znalazł się m.in. krzyż celtycki i niesławny "zakaz pedałowania". I że w związku z tym odtąd zamierzają pozywać tych, którzy owe znaki ośmielą się znieważyć. Reakcje na owo doniesienie były przeróżne, od (skutecznego) wysyłania protestów do RPO, przez głosy oburzenia w mediach, w efekcie których postanowienie o rejestracji najprawdopodobniej zostanie zaskarżone przez prokuratu…

Drag queen złamała obcas i dalej szła boso

Relacje na żywo z tegorocznego Marszu Równości w Poznaniu śledziłam równolegle na Gazeta.pl i MMPoznań. Na Gazeta.pl jest głównie dramatycznie - ONR skanduje swoje światłe hasła, chuligani biegają wokół Marszu, rzucają petardami i butelkami, próbują się przedzierać, policja ich spycha i tak dalej w ten deseń. Na MMPoznań spokojniej - ONR skanduje swoje światłe hasła, potem Marsz idzie, a od chuliganów odgradza go kordon policji i generalnie jest bez większych incydentów. Nie zamierzam bawić się w uśrednianie, nie byłam, nie wiem, nie kupuję też frazesów w stylu "prawda zawsze leży pośrodku". Pamiętam kilka oprotestowywanych marszy, w których brałam udział i wiem, że dużo zależy choćby od tego, gdzie jesteś - z przodu, z tyłu, w środku, obok. Jak choćby Łódzki Marsz Równości z maja tego roku, podczas którego właściwie byłam wszędzie. I raz dawałam się porwać świetnej energii zgromadzonych, by parę minut później dostawać dreszczy na widok kontrmanifestantów i uchylać się przed…

Alfabet Biedronia

W trosce o powagę na sali sejmowej i wizerunek posła, a teraz również członka (!), a nawet wiceprzewodniczącego kilku komisji, wspólnie z fejsbukowiczami stworzyłyśmy listę słów i wyrażeń, których Robert Biedroń nie powinien używać. Mamy nadzieję, że, odpowiednio niestosowane, ułatwią mu pracę w polskim parlamencie.

Analiza – absolutnie zakazane! Szczęśliwie Robert nie zasiada w komisji edukacji, tak że nie grozi mu raczej używanie innego niebezpiecznego słowa tego typu, czyli „analfabetyzm”.

Aktywny - np. udział w pracach nad ustawą (patrz też: pasywny).

Bierny - patrz: pasywny.

Brać – na siebie, na klatę (patrz też: przyjąć).

Brąz – nie tylko w metalurgii, ale też jako „odbrązawianie”. Ohyda!

Branża - wiadomo, o jaką branżę chodzi, choćby mówił jedynie o „branży górniczej”.

Chłopiec do bicia – pozornie niewinne, ale w ustach Roberta jednoznaczne.

Cios poniżej pasa - i wszystko inne, co się tam znajduje i w co można zbyt często zaglądać.

Ciągnąć – nie tylko za język, ale też za sznurki czy „p…

Pstryk!

Blogowe poszukiwania tożsamościowe, które możecie śledzić między innymi w cyklu Z życia homoseksualistek, poszerzają swój obszar. Od dziś będziemy eksplorować tajniki tożsamości dotąd tu nieobecnych lub obecnych jedynie śladowo. Tym razem jednak nie w roli autorek, a czytelniczek. Więcej poniżej, a my już się zamykamy i witamy Alka.
Ewa i Gosia

Witam wszystkie osoby czytające trzyczęściowy garnitur.
Niewysoka figura w wełnianej marynarce i dżinsach potoczyła po audytorium wzrokiem znad okularów. Po chwili pociągnęła dalej soczystym altem: Nazywam się Alek i jestem sieciowym rozbitkiem, któremu Ewa zaproponowała napisanie czegoś na ten – mój ulubiony - blog. Alek. No dobra. Niech jej będzie. Co do mnie, to ja urwałem się z choinki, to znaczy od sąsiadów crossdresserów, do których obecnie roboczo się przyżeniam. Tu Alek nerwowo poczochrał(a?) swoją bujną brązową czuprynę. Nie będę teraz mówić o wszystkich etykietach, które sobie mogę przylepić. Na szczęście. Jest tego tu aż nadto. Myślę, …

Po Kolorowej Niepodległej

Tak jak zapowiadałam w zeszłym roku, również tym razem, bez oporów i wątpliwości, wybrałam się na legalną blokadę Marszu Niepodległości, czyli Kolorową Niepodległą na Marszałkowskiej. Dlaczego? Bo nie podoba mi się zawłaszczanie patriotyzmu przez jedną opcję, i to taką, która obok haseł dumy z bycia Polakami bez oporów głosi hasła ksenofobiczne i homofobiczne. Bo nadal uważam, że, choć nie można narodowcom bronić wyrażania poglądów, to trzeba przeciw nim (pokojowo!) protestować. I jest to dla mnie czymś naturalnym.

Choć to, co się wydarzyło wczoraj w Warszawie, było przerażające, to z mojej perspektywy pikieta przeciw narodowcom była zdecydowanie bardziej udana niż ubiegłoroczne zgromadzenie na placu Zamkowym. Przede wszystkim dlatego, że tym razem prowadzący stanęli na wysokości zadania, co rusz przypominając zgromadzonym, że zgromadzenie ma charakter pokojowy i studząc zapędy Antify, gdy ta przed godziną 15 odparła grupę chuliganów (kiboli? ONR-owców?), którzy próbowali wedrzeć się …

Z siebie się śmiejecie

Oświeceni i europejscy posłowie i posłanki z miłościwie nam panującej partii rządzącej zafundowali nam w pierwszych dniach urzędowania nowego Sejmu iście żenujący spektakl. Zaczęło się od ataku na Wandę Nowicką (wybraną na wicemarszałkinię dopiero w drugim podejściu) i godnej Beavisa i Buttheada reakcji sporej części posłów na słowa broniącego Nowickiej Roberta Biedronia:



A potem było jeszcze gorzej. Oto okazało się, że państwo posłowie z Platformy Obywatelskiej mają całkiem racjonalne wytłumaczenie na swoje zachowanie. Bo, według Julii Pitery, Nowicka nie powinna być wicemarszałkinią nie dlatego, że jest zwolenniczką prawa do wyboru, ale dlatego, że uważa, że jej poglądy powinni podzielać wszyscy (ciekawe, skąd jej to przyszło do głowy, tak na marginesie). Robert Biedroń dla odmiany kojarzy się Piterze jedynie z seksualnością, tak że nie powinien używać takich sformułowań jak "cios poniżej pasa", bo jest to (oczywiście wyłącznie w jego wydaniu) po prostu ordynarna prowokacj…

MNW, Heather Nova i pewien idiota

Ostatnie dni upłynęły nam pod znakiem spotkań, planów, burz mózgów i takich tam. Inaczej mówiąc, akcja "Miłość nie wyklucza" zdecydowanie nabiera rumieńców. Na sobotnim spotkaniu ukonstytuowały się cztery grupy - prawna, która zajmie się pisaniem/poprawianiem ustawy, do spraw kampanii - odpowiedzialna za przygotowanie nowej odsłony MNW - do spraw 100 tysięcy - odpowiedzialna za koordynację zbierania podpisów pod potencjalnym obywatelskim projektem ustawy - i do spraw mediów, lobbingu i fundraisingu (więcej o tym, czym się będą zajmować, tu). Do końca tygodnia trwa nabór wolontariuszy, tak że nie wiadomo jeszcze, jak liczne będą grupy. W każdym razie medialna, do której trafiłam, już przyciągnęła kilkanaście osób, a wciąż zgłaszają się nowe. No ale, nie oszukujmy się, niezależnie od tego, czy dalsze działania pójdą w kierunku stworzenia projektu obywatelskiego, czy wspierania któregoś z projektów partyjnych, będzie co robić. Tak że już się cieszę i już jestem zmęczona - trzeb…

Ustawa w miesiąc?

Najpierw ciekawostka, czyli Jacek Żakowski w najnowszej "Polityce":

Prawdziwa kanonada, już całkiem na poważnie, ma się zacząć dokładnie 22 listopada. Czyli w dniu powołania nowego rządu. I skończy dokładnie 22 dni robocze później, czyli 22 grudnia. W ostatnim dniu sejmowym przed Bożym Narodzeniem. Przez te 22 dni Ruch zapowiada, że złoży w lasce marszałkowskiej pierwsze 22, z około 140, projekty nowych ustaw, które chce zgłosić w pierwszym roku kadencji.
Karol Jene, kierownik Klubu Sejmowego Ruchu (...), który nosi cały ten pakiet w laptopie, wolałby strzelać krótkimi seriami. Projekt, kilka dni na dyskusję i dopiero następny. Palikot zdecydował, że musi być kanonada. Tusk nie może mieć ani dnia spokoju. Żaden rząd nie dostał jeszcze od opozycji takiej legislacyjnej serii na dzień dobry. Żadna partia pierwszy raz wchodząca do Sejmu nie przyszła na Wiejską z tak opasłym workiem gotowych projektów.
Autorytet przewodniczącego jest niekwestionowany. Więc w poniedziałki i piątki Ru…