Przejdź do głównej zawartości

Nowe Kobiety Kobietom

Nadeszła wielkopomna chwila i oto po niemal ośmiu latach jedynie kosmetycznych zmian największy polski portal dla kobiet nieheteroseksualnych Kobiety Kobietom dorobił się nowej strony głównej. Z tej okazji warto sięgnąć w przeszłość i obejrzeć, jak to się wszystko zaczęło. Pierwszy zachowany zrzut strony głównej KK pochodzi z czerwca 2003 roku (sam portal powstał w 2001 jako Les.art.pl, które do 2010 zbierało twórczość użytkowniczek i teksty poświęcone kulturze, a obecnie jest agregatorem blogów) i wygląda tak:
Jak widać, zaczęło się od ogłoszeń, nie tylko towarzyskich. Co jest w sumie zabawne, jeżeli spojrzeć na ów portal teraz, ale o tym za chwilę. W 2004 roku strona główna KK przybrała wygląd, który, z pewnymi modyfikacjami, przetrwał aż do wczoraj. Porównajcie - 2004:
i 2011:
W międzyczasie nastąpił rozwój części informacyjno-redakcyjnej - pojawiły się newsy, felietony, raporty, cykle redakcyjne, kalendarium, słowem KK stało się całkiem porządnym źródłem wiedzy o tym, co się dzieje w bardzo szeroko rozumianych naszych sprawach. Jednocześnie prężnie rozwijała się część społecznościowa - forum, ogłoszenia, twórczość użytkowniczek, czat, galeria, a w końcu profile i blogi. I nagle, jakieś cztery, może pięć lat temu część redakcyjna zaczęła powoli zanikać. Nie do końca, bo nadal co jakiś czas pojawiają się i newsy, i, ale to już naprawdę rzadkość, felietony czy recenzje, działa też jako tako kalendarium, ale KK przestało być medium mającym potencjał opiniotwórczy, a stało się po prostu społecznościówką. Co ciekawe, zamieranie opiniotwórczości zbiegło się w czasie z przebudową i zmianą wyglądu wszystkich stron poza główną (i przeniesieniem tekstów z domeny Les.art.pl na KK). Ale w końcu i na nią przyszedł czas i od wczoraj wygląda tak:
Lepiej? Moim zdaniem o niebo tak, choć to zdecydowanie nie moja estetyka (wolę mniej kolorowe strony) i zrobiłabym coś ze zduplikowanymi odnośnikami do poszczególnych działów. Lepiej dlatego (i tu wrócę do mojej uwagi z początku tekstu, że zaczęło się od ogłoszeń), że, poza tym, że jest nowocześniejsza, nowa strona główna odzwierciedla obecną rolę KK. A jest nią, tak jak było w 2003 roku, budowanie społeczności (wszak ogłoszenia i czaty były pierwszymi narzędziami tego typu!). Na pierwszym planie znalazło się to, co na tej stronie żyje i działa: profile, ogłoszenia, blogi, komentarze, forum, kalendarium. Newsy, artykuły i recenzje zostały zepchnięte na dalszy plan, na zasadzie, że jako ktosia będzie szukać czegoś do poczytania, to sobie znajdzie - na KK lub gdzie indziej. I teraz, uwaga, to wcale nie jest wada. Bo choć polski internet jest dość ubogi, jeżeli chodzi o strony "do poczytania" skierowane konkretnie do osób nieheteronormatywnych, to jest równie ubogi, gdy przychodzi do miejsc, w których kobiety LBTQ mogą po prostu pobyć ze sobą, powymieniać się doświadczeniami, poznać kogoś, podzielić się swoją twórczością i tak dalej, i tak dalej. Po prostu nie każde miejsce dla osób nieheteroseksualnych musi (i potrafi) być polityczne. Tak że, chociażby ze względu na moje podróże po (jakże specyficznym!) forum KK, cieszę się, że portal ten, zamiast się wypalić i zniknąć, jak na przykład Lesbijka.org, umacnia się w tym, co mu od samego początku wychodzi - łączeniu ludzi.

PS Jak ktoś ma ochotę pooglądać sobie, jak się rozwijało i zmieniało KK (lub inne portale), to polecam (nie po raz pierwszy) stronkę Internet Archive.

Komentarze

  1. Mi tam pierwszą rzeczą, która rzuciła się w oczy był wysyp reklam, ale to pewnie tylko moje malkontenckie spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Reklam na KK już od dłuższego czasu jest sporo. Ale tu się nie czepiam - portal z czegoś żyć musi, a w obecnej wersji są jak chyba mądrzej rozmieszczone niż poprzednio i łatwiej je omijać wzrokiem. No chyba że mam silnie wykształconą "ślepotę na banery" (czy jak się to nazywa).

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezbyt podoba mi się ten nowy układ. Szczerze mówiąc, gdy dostałam e-maila informującego o zmianach spodziewałam się czegoś prostszego od starego layoutu. A jest bardziej chaotycznie :) Poza tym zmieniła się tylko główna, a strony, do których linkuje mają stary wygląd. Wszystko jest też zbyt kolorowe, a raczej pstrokate.

    Nie mogę też przeboleć tego, że literatura pojawiła się na samym dole. Prawda jest jednak taka, że jedyne informacje, jakie od czasu do czasu śledziłam to wiadomości (zwykle znane mi już z innych portali) i właśnie baza o książkach. Cóż, chyba jednak nie jest to strona dla mnie.

    Nie jest to zmiana na lepsze, na gorsze też raczej nie - wcześniej też było chaotycznie. Dlatego nie do końca rozumiem jej zasadność.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i co, ja tam wolę grafikę z amatorskim sznytem niż skorjoną na uciekającą najnowszą modę. Dobrze, że mniej uczęszczane działy nie zostały po prostu zlikwidowane, czyli nie wylano dziecka z kąpielą, i nie poszły w czysty marketing.

    Mnie najbardziej wkurza google, nowe dizajny, niedostępne menu z prawego przycisku myszy i te wszystkie najnowsze innowacje "będzie ci lepiej, prościej, pokażemy ci od nowa".

    OdpowiedzUsuń
  5. google służy wyłącznie sprzedawaniu ciebie jako towaru reklamodawcom.

    skrażenie się na niewygody designu jest zabawne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Polecam Wayback Machine :)
    http://wayback.archive.org/web/*/http://kobiety-kobietom.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…