Przejdź do głównej zawartości

Koniec wkurzacza pedalskiego

Jako że odnotowuję tu co ważniejsze zmiany w "naszym" internecie, tego newsa (choć już ciut przebrzmiały) też zabraknąć nie może. Oto 30 grudnia z sieci zniknie portal Gaylife.

Wszystko, co ma swój początek, ma też swój koniec. Tym cytatem z Matrixa moglibyśmy skomentować informację o zawieszeniu działalności portalu Gaylife.pl. 30 grudnia 2011 r. po 7,5 roku działalności. Tego dnia po 22ej zostanie wyłączony serwer portalu i zniknie on z sieci - czytamy w pożegnalnym tekście (udostępnionym, a jakże, wyłącznie zarejestrowanym użytkownikom i użytkowniczkom).

Reakcje w sieci wahają się między "gwiazdkowy prezent" a "wcale mi nie żal", a mnie jest, przyznam, trochę szkoda. Mniej więcej na tej samej zasadzie, na której nadal szkoda mi prywatnego folwarku tajemniczego tworu zwanego Karą Auchemann z czasów jego świetności. Dlaczego? Bo choć materiału do zdrowego hejtu w sieci nie brakuje, to nasze portale w produkcji tego typu treści są gdzieś na szarym końcu. Bo, z całą sympatią do twórców i twórczyń stron, które podczytuję, polska sieć spod znaku LGBTQetcetera jest śmiertelnie poważna i takoż grzeczna, przez co nijak się ma do treści generowanych przez jej użytkowników i użytkowniczki na forach i w komentarzach, które ani poważne, ani grzeczne zazwyczaj nie są. Za to ich autorzy i autorki często mają coś, czego nasze poważne portale tak uparcie sobie odmawiają: ostrość sądów i monopol na prawdę.

Gaylife kreowało prostą rzeczywistość, w której słowo naczelnego było prawem, a niezgadzający się z nim głupcami, pieniaczami lub zazdrośnikami. W chwilach, kiedy nie relacjonowało kolejnych imprez z udziałem kolejnych drag queens, z nawiązką nadrabiało sieciowe braki w treściach jedynych prawdziwych, niepoprawnych, sensacyjnych i w dużej mierze z d... wziętych, ochoczo racząc nas kolejnymi newsami o przekrętach Roberta B., przełomowych działaniach swojego naczelnego, wściekłości klientów Toro po podniesieniu cen przez jego właścicieli, kolejnych przekrętach Roberta B., kopiowaniu przez jedną drag queen stylu drugiej drag queen, jeszcze większych przekrętach Roberta B., czacie ze swoim naczelnym, kompromitacji Roberta B., przekrętach Fundacji Równości, kolejnej kompromitacji Roberta B. i tak dalej w ten deseń. Oczywiście zdarzały się w tym wszystkim zwykłe nudne informacje, ale zazwyczaj przechodziły bez echa, w przeciwieństwie do tych, w których Adler wytaczał ciężką artylerię przeciw Robertowi B., Naszej Sprawie 2 czy osobom, które śmiały skrytykować tegoroczną Paradę Równości. Obrzucanie błotem, tania erotyka, fotoreportaż z operacji plastycznej, której poddał się naczelny i nowy image Szymona Niemca - po takie treści wchodziło się na Gaylife.

Czego tu więc żałować? Miejsca, które, przy swoich rozlicznych wadach (przy których koszmarny layout był zaledwie drobną niedogodnością), było takoż inne, co dziwnie znajome. Pełne złości, pomówień, antyfeministyczne, lesbofobiczne i konserwatywne, ale też też odzwierciedlające poglądy, które nie są ani zaskakujące, ani, jeżeli wziąć pod uwagę ich powszechność (znowuż: zapraszam do lektury naszych for i komentarzy na portalach), szczególnie kontrowersyjne. Plus, co tu ukrywać, materiału do solidnego hejtu, emocjonalnych komentarzy i obśmiania w chwilach informacyjnej posuchy.

Ale: coś czuję, że twórca Gaylife nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Aż tak mi więc nie szkoda.

Komentarze

  1. Wstyd się przyznać, ale nigdy w życiu tam nie zajrzałem ;DDD
    Zaczynam żałować ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz 3 dni, żeby to nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  3. zewsząd i znikąd27.12.2011, 22:51

    Jak rozumiem, to Adler osobiście emigruje, tak? Dla mnie to trąci zdradą prawicy ;) - on był takim "dobrym gejem", potwierdzającym, jacy to geje są okropni a Polska wspaniała i wolna od dyskryminacji - teraz swoją decyzją pokazuje, że chyba jednak Polska nie jest taka idealna...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy to dobra wiadomość, czy zła? No rzeczywiście ciężko powiedzieć. Mnie się nasuwa porównanie z "Miss Białorusi" (kto moze zostać Miss Białorusi? tylko jedyny i niepowtarzalny, a w tej funkcji wręcz queerowy, Oleksandr Ł.!), po prostu monopol na prawdę i obrzucanie wirusem żółtaczki kogo popadnie (kto nie powiesił banera gaylife w swoim klubie :D ).

    A co dalej zrobi ten koleś? Oj, na pewno jeszcze wróci, odrodzi się niczym Kara, tylko może złagodzi ton, a może wcale nie?


    A co do reszty internetu, no to proszę, w niszy pyskatych i niewyparzonych to dajmy na to ja ciągle jestem i się z tej pozycji nie ruszam, no nie?

    No ale większośc portali jest rzeczywiście bardzo mdła, oj mdła. Choć znowuż jak się czyta homiki, to artykuły są konserwatywne i niezbyt przyprawione, a za to te dyskusje tam nawet mocno zaciekłe i prawie nie ma tak, żeby jakaś rewolucyjna dziewczyna się nie wypowiedziała, zakrzykiwana oczywiście przez wianuszek tamtejszych buhajów w konserwie.

    OdpowiedzUsuń
  5. zewsząd i znikąd29.12.2011, 16:13

    Co zrobić, jak tam siedzą tacy, z którymi nic tylko się kłocić? Jeden z cipkofobią - do jakiegoś stopnia go rozumiem, sama uważam, że narządy płciowe z założenia są brzydkie, tyle że ja nie wspominam o tym przy każdej okazji; drugi wielki przeciwnik queeru i podważania binaryzmu płci... A ja uważam, że "przegięte cioty" i "lesby babochłopy" trzeba bronić, bo to są grupy, którym się ciągle obrywa.
    Ale najbardziej mnie drażnią tacy, którzy nie przeczytają, ale nie omieszkają skomentować. Jakoś niecałe 2 lata temu, po homofobicznym wyskoku Kukiza, pewien gość napisał owszem długawy, ale piękny i od serca komentarz - jak to kiedyś Kukiz był jego idolem, jaki był podekscytowany, kiedy pożyczył mu profesjonalne klawisze i kiedy kilka lat później kupował u niego kanapkę, jak to zmagał się ze swoją homoseksualnością, jak w końcu przestał zaprzeczać sobie i co więcej zdołał ułożyć sobie bardzo przyjazne stosunki z dziećmi i byłą żoną... i jak teraz dowiaduje się, że idol jego młodości uważa go za zboczeńca. Jak można sobie kpić z czegoś tak szczerego? A jednak trafili się tam tacy, którzy niemal się chwalili, że im się nie chce czytać takiego długiego komentarza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że wsadzanie do jednego worka Jacka Adlera, który histerycznie obrzucał błotem i napastował Roberta Biedronia oraz spokojnego Szymona Niemca jest nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Graf
    A kto wsadza? GL sporo pisało o Szymonie (a tekst o jego nowym image'u był jednym z najpopularniejszych ever), i tylko w tym kontekście o nim wspominam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…