Przejdź do głównej zawartości

Niewychodzenie z szafy

Ewa wyjechała. A jako, że na blogu (i w domu też, ale milcz serce moje) pusto, to zainspirowana tekstem o autobiografii Marka Niedźwiedzkiego w „Dużym Formacie” oraz krótką dyskusją o nim na FB, postanowiłam popełnić tekst o niewychodzeniu z szafy przez jednego prezentera radiowego i jedną wokalistkę.

Podobno tajemnicą poliszynela jest to, że obie te osoby poza zainteresowaniami muzycznymi łączy również odmienna od heteroseksualnej orientacja psychoseksualna. Słowa „podobno” użyłam świadomie z dwóch powodów. Po pierwsze ludzie wiele rzeczy gadają i nie zawsze jest to prawda. Po drugie opisywani mogą czytać „garniturek” i mogą zechcieć wytoczyć nam proces o zniesławienie i inne takie. Swoją drogę wtedy ja, jako autorka tego tekstu będę mogła również wytoczyć im proces o zniesławienie, skoro określenie  „lesbijka” czy „gej” jest dla nich uwłaczające. I tak będziemy się sądzić do dnia sądnego.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie mają prawo do ochrony prywatności. Wszak nie kochamy, lubimy, cenimy, czy co tam kto chce, tej dwójki za ich życie osobiste. Chwała im za to, że nie tańczą na lodzie czy parkiecie, nie pokazują nam, jak śpiewają, czy też nie jurorują w idolach, talentach czy musieć być muzyka, nie wysyłają swoich zdjęć (oczywiście jako anonimowi informatorzy), jak jedzą lody, na Pudelka, Plotka czy inne takie.

Ale kiedy czytam w wywiadach rzeczy typu: „Odkąd sięgam pamięcią, siostra mi mówiła: kto ci na starość poda szklankę herbaty? To jest wyznacznik tego, że nie wolno być samemu, bo kto mi poda herbatę. A sam sobie zrobię” lub „Zawsze marzyłam, że uda mi się pogodzić szczęśliwą rodzinę, dzieci i partnera, który zrozumie moją potrzebę wolności, czyli realizowania się w pracy. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to będzie muzyka. Ale nie znalazł się mężczyzna, dla którego byłabym w stanie wywrócić swój świat do góry nogami” – to czuję pewne zawstydzenie, niesmak i budzi się we mnie potwór.

Zawstydzenie, bo oto osoby, które ceniłam za ich zawodowy dorobek, delikatnie rzecz ujmując, prawdopodobnie mijają się z prawdą. Nie wiem, może same wierzą w to, co mówią? Niesmak, bo nikt ich do takich wyznań nie zmusza, same decydują o tym, o czym chcą opowiedzieć widzom, słuchaczom, czytelnikom. Dlaczego więc, zamiast wprost powiedzieć, że nie będą rozmawiać o życiu prywatnym, wymyślają takie farmazony? Niech ktoś mnie oświeci - po co? Czego się boją? Utraty popularności? Chwilowego zamętu w tabloidach? Czego?

Nie, nie namawiam nikogo do wychodzenia na scenę czy mówienia w wywiadach „jestem gejem, jestem lesbijką”. Ale jeśli już mówią (!) o swoim życiu rodzinnym, to co w tym złego, że wspomną o swoim wieloletnim partnerze (on), czy partnerce (ona)? Wstydzą się swojej miłości, bliskości z drugą osobą? Ktoś może powiedzieć, że nie wszyscy muszą chcieć dzielić się „tymi sprawami” z całym światem. A dlaczego „tymi sprawami” dzielą się  inne znane postacie polskiej sceny muzycznej, swobodnie rozprawiając o swoich partnerach (one) i partnerkach (oni)? Nie zdradzając przy tym tajemnic alkowy (no dobra, większość). Skąd u osób homo- lub biseksualnych przeświadczenie, że ich orientacja jest sprawą intymną, a heteroseksualna już nie?

Co takiego dzieje się z ludźmi, że wolą kłamać, kluczyć, zamiast pochwalić się swoją miłością? Tak jak to po wielu latach uczynił chociażby Tomasz Raczek. Tak na marginesie odnoszę wrażenie, że po wyjściu z szafy zaczął oddychać pełną piersią i normalnie żyć. Bez strachu, że jego „straszliwa, mroczna tajemnica” wyjdzie na jaw. Szkoda, że naprawdę mądre, fajne osoby robią z siebie, no właśnie - kogo?

I żeby wynagrodzić czytelnikom nieco chaotyczny wywód (to na pewno z tęsknoty) pozwolę sobie na zakończenie przedstawić jeden ze skeczy Barbie Girls - „Wokalistkę”.

Komentarze

  1. Renata, jak mniemam.

    Gosiu, każdy sam wybiera drogę swego życia.

    Są np. osoby, które mają kochanka / kochankę (osoby będące w małżeństwie z kim innym) i nie mówią o tym głośno.

    Są księża mający partnerki życiowe i nie mówią o tym głośno.

    Są w końcu osoby heteroselsualne żyjące w związkach nieformalnych i również nie mówią innym, że dzielą z kimś swoje życie.

    Są w końcu celebryci_tki - jak napisałaś - którzy_e nie mówią przed kamerami, do gazet, o swoim życiu prywatnym.

    Dziwisz się, że osoby, które przywołujesz nie milczą o swoim prywatnym życiu, lecz wypowiadają się - pytane - niezgodnie z rzeczywistością. Taka jest ich strategia, sposób na życie: teraz. Może kiedyś ją zmienią, lecz nic nam (nikomu) do tego kto jak i dlaczego żyje. Każdy ma prawo do własnej drogi życiowej.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha :) Mogłaś chociaż wybrać cytaty z wywiadów niedostępnych w Internecie :)

    Mimo wszystko uważam, że jedna lesbijka drugiej lesbijce nie powinna robić koło dupy. Zatem jeśli uważasz, że Przemyk jest lesbijką/biseksualistą to może uszanuj to, jaką decyzję podjęła w swoim życiu?

    Zresztą przykład z życia: w moim poprzednim miejscu pracy byłam osobą wyoutowaną, a wśród pracowników było około 25% osób homo. Ja wiedziałam prawdopodobnie o wszystkich natomiast nie była to wiedza powszechna. Niejednokrotnie zdarzyło mi się odbyć z kimś rozmowę: "Natalia, wiesz, Ty się tak afiszujesz, ale my nie chcemy, aby wszyscy wiedzieli". No i okay, poza tym, że mnie rozwala jak słyszę, że się afiszuję (nie lubię tego słowa) to przecież nie będę za kogoś robić coming outu, jak ma jakieś powody by tego nie robić. Proponuję jednak uszanować prawo innych do decydowania o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. A zresztą bez względu jaką orientację seksualną usiłujesz przypisać RP to ten cytat w żadnym wypadku nie będzie kłamstwem. Nie wyznanie całej prawdy kłamstwem nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wywód Małgorzaty jest "nieco chaotyczny", choćby tylko z uwagi na dwa fakty.

    O jednym wspomniała predmówczyni: przypisywanie komuś 'z góry' orientacji homoseksualnej projektuje wnioski co do danych wypowiedzi: pod kątem przyjętej orientacji. Tymczasem wystarczy wziąć pod uwagę inną opcję i wypowiedzi nabierają innego wydźwięku.

    Tak np. wypowiedź cytowana 'kto ci poda na starość szklankę herbaty' nie musi uruchamiać skojarzeń - całego ładunku stereotypów dot. orientacji - lecz
    wywoływać refleksję nad byciem singlem / singielką co z orientacją nie ma bezpośredniego związku.

    Dwa: Przykład podany przez samą Autorkę: Tomasza Raczka (a można je mnożyć) pokazuje, że również osoby znane, publiczne, po wielu nawet latach zmieniają swoją strategię życiową i zaczynają czasem mówić o tym jak wygląda ich życie prywatne.

    Równie zasadnie można by spytać, dlaczego przez tak wiele lat nie informowały szerszego grona ludzi o własnym życiu prywatnym?

    Życie prywatne, orientacja psychoseksualna, właśnie dlatego jest prywatnym / intymnym, iż nie informuje się o nim wszystkich i wszędzie, a gdy się to robi, to często wyłącznie w takim zakresie, w jakim dana osoba uznaje to za słuszne, potrzebne w danym miejscu i czasie (z różnych powodów).

    Nie jest tak, iż gdy ktoś sam / sama nie mówi np., że był_a kiedyś w małżeństwie (np. z kimś innym niż obecnie) przez ileś tam
    lat, to coś - programowo - ukrywa, lecz jedynie, że chroni własną prywatność, pragnie by spostrzegano ją / go w perspektywie tych faktów / zdarzeń / czy przymiotów, które chce aby były brane pod uwagę w postrzeganiu siebie przez innych.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  6. przywolane cytaty to nie sa farmazony i nie do konca jest to mijanie sie z prawda- Marek pewnie wlasnie to slyszal od siostry i pewnie tak wlasnie jej odpowiadal a piosenkarka byc moze marzyla o pogodzeniu szczesliwej rodziny, dzieci, partnera i prawda jest, ze taki mezczyzna sie w jej zyciu nie pojawil; pojawil sie ktos inny ale powodow dla ktorych moze nie miec ochoty o tym mowic moze byc duzo- moze np nie chciec zeby jej dziecko chocby przez chwile stalo sie obiektem zaintersowania mediow, ktore w pogoni za tania sensacja potrafia w obrzydliwy sposob wtargnac w czyjes zycie
    oczywiscie, wspaniale kiedy znane osoby mimo tych wszystkich komplikacji jednak maja odwage na publiczny coming out, tym bardziej, ze pozytywne reakcje moga mobilizowac kolejne osoby

    OdpowiedzUsuń
  7. Cytat: "powodow dla ktorych moze nie miec ochoty o tym mowic moze byc duzo- moze np nie chciec zeby jej dziecko chocby przez chwile stalo sie obiektem zaintersowania mediow, ktore w pogoni za tania sensacja potrafia w obrzydliwy sposob wtargnac w czyjes zycie"

    To ogromnie poważny powód.
    Komlikowanie bardzo poważne życia swojej rodziny na wiele, wiele lat, by 'innym żyło się lepiej' - ewentualnie (choć bezpośredniego przełożenia nie ma) - to wymaganie od innych osób poświęcania życia, a to mamy tylko jedno.

    Jak nasze życie wygląda, jak jest wartościowe, nie zależy od tego co na jego temat - o naszej prywatności - wiedzą inne osoby.

    Więcej - ze względu na różnych 'sensatów' i tych, którzy 'wiedzą najlepiej', jak ludzie 'powinni żyć', zdecydowanie spokojniej życie własne się toczy, gdy dbamy o ochronę swojej prywatności.

    Inna sprawa, to dbałość o niedyskryminację, o to aby każdy / każda - niezaleąnie od cech indywidualnych - we wspólnej przestrzeni publicznej czuł się / czuła się równie przyjaźnie.

    W tym ostatnim pomagają oczywiście świadectwa życia osób z grup mniejszościowych (różnych), które to osoby mówią o swoim zyciu prywatnym, pokazując, iż różnie może wyglądać szczęśliwe życie ludzi.

    Od nikogo jednak nie wolno nam wymagać, aby poświęcał życie własnej rodziny, swoje, na rzecz wyższych ideałów. Każdy w tej sprawie sam ma prawo decydować o sposobie pokazywania siebie i najbliższych sobie osób wobec innych. Nikt nie powinien być obligowany do ww. działań.

    To każdorazowo jest poświęcenie siebie i najbliższych - także rodzin swego pochodzenia.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam takie odczucie, że rozkminy nt. "a może jest...?" same w sobie coś sugerują. A "budzą niesmak, bo mijają się z prawdą"? To już jest wielkie, radosne "ONI są i kłamią!". (Brak nazwisk nie jest przeszkodą, nawet dla google'a, jak już ktoś zauważył).
    Ja czuję zawstydzenie, kiedy czytam takie rzeczy; to są tematy "na papierosa", a nie do sieci! Raz, że -> Szacunek dla czyichś decyzji, dwa, wszystkie konteksty typu -> Kraj-w-którym-żyjemy (zawsze mogą być rodzice, którym dzieciaki z sąsiedztwa po prostu, kurde, wybiją okna), trzy -> Bycie-celebrytą raczej nie jest w życiu prywatnym fajne, cztery -> takie myślenie, że jak ktoś nie opowiada o stałym partnerze, to musi być krypto homo, bo przecież nie ma ludzi poza związkami i najbliżsi nam są zawsze ci, z którymi sypiamy.
    Pokazywanie palcem i mówienie, że ktoś kłamie, i że ojejku, jakie to fuj, jest mówieniem, jak ktoś obcy ma żyć. To nie jest analogiczna sytuacja do "homoseksualisto, w samotności dźwigaj swój krzyż", ani "siedź pod kołdrą, dzieci patrzą", bo zupełnie zrozumiała i, przynajmniej wg mnie, słuszna, jest irytacja RdW, ALE!!!!!
    A na koniec przychodzi bardzo rozpoznawalna działaczka Monika Czaplicka i dopytuje: "a piosenkarka która?".
    (Trochę chyba powtórzyłam za KaFor/em, ale musiałam od siebie to uporządkować, bo łapki mi opadły, a klawiatura była obok, nie mogłam inaczej).

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się z VN.

    To druga strona tego samego medalu.

    Taką postawę może 'ustawiedliwiać' - wg mnie - wyłącznie sytuacja kiedy osoby żyjące 'w szafie' atakują osoby LGBT.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  10. "takie myślenie, że jak ktoś nie opowiada o stałym partnerze, to musi być krypto homo, bo przecież nie ma ludzi poza związkami i najbliżsi nam są zawsze ci, z którymi sypiamy"
    No bo przecież wiadomo, że każdy jest w związku,a jak nie jest w związku, to na pewno marzy o byciu w związku. A jeśli nawet są dziwaki, które wybrały życie w pojedynkę i skupienie się na pracy lub hobby, to nie powinny się z tym publicznie obnosić. Lepiej niech już milczą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje miłe Panie:
    I kto tu po pierwsze z ciekawością wyszperał o kim mowa w tym wpisie?
    Skąd to "niezdrowe" zainteresowanie?;) I kto tu outuje wypisując nie tylko imię, ale i nazwisko?;)

    Pozwolę sobie podać definicję zwrotu "tajemnica poliszynela". Jest to rzekoma, publiczna tajemnica, tajemnica znana wszystkim od dawna, rzecz, sprawa itp. powszechnie znana, o której jednak nie mówi się oficjalnie.
    Poproszę o przeczytanie jej bardzo uważnie.

    Jeszcze raz zaznaczę, że nie uważam orientacji psychoseksualnej za sprawę intymną, ba śmiem twierdzić, że takową nie jest. Sprawą intymną, prywatną jest to co kto robi przed snem, jak obchodzi święta, jak kocha się ze swoim partnerem itd. itp.
    Orientacji ukryć się raczej nie da, no chyba, że się kłamie. Ale na każdym kroku o własnej, domniemanej orientacji mówimy (ze swoim mężem, chłopakiem, ze swoją żoną, dziewczyną).

    Używany przez was zwrot "przyznawać się" jest dla mnie nieadekwatny w tym kontekście. Przyznaje się do winy, występku itp. Nie wiedziałam i do głowy mi nie przyszło, że orientacja bi i homoseksualna jest winą lub występkiem.


    Kafor: Zgadzam się każdy ma prawo do wyboru swojej drogi życiowej. A ja mam prawo napisać to co napisałam, bo to moja droga życiowa. Może kiedyś ją zmienię;)
    Co do reszty Twoich zastrzeżeń czytaj wyżej i niżej :)

    EnZet: Nawet jakbym wybrała niedostępne w Internecie, to i tak nic by to nie zmieniło, od 20 lat z górką jest ta sama śpiewka;)

    Uważasz, że nazwanie kogoś lesbijką jest robieniem koło dupy? Czyli co lesbijka to gorszy rodzaj człowieka?

    Nie robię za nikogo coming outu, piszę tylko o "tajemnicy poliszynela" (definicja wyżej).

    "Nie wyznanie całej prawdy kłamstwem nie jest" - nie jest, ale dla mnie jest to hipokryzja. Tym bardziej, że rzeczona dawno temu mówiła o wielkiej miłości i ognistym romansie z panem X. Trzy dni po tej wypowiedzi X wyoutował się jako gej:). Cóż, możemy stwierdzić, że owa artystka nieszczęśliwie się zakochała;) Czy uznać, że skłamała, a kłamstwo wyszło na jaw?

    Shadow: wierzysz w to co piszesz i dobrze, należy być przekonanym do tego co się mówi. Tylko trudno mi uwierzyć, że rzeczona od lat kilkudziesięciu przygotowywała się do obrony swojego dziecka. Poza tym, jak pisałam w poście, nie wymagam aby te osoby mówiły publicznie z kim spędzają życie. Mnie samą osobiście bardziej interesują ich osiągnięcia zawodowe. Ale na boską Safo, jak już mówią o swoim życiu prywatnym, a mówią, to niech nie robią z siebie hipokrytów, a z czytelników idiotów.

    VN: Podwója moralność? Tematy do papierosa i do sieci? To żeby Cię uspokoić trochę, pisząc ten tekst wypaliłam kilka papierosów:). O tych dwóch osobach, to nie są gdybania i zastanawianie się czy są czy nie są. Stąd zwrot "tajemnica poliszynela".
    Wiesz myślenie o tym, że ktoś nieopowiadający o swoim partnerze, jest krypto, nie wzięło się z powietrza. W 99,99 % wypadków tak jest.
    I nie chodzi mi (powtarzam się, wiem), o to żeby o tym mówili. Ale po co kłamią?
    Uważasz, że kłamstwo jest dobre?

    Reader: to samo co do VN i równiez proszę o przeczytanie definicji zwrotu "tajemnica poliszynela.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tajemnica poliszynela ma jedną zdumiewającą właściwość;) - otóż to, co wydaje się oczywiste dla sporej grupy ludzi, nie jest takie dla innej, równie sporej. Poza tym to jest nie do zmierzenia w żaden sposób.


    "I kto tu po pierwsze z ciekawością wyszperał o kim mowa w tym wpisie?"

    Ja akurat się domyśliłam i tylko sprawdziłam, czy wujek google też. Wujek jest zresztą bardzo istotny w tej kwestii, to co oczywiste dla ciebie nie musi być oczywiste dla sąsiadów mamy czy babci osoby X.


    "Jeszcze raz zaznaczę, że nie uważam orientacji psychoseksualnej za sprawę intymną, ba śmiem twierdzić, że takową nie jest"

    Ale prywatną owszem.


    "Zgadzam się każdy ma prawo do wyboru swojej drogi życiowej. A ja mam prawo napisać to co napisałam, bo to moja droga życiowa. Może kiedyś ją zmienię;)"

    No nie zupełnie, bo to już jest jakaś ingerencja w prywatność innej osoby, osoby publicznej... Pisanie na czyjś temat w takim kontekście. Abstrahując już od twojej, bardzo ostrej, oceny pewnych decyzji.


    "O tych dwóch osobach, to nie są gdybania i zastanawianie się czy są czy nie są."

    Są czy nie są - to mało istotne


    "I nie chodzi mi (powtarzam się, wiem), o to żeby o tym mówili. Ale po co kłamią?"

    Może ma powód, by mijać się z prawdą (w tym wywiadzie naprawdę nie ma NIE zamiast TAK). Może i nie ma. Póki czynnie nie działa przeciwko LGBT..., nie ma wg mnie powodu, by podnosić kwestię.

    OdpowiedzUsuń
  13. VN: Rozczaruję cię- orientacja nie jest również sprawą prywatną, a to dlatego, że trudno ją ukryć:) Orientacja to orientacja, najnormalniejsza rzecz pod słońcem, tak jak kolor skóry.
    Biorąc pod uwagę powyższe, rozumiesz, że dla mnie nie jest to ingerencja w czyjeś prywatne życie.

    "Pisanie na czyjś temat w takim kontekście."
    Takim to znaczy jakim?
    Czy te Twoje "takim" oznacza coś zdrożnego, złego, wstydliwego?

    Moje zdanie na temat hipokryzji jest niezmienne niezależnie od tego kim są hipokryci.

    "Może ma powód, by mijać się z prawdą (w tym wywiadzie naprawdę nie ma NIE zamiast TAK). Może i nie ma. Póki czynnie nie działa przeciwko LGBT..., nie ma wg mnie powodu, by podnosić kwestię."

    Jaki ładny eufemizm na kłamstwo - mijać się z prawdą:).

    A tak na marginesie, ja nie zastanawiam się nad czym czy owe osoby są czy nie, ja piszę zupełnie, ale to zupełnie o czym innym. O hipokryzji. I dla tego to czy są czy nie ma znaczenie.

    I odpowiedz mi po co potwierdziłaś swoje przypuszczenia u wujka Googla, co Cię do tego skłoniło, skoro fakt ujawniania kogoś tak Cię oburza? Do czego Tobie była potrzebna ta wiedza?

    OdpowiedzUsuń
  14. Kto powiedział, że radykalizm jest gorszy od faszyzmu - pamiętacie?

    Nie jest tak, iż ludzie mają tożsamość bądź hetero., bądź homoseksualną.

    Nikt również nie ma obowiązku mówić o własnej prywatności - także osoby znane, wchodzić w szczegóły poza granice, które sama wybiera, jako te, poza które szeroka publiczność nie ma dostępu.

    Dla niektórych jest 'oczywistą oczywistością' zakładanie, że kobieta chciałaby zbudować związek jedynie z mężczyzną i odwrotnie. Dla osoby zarówno jeden, jak i drugi wariant jest oczywisty.

    Warto o tym pamiętać.
    Pamiętając o tym, czytając wypowiedzi różnych osób, można spojrzeć na czyjeś życie nieco inaczej (niż bez takiej świadomości).

    To, iż ktoś nie informuje publicznie jak wygląda jej / jego życie, nie jest jednoznaczne ani z hipokryzją, ani ze wstydzeniem się własnej orientacji psychoseksualnej, czy płci osoby, z którą życie się dzieli.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  15. *dla osoby biseksualnej


    KAFor

    OdpowiedzUsuń
  16. PS. Czy Tomasz Raczek przez kilkanaście lat nie mówiąc publicznie o swoim partnerze (nigdy nie wypowiadał się o swoim życiu prywatnym?) był hipokrytą, czy wstydził się swego partnera życiowego?


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  17. Kafor:
    Weź Artystkę Jodie Foster. Wszelkie próby rozmowy o jej życiu prywatnym ucinała w zarodku. Nie potwierdzała ani nie zaprzeczała, po prostu nie rozmawiała na ten temat.
    Można? Można.
    I o tym jest mój tekst. A poza tym, i to jest clou - te osoby mówią o swoim prywatnym życiu!
    I nikogo w nim nie outuje. Za to, że ktoś powodowany ciekawością odszukał o kim mowa, nie odpowiadam.

    A co do pytania o Tomasza Raczka, czytają uważnie, to co napisałam, znajdziesz odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  18. @Rude

    Sama podajesz - kolejne przykłady - które pokazują, iż:

    MOŻNA, różnie. Ani 'lepiej', ani 'gorzej'. Różnie. A to co dotyczy życia prywatnego każdego człowieka, jest sprawą tylko i wyłącznie danej osoby i nic nikomu do tego.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  19. Ooooo, święty niedźwiedź- nie można go tknąć myślą ani mową i jeszcze bardziej święta szansonistka, której zastępy fanek wygryzą oczy każdej osobie, która śmie po prostu stwierdzić fakt, że lubi kobiety.

    Parafrazując:
    A czego się wstydzicie ?
    Siebie się wstydzicie !

    OdpowiedzUsuń
  20. Znana polska piosenkarka (w 2004 r.) w wywiadzie dla Gali powiedziała takie oto - bardzo mądre - słowa:

    "Bez ograniczeń dzielić się mogę wyłącznie moją muzyką, tylko nią.

    I niech już tak zostanie."


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  21. to po kiego grzyba Niedzwiedz upublicznia swoje zycie prywatne?? gadajac na dodatek takie farmazony. Zgadzam sie z Gocha, ze orientacja to nie powod do wstydu i nie odnosi sie to do tego, z kim sie jest, z kim sie sypia, tylko po prostu, bo to dopiero moze byc prywatna sprawa. czym poza tym sie rozni opowiesc o siostrze od opowiesci o psie czy partnerze zyciowym.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja uwazam, ze outowanie publiczne kogokolwiek poza samym soba jest obrzydliwe; Ciebie zniesmacza mijanie sie z prawda w wywiadzie( swoja droga- prawda jest jak dupa, kazdy ma swoja) a mnie zniesmacza outowanie na blogu znanych osob i udawanie, ze absolutnie sie tego nie zrobilo- to dopiero hipokryzja!
    czy uwazasz np ze Robert Leszczynski mial racje gdy udowadnial w mediach ze Isis Gee jest trans?a nie slyszalam zeby np. publicznie rozprawial o kobiecie z ktora ma dziecko? to dopiero zaklamanie

    OdpowiedzUsuń
  23. "po co upublicznia"? - odpowiada na pytania, w zakresie, w jakim sam uznaje za słuszny do 'upubliczniania"

    MN [2007 r.]: "Nie mówię o swoim życiu prywatnym, bo nie ma o czym mówić. Jestem, jak to się teraz ładnie mówi, singlem i jest mi z tym bardzo dobrze. Nie krzywduję sobie tego, że nie mam rodziny, dzieci, bo mam siostrę i braci, którzy mają rodziny, mają dzieci, a te mają już swoje dzieci, więc jestem najlepszy wujek, który zawsze przywozi fajne prezenty. Natomiast mnie jest dobrze samemu ze sobą. Nie mam z tym problemu, nie siedzę w domu znudzony i nie płaczę nad tym, że jestem sam. To moja ciotka nie może tego znieść i zawsze mówi: - Kto ci poda szklankę herbaty na starość?! No, kurczę, nikt mi nie poda. Jakoś sobie radzę..."

    [2010]: "Życie singla. Tak, to kiedyś była konieczność. Coś za coś. Potem przerodziło się to w styl życia. Lubię tak i już. Nie mam problemu z samotnością. Nie cierpię z tego powodu."

    [2011] "Nie wierzę w życie pozaradiowe" -

    "Na większości fotografii zostałem uchwycony w gmachu radia albo w podróży. Czy nie miałem innego życia? Ze znakomitą większością ludzi, z którymi pozuję do zdjęć, utrzymuję stosunki grzecznościowe albo wręcz kurtuazyjne. Dlaczego nie znajduję na zdjęciach żywych emocji - namiętnych pocałunków i szczerego przyjacielskiego spojrzenia? Do większości zdjęć pozuję sam. Dlaczego nie prosiłem do zdjęć osób, które towarzyszyły mi w życiu? Dlaczego wolałem sfotografować drzewo, krzew, paproch na ulicy zamiast nieznanego człowieka?"

    - od wczoraj autobiografia M. Niedźwieckiego w księgarniach.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  24. Shadow: To nie hipokryzja to fakt. Nikogo nie wyoutowałam. Nie podałam nazwisk, ba, nawet imion.
    Opisałam pewne zjawisko i co na ten temat sądzę.
    A ciekawe okazało się podejście większości komentujących do swojej orientacji. I straszno i śmieszno.
    I tak na marginesie, odnoszę wrażenie, że Shadow jest lesbijką na dokładkę femką;)

    Kafor: Gdyby tak zostało:)

    OdpowiedzUsuń
  25. @Rude

    "Rozczaruję cię- orientacja nie jest również sprawą prywatną, a to dlatego, że trudno ją ukryć:)"

    Oj tam oj tam.
    Oczywiście, że jest sprawą prywatną. Oczywiście fajnie byłoby, gdyby wszyscy bez skrępowania mówili o tym, co im się podoba.


    "Orientacja to orientacja, najnormalniejsza rzecz pod słońcem, tak jak kolor skóry.
    Biorąc pod uwagę powyższe, rozumiesz, że dla mnie nie jest to ingerencja w czyjeś prywatne życie."

    Ale wiesz, że w tym kraju za bycie takim czy owakim można dostać, mówiąc brzydko, w ryj. Nie każdy ma na to ochotę.


    "Takim to znaczy jakim?
    Czy te Twoje "takim" oznacza coś zdrożnego, złego, wstydliwego?"

    Wg mnie nie, ale wg niektórych niestety tak.
    A ci Niektórzy potrafią nieźle zatruć życie.


    "A tak na marginesie, ja nie zastanawiam się nad czym czy owe osoby są czy nie, ja piszę zupełnie, ale to zupełnie o czym innym. O hipokryzji. I dla tego to czy są czy nie ma znaczenie."

    No ale jednak wskazałaś dwie konkretne osoby, a nie pana X z panią Y. Więc.


    "I odpowiedz mi po co potwierdziłaś swoje przypuszczenia u wujka Googla, co Cię do tego skłoniło, skoro fakt ujawniania kogoś tak Cię oburza? Do czego Tobie była potrzebna ta wiedza?"

    Byłam ciekawa, na ile "ciężka" jest twoja notka (domyśliłam się, o kim piszesz, tajemnica poliszynela, fajki itd.). No bo jednak trochę się interesuję tematem (dyskursem, whatever). To wszystko.


    "Weź Artystkę Jodie Foster. Wszelkie próby rozmowy o jej życiu prywatnym ucinała w zarodku. Nie potwierdzała ani nie zaprzeczała, po prostu nie rozmawiała na ten temat.
    Można? Można."

    Amerykańskie lesbijki jej nie cierpią ;)


    "Nikogo nie wyoutowałam. Nie podałam nazwisk, ba, nawet imion. "

    No i dzięki Bogu. Ale ciekawscy użyją google, bo wrzuciłaś dokładne cytaty. I może kiedyś ktoś coś odkopie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Boże kochany, ten Wasz kabaret... DNO.

    OdpowiedzUsuń
  27. nie wyoutowalas? oczywiscie, ze wyoutowalas, kazdy, nawet najmniej inteligentny czytelnik, po tym co napisalas bedzie wiedzial o kogo chodzi albo sobie sprawdzi
    wiec jestes hipokrytka piszac, ze nie podalas nazwisk:)
    jestes troche jak prezes kaczynski albo brukowiec fakt- wystarczy uzyc slowka PODOBNO zeby sobie bezkarnie snuc insynuacje:)
    a ja uwazam, ze skoro to tak bardzo Cie mierzi to zlikwiduj slowko podobno- i miej odwage sie procesowac

    OdpowiedzUsuń
  28. Rude de Wredne,

    nazywanie kogoś lesbijką WBREW JEGO WOLI jest robieniem koło dupy. Ja mam tylko pytanie: czy Ty wszędzie, dosłownie wszędzie mówisz wszystkim, że jesteś lesbijką? W pracy? Na osiedlu/ulicy, której mieszkasz? W każdym sklepie, nawet jeśli wyjedziesz do jakiejś małej miejscowości? Jak idziesz na mecz w towarzystwie kiboli? Jak stoisz późną nocną porą na peronie?

    (Oczywiście to pytania retoryczne, nie wymagam odpowiedzi na każde z nich)

    Chyba jednak nie. A nawet jeżeli tak to zrozum, że inni MAJĄ PRAWO decydować, gdzie i dlaczego się będą ujawniać.

    Wiesz dlaczego słucham Renaty Przemyk? Dlatego, że podoba mi się jej muzyka. A to czy śpi z kobietą, czy z mężczyzną, czy z pluszowym misiem mnie nie obchodzi w gruncie rzeczy. Słuchanie kogoś, bo jest lesbijką, tak jak ja, przerabiałam jak miałam 16 lat i było modne Tatu. Ale wyrosłam z tego.

    Na koniec dodam jeszcze, moje ukochane Rude de Wredne (w tym artykule bardziej wredne niż rude), że powodów, dla którego sprawdza się czyjeś cytaty jest więcej niż tylko zaspokojenie ciekawości. Ja akurat zrobiłam to z czystego zawodowego zboczenia by sprawdzić, czy cytowałaś dosłownie, czy przykładowo.

    OdpowiedzUsuń
  29. zewsząd i znikąd03.12.2011, 10:23

    A ja mam wrażenie, że Gosia ma dużo racji. Nie zgodziłabym się co do ogólnego stwierdzenia, że orientacja seksualna nie jest sprawą prywatną, ale nie mogę odrzucić tego wpisu - zbyt poruszające jest dla mnie pytanie o to, dlaczego orientacja hetroseksualna jest przezeroczysta, a każda inna tak łatwo staje się kłopotliwą tajemnicą. Nie chcę nikogo zmuszać do wychodzenia z szafy - sama owszem, wszem i wobec oświadczam, że jestem aseksualna (i może dlatego, że za to grozi co najwyżej wyśmianie czy chamska uwaga typu "masz zryty beret"), ale są inne ważne strony mojego życia, o których wielu osobom nie mówię. Tylko nie mogę nie doceniać tego, jak bardzo ten mechanizm sam się napędza. Homofobii jest tym więcej, im bardziej geje i lesbijki są niewidoczni, im mniej o nich wiadomo. Wiedza o tym, że osobami homoseksualnymi są piosenkarka, znany krytyk i sąsiadka może naprawdę wiele zrobić dla przemyślenia przez konkretne osoby swoich uprzedzeń. Więc za wychodzenie z szafy grożą pewne niemiłe konsekwencje właśnie dlatego, że ludzie siedzą w szafie. Są tacy, którzy się przełamali i żadne poważne nieprzyjemności ich nie spotkały. Raz jeszcze - nie zamierzam nikogo zmuszać do ujawniania się i zasadniczo uważam, że outing jest dopuszczalny tylko w stosunku do obłudników, którzy szkodzą osobom LGBTQ, a sami faktycznie należą do tej grupy. Ale w tym wpisie jest jednak wiele racji.

    OdpowiedzUsuń
  30. enZet: Po raz kolejny zadam pytanie: czy naprawdę sądzisz, że nazwanie kogoś lesbijką (nawet wbrew jego woli) jest czymś złym, obciążającym? Czy naprawdę słowo lesbijka jest aż tak piętnujące? No proszę cię:)

    Nie, nie mówię wszędzie, że jestem lesbijką, ale! mówię moja dziewczyna/partnerka/żona, z moją dziewczyną/partnerką/żoną itd. itp. Późną nocą na peronie, raczej nie, ale chyba dlatego, że jest pusty;)

    I znowu się powtórzę, ja naprawdę, ale to naprawdę, o czym pisałam w tekście, nie chcę aby ktoś się ujawniał (nie czujesz jak to słowo brzmi? Jakby miał ten ktoś do ukrycia coś wstydliwego). Tylko niech nie udaje, nie kluczy, nie kłamie i nie zaklina rzeczywistości. O tym jest ten tekst. Czy ja naprawdę osobom inteligentnym muszę takie rzeczy tłumaczyć?;)
    Tym bardziej, że szanuję te osoby ze względu na ich działalność zawodową i przykro mi (ten typ tak ma), że robię z siebie idiotów.
    A ochronę własnej prywatności rozumiem aż za dobrze i rzadko, bardzo rzadko wchodzę na serwisy plotkarskie:)

    Słuchanie muzyki dlatego, że nam się podoba jest właściwą drogą, nie sądzisz?;)

    Zboczenie zawodowe jak najbardziej rozumiem, dlatego cytuję dosłownie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. shadow: niech będzie: jestem tchórzliwą hipokrytką. Zadowolona?
    Oprócz tego, że
    a) nie miałam zamiaru nikogo outować. Niech to do Ciebie dotrze. Pisałam o pewnym zjawisku, które, mi się nie podoba.
    b) Nie chcę mi się procesować, bo trwa to w Polsce nieco za długo, a tak jak pisałam w tekście, z mety wytoczyłabym kontr proces:)
    c) Współczuję ludziom, którzy tak bardzo nienawidzą tego kim są (tak, o Tobie też myślę ze współczuciem)

    OdpowiedzUsuń
  32. VN: orientacja każda powinna być przejrzysta, tak jak i kolor skóry. Nie powinna cechować człowieka. O to, że tak buńczucznie to nazwę, walczę od lat.
    To jakiej orientacji ktoś jest, ma niewiele wspólnego z tym, jakim jest człowiekiem.
    I potwornie jest mi przykro, że nawet ludzie nieheteronormatywni uważają, że powiedzenie o kimś, że jest bi lub homo uwłacza tej osobie.

    I to powyższe zdanie jest chyba najlepszą odpowiedzą na różne Twoje zarzuty:)

    W naszym pięknym kraju nad Wisłą można dostać również w ryj za inny kolor skóry. Sugerujesz, że Azjaci czy Murzyni powinni się pudrować przed wyjściem?;)

    A co do Jodie Foster. Myślisz, że się tym przejmuje? Nie sądzę:)A poza tym znam polskie lesbijki, które ją uwielbiają;)

    I co się stanie, jeśli ktoś to wykopie, odnajdzie o kim piszę? Czy coś to zmieni w odbiorze tych osób, ich twórczości?

    OdpowiedzUsuń
  33. @ Rude

    "I potwornie jest mi przykro, że nawet ludzie nieheteronormatywni uważają, że powiedzenie o kimś, że jest bi lub homo uwłacza tej osobie."

    NIE UWŁACZA. Nigdzie nie napisałam, że uwłacza, że jest złe. Napisałam wprost, że nie. Problem tkwi po stronie ludzi, którzy niestety tak uważają. I jest ich, like, dużo. I w dodatku lubią robić sztuczny tłum, więc cała reszta się ich boi.

    Wyoutowanie się może mieć przykre konsekwencje i według mnie każdy powinien sam decydować, na jaką skalę się ich podejmuje. Czy bierze odpowiedzialność za swoją twarz w brukowcach i tę masę ludzi, która postanowi powiedzieć jej/jego rodzicom w kolejce w sklepie, że ich dziecko jest zboczone.


    "Zboczenie zawodowe jak najbardziej rozumiem, dlatego cytuję dosłownie:)"

    I tym samym - outujesz


    "I co się stanie, jeśli ktoś to wykopie, odnajdzie o kim piszę? Czy coś to zmieni w odbiorze tych osób, ich twórczości?"

    Nooo, np. tabloidy mogą się przykleić do adoptowanej! wychowywanej przez lesbijki!!!! córeczki Pani Piosenkarki. To, że ty osobiście nie widzisz nic dziwnego w dziecku wychowywanym przez dwie kobiety, nie znaczy, że dla kogoś innego nie będzie to sensacja godna pierwszej strony Faktu.
    Analogicznie do - dla ciebie bycie z kobietą jest okej, dla sąsiadów matki/ojca A czy B - niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  34. en zet, czytaj ze zrozumieniem!

    OdpowiedzUsuń
  35. no to jestesmy kwita bo we mnie jak mysle o Tobie tez pojawia sie wspolczucie;)
    mam natomiast wrazenie, ze masz jakas intelektualna niewydolnosc piszac o tym, ze nie chcesz nikogo outowac robiac to jednoczesnie w sposob oblesny- dajesz wystarczajaco duzo informacji zeby wiedziec o kim mowa ale oczywiscie brakuje Ci odwagi zeby napisac z imienia i nazwiska- zenada
    co do tego, ze ktos kluczy, nie mowi prawdy ze moze przeciez nie udzielac wywiadow- nie Twoj interes jakie motywy powoduja, ze to robi; ta osoba nie ma zadnego obowiazku robic tak zeby Ci sie podobalo i w zgodzie z Twoja prawda o tej osobie( a nie sadze bys byla wystarczajaco bliska przyjaciolka tych dwoch osob by miec w ogole pojecie o ich zyciu uczuciowo seksualnym)
    zadalam Ci pytanie- czy leszczynski mial prawo w mediach mowic ze izis gee jest trans? przeciez to zaden wstyd byc trans

    OdpowiedzUsuń
  36. shadow: bez komentarza i odpowiedzi. Twój poziom pojmowania jest mi tak ideowo obcy, że muszę się poddać.

    OdpowiedzUsuń
  37. moj poziom? zdaje sie, ze leszczynski zaplacil Izis 100 tys zl odszkodowania i odszczekiwal wszystko w gazecie przepraszajac- uwazasz, ze sad uznal tak dlatego, ze nazywanie kogos osoba trans jest uwlaczajace i obrazajace? czy moze z innego powodu?

    OdpowiedzUsuń
  38. Hm, przepraszam, ale czy tylko kilka osób z komentujących przeczytało ów ponoć outingowy tekst?
    Trzy cytaty:
    1. "Podobno tajemnicą poliszynela jest to, że obie te osoby poza zainteresowaniami muzycznymi łączy również odmienna od heteroseksualnej orientacja psychoseksualna. Słowa „podobno” użyłam świadomie z dwóch powodów. Po pierwsze ludzie wiele rzeczy gadają i nie zawsze jest to prawda."
    2. "Ale kiedy czytam w wywiadach rzeczy typu: >>Odkąd sięgam pamięcią, siostra mi mówiła: kto ci na starość poda szklankę herbaty? To jest wyznacznik tego, że nie wolno być samemu, bo kto mi poda herbatę. A sam sobie zrobię<<"
    3. "Zawstydzenie, bo oto osoby, które ceniłam za ich zawodowy dorobek, delikatnie rzecz ujmując, prawdopodobnie mijają się z prawdą."

    Trzy słowa: "podobno", "rzeczy typu", "prawdopodobnie". Plus przywołana już "tajemnica poliszynela".O czym więc jest mowa? O pogłoskach - częstych, fakt (wystarczy zerknąć choćby na komentarze na Gazeta.pl pod przywołanym tekstem o MN). I o tym, co Rude, jako osoba najwyraźniej wierząca w te pogłoski, myśli o osobach w określony sposób opowiadających o swoim życiu. Ma prawo wierzyć w ich prawdziwość? Ma. Ma prawo pisać, że taką postawę uważa za niefajną? Ma. Przedstawia jakieś dowody na to, że te osoby są tym, kim wierzy, że są? Nie przedstawia. Dokładnie na tej samej zasadzie mogę napisać, że podobno tajemnicą poliszynela jest to, że Jarosław Kaczyński jest gejem. I że ja uważam, że to prawda, w związku z czym tym bradziej nie podobają mi się jego niektóre wypowiedzi. I, sorry, dla mnie to żaden outing. Michael Musto i Perez Hilton by się uśmiali, czytając tę dyskusję.

    A co do samej postawy owych "tajemnic poliszynela", to jasne, że mogą sobie mówić i pisać, co chcą. Tyle że dla części osób niehetero, które, podobnie jak Rude, w owe pogłoski wierzą, ich postawa jest bardzo czytelnym sygnałem: "Tak, macie się czego wstydzić". I tak rosną nam kolejne pokolenia przeświadczone nie tylko o tym, że coming out może pociągać za sobą określone konsekwencje, ale i o tym, że ich orientacja jest czymś niewłaściwym, wstydliwym, gorszym. Pewnie, że nie każdy ma misję czy żyłkę aktywistyczną. Ale fajnie by było, gdyby czasami owe "tajemnice poliszynela" zdały sobie sprawę, że są osobami publicznymi nie tylko w zakresie, który same sobie ustaliły, ale i w takim, nad którym ani nie chcą, ani nie mają kontroli.

    OdpowiedzUsuń
  39. Shadow ma absolutną rację.

    Orientacja człowieka JEST sprawą intymną każdego człowieka (czyli więcej niż prywatną; intymność to część prywatności).

    To, iż ktoś jest w związku różnopłciowym, czy jednopłciowym nie wskazuje bezpośrednio na jej / jego orientację: hetero., czy homo.).

    Każdy ma pełne prawo do ochrony swojej prywatności - również osoby publiczne (poza zakresem BEZPOŚREDNIO związanym z działanością publiczną; ani mniej, ani więcej), jak i osoby znane.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  40. Zauważyłam, że dla osób żyjących głęboko w szafie, zakopanych w ubranych przez mole i tylko dla takich osób orientacja homo i biseksualna (bo heteroseksualna już nie) jest sprawą prywatną, ba intymną.
    Dla osób, które swoją orientacje taką czy inna traktują jak rzecz normalną, nie.
    Zastanawiające prawda?;)

    OdpowiedzUsuń
  41. a skad Ruda wie, ze te osoby prawdopodobnie mijaja sie z prawda?;)))i czy mi sie wydaje, ze slowko prawdopodobnie zostalo dodane bo wczesniej go chyba nie bylo;)))
    zdaje sie, ze Kafor uwaza orientacje za rzecz normalna i w szafie bynajmniej nie siedzi wiec zastanwiajace jest tylko to jak naginasz rzeczywistosc zeby uzasadnic swoje bzdurne tezy

    OdpowiedzUsuń
  42. Z tą głębokością szafy to Gosia chyba ciut przesadziła - nie trzeba być w niej aż tak głęboko, żeby mieć takie poglądy. Choć przyznam, że nie wiem, kto to Kafor - jak ktoś znany, to może się przedstawi? Że shadow się nie przedstawi to akurat raczej pewne. Wracając do tematu, rzeczywiście jest chyba taka tendencja, że owa sfera intymności/prywatności jest dla kogoś tym szersza, im mocniej ktoś siedzi w szafie. Lub - nawet jeśli do końca nie siedzi - to jednak wzbrania się przed zupełnym coming outem, zasłaniając się właśnie tą "prywatnością" - powiem rodzinie i przyjaciołom, ale pani w kiosku czy koledze z pracy już nie, bo "nie wszyscy muszę wiedzieć".

    Tekścik zacny, reakcje nań smutne. Czy rzeczywiście polskie lesbijki aż tak się boją własnego cienia, że pisanie o tym, co i tak się mówi o wiadomej piosenkarce czy dziennikarzu (słyszałam też o pewnym piosenkarzu) budzi takie emocje? Nie rozmawiacie o nich (outujecie ich?) na swoich forach? Chyba jednak trochę tak: http://kobiety-kobietom.com/forum/viewtopic.php?f=9&t=5167 http://kobiety-kobietom.com/lesbijka/art.php? art=3548 I widzę, że głosy są różne. Więc może nie jest tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  43. Pamiętam, jak w czasie "Ślubu w chmurach" pewna osoba zaczęła to tu, to tam, wypisywać o przeszłości Małgorzaty różne rzeczy.

    Pamietam też, że Małgosia nie była z tego zadowolona.

    Każdy ma niezbywalne prawo do zachowania ochrony swojej prywatności w takim zakresie w jakim sama / sam chce (!) ją zachować wyłącznie dla siebie, oraz osób sobie najbliższych.

    Osoby znane, osoby publiczne również, i każdego / każdą z nas (osoby niepubliczne, nieznane) chroni przy tym - w tym słusznym naszym prawie do prywatności - prawo.


    Katarzyna Formela (KaFor)

    OdpowiedzUsuń
  44. Rude de Wredne,

    ja nie twierdzę, że słowo lesbijka jest obciążające. Szanuję jednak prawo osób do "tytułowania się" tym słowem samodzielnie :)

    Rzecz w tym, że ja wcale nie uważam, iż ta piosenkarka jest hipokrytką (czy taka postawa jest hipokryzją). Ale dobra, widzę, że Ci tego nie wybiję z głowy, że tak uważasz i już i jakiekolwiek argumenty tego nie obalą, dlatego szanuję ten Twój pogląd, choć się z nim nie zgadzam.
    Dlatego też proszę, uszanuj mój o tym, że to nie jest hipokryzja. Dla mnie hipokryzja zaczyna się w momencie, gdy robisz coś, co krytykujesz - a ta piosenkarka nie krytykuje przecież nieheteroseksualnych orientacji seksualnych. A także uszanuj mój pogląd o tym, że każdy ma prawo decydować, w której sferze swojego życia będzie informował swoje otoczenie o własnej orientacji seksualnej. Mam trochę inne wyobrażenie "sprawy prywatnej" (choć przecież nie żyję głęboko w szafie), czy inaczej dla mnie brzmi słowo "ujawniać się" (neutralnie, a nie negatywnie). Dlatego też staram się patrzeć dyskutując z innymi, jak oni rozumieją niektóre pojęcia, jakie mają poglądy, przekonania, jakie są powody ich decyzji. Nie zakładam z góry jednego powodu.

    I na tym chyba zakończymy dyskusję - przynajmniej wiemy coś więcej na swój temat i swoich poglądów, a więc warto było trochę podyskutować :). Nota bene szkoda wielka, że nie wpadnę na Wasz benefit, ale zapraszam gorąco do Krakowa. Byłam wczoraj na Lubiewie i gorąco Tobie i Ewie polecam ten spektakl.

    OdpowiedzUsuń
  45. @KaFor
    Napisz proszę wprost, o co chodziło, bo jako żywo nie pamiętam, by "pewna osoba" "to tu, to tam" wypisywała o przeszłości Gosi "różne rzeczy". Kojarzę wprawdzie kilka irytujących komentarzy, natomiast żadnego o konkretnie takiej treści. No chyba że masz na myśli panią, która napisała na Facebooku, że kiedyś, jak poznała Gosię, to chciała się ona ożenić z A., a teraz chce się ożenić ze mną, co świadczy o tym, że nie chodzi o miłość, a o chęć ożenku. Tak, to był wybitnie irytujący komentarz, jednak nie przez fakt przywołania przeszłości (o której Gosia na blogu pisze znacznie więcej), a przez dość dziwną owego faktu interpretację.

    @eN Zet
    Ha. Gdybym w tym momencie przywołała kilka faktów bardzo konkretnie o owej hipokryzji świadczących, to byłby to outing. Dlatego tego nie zrobię. Sfera prywatna, to, jak widać z tej dyskusji, tyleż trudny, co ciekawy temat. Dlatego chyba poświęcę jej osobny wpis, bo, jak widać, jest o czym rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  46. nie, nie podasz tych faktow bo boisz sie procesu a nie dlatego, ze bylby to outing
    bo outing juz sie dokonal
    to ze post faktum zostalo dopisane slowko- prawdopodobnie swiadczy tylko o hipokryzji autorki
    wiec zenujace jest gdy dwie hipokrytki zarzucaja hipokryzje innym

    OdpowiedzUsuń
  47. Ewa,

    w takim razie z niecierpliwością czekam na tekst, mam nadzieję, że go nie przegapię.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  48. Te, shadow (a nie mówiłam, że się nie przedstawi?:)), a Ty screeshotów jakichś nie robisz? Bo wiesz, ja bym na Twoim miejscu robiła, bo inaczej dość głupio ta awantura, którą robisz, wygląda.

    KaFor - dzięki za przedstawienie się. Czyli, tak jak myślałam, nie zawsze chodzi nie o głęboką szafę, raczej o przeświadczenie, że nie zawsze i nie wszędzie należy o swojej orientacji mówić i że takie niemówienie wiele osób usprawiedliwia "prywatnością".

    OdpowiedzUsuń
  49. te, to mozesz sobie mowic do swoich wspoltowarzyszy z meliny, prymitywie

    OdpowiedzUsuń
  50. Aha, shadow, jeszcze jedno. Tak mi się kojarzy, że już parę razy udowodniłaś, że nie tyle czytasz teksty, które komentujesz, co komentujesz swoje wyobrażenia o nich. Że przypomnę tę dyskusję: http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com/2011/09/gdzie-sie-lesbijka-konczy-gdzie-zaczyna.html, w której przedstawiłaś, delikatnie mówiąc i bez prawdopodobnie, mijającą się z prawdą wersję historii Wiktora Dynarskiego.

    OdpowiedzUsuń
  51. wracając do wątku "podobno":

    czy i jaka jest różnica pomiędzy nagłówkiem "pani piosenkarka jest lesbijką" a "czy pani piosenkarka jest lesbijką??".

    i: kto, jak nie my, może najlepiej zrozumieć, że decyzja o coming oucie, tym bardziej na tak dużą skale, jest decyzją trudną?

    pani w kiosku, która nie musi wiedzieć, nie jest głupim argumentem.

    OdpowiedzUsuń
  52. @VN
    Mam wrażenie, że to nie takie proste. Przeczytawszy komentarze (ba, popolemizowawszy tu i ówdzie), mam kilka innych pytań:
    Co to znaczy "temat na papierosa" (to w kontekście podrzuconego linka do dyskusji na KK, w której otwartym tekstem pisze się, że pewna pani jest)? Czy b. popularne (Gazeta.pl) lub niszowe (KK) fora to jeszcze ów "papieros", czy już nie? W dobie internetu dyskusje toczone dotąd w kuluarach stały się widoczne dla każdego. Co to w konsekwencji oznacza dla (nadal niezdefiniowanej i chyba niedefiniowalnej, przynajmniej jednoznacznie) prywatności?

    Co do Twoich pytań, wydaje mi się, że akurat w tym przypadku pierwsze z nich powinno brzmieć raczej: jaka jest różnica pomiędzy "pani piosenkarka jest lesbijką" a "jeżeli pani piosenka jest lesbijką, to". "Czy pani piosenkarka jest lesbijką" jest o tyle niedobre, że sugeruje, że tekst będzie poświęcony dociekaniom, czy jest. A to nie ten tekst. Jeśli chodzi o decyzję o coming oucie - ależ tak, ja rozumiem, że jest to trudna decyzja. I mam wrażenie, że nikt tutaj nie twierdzi, że jest inaczej.

    Pani w kiosku to jak dla mnie pani, która pyta: "A co, dziś sama, bez siostry?". I tu odpowiedzieć można bardzo różnie, od "to nie siostra, to partnerka", przez "to nie siostra", po "tak, bez siostry". A to, jak ktoś odpowie i jak się ze swoją odpowiedzią czuje, to też przykład na to, jak traktuje swoją orientację.

    OdpowiedzUsuń
  53. "Prymityw"?! "Melina"?! Ale Onet, umarlem, LOL!

    OdpowiedzUsuń
  54. "Co to znaczy "temat na papierosa" (to w kontekście podrzuconego linka do dyskusji na KK, w której otwartym tekstem pisze się, że pewna pani jest)?"

    Ja pisałam o temacie "na papierosa" w kontekście... wychodzenia na papierosa, a nie czegokolwiek, co by można było wyguglać. "Na papierosie" - w realu, z osobami, które się zna i z którymi wiadomo, że można "tak" poplotkować. (Ja się o Pani Piosenkarce dowiedziałam od własnej siostry "na papierosie" właśnie).


    "Czy b. popularne (Gazeta.pl) lub niszowe (KK) fora to jeszcze ów "papieros", czy już nie?"

    Oczywiście, że nie, bo to miejsce publiczne, do którego każdy ma dostęp, jeśli tylko zechce mu się wpisać konkretną kombinację literek. Ja w ogóle nie wiem, skąd ta szeroka interpretacja "papierosa", papieros to papieros i już ;) Ewentualny e-papieros to chyba gadu-gadu ;)


    "Co do Twoich pytań, wydaje mi się, że akurat w tym przypadku pierwsze z nich powinno brzmieć raczej: jaka jest różnica pomiędzy "pani piosenkarka jest lesbijką" a "jeżeli pani piosenka jest lesbijką, to""

    Ależ mi chodzi o konkretną sytuację, w której przez tabloidy wycieka, że Pani Piosenkarka jest/może być, chociaż ona sama wcale nie chciała, by taka informacja się w ogóle w mediach pojawiła.


    "Jeśli chodzi o decyzję o coming oucie - ależ tak, ja rozumiem, że jest to trudna decyzja. I mam wrażenie, że nikt tutaj nie twierdzi, że jest inaczej."

    Ale w takim razie
    1) Po co rozdrapywać i pisać, ryzykując, że ktoś niepowołany się do tego dokopie
    2) Oceniać?


    "A to, jak ktoś odpowie i jak się ze swoją odpowiedzią czuje, to też przykład na to, jak traktuje swoją orientację."

    Albo co jej/mu za nią grozi.
    Bo może grozić, nie oszukujmy się, że dzisiejsza homofobia jest tylko naskórkowa, bo nie.

    OdpowiedzUsuń
  55. A gejowi zafundujesz "coming out"
    I jeżeli nikt Cie przed tym nie powstrzyma
    To na siłę uszczęśliwisz cały świat
    Na nic wysoka barykada
    Nie ma sensu nawet ryglowanie drzwi
    Kto będzie winny musi wypaść z gry
    Bo reguły ustanawiasz zawsze ty



    Skoro już wchodzisz zdejmij buty
    Dobrze sie zastanów nim obudzisz mnie
    W moim ciele ostre kolce tkwią zatrute więc
    Jeśli dotkniesz choćby lekko to popłynie krew


    swietne podsumowanie tego zalosnego tekstu i jeszcze bardziej zalosnej proby obrony go- przeciez napisala PODOBNO jest gejem, PODOBNO jest lesbijka, przeciez napisala, ze czuje niesmak i budzi sie w niej potwor bo PODOBNO mijaja sie z prawda
    albo najlepsze- znam fakty swiadczace o zaklamaniu tych osob ale UWAGA- nie powiem
    naprawde idz z tym tekstem do faktu albo super ekspresu- to ten sam poziom- dno i dwa metry mulu

    OdpowiedzUsuń
  56. @VN
    Czekaj, czekaj - czyli, krótko mówiąc, uważasz, że są rzeczy, o których w ogóle w internecie się dyskutować nie powinno? Dość to radykalne, ale też zupełnie niewykonalne.

    Co do tabloidów (choć nie tylko, bo pamiętam, że i GW Trójmiasto o pani piosenkarce swojego czasu pisało), to różnica jest taka, że ten bez znaku zapytania informuje, że jest, ten ze znakiem zapytania nie informuje. Innej nie widzę.

    Po co pisać? Bo, jak widać, jest to jeden z bardzo emocjonujących tematów, tych, które aż proszą się o rozwalenie. Ja się dla odmiany zastanawiam, dlaczego aż tak uciekamy od tej dyskusji, dlaczego tak wiele osób uważa ją za niewłaściwą. I wychodzi mi to samo, co już kilku przedmówczyniom - że szafa i wstyd ma z tym coś wspólnego.

    "Grozi, nie grozi" - dlatego też piszę i o tym, jak się ów ktoś z tą odpowiedzią czuje.

    OdpowiedzUsuń
  57. "Czekaj, czekaj - czyli, krótko mówiąc, uważasz, że są rzeczy, o których w ogóle w internecie się dyskutować nie powinno?"

    Oczywiście! Podobnie jak uważam, że należy mówić "proszę", "dziękuję" i "dzień dobry".


    "Dość to radykalne, ale też zupełnie niewykonalne."

    Projekt wyplenienia homofobii jest jeszcze bardziej "niewykonalny"


    "Co do tabloidów (choć nie tylko, bo pamiętam, że i GW Trójmiasto o pani piosenkarce swojego czasu pisało), to różnica jest taka, że ten bez znaku zapytania informuje, że jest, ten ze znakiem zapytania nie informuje. Innej nie widzę."

    No właśnie. Jedno i drugie naraża na nieprzyjemności w kolejce w warzywniaku.


    "Po co pisać? Bo, jak widać, jest to jeden z bardzo emocjonujących tematów, tych, które aż proszą się o rozwalenie."

    Podobnie jak życie seksualne Angeliny i Brada. Kto by ich nie chciał na youtubie?


    "Ja się dla odmiany zastanawiam, dlaczego aż tak uciekamy od tej dyskusji, dlaczego tak wiele osób uważa ją za niewłaściwą."

    Bo uderza w prywatność konkretnych osób.


    "I wychodzi mi to samo, co już kilku przedmówczyniom - że szafa i wstyd ma z tym coś wspólnego."

    Ale to jest cudza szafa i nam nic do tego.

    OdpowiedzUsuń
  58. Oj nie wiem, co jest bardziej, a co mniej niewykonalne - wyplenienie homofobii czy zwyczaju dyskutowania o tych czy innych celebrytach.

    Życie seksualne Angeliny i Brada mnie akurat interesuje mniej niż mało. Na "naszych" forach i portalach też tego tematu jakoś nie widzę. Za to o różnych wypowiedziach różnych osób i o tym, czego one są wyrazem i jak je ocenić pisze się "u nas" całkiem sporo. I dlatego uważam, że ten temat (jak i sporo innych tu podejmowanych) jest wart rozwalenia.

    Do prywatności jeszcze wrócę - obiecuję - w osobnym wpisie. Na razie muszę rzecz przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  59. pomijając wszystko - przepraszam, złapał ktoś Niedźwiedzkiego i Przemyk za rękę by móc stwierdzić, ze takie cytaty z ich ust są niesmaczne?

    OdpowiedzUsuń
  60. Czym było oburzenie na byłą min. Radziszewską 'za tajemnicę poliszynela'?

    Czy 'tajemnica /.../' i partner 'tajemnicy' byli hipokrytami?


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  61. Padło pytanie Ewy na FB o to, czym jest prywatność. Uważam, że trzeba tu sięgnąć do orzecznictwa (do prawa). Mam nadzieję, że mój wywód okaże się pomocny.

    I ACa 148/97 wyrok s.apel. w Warszawie 1997.04.03 Wokanda 1998/4/40. Na opublikowanie informacji, chociażby obiektywnie prawdziwych, niezbędne jest uzyskanie wprost zgody zainteresowanej osoby. /.../

    Kubiński K.W. artykuł RPEiS 1993/1/61 Ochrona życia prywatnego człowieka. Prywatność obejmuje wszelkie fakty i dane o najbardziej osobistych (intymnych) przymiotach jednostki, a więc np. życiu seksualnym, stanie zdrowia, przeszłości itp.

    Żuk P. artykuł Radca Prawny 1996/1/45 Ochrona dóbr osobistych pracownika - Kodeks pracy, czy art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. Podstawą rozgraniczenia sfery intymności od sfery prywatności jest intensywność ochrony. Sfera intymności zasługuje zawsze na pełną ochronę i nie ma możliwości wyłączenia bezprawności tego typu naruszeń; dotyczy to także ingerencji w życie intymne tzw. osób publicznych. Wkroczeniem w tę sferę będzie już moment zapoznawania się z pewnymi faktami i przeżyciami ukrywanymi przez jednostkę, nawet jeśli osoba zapoznająca się z nimi nie zamierza ich rozpowszechniać.

    Wyrok z dnia 18 stycznia 1984 r. Sąd Najwyższy I CR 400/83 Otwarty katalog dóbr osobistych (art. 23 i art. 24 k.c.) obejmuje także dobra osobiste związane ze sferą życia prywatnego, rodzinnego, ze strefą intymności. Ochrona w tym zakresie może odnosić się do wypadków ujawnienia faktów z życia osobistego i rodzinnego, nadużywania uzyskanych informacji, zbierania w drodze prywatnych wywiadów informacji i ocen ze sfery intymności, aby je opublikować lub w inny sposób rozgłaszać. Dążenie prasy (reportaże) do osiągnięcia zamierzeń moralizatorskich powinno mieć swoje granice w wartościach nadrzędnych związanych z jednostką ludzką.

    Prawo do ochrony życia prywatnego, wyrażone w art. 47 Konstytucji, znajduje swoje doprecyzowanie zarówno w art. 23 i 24 kc, jak i art. 14 ust. 6 ustawy Prawo prasowe. Zdaniem Sądu Najwyższego (wyrok z dnia 24 maja 1999 roku w sprawie II CKN 349/98) „do "prywatnej sfery życia" przywykło się zaliczać zdarzenia i okoliczności tworzące dziedzinę życia osobistego i rodzinnego.”

    Wyrok z dnia 24 maja 1999 r. Sąd Najwyższy II CKN 349/98
    Do prywatnej sfery życia w rozumieniu art. 16 ust. 6 Prawa prasowego zalicza się zdarzenia i okoliczności z dziedziny życia osobistego i rodzinnego. Prawidłowa wykładnia tego pojęcia wymaga uwzględnienia konkretnych okoliczności, charakteryzujących określoną sytuację.

    Kubiński K.W. artykuł RPEiS 1993/1/61 Ochrona życia prywatnego człowieka. Prywatność obejmuje wszelkie fakty i dane o najbardziej osobistych (intymnych) przymiotach jednostki, a więc np. życiu seksualnym, stanie zdrowia, przeszłości itp. Naruszeniem prywatności jest również zachowanie godzące w spokój psychiczny sensu stricto jednostki, przejawiające się w podsłuchiwaniu, śledzeniu, zbieraniu informacji czy też nagrywaniu wypowiedzi.

    W tym też miejscu zasadnym będzie powołać się na poglądy M. Wojtasika, wyrażone w publikacji Naruszenie dóbr osobistych w Internecie. Autor jednoznacznie opowiada się za stosowaniem normy art. 54b pp w zakresie odpowiedzialności prawnej za publikacje internetowe.: „Wspomniany przepis (art.54b) rozszerza w pewnym zakresie zastosowania ustawy Prawo prasowe, przewidując jej właściwość również w stosunku do naruszeń prawa w innych niż prasa mass-mediach. Przesłanki zastosowania tego przepisu są następujące: naruszenie prawa musi nastąpić w związku z przekazywaniem myśli ludzkiej oraz za pomocą innego niż prasa środka rozpowszechniania. Nie jest wówczas konieczne by publikacje te były periodyczne, ale zakres normowania w takich przypadkach jest węższy, ponieważ stosuje się jedynie przepisy o odpowiedzialności prawnej i o postępowaniu w sprawach prasowych, a ponadto stosowanie to ma być odpowiednie. (...) Moim zdaniem również publikacja różnych treści na stronach WWW w pełni wyczerpuje powyższe przesłanki”.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  62. @Kafor
    Bardzo subiektywnie pozwole sobie odpowiedziec. Wedlug mnie pies pogrzebany jest zarowno w slowie-kluczu minister, jak i w intenjcach osoby o poliszynelu rozprawiajacej. Po pierwsze, stanowisko Radziszewskiej sugeruje, ze powinna byc duzo bardziej ostrozna w poslugiwaniu sie tego typu argumentami. Jesli nie ze wzgledu na zwykla ludzka przyzwoitosc, to moze chociaz na sladowe ilosci profesjonalizmu? Znajomosci tematu 'od podszewki'? Za to jej placili, jednym slowem, zeby o tych wlasnie zagadnieniach miala pojecie. Po drugie, mam wrazenie ze Rude de Wredne operuje poliszynelem z zupelnie innych pobudek, niz wyzej wymieniona. Bynajmniej nie w celu zdyskredytowania poliszyneli(-ow?), ich osiagniec zawodowych, czy tez argumentow. W przypadku Radziszewskiej wydaje sie byc wrecz odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  63. otoz to Kafor! z tego co pamiatam Radziszewska zostala nazwana homofobka gdy ujawnila publicznie tego typu tajemnice poliszynela
    jak wiec nazwac pani Rawinska robiacą dokladnie to samo?

    anonimowy z 18.17- zlapac nie zlapal, bo tu chodzi o POGLOSKI

    " O pogłoskach - częstych, fakt (wystarczy zerknąć choćby na komentarze na Gazeta.pl pod przywołanym tekstem o MN). I o tym, co Rude, jako osoba najwyraźniej wierząca w te pogłoski, myśli o osobach w określony sposób opowiadających o swoim życiu. Ma prawo wierzyć w ich prawdziwość? Ma. Ma prawo pisać, że taką postawę uważa za niefajną? Ma. Przedstawia jakieś dowody na to, że te osoby są tym, kim wierzy, że są? "

    czyli mozesz napisac cokolwiek Ci do glowy przyjdzie o kimkolwiek i uzasadniac, ze takie chodza pogloski na temat tego czlowieka i Ty masz prawo w to wierzyc i masz prawo wyrazac swoja ocene tego czlowieka a dowodow nie musisz przedstawiac- niezle co?

    OdpowiedzUsuń
  64. @KaFor
    Ja akurat parokrotnie pisałam, że to, co mnie w wypowiedzi Radziszewskiej oburzyło, to fakt wyciągnięcia orientacji Krzyśka jako argumentu, który miał pokazać, że nie zna się on na prawie unijnym.

    OdpowiedzUsuń
  65. Kafor: Litości, zacytuj mi jedno zdanie z mojego tekstu, w którym czarno na białym stoi, że wymagam od osób publicznych outowania. Jedno zdanie. Proszę.
    Nie wymagam. I jak najbardziej jestem za ochroną prywatności czy intymności. Niech se chronią, tylko dlaczego kłamią? Jodie Foster w wywiadach pomijała mówienie o o swoim prywatnym życiu, Raczek też. Nie kluczyli, nie zmyślali, nie udawali kogoś kim nie są. Chronili swoją prywatność.
    Naprawdę nie widzisz różnicy?

    OdpowiedzUsuń
  66. Piszesz Ewo o jednej z KONSEKWENCJI pisania o sprawach prywatnych i intymnych wbrew woli osoby / osób, o których sprawach prywatnych piszą inni.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  67. Mistle: Spod palców mi to wyjęłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  68. skoro uwazasz, ze te osoby kłamia- to napisz ktore zdania sa klamliwe i przedstaw dowody
    jesli nie przedstawisz dowodow to znaczy, ze Ty klamiesz

    OdpowiedzUsuń
  69. Kafor: Ja piszę o zupie ty o czym innym.
    Nic więc dziwnego, że nie znajdziemy wspólnego mianownika. Wyobraź sobie (i innym paniom też to proponuje), że tekst dotyczy wokalistki, której fanką nie jesteś.
    A piszę o tym dlatego, że wszystkie jak jedna żona stanęłyście w obronie domniemanej lesbijki, a nie domniemanego geja:)

    OdpowiedzUsuń
  70. Małgorzato,

    w swoim tekście przede wszystkim nie wykazujesz się empatią oraz świadomością, iż dla - zwłaszcza niektórych typów mediów - pomijanie niektórych tematów, przez osoby znane zwłaszcza, jest jak 'lep na muchy': tym bardziej przyciąga do drążenia, szukania 'tajemnicy', by właśnie ją ujawnić.

    Ochrona własnej prywatności, swojej rodziny (takze pochodzenia) wymaga nieraz daleko posuniętych środków: w tym także wprowadzania systuacji powiedzmy hipotetycznych do obrazowania pewnych spraw, postaw własnych, czy poglądów.

    Nie jest to hipokryzja, lecz strategia ochrony tego co dla człowieka najważniejsze.

    Wracając do tekstu: nie ma ŻADNEJ potrzeby (ani konieczności), przywoływania kogokolwiek z osób realnych by opisywać zjawiska, co do których mamy takie czy inne stanowisko.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  71. Zwróć uwagę Małgorzato również choćby na to, iż:

    - pytasz,

    'po co? Czego się boją? Utraty popularności? Chwilowego zamętu w tabloidach? Czego?'


    - po czym np. piszesz (aby być ścisłą robisz to wcześniej znacznie),

    "skoro określenie „lesbijka” czy „gej” jest dla nich uwłaczające."

    Stawiasz pytania, zatem nie wiesz JAK i DLACZEGO jest, a jednocześnie sama - z siebie - orzekasz jak w twoim mniemaniu 'jest'.

    Ja np. wytaczając sprawy sądowe - zarówno karną, jak i cywilną - w pozwie żądam od pozwanych m.in. przeproszenia publicznego od pozwanych, za naruszenie moich dóbr osobistych, w tym, poprzez przeproszenie właśnie za określenie mnie słowem 'lesbijka'.

    I w żadnym razie nie z powodu jaki podajesz, iżbym uważała to określenie za 'uwłaczające' mi.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  72. Widzę, że jakże merytoryczna dyskusja, którą można nazwać w skrócie "rzeźbieniem w g...ie" radośnie trwa.
    Kafor- czy Ty naprawdę musisz wszędzie wrzucać te same sentencje wyroków ? I co komu konkretnie próbujesz udowodnić, bo że próbujesz, to nie ulega wątpliwości.
    Shadow- lubię te Twoje zapętlające się wywody ale tego się już czytać nie da a co mówić o tym, żeby z tym jakkolwiek dyskutować. Jesteś agresywna- to wystarczy, żeby nie chcieć z Tobą gadać.

    Bardzo cenię ten blog za możliwość wypowiedzi dla wszystkich ale do jasnej anielki- W GOŚCIACH JESTEŚCIE, to się zachowujcie.

    OdpowiedzUsuń
  73. "nie ma ŻADNEJ potrzeby (ani konieczności), przywoływania kogokolwiek z osób realnych by opisywać zjawiska, co do których mamy takie czy inne stanowisko"
    Dokładnie tak. Na miejscu Pani Renaty i Pana Marka bym się zwyczajnie, po ludzku, wściekła. Niezależnie od tego, jaka jest ich orientacja. Są osobami publicznymi, mogą sobie "kłamać, kluczyć". Ich sprawa, jaki wizerunek przedstawiają mediom. A zaglądanie pod kołdrę osobom publicznym to zajęcie dla pismaków z Faktu, a nie działaczki LGTB.

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie odpisuję na anonimy i dziwię się, że dziewczyny to robią.
    Drogi anonimie- błąd, błąd, błąd.
    Żadna z Pań prowadzących ten blog nie jest działaczką LGBT.
    Prowadzą prywatnego bloga, na którego tak bardzo lubisz wchodzić i komentować. A one mogę pisać, co tylko im się zachce. Jeśli Cię to boli, to przestań tu wchodzić. Proste? Proste.

    OdpowiedzUsuń
  75. Na miejscu Pani X i Pana Y miałabym to po prostu "gdzieś" no ale jak popatrzeć na to oczami znerwicowanej "skrytki" to faktycznie - można się wściec :))

    OdpowiedzUsuń
  76. Przestaję cokolwiek rozumieć. Katarzyna Formela wytacza proces mediom (dobrze rozumiem?) za nazwanie jej lesbijką, choć, z tego, co znalazłam w Google, bez oporów i publicznie (tak!) pisze o ślubie, który zawarła z kobietą. Anonim powyżej pisze, że rozmawianie o orientacji to to samo co rozmawianie o życiu seksualnym. Shadow najpierw pisze, że outowanie jest obrzydliwe, a teraz żąda dowodów na to, że ktoś tam jest, a ktoś nie, czyli de facto chce właśnie tego outowania. Nie wiem, może coś jest w wodzie, może w powietrzu, ale ja już tego nie ogarniam.

    OdpowiedzUsuń
  77. Lin

    Nie każdy i nie wszystko musi 'ogarniać'. :)

    Jest tak, iż gdy ma się przed sobą jakiś przykład - np. jak tu, tekst - to istnieje możliwość spojrzenia na różne sprawy z różnych perspektyw, nieraz odmiennych od prezentowanej przez siebie.

    PS. Życie nie jest tak proste, jakim się jawi w świetle stereotypowego myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  78. cd.

    To, iż dana osoba zawarła małżeństwo różnopłciowe / jednopłciowe nie daje odpowiedzi jaką orientację psychoseksualną mają osoby w danych związkach pozostające.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  79. Kafor- tak mi się wydawało, że patrzysz z różnych perspektyw, może nawet kilku równocześnie.

    OdpowiedzUsuń
  80. No ok, nie jesteś lesbijką, jesteś bi (tak?), ale czy to powód, by komuś wytaczać proces o naruszenie dóbr osobistych (tak?) - bo uznał, że skoro dwie kobiety wzięły ślub, to pewnie lesbijki? Czy lesbijka jest dla Ciebie bardziej uwłaczająca niż biseksualistka? Czy o co chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  81. Kafor się widocznie po prostu lubi włóczyć po sądach ?
    Każdy ma jakieś hobby :)

    OdpowiedzUsuń
  82. Lin :)


    Tu w odróżnieniu - od przypuszczeń Małgorzaty (o 'uwłaczaniu') mają miejsce kompletnie inne kwestie (!), związane ściśle z dobrami osobistymi każdego człowieka właśnie.

    Sprawa jest znacznie bardziej złożona niż to, co zostało przedstawione w ww. tekście.

    Liczą się twarte fakty (w tym orzecznictwo sądowe dot. ochrony prywatności), a nie przypuszczenia - czyjś subiektywny punk widzenia na faktach nieoparty.

    Jeśli ktoś - bezpośrednio, wyraźnie - nie informuje jaka jest jej / jego orientacja psychoseksualna, nikt inny nie ma żadnego prawa naruszać tego naszego prawa: do prywatności.

    Więcej - jest to tak cenne dobro, iż, choćby z racji tego, iż dotyczy każdej / każdego z nas (tylko poprzez analogię), wartoby było uszanować wolę każdej osoby do zachowania zakresu ochrony własnej prywatności w takim stopniu, w jakim każda osoba z osobna życzy sobie własną prywatność zachowywać.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  83. Najpierw robisz aferę na całą Polskę, że bierzesz ślub a potem piszesz o ochronie prywatności?
    Kogo Ty chcesz przekonać? Chyba się już zapętliłaś. Chyba za dużo spraw (sądowych?) masz na głowie.

    OdpowiedzUsuń
  84. Nadal nie rozumiem. A może inaczej - rozumiem, ale jak dla mnie to jest coś w stylu amerykańskich procesów o to, że ktoś wyprał kota, bo w instrukcji pralki nie było, żeby kotów nie prać. No ale skoro z Twojej perspektywy to ważne, to się sądź.

    OdpowiedzUsuń
  85. @lin- no owszem, nie ogarniasz a ja juz prosciej napisac nie potrafie
    outowanie innych osob jest obrzydliwe- bo chamstwem jest wpieprzanie sie z buciorami w czyjes zycie
    byloby troche mniej obrzydliwe gdyby osoba, ktora outuje wziela odpowiedzialnosc za swoje slowa i ewentualny proces
    jak najbardziej akceptowalny bylby tekst poruszajacy ogolnie zjawisko-dlaczego osoby znane nie dokonuja masowo coming- outow albo dlaczego w wywiadach mijaja sie z prawda? mozna to probowac zrozumiec, mozna sie frustrowac, mozna zachecac
    natomiast nieakceptowalne jest odwolywanie sie do konkretnych osob tak jak to zostalo zrobione w tekscie

    OdpowiedzUsuń
  86. Lin, orzecznictwo - polskie - jest tu nader jasne i precyzyjne.

    Nie ma tu żadnego przełożenia do tego co nazwałaś 'amerykańskimi procesami'.

    Wracając bezpośrednio do omawianego tekstu:

    - czym jest powiedzenie o osobie nieheteroseksualnej, że jest heteroseskualna?


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  87. "jak najbardziej akceptowalny bylby tekst poruszajacy ogolnie zjawisko-dlaczego osoby znane nie dokonuja masowo coming- outow albo dlaczego w wywiadach mijaja sie z prawda?"

    - dokładnie o to codzi :)


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  88. Shadow - wiesz, ja akurat mam wrażenie, że Ty się bardzo chętnie wpieprzasz z buciorami w cudze życie, a z dyskusji ogólnych robisz personalne. I ze sporym zapamiętaniem drążysz czyjąś orientację psychoseksualną, tożsamość płciową itd. No ale powiedzenie o belce i drzazdze zawsze aktualne.

    Co do akceptowalności, to jestem za tym, by nie dyktować innym, co ma dla nich być akceptowalne, a co nie. Każdy ma prawo sam sobie wyznaczać swoje granice, dla każdego też są, co widać powyżej, inne.

    OdpowiedzUsuń
  89. Dla ostudzenia emocji wyłączam na noc komentowanie. Miłych snów.

    OdpowiedzUsuń
  90. ach ileż czekałam na możliwość :)
    wczoaj pokusiłam sie o jedno zdanie, ale przez wieczór se nad tym zastanawiałam.

    proszę państwa o mnie chodzą/chodziły różne pogłoski. i myślę ze o każdym z was, rzeczy wyssane z palca, bądź tak ukoloryzowane, ze zaczynały przypominać scenariusz filmu "zabili go i uciekł".

    z doswiadczenia wiem, że by wierzyć w tajemnice poliszynela i inne gorące ploteczki nalezało by wypowiadać się z perspektywy byłego kochanka/kochanki bądź materaca. ani tym ani tym myśle, ze żadne z nas nie jest.

    Przemyk powiedziała o mężczyźnie - cóż, BYĆ MOŻE takowy w jej życiu był. (skoro zakładamy już na pewniaka, że go nie ma) chyba że pokutujemy w twierdzeniu, że jak ktoś jest homo to nigdy absolutnie nigdy nie mógł "fall in love" (że się tak wyrażę) z płcią przeciwną.
    Z tego co czytam wywiady z owa pania (pan nijak mnie nie interesuje) nie znalazłam słów mówiących o tym, ze co dnia budzi się trzymając swego lubego za klatę.

    o Raczku mówiło się już wiele wiele lat temu, on do tej decyzji dojrzał na starość. i jeśli ww osoby postanowiły "kłamać" to niech sobie kłamią, ich subiektywnym odczuciem jest to czego się boją. tak jak nie każdy z nas się boi, że może mu spaść na głowę meteoryt, a innych ta świadomośc doprowadza na skraj paniki.

    generalnie moim zdaniem to, że zajmuje nas dochodzenie kto kłamie, kto tu ma racje i jakie powody kimś tam kierują wynika tylko z nudy naszego WŁASNEGO życia. jejku, ani owymi "celebrytami" nie będziemy szli na kawkę, ani zapraszali na grilla.

    reasumując. kwestia powinna pozostac otwarta póki ktoś się jednoznacznie nie określi. on sam, nie kolezanka, współpracownik, rodzina bliższa, dalsza czy pies. sam zainteresowany. eldoka wiele lat temu wykonywał kawałek o "mędrcach z kosmosu" własnie takimi medrcami się powoli stajemy.

    podżeganie "jak mówisz podaj przykład bo inaczej się boisz/nie masz racji/dowodu" niedalekie jest klimatom "chodzą pogłoski". żyjmy sobie nadal słuchając radia i płyt, podlewajmy kwiatki i zmieniajmy świat - wokół własnego ogródka ;))

    czytałam komentarze tu i na fb. nie zgodze się, ze termin prywatność to kolejne słowo zmuszajace nas do wejścia do szafy. don't ask don't tell.. skłonna jestem tylko ku pierwszej części. tak jak pisałam wyżej jeśli sami zainteresowani zaczną o tym mówić inaczej, wtedy można popuścić wodze oceniania jak bardzo nas oszukiwali.
    joł.

    OdpowiedzUsuń
  91. Howk! :}

    A ocenę o naruszanie dóbr osobistych osób poszkodowanych, które założą sprawę sądową osobom ich dobra osobiste naruszających, pozostawmy sądom.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  92. przepraszam Cie anonimowy z 14 ale
    jesli nazwe Cie publicznie klamca ( jak bylo powiedziane w tekscie- te osoby mijaja sie z prawda a cytaty to farmazony) to bedziesz chyba chcial/a dojsc dlateczego tak mysle i jakie mam na to dowody
    i nie wystarczy Ci, ze powiem- po prostu wierze pogloskom i zenuje mnie Twoja postawa- mam prawo? no z tekstu wynika, ze mam prawo tak robic
    wiec nie czytaj mojej wypowiedzi literalnie doslownie bo wiadomo, ze nie chodzi o to, zeby cokolwiek ujawniac tylko pokazac ten mechanizm obludy autorki tekstu i jej obronczyn

    OdpowiedzUsuń
  93. a co do piosenkarki to najsmieszniejsze jest to, ze ona powiedziala, ze taki mezczyzna sie NIE POJAWIL- czyli jesli klamie to znaczy niby co? ze sie pojawil?;)))

    OdpowiedzUsuń
  94. Shadow - ale Ty nie jesteś żadną z wymienionych osób, więc nie do Ciebie należy zadawanie pytań, skąd Gosia to wie/dlaczego w to wierzy. Ty, w swojej krucjacie, bo trudno to inaczej nazwać (czyżby jakaś osobista uraza?) przeciw autorkom bloga, zapomniałaś już o tym, co Cię ponoć oburza - naruszenie (rzekome lub nie) prywatności. Piszesz, że nie chodzi o to, by cokolwiek ujawniać? To nie żądaj, by ktokolwiek ujawniał, nawet w imię "ujawnienia obłudy" osób, których nie lubisz. Bo inaczej poświęcasz zasady, którym ponoć hołdujesz, w imię partykularnych interesów.

    OdpowiedzUsuń
  95. Zadziwia mnie przebieg dyskusji.
    Uważam, że pozywanie ludzi do sądu za nazwanie ich gejem czy lesbijką (obojętnie jakiej są orientacji) wynika właśnie z tego, że takie określenia są postrzegane negatywnie. W idealnym świecie takie błędne (lub nie) określenia nie powinny nikogo bardziej urazić niż np. pomylenie w artykule liczby dzieci czy wykonywanego zawodu - też sprawy prywatne.

    Uważam, że wiele osób LGBT ma zakrzywiony obraz tego, czym jest prywatność, pilnie strzegąc jej "sekretów". Tymczasem nie słyszałam o heteroseksualnych osobach publicznych, które ukrywałyby istnienie współmałżonka czy dzieci. Owszem, chronią oni swoją prywatność, lecz jej granice są zupełnie inne, takie...normalne?

    Dlatego nie dziwi mnie zdanie wielu Polaków: "nie mam nic przeciwko gejom, byle dyskretni byli i się na ulicy nie obłapywali", skoro ludzie LGBT sami tak o sobie myślą.

    Trochę nie na temat, ale jednak :)

    Pozdrawiam i dziękuję za lekturę,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  96. obluda zostaje ujawniona wlasnie w momencie gdy nie otrzymuje odpowiedzi na to retorecznie zadane pytanie- pojelas czy nadal nie?

    OdpowiedzUsuń
  97. Nie wiem, co to jest "retorecznie". Jeżeli masz na myśli "pytanie retoryczne", to z założenia jest to pytanie, na które nie wymaga się odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  98. ano wlasnie- zadaje pytanie nie po by otrzymac odpowiedz( bo wiem, ze jej nie otrzymam) ale po to by cos uswiadomic osobie, ktora pytam

    OdpowiedzUsuń
  99. Tak, jak Shadow napisała, jest tu (w tekście) - dwukierunkowe założenie (z tej drugiej strony, jako przypisywanie orientacji danej osoby, przez tych, 'którzy wiedzą jak jest') - traktowane jako "oczywistość" - że dana osoba jest takiej czy innej orientacji psychoseksualnej (traktowanej do tego biegunowo; biseksualność nie jest w tym brana pod uwagę): hetero. / homo.

    Jednocześnie jest założenie z góry, że osoba ta - do której jest kierowana taka 'oczywistość' (w formie pytania) - jest każdorazowo zobligowana by taką 'oczywistość' każdorazowo (gdy pada pytanie) 'odoczywistniać'.

    Tymczasem nikt 1/ ani nie ma powinności by tak robić -zwłaszcza zawsze i wszędzie, rezygnując z własnej prywatności: wprowadzając w sferę publiczną (nie prywatną) faktów ze swego życia osobistego, rodzinnego 2/ ani nie musi odpowiedź dana być kłamstwem (np. gdy dot. osoby o orientacji biseksualnej) 3/ ani też osoby czy to publiczne, czy znane, nie mają - również moralnego - obowiązku do rezygnacji z prywatności, na rzecz innego dobra.

    Życie i zdrowie człowieka (w tym zachowanie prywatności, spokój własnego życia osobistego i rodzinnego) jest dobrem najwyższym. Ewentualny większy dobrostan życia codziennego osób z danej grupy nie stoi ponad tymi pierwszymi.


    KaFor

    OdpowiedzUsuń
  100. Sorry, ale dla mnie to jest jakiś wydumany bełkot. Ale jeżeli poprawia Ci samopoczucie, to proszę bardzo. Wyłączam się z tej dyskusji, bo widać, że tu jakieś urazy osobiste są na rzeczy, a nie chęć rozmowy. A w to ja się mieszać nie zamierzam.

    OdpowiedzUsuń
  101. Ewo, mam osobistą prośbę, zacznij grabić ten, jak to ładnie nazwała Lin "wydumany bełkot" przekraczający już jakiekolwiek granice.
    To blog a nie grupa wsparcia dla hejterów.

    OdpowiedzUsuń
  102. @Anonimowy
    W wysypie komentarzy gdzieś mi Twój umknął (może dlatego, że anonimowy? Podpisuj się, proszę - jakkolwiek!). Większość kwestii mam wrażenie już została wydyskutowana do imentu. Ale do jednej rzeczy się odniosę:

    "z doswiadczenia wiem, że by wierzyć w tajemnice poliszynela i inne gorące ploteczki nalezało by wypowiadać się z perspektywy byłego kochanka/kochanki bądź materaca. ani tym ani tym myśle, ze żadne z nas nie jest."

    Otóż: świat jest mały. Naprawdę. Wierz mi. Poza tym: orientacja to nie tylko seks.

    I może jeszcze jedno:
    "o Raczku mówiło się już wiele wiele lat temu, on do tej decyzji dojrzał na starość."

    Na boginię, 50 lat to nie starość! Na starość to się Głowiński wyoutował.

    OdpowiedzUsuń
  103. Droga Pani Rude de Wredne, wydaj mi się że Marek NiedźwieCki piszę się przez "C". Tak bynajmniej podpisuje się na swojej stronie http://marekniedzwiecki.pl.
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…