Przejdź do głównej zawartości

Dobrze, że się nie rozbiera

Jak na kogoś, kto ma alergię na mizoginię, piszę o niej wyjątkowo rzadko. Ale ostatnio mnie trafiło. Bo o ile uprawiana przez osoby, które takie rzeczy jak wszelkiego rodzaju równouprawnienie mają w głębokim poważaniu jest czymś, co mnie specjalnie nie rusza, o tyle w przypadku kogoś, kogo o prorównościowe zapędy podejrzewam, jest podwójnie wkurzająca. I oto wczoraj na fejsbukowym profilu znajomego, którego do niedawna zaliczałam do tej drugiej kategorii, znalazłam takie coś:
Ten tekst jest zły na tak wielu poziomach, że nie wiem, od czego zacząć jego komentowanie. Może więc dorzucę jeszcze jeden - w wykonaniu tego samego pana, dodany jako uzupełnienie poprzedniego:
Tak, wiem. W porównaniu z tym, co się wyczynia na forach co większych portali, to jest niemalże szczyt kultury. Wszak jest "Środa", nie "Smroda", do garów też nikt pani profesor nie wysyła, pełna kultura, nieprawdaż? No właśnie nie. Bo od standardowych komentarzy tego typu ten odróżnia tylko większa dbałość o poprawną polszczyznę i brak wulgaryzmów. Jeśli chodzi o merytorykę, to jest to dokładnie to samo. Środa jest głupia, bo jest głupia (jedyną "polemiką" z jej poglądami jest "pomijam już fakt, że na stadionach odbywają się (...) także wspaniałe koncerty"), a poza tym jest stara i brzydka. Dobrze, że się chociaż nie rozbiera jak jej zapewne równie głupie, ale przynajmniej urodziwe, ukraińskie koleżanki. Bo w ich przypadku przynajmniej jest na co popatrzeć, a tu byłoby fuj. He, he.

Dlaczego jednak, skoro to nic oryginalnego, tak się nad komentarzem owego znajomego znęcam? Bo to kolejny (po tych, o których pisałam jakiś czas temu tu) przykład na to, jak bardzo jest źle. Ja tego gościa znam. Jako dziennikarza, aktora i rozumnego człowieka działającego w równie stereotypizowanym środowisku co feministycznie. I zakładam, że nie raz zdarzyło mu się dowodzić, że nie jest wielbłądem, a jednak bezrefleksyjnie obraża nielubianą przez siebie osobę, zamiast choć spróbować polemiki ze stwierdzeniami, z którymi się nie zgadza. Poszukać w nich czegoś więcej niż konfliktu płci. A to w tym przypadku naprawdę nietrudne, wszak nie trzeba się długo zastanawiać, by dojść do wniosku, że koncerty koncertami, ale jednak gdyby nie Euro 2012, to nikt by tych stadionów w takim tempie i ilości nie budował. Że (nie tylko) zdaniem Magdaleny Środy są pilniejsze wydatki, a koncentracja na przygotowaniach do mistrzostw nie tylko sprawi, że inne inwestycje będą musiały poczekać, ale też - że komuś trzeba będzie zabrać. I że nie każdemu musi się podobać robienie priorytetu właśnie ze stadionów, tak jak nie każdy wierzy, że dzięki Euro nastąpi nagle jakiś niesamowity skok cywilizacyjny. Proste? Proste. Ale po co szukać i się zastanawiać, jak zamiast tego można babie głupotą, starością i brzydotą dosunąć. Ech.

Smutne. Jedyny plus z tego, że miałam okazję uświadomić owemu znajomemu, że również się do grona tych paskudnych feministek zaliczam (swoją drogą, jak nie lubię etykiet, tak tej używam z upodobaniem). Mam nadzieję, że pomyślał, że odebrałam jego wynurzenia osobiście. I że zrobiło mu się głupio - wszak trudniej pojechać personalnie po kimś, kogo się zna, niż po pani z telewizji, po której i tak wszyscy jadą.

Komentarze

  1. Ja bym wyrzucił gościa z grona znajomych. Każdy z nas ma takich znajomych o poglądach godzących w nas samych. Tyle tylko, że te poglady nie są na ogół przy nas wypowiadane. A my, takie mam wrażenie, jesteśmy dla tych znajomych takimi oswojonymi małpkami, będąc jednocześnie "dowodem" na to jak są tolerancyjni i światowi, mają przecież wśród znajomych lesbijkę/geja.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, jak ja uwielbiam takie slogany jak "nigdy nie przepadałem za feministkami".
    Jak jeszcze ładna- to można popatrzeć ale jak już stara, to do wora z nią ;).
    Głupie to, u mnie ten człowiek by miała bana- nawet nie za mizoginię ale za zwykłą głupotę i chamstwo schowane pod płaszczykiem "inteligentnych" sloganów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wirtualnego bana już ma. A w realu nie mieliśmy ostatnio zbyt wielu okazji, by się spotkać. I nie zamierzam ich szukać.

    OdpowiedzUsuń
  4. a jaki obiekt musialby powstac w miejsce stadionu zeby sluzyc rozrywce glownie kobiet?
    i skad przekoanie ze wsrod kibicow nie bedzie wielu kobiet, milosniczek pilki noznej?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kluczowe w tym tekście jest słowo "rozrywka", nie "mężczyzna". Proponuję przeczytać ponownie.
    Plus chodzi o chamstwo, nie różnicę poglądów. Z tym chyba nikt rozsądny nie ma problemu.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Anonimowy

    Rozrywce kobiet bardzo służą przedszkola dla dzieci. Ponieważ gdy dzieci idą do przedszkola to kobiety mogą mieć rozrywkę. Poza rozrywką mogą mieć też kilka innych rzeczy - np. pracę. Czy to takie trudne bardzo do zrozumienia?

    Nie chodzi o to, że kobiety nie grają w piłkę, albo nie chcą jej oglądać, ale jak zapytasz większość, czy ma na to czas, to powie Ci, że nie, bo ma dzieci, pracę i z całą pewnością nie rozrywkę.

    Pozdro

    Eile

    OdpowiedzUsuń
  7. W ogóle jak się mnie ktoś ostatnio pyta, co ja robię w tych feministycznych ogranizacjach, to mówię że mamy taki program kastrowania facetów - to zawsze pomaga. Już mi się czasem nie chce prowadzić tych dyskusji.

    Najbardziej mnie bawi "Nie jestem feministką, ale ..."

    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100865,10855749,Jestem_feministka__ale___.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Doktorat można napisać z tego, jakie czynniki wyzwalają w ludziach bestię, która koniecznie musi pokazać pazury w werbalnej walce płci.
    Póki co gromadzę hipotezy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomijam chamstwo tego faceta, bo tu nie ma o czym dyskutować.
    Czepię się samej wypowiedzi p.Środy, bo od tego się zaczęło...
    Właściwie, nie oglądam telewizji (bo nie lubię), a polskiej w szczególności więc mogę, tylko na słowo, uwierzyć, że takie słowa padły. Jeśli padły, to były tak samo głupkowate jak odpowiedź z argumentem, ze stadiony mogą służyć innym celom niż sprawianie mężczyznom przyjemności poprzez serwowanie meczów piłki kopanej.
    Nie wiem czy p. Środa podała jakieś inne cele, na które, jej zdaniem, należałoby te pieniądze przeznaczyć. A jeśli tak, to co by z tego miało wyniknąć...
    Ja wiem, że rzecz jest nie o pomysłach p. Środy na wydawanie (cudzych) pieniędzy a o chamstwie i antyfeminiźmie tego, byłego już, jak sądzę, znajomego Ewy. Byłoby jednak dobrze, dla równowagi, przypomniec, że ów chamski, bez dwóch zdań, atak miał swoją przyczynę. Ja wiem, że chamstwa nic nie usprawiedliwia (mnie, akurat, nikt nie musi do tego przekonywać) ale choć odpowiedź była niewspółmierna do wypowiedzi, to, "kto sieje wiatr, zbiera burzę".
    Dlaczego w takim tonie piszę? Ano, dlatego, że skojarzyło mi się to chamstwo z wypowiedzią jednego (p)osła w czasie obrad komisji sejmowej, który zwrócił się do posłanki Grodzkiej, per "proszę pana". I, znów, była to chamska odpowiedź na prowokacyjne zachowanie tejże. Nie mam najmniejszego zamiaru bronić zachowania tych panów(?) ale chciałam zwrócić, delikatnie, uwagę, że "nic nie dzieje się przypadkiem, wszystko swoją ma przyczynę". Marudzę? No, tak mam, czasem;)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Byłoby jednak dobrze, dla równowagi, przypomniec, że ów chamski, bez dwóch zdań, atak miał swoją przyczynę."

    Jaką? Bo nie widzę?

    OdpowiedzUsuń
  11. Och jej, oczywiście, że nic się nie dzieje bez przyczyny. W końcu "gdyby nie założyła krótkiej spódniczki, to by jej nie zgwałcili, czyż nie?". I tu mamy to samo - gdyby pani Środa nie wyrażała swoich poglądów, to nikt by po niej nie jeździł, czyż nie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Ewa.
    Ależ oczywiście, że p. Środa ma prawo do wyrażania swoich poglądów, tyle, że pogląd może być...Ehmmmm...Kontrowersyjny. Pytaniem otwartym pozostaje: czy atak został spowodowany faktem, że ten facet jej nie lubi wewogle czy też właśnie tą, jej, niezbyt szczęśliwą wypowiedzią na temat budowy stadionów. A, może i jedno i drugie.
    Piszesz, że mógł się pokusić o polemikę, tyle, że z czym tu polemizować? Zapytałam, czy p. Środa podała jakieś alternatywne przykłady lepszego spożytkowania tych pieniędzy czy (tak jak ja) czepiła się dla samego czepiania? I, po jasną cholerę dodała tę wstawkę o męskich przyjemnościach?

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, czy podała, nie mam TV. Przypuszczam, że tak, pisze o tym już od jakiegoś czasu i niewątpliwie przykłady podaje - poguglaj. Piłka nożna JEST głównie męską przyjemnością - nie widzę nic kontrowersyjnego w tym stwierdzeniu.

    Z nawet najbardziej kontrowersyjnymi poglądami (a te takie nie są - są racjonalne, w przeciwieństwie do ogólnonarodowego zaczadzenia Euro i związanym z nim "postępem cywilizacyjnym") można polemizować. Żadne natomiast nie usprawiedliwiają pospolitego chamstwa.

    BTW, gość w komentarzu pisze wyraźnie, że feministek nie lubi, bo są głupie, więc nad jego motywacją nie ma co się zastanawiać - jest jasna.

    OdpowiedzUsuń
  14. La coś tam: Pani prof. Środa jest Ci pewnie niezwykle wdzięczna, że dajesz jej prawo do wyrażania swoich poglądów! Nawet tych ehmm kontrowersyjnych jakim jest żądanie zrównania praw kobiet i mężczyzn.
    Nie wiem, czy wiesz, ale nawet mężczyźni, ba, fani futbolu uważają, że wydane pieniądze na stadiony w celu urządzenia Euro 2012 można było lepiej spożytkować.
    A nie trzeba być ekonomistą żeby wiedzieć, że wybudowane molochy będą przynosić straty.
    Mamy dziurę budżetową, nie ma pieniędzy na żłobki, przedszkola, szkoły są zamyka z braku finansów.
    A po jaką cholerę dała wstawkę o męskich przyjemnościach, bo wystaw sobie kobitko, że najczęściej znajdują się pieniądze w budżecie, na rzeczy, z których najwięcej korzyści czerpią mężczyźni.
    Więc proszę przestań się czepiać dla samej przyjemności czepiania, tylko najpierw zrób wywiad czy jak wolisz reaserch na temat, na który się wypowiadasz, a potem zabieraj głos. Bo gdzieś Ci dzwoni, ale sama nie wiesz czy to w katedrze Notre Damme, kaplicy Sykstyńskiej, kościele Mariackim czy Świętego Krzyża.

    OdpowiedzUsuń
  15. A Ty nie widzisz lepszych sposobów spożytkowania tych pieniędzy? Dla mnie to jest oczywiste. Oczywiście ja nie znam szczegółowych kalkulacji ekonomicznych związanych z Euro - więc zakładam, że mogę być w błędzie. Być może rzeczywiście zyskujemy więcej niż tracimy. Ale jeżeli chodzi o wydatki - pierwsze z brzegu: 1. budowa żłobków i przedszkoli, 2. refundacja szczepionek dla niemowlaków, które nie są refundowane a w zasadzie konieczne, 3. adaptacja przestrzeni publicznej dla wózków dzięcięcych i inwalickich 4. realizacja projektów antyprzemocowych 5. realizacja projektów uławiających dostęp do rynku pracy - mamy, ale nie tylko. itd. Dla mnie to proste.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz oczywiście dotyczy postu la_petite_parisienne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Gadugadanie.
    To, o czym piszesz można by sfinansować z pieniędzy, które wydano na budowę autostrad, lotnisk i na wysłanie kontyngentu do Afganistanu. Dla mnie to proste...

    OdpowiedzUsuń
  18. @la_petite_parisienne
    Mnie bardzo przeszkadzają w takich dyskusjach dwie rzeczy:
    po pierwsze granica pomiędzy traktowanym serio "alfabetem biedronia" a krytykowaniem "swoich" za niedociągnięcia w strategii komunikacyjnej jest bardzo płynna.

    Po drugie, jeśli jednym tchem wymieniamy wyżej wzmiankowane niedociągnięcia z niedopuszczalnymi z punktu widzenia kultury i norm społecznych chamskimi wypowiedziami, to stawiamy znak równości pomiędzy wagą i znaczeniem jednego i drugiego.

    Odwołanie do "same się proszą" wcale nie jest tu od czapy i nerw z tego powodu jest oczywisty.

    W takim klimacie nikt nie będzie się zastanawiał nad tym, jak lepiej skomunikować się ze społeczeństwem w sprawach uznawanych za kontrowersyjne.

    A BTW:
    Tak samo oczywisty jest dla mnie wnerw na użycie sformułowania "męskie rozrywki". Nie udawajmy, że feminizm jako monolit, monolitycznie akceptuje taką postawę i nie ma z nią problemów...

    OdpowiedzUsuń
  19. @paryżanka


    Jeśli impulsem do [roz]budowy infrastruktury komunikacyjnej nie są bieżące a nawarstwiające się w ostatnim ćwierćwieczu potrzeby ogóle (rozwój wszelkich form transportu prywatnego i nieprywatnego, plus większa chęć przemieszczania się dla – pardonez les mots – przyjemności i rozrywki, etc.), tylko chęć zapewnienia dojazdu do stadionów, coś jest mocno nie tak z budżetowymi priorytetami.

    OdpowiedzUsuń
  20. @ Eile- odpowiedz mi na pytanie jaki obiekt musialby powstac zeby byc miejscem rozrywki glownie dla kobiet- rusz wyobraznia!
    bo jak na razie piszesz, ze przedszkola daja kobiecie mozliwosc pracy a o rozrywce nic

    OdpowiedzUsuń
  21. A czemu niby Eile ma odpowiedzieć na to pytanie? Czyżby twierdziła, że miasto ma się zająć budowaniem obiektów rozrywkowych dla kobiet? Czy może - że są ważniejsze wydatki niż stadiony?

    OdpowiedzUsuń
  22. @la_petite_parisienne

    "To, o czym piszesz można by sfinansować z pieniędzy, które wydano na budowę autostrad, lotnisk i na wysłanie kontyngentu do Afganistanu. Dla mnie to proste..."

    Jedyna tyci tyci różnica jest taka, że stadion to rozrywka, a lotniska i autostrady to być albo nie być przemysłu i handlu w każdym kraju.

    OdpowiedzUsuń
  23. @Anonim Anonimowemu Eile odpowie, pomimo iż widzi, że to prowokacja. W swoim komentarzu Eile napisała, że jak będą przedszkola to kobiety uzyskają możliwość korzystania z rozrywki. Eile uważa, że wówczas bez problemu znajdą się takie miejsca i nie trzeba będzie nic wielkiego i strasznego budować.


    @Allek Mnie na maxa wkurza określenie męskie rozrywki. Nie wpływa to jednak na mój kierunek myślenia. Kobiety są tak wkopane w swoją rolę społeczną, że po prostu taki mamy stan rzeczy. W domach większości moich znajomych jest tak, że jak rodzi się dziecko, to rozrywka, jaka by ona nie była, jednak zdecydowanie ma on, nie ona.

    OdpowiedzUsuń
  24. Rany, a co to za rąbanka bez sensu? Gadu- gadanie- nie daj się wciągać w takie dyskusje.

    Co do wątków, które poruszyła Ewa w swoim poście.

    Facet z postu jest chamem i prostakiem. I nie ma dla tego żadnego, powtarzam żadnego wytłumaczenia.
    Widzę, że jednak niektórzy dzielą prostaków, na prostaków "ideowych" i zwykłych prostaków. Prostak "ideowy" może być prostakiem, bo ktoś go uszczypnął w czułe miejsce- to oczywiście tłumaczy całą jego prostotę. Dobrze, że prostak "ideowy" nie ma prawa do posiadania broni, bo pewnie, jakby zaczął strzelać, to niektóre paryżanki też by klaskały z zachwytu.

    Jak mawia moja babcia- "Cham będzie chamem, na wiek i wieków Amen".
    Amen.

    OdpowiedzUsuń
  25. Publicza kasa poszła na budowę obiektu, na którym będą odbywać się imprezy dmuchające kabzę koncernom eventowym i ich sponsorom.
    Po raz kolejny, kiedy czytam Panią M.Środę, mam wrażenie, że to moje myśli, jeno spisane.
    /pisał mężczyzna/

    OdpowiedzUsuń
  26. @gadugadanie
    Wiem, wiem jak jest w domach znajomych:) i też nie mam problemu z tym, że chcąc docelowej równości, wytykam obecną nierówność.
    Problem jednak jest w tym, że większość ludzi nie rozumie związku pomiędzy jednym i drugim i jeśli ktoś w swoim feministycznym spiczu robi za duże skróty myślowe, to klasyfikują to jako sprzeczność. Przykład: chcemy dziewczęcych drużyn piłki nożnej, czy budowy miejsc zabaw dla dziewczynek?

    Oczywiście to jest czysty offtop. Jak dla mnie chamstwo to chamstwo (znajomego Ewy, Niesiołowskiego, Dziedziczaka, Suskiego, abstrahując od gender a pozostając w polityce), ale:

    @dubiduu
    Mnie się jednak wydaje, że drugim wątkiem powyższej dyskusji jest zastanawianie się nad tym jak skutecznie mówić do ludzi nie będących feminist(k)ami o kontrowersyjnych tematach (Ewa i inni: po prostu, bo mamy do tego prawo, versus parisienne: uważnie i bez prowokacji, bo skutek wtedy lepszy).

    Ja nie wiem.
    Zawsze przemawia do mnie argument, że nie można dawać się zastraszać, że nie chodzi o to, żeby się przekradać bokiem i "się nie prosić o łomot".
    Czasem jednak widzę, że 2 (akcja) +2 (odbiorca akcji i kontekst) =4 (reakcja) i zastanawiam się, czy konfrontowanie się zawsze ma sens.
    Oba podejścia mają jak dla mnie oczywiste wady. Pewnie jak zwykle nie ma absolutnej prawdy i pewności.

    A Wy jesteście pewni?

    OdpowiedzUsuń
  27. Gosc popuscil nieco hamulce i wyszlo szydlo z worka.
    A co do merytorycznej strony- stadiony to ekonomiczna i kulturowa glupota. Za takie pieniadze (czyli za czas, energie i prace) mozna stworzyc tyle ciekawych projektow, ze dla nastepnych pokolen by starczylo.
    Same nieszczesne mistrzostwa ze swymi swiatyniami jednorazowego uzytku pozostawia tylko gore dlugow do splacenia.
    Juz pomijam te orgie chamstwa, ludyzmu i tryumfalny pochod ogolonych glow.
    Brrrr

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…