niedziela, 8 stycznia 2012

Heteroseksualnych kobiet nikt nie pyta o płeć

Heteroseksualnych kobiet nikt nie pyta o płeć. A one nie pytają same siebie.

Większość z nich wplata partnera w najpóźniej trzeci akapit rozmowy z nowo poznaną osobą. Jeśli jest dziecko, wplata się także dziecko. Ja też to robię. Trzask zapadek w mózgu rozmówcy jest niemal słyszalny. Trzask. Ona jest jednak normalna, jest nasza. Najlepiej, żeby dziecko było ukochanym – trochę męczącym – skarbem, a partner był mężem, którego zdanie się poważa.

Najlepiej, żeby w kolejnych akapitach znalazło się miejsce na psa, kota, królika, szwagrów, bratanice, teściów, samochód. Przy trzecim spotkaniu, kiedy już nie liczymy akapitów, zaczynamy rozmawiać o związku. A ty, co robisz z przyjemnością? Sprzątasz czy gotujesz? Przy trzecim stopniu zbliżenia, kiedy już nie liczymy spotkań, rozmawiamy o tym, dlaczego faceci są fajni i dlaczego są głupi. Po trzeciej beczce soli i/lub trzecim piwie rozmawiamy o seksie.

Ale o płci niekoniecznie, bo i o czym tu rozmawiać. To my wydajemy na świat dzieci, to my nadajemy się na żony, to my dajemy dupy, to my zadajemy setki męczących pytań, to my podajemy posiłki, to my nadajemy jak domowe radio, to my wdajemy się w sprzeczki, to my dostajemy w zamian słowo, obrączkę, teściów, szwagrów, kredyt, samochód i cały ten kram. Przecież wiadomo, że jesteśmy kobietami, no nie? To, że któraś tam raczej pokrywa niż daje, któraś tam mrukliwa jest i niezbyt wylewna, dziesiątki innych gotować nie umie, setki innych dzieci lubi wyłącznie cudze i z rozsądnej odległości, tysiące innych chrzani kram i obrączki, a kredyt i samochód ma na siebie, nie robi żadnej różnicy.

Nie ma tu miejsca na pytania o płeć, prawda?

Możesz w pierwszych dwóch zdaniach pochwalić się nagrodą Nobla i wyznać wszystkie swoje morderstwa a w trzecim zdaniu możesz nie mieć ślubu albo nie mieć dziecka, możesz nie umieć gotować albo nie umieć sprzątać, możesz świetnie rozumieć całki, możesz nie rozpoznawać koloru lawendowego, możesz nie mieć kota albo nie spotykać się z żadną rodziną, możesz nawet uważać, że faceci jako grupa nie są opisywalni, możesz woleć niepasteryzowane zamiast Reddsa, możesz się nie malować albo nie odchudzać, możesz mieć na koncie jakieś dziewczyny (to też niezły temat na po trzecim piwie, choć lepiej jednak po piątym), możesz pić, palić i przeklinać, przecież i tak wszystkie to robimy. Ba, jeśli szczególnie dobrze pijesz, palisz i przeklinasz, wskakuj na scenę, będziesz gwiazdą każdej kobiecej imprezy.

To znaczy, oczywiście najlepiej jednak nie przeginać.

Wstydzić się swojego bałaganiarstwa. Nie mądrzyć się za bardzo. Wybrać jednak uniwerek niż politechnikę. Uśmiechać się do cudzych dzieci (żaden problem, jeśli umiesz uśmiechać się do ludzi). Nie mądrzyć się za bardzo. Kiwać głową, że faceci to świnie. Zawsze mieć na sobie troszkę makijażu. Przyhamować z feminizmem, genderslangiem i sympatią dla LGBTQ (coto?). Nie mądrzyć się za bardzo. Mieć przynajmniej półdługie włosy. Zawsze mieć na sobie przynajmniej jeden w oczywisty sposób kobiecy łach. Zawsze patrzeć na koleżanki jak na koleżanki. Nie zapominać, co się mówi w pierwszym, drugim i trzecim zdaniu.

To znaczy, będzie dla ciebie druga szansa. Któraś powie „kobietko”, „babo”, „ale, czy oni są mądrzy, sama powiedz”, „zadbaj o siebie”, „ale kochasz swoje dziecko, prawda?”, „ale ładne staniki to lubisz?”. Nie jeż się wtedy i nie przeginaj, nie mnóż tych szans.

Bo jeszcze ktoś zapyta wprost i co wtedy? Powiesz mu: „tak jestem kobietą” i będziesz udawał, że nie, wcale nie było tak, że któregoś dnia poczułeś obcość nie do przeskoczenia i nazwałeś wszystko, co tu nie pasuje trochę inaczej niż inni?

grafika: www.photoxpress.com, en.wikipedia.org

30 komentarze :

Ha...mamusia wiązała mi wielką kokardę na czubku głowy, wyglądałam jakby mi się tam zasiedział jakowyś posępny kruk. W dniu swoich osiemnastych urodzin ogoliłam się na zapałkę i tak raczej krótko "mi już zostało":DDDD i lubię siebie tak właśnie, ważne, że wciąż zdarzają się pytania o dowód przy kupowaniu %, a nie o płeć... (pewnie z powodu pokaźnej miseczki;)

Ps. A w ogóle to spóźnione pomyślności dla calutkiej Waszej rodzinki ślę!!!:)

Myślące i wrażliwe kobiety hetero bardzo często maja problem we wpisanie się w nieokreślony, a ulotny ideał "kobiecości". Często słyszy się, że ktoś czuje się "niekobieco". To przejawia się choćby przez to, że mało której z moich znajomych swobodnie przechodzi przez gardło "jestem kobietą". Mówią "dziewczyna", "laska", "babka".

A grupa GLBT... Z sympatią do nich jest, jak z przytoczonym obgadywaniem facetów - jako grupa są nieopisywalni ;) I jakoś nie bardzo mogę zobaczyć wspólny mianownik wśród osób, które znam, a którym można by przykleić tę etykietkę. Niektórych się kocha, paru nienawidzi, części nie zauważa, itd.

Pozdrawiam

czasem mam wrazenie, ze osoby transgender maja tak plaskie, jednowymiarowe, stereotypowe, skrajnie negatywne wyobrazenia na temat swojej plci biologicznej, ze identyfikacja z tymi wyobrazeniami jest rzeczywiscie zupelnie niemozliwa; problem tylko, ze to sa tylko ich projekcje, obraz jest zupelnie falszywy i zdeformowany

pewnie zależy, z kim porozmawiasz. wszyscy transchłopcy, jakich znam, dogadują się świetnie z dziewczynami; podobne wrażenie wynoszę z lektury różnych blogów, na które tu i ówdzie natrafiałam. ci faceci, których czytałam, sprawiają wrażenie bardzo związanych z kobietami, mówią o sobie jako o feministach itd. pewnie wrażenie, o którym piszesz, można czasami odnieść - ale przecież banalizowaniem byłoby wyprowadzanie transpłciowości z "ojejku, piski, ploteczki, obcasy" ;)

@Anonimowy
Co gorsza, wiele osób transgender ma, także, płaskie i stereotypowe wyobrażenia o "płci odczuwalnej", bo też są to, tylko, ich projekcje.

Ja myślę, że jeżeli to wyobrażenie istnieje, to jest po trosze pochodną (lub paralelą do) równie płaskiego i stereotypowego wyobrażenia niektórych osób o osobach transpłciowych - że decydującym kryterium jest wygląd, a nie to, kim się ktoś czuje. Słowem - stereotypowego postrzegania kobiecości również przez same kobiety. Widać to świetnie w tzw. dyskusjach wizerunkowych, również na tym blogu, gdzie często wystarczającym kryterium do wrzucenia kogoś do szufladki "trans", jest jej nie przystawalność do tego, jak zdaniem rozmówcy kobieta powinna wyglądać.

@Lin.
Wiele osóby trans, "ciężko pracuje" nad utrwaleniem tego stereotypu, że decydujące znaczenie ma wygląd (plus, odpowiednio, zmieniona metryka) a nie zaburzenie psychiki, na które cierpią.

@ la petit
zgadzam sie; jednak zeby byc zupelnie obiektywną- wiele osob cisgender tez ma plaskie i stereotypowe wyobraznia na temat swojej plci;)

@Sydonia
kokarda na czubku? śliczne
ale ładne staniki lubisz, mam nadzieję;)

@Aneta
właśnie, właśnie... takie sobie wyznanie "jeeeeesteeeem kobieeeetąąąa" to już rzadkość, ewentualnie czysta poezja i totalna przegięcina
tylko mnie nie chodzi tylko o ujawnioną autodefinicję, ale także o te wszystkie "przezroczystości"

@Anonimowy
Pozostaje mi się cieszyć, że nie jestem transgender, tylko wolny elektron i szlagwico.
A nie uciekając od tematu - bardzo chętnie dowiedziałbym się czegoś o niestereotypowym i głębokim pojmowaniu płci, zwłaszcza biologicznej;)

@Sydonia
Rodzina (ta blogowa, jak widać, powiększona, reszta bez zmian) pięknie dziękuje i się tym samym odwdzięcza:)

@All
Ja też bym się chętnie dowiedziała czegoś więcej o niestereotypowym i głębokim pojmowaniu płci.

:) no ja wiedziałam, że po okrąglutkich dwóch dobach bez ksztyny snu zabłysnę gdzieś, jakowymś okruszkiem traumy z dzieciństwa, przepraszam, że TO stało się akuratnie tutaj (i idę przywdziać włosiennicę) :DDD
@Allek
staników nie cierpię!!! ani ładnych, ani praktycznych :)
...a i tak mi się nasunęło: pojmowanie płci mojego fizycznie znajomego (psychicznie znajomej), która jednak zrezygnowała z operacji sprowadza się do jednego: dzieci rodzić nie będzie (tego nikt jej nie zapewni) więc po cóż jej to??? Reszta (sukienki, makijaż, mówienie "ona" i inne pierdoły) po nim spływa i to jest zupełnie indywidualna sprawa.

@Ewcia
anu widzę, że się powiększa, bardzo fajnie!!!:) Uściski (hehe, też jestem fanką tego koloru) :D

@sydonia
wszystko jasne, jak staników nie cierpi, to płeć=feministka
a w kwestii włosiennic - to takie emo-historie są karalne? po tym tekście z wieży nie wyjdę do końca życia, hej, bicze w dłoń :D

dzięki, @Elu G-P

Fajny tekst, ale tak trochę odrealniony...

do "nie pytania o płeć" doliczyć by trza "nie pytanie" o wyższą pensję, nie pytanie o nie "elastyczny" czas i tryb pracy, nie pytanie o nie zajmowanie najniższych stanowisk i nie pytanie o nie bycie kimś w rodzaju plasteliny do urabiania w rękach kapitalizmu.

Test Allka jest naprawdę super, ale zwróćmy też uwagę na to, że kanony korporacyjne (obowiązujące w bardzo wielu miejscach, także w standardach "frontmenek" do obsługi klienta na każdym kroku) nie wyznają binaryzmu płci tylko... podwójne standardy. But niekobiecy, ale na obcasie, kolor nieostentacyjny, ale z czerwonym paskiem, żeby jednak "kobiecy". A but to tylko wierzchołek góry...

No to wróćmy do tej sytuacji z obrazka, spotykają się dwie stare koleżanki na imprezie, czy tego chcą, czy nie, a może jednak chcą - spotykają się.

- Kiedy zamierzasz wyjechać w podróż dookoła świata? (=za ile lat twoja firma pozbywa się ciebie bo ja mam podpisaną na cztery lata)
- Kochana, ja wyjeżdżam na Bahamy średnio co trzy misiące (= tworzę sobie takie dzieła z umów śmieciowych)
- A kiedy ostatni raz byłaś w klubie fitness? (= wszystkie koleżanki z pracy zrobiły liposukcję i zmieściły się w mniejszy rozmiar a mnie ewentualnie stać na klub fitness, podobno tak samo boli)
- Oj nie, nie, złotko, przecież ja jestem w fantastycznym i nie chodzę do tych miejsc gdzie się szuka bogatego męża. (= ostatni koleś z jakim byłam na randce powiedział mi że jestem bardziej żałosna od kobiet z fitnessu)
- A skąd masz tę sukienkę? (no mi się tu odpindrzyła że niby co ci się tak super powodzi?)
- Drobiazg, drobiazg. W naszym najnowszym pakiecie rekreacyjnym dostałyśmy porady stylistki i promocyjne tabletki i kremy. (dostałam wysypki ale przykryłam to lepiej niż zołza nr 1 w firmie czyli jestem na plus).
- No kochana, a ty czasem nie jesteś trans? (pfff, patrzcie jaka top trendy robi z siebie lesbę żeby zaistnieć)
- A wiesz, że byłam? Nawet podkochiwałam się w tobie w liceum ale ostatnio rzucam wszystkie płcie bo zamierzam się katapultować ze spadochronu nad oceanem. To tak żeby nie musieć dożyć emerytury.
- Jakiej emerytury?
- No właśnie.
- Ok, chlup w ten glupi dziub, byle do rana!

@bejbola
"fajny" i "odrealniony" to chyba sobie przeczy, przynajmniej w moim, ambitnym, rozumieniu

od początku: fajny komentarz, dużo mi mówi o świecie, który nie jest dla mnie całkiem realny, ale wiem, że istnieje
bardzo spodobał mi się opis podwójnych standardów
sprawa polega na tym, że jestem plasteliną w innym kolorze, uszczelniającą zupełnie inny odcinek polskiego kapitalizmu:)

Przyłączam się do pytania, na czym polega głębokie i niestereotypowe postrzeganie płci. No, anonimie, nie daj się prosić, uświadom maluczkich:]

Troche w temacie, troche nie - polecam pierwszy akapit niniejszego:
http://film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/zelazna-dama-chwiejnych-kawalerow,1,4990196,wiadomosc.html

(i kolejne wlasciwie też...)

a mnie ciekawi czy w zyciu Allka nastapila taka konfrontacja- przestal bawic sie w gre, ktorej zasad nie pojmuje tylko powiedzial o tej obcosci nie do przeskoczenia i ponazywal rzeczywistosc ze swojej, szczegolnej i unikalnej perspektywy;)

All, przeczytałam Twój tekst i szczerze mówiąc nadal nie bardzo wiem co jest Twoją bolączką.

Bardziej to dla mnie jest jakiś bunt przeciw podporządkowaniu się oczekiwaniom - Twojego otoczenia, bo ja na przykład nie odczuwam tych presji, o których piszesz na bycie taką czy owaką jako czegoś co mnie musi obchodzić. Czy to specjalnie jest przerysowanie?

Czy te oczekiwania Ci jakoś zaburzają własne poczucie płci? Pytam, bo chcę zrozumieć. Po to tu zaglądam, a wyczuwam cień agresji w Twojej odpowiedzi do mnie.

@Szafirowy
Dzięki za wrzutkę. Pierwsze wrażenie - pomijając ideolo, co to w ogóle za styl? Dawno tak źle napisanych bredni nie czytałam. I to w wydaniu gościa, który bynajmniej nowicjuszem w pisaniu recenzji nie jest.

@Sydonia
Dziękuję. Chyba do niego wrócę w takim razie.

@Aneta
przepraszam za odczucie agresji cienia
nienienie, coś pochrzaniłem widać, pisząc

bardzo, bardzo podobają mi się Twoje spostrzeżenia, naprawdę i podzielam z przytupem, ale zwracam uwagę dodatkowo na "przezroczystości"
w porządku?

co do dylematu: mój osobisty problem/poetyka w tym wpisie, to przypomina mi się ten blog: http://fjakfrustratka.blox.pl/html
jego autorka od początku przedstawia pewną, konsekwentnie czarną, przerysowaną (wolę: "narysowaną w jednym rzucie":) wizję i sporo się musiała z tego założenia natłumaczyć
zawsze dziwiło mnie, że mimo wszystko jej się tak chce i proszę, zostałem ef jak frustratem :)

Jeśli chodzi o presje i oczekiwania, jestem zdania, że wszystko zależy oczywiście od środowiska w jakim się obracasz i od Twojej wewnętrznej siły. Poniekąd środowisko, w którym się obracamy też jakoś sobie wybieramy sami, więc znów siła i wychowanie do kompletu.

Moje poczucie płci? Ehem... Mam wrażenie, że jestem UCF = under costruction forever a oczekiwania pewnie wpływają, bo komu nie wpływają?

Nie wiesz co jest moją bolączką, czy nie wiesz co jest intencją tego tekstu?

@Anonim
Eeeeee, a o co mnie pytasz?

@Szafirowy
nieczyt!

strasznie enigmatycznie piszesz Allek( to zamierzone?)- ja nie rozumiem co jest Twoja bolączka i co jest intencja tekstu rowniez
choc podobnie jak Aneta sadzilam, ze w tekscie jest pokazana Twoja perspektywa i to Ty jestes ta postacia, ktora czuje obcosc nie do przezwyciezenia

Na marginesie: Lubię tę przedziwna formę rozmowy - czyli komentowanie na blogach - bo jest dużo czasu, żeby sobie przemyśleć co się myśli i trzy razy przeczytać, zanim wyciągnie się wnioski "co autor miał na myśli" :)

Lecz do rzeczy: Zajrzałam na bloga FFristratki. No tak. Szczerze mówiąc,rozumiem, że niektórzy lubią sobie pobryzgać żółcią tu i tam, natomiast moim zdaniem projektowanie swoich problemów na świat zewnętrzny słabo się może przyczynić do ich rozwiązywania. Choć może się mylę? ... No nie wiem.

Pytasz, czy wiem co jest intencją tego tekstu. Zgaduję: pobryzgać żółcią?

Jest to też dość pobieżny i chaotyczny katalog mniej lub bardziej upierdliwych współczesnych stereotypów "kobiecości" (Długo by o tym gadać, ja osobiście jestem na etapie: no i co z tego, że stereotypowe kobiety lubią różowy brokat: ja go też lubię i odwalcie się ode mnie, nie będę się tłumaczyć. Oraz okazanie swego bałaganu traktuję jako najwyższy objaw zaufania i intymności, niewielu z moich przyjaciół dostąpiło zaszczytu. Oraz ostatnio miałam fantazję, że leżę na stole w piórach i koronkach, a stado biznesmenów oblewa mnie szampanem i obsypuje brylantami - i oczywiście odwalcie się ode mnie itd.)

Co myślę - na podstawie tekstu li tylko tfu tfu odpukać przez prawe ramię ;) - jest Twoją bolączką? Że z jakiegoś powodu chcesz się podlizywać pewnemu typowi kobiet, a w gruncie UCF ich nie lubisz?


Rozpisałam się. Pozdrawiam i dziękuję za cierpliwość.

I jeszcze: co masz na myśli mówiąc "przezroczystości". Czy chodzi o sytuacje, że niby nic, nie ma a jednak nagle człowiek (czy ptak) się rozbija?

@Aneta
Tak, też lubię ten sposób komunikacji.
Tym bardziej przykro, że nam się na początku coś rozjechało.

Nagle się rozbija? Zaraz tam rozbija. Ot zaryje dziobem raz i drugi i się nauczy albo omijać, albo tłuc, albo - mistrzostwo - przelatywać mimo.

Dziwnie mi jakoś tłumaczyć się z tekstu. Nie piszę z kozetki, to pewne;)
"Moją bolączką" jedyną niezmiennie bywa ludzka i własna głupota i własna słabość, czyli jestem przeciętnym, myślącym człowiekiem.
A jeśli chodzi o oś mojego myślenia o płci, mniej enigmatycznie - śmieję się z naszej wiary w to że rzeczy ulotne i umowne są trwałe i twarde, ale nie udaję, że we mnie tej wiary nie ma, ani jej nie piętnuję.

No tak... Babcia pojojczy, a wątroba się może sama naprawi ;P (żarcik żarcik).

W sumie teraz sobie pomyślałam, że takie rozmazane flaki na przezroczystościach służą innym ptakom jako drogowskaz i ostrzeżenie ;)
Choć też - z własnego doświadczenia - mam wrażenie, że flaki ludzkich ptaków mają tendencję do wiszenie w powietrzu jeszcze długo po tym, jak szyba zostanie rozbita ;)

@Aneta
Ejże, mój tekst to coś koło trzech tysięcy znaków i jeden obrazek, sklejony z dwóch obrazków. Za mało, żeby stawiać diagnozy.
No chyba, że jesteś doktor Hałz, ale chyba nie jesteś, bo on ma trochę inne poczucie humoru.
No i wie, że wszyscy kłamią.
Celowo pomijam wątek wątroby-lizuski, która nienawidzi kobiet (żarcik taki, biorąc pod uwagę wpis powyżej, chyba na czasie). Na takie prowokacje odpowiem tylko boskiemu Gregoremu. Kłamiąc, oczywiście i wpuszczając go w gęste maliny, ku jego satysfakcji.

Ornitologiczna metafora ciekawie się rozwinęła. Ja bym powiedział, że nie ma rozbić ostatecznych, że każdy sam rozbija swoją szybę.
Ale nie musi być w tym sam. A to, czy cudza, niehisterycznie wyrażona frustracja go ściągnie w dół, czy pokaże, że nie jest egzystencjalnie samotnym unikatem i wyjątkiem, to już kwestia tego co będzie chciał/a zobaczyć.

:DDDD

Uderz w stół, a wątroba się odezwie ;P
Żarciki żarciki, a od skojarzeń z dochtórami odpukuję się w niemalowane, a kysz ;)

Ta, a kysz.
Było nie diagnozować...
:)

PS. Jak stół bogaty w szkło to wątroba na pewno się odezwie, prędzej czy później.

Prześlij komentarz