Przejdź do głównej zawartości

Homoseksualne wyznania Adamik


"Oficjalny" coming out Kasi Adamik nie zrobił szczególnego wrażenia na mediach, oprócz rzecz jasna plotkarskich i "kobiecych". Plotki, Pudelki, "Fakt" i Pomponiki swoje napisały, na Adamik i jej partnerkę Olgę Chajdas rzuciło się też "Pytanie na śniadanie", gdzie miało być o ich nowym spektaklu, a było o związku, niedługo zobaczymy je też pewnie w kilku kolorowych magazynach i powoli się uspokoi, i będzie można zacząć znowu mówić o ich pracy, a nie o tym, co je łączy. Z jednej strony to dobrze, bo to, kto z kim i dlaczego to właśnie temat dla "kolorowych" mediów (za to je zresztą tak uwielbiam) i tylko one widzą w tym sensację czy ciekawostkę. Z drugiej niedobrze, bo przecież owe medialne coming outy mają swoje drugie dno, które z takich doniesień (raczej przez niechcący) przebija.

Dwa przykłady. Z Plotka:
Na początki marca byliśmy świadkami homoseksualnego wyznania. Zaproszona do wywiadu Katarzyna Adamik, córka Agnieszki Holland, przyznała się do długoletniego związku z inną kobietą. Wyznanie było dla niej naturalne, bo nie chce już ukrywać swoich skłonności.
i z Pudelka:
Kasia Adamik, córka Agnieszki Holland, wyznała niedawno, że jest lesbijką. W wywiadzie dla Vivy reżyserka przyznała, że zakochała się w kobiecie, z którą tworzy udany związek. Teraz przyszedł czas na zaprezentowanie partnerki w mediach.
"Homoseksualne wyznanie", "przyznała się" - jakby chodziło o coś złego czy wstydliwego. Zresztą samo "ujawnienie się" też ma niekoniecznie pozytywną konotację. Oczywiście taki a nie inny język nie bierze się znikąd, a z tego, że, choć to niby taki plotkarski temat, coming outy znanych (nie tylko zresztą) osób są czymś kompletnie nieoswojonym. Co widać i w stylu doniesień medialnych, i w reakcjach czytelniczek i czytelników na nie ("po co o tym pisać", "a co mnie obchodzi, kto z kim sypia", "to są intymne sprawy i nie powinno się o nich mówić" itd.).

Czyli: tak, to jest temat dla mediów "mniej poważnych", ale też nie, to nie jest temat wyłącznie dla nich. Bo siłą rzeczy będą upraszczać, stereotypizować, nawet bez złych intencji, ale po prostu dlatego, że takie są. I nie ma co od nich wymagać, by tłumaczyły czy choćby zdały sobie sprawę, dlaczego owe coming outy są dla nich taką sensacją. A tym bardziej: dlaczego w ogóle są.

Moją pierwszą myślą, gdy przeczytałam o Adamik, było "super". Potem dopiero przyszło "no w sumie żadna nowość". Tyle że to "żadna nowość" dla nas (choć i w "naszych" mediach widziałam komentarze w stylu "po co to"), w mainstreamie to jednak niestety nadal sensacja albo co najmniej ciekawostka, którą należy grać, jak się da. I, choć im więcej takich coming outów będzie, tym bardziej spowszednieją, to za owym znudzeniem tematem niekoniecznie pójdzie jego zrozumienie. Dlatego, choć mi najbliższe, ucinanie tego typu doniesień krótkim "no jakbyśmy nie wiedzieli" jest też chyba najgorszym podejściem z możliwych.

Komentarze

  1. A ja mam trochę inne wrażenie. Po pierwsze, że ten out jest właśnie bardzo spokojny i to znaczy, że media się oswajają i już powoli robi się normalniej. Po drugie, że one fajne są i to pr-owo dobrze robi. Po trzecie, mama akceptująca, co moim zdaniem uratuje zdrowie psychiczne conejmniej kilku osobom w Polsce - bo jak mama - Holand nie ma problemu, to może nie ma problemu? Po czwarte "śniadanie" wyszło całkiem spoko, bo właśnie jednak głównie było o spektaklu, a o orientacji na marginesie. To ostatnie było zupełnie nieuniknione moim zdaniem i bardzo się cieszę, że się stało. Nie do końca wierzę w to, że panie nie przewidziały zamieszania jak deklarują, ale mniejsza o to. Co do "przyznawania się" to rzeczywiście brzmi okropnie, najgorsze, że nawet moi homoseksualni znajomi tak o swoich outach mówią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie jest spokojny. Jest sensacja na Pudelkach i w programach śniadaniowych. Nie ma refleksji - nawet w "naszych" mediach. O tym jest ten tekst. A "Pytanie na śniadanie" - umówmy się, gdyby nie "Viva", to by go nie było. Więc to nie jest "na marginesie".

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale, ale ...zejdźcie na ziemię. Tu jest Polska i niestety brzmi jak brzmi. Czego oczekiwałyście ? Że nie bedzie sensacji ? Naiwniaczki. :) albo,że nie bedzie komentarzy na Pudlu ? halooo...tu ziemia, tu ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasia "poszła" w mamę. A mamę jej cenię nadzwyczaj i za twórczość i za intelekt, który tak świetnie wyraża się w jej wypowiedziach: precyzyjnych, naturalnych, bez kokieterii. Mogę słuchać Agnieszki Holland godzinami. Co do "burzy" i podchwycenia tematu przez media żyjące sensacją, to cóż: gros społeczeństwa tym właśnie żyje i oczekiwanie, że pojawi się głębsza refleksja jest raczej "pobożnym życzeniem". Niech więc sobie wrze na miałkim poziomie. Tak czy owak tabloidy i im podobne są - zabrzmi to pewnie, jak herezja - opiniotwórcze. A co do podobnego podekscytowania "branży", to krzywa Gaussa odnośnie skłonności ku refleksji tudzież wykorzystywania IQ nie odbiega od zasady. Ot, co myślę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie tytuł Pary Roku od tygodnika "Gala"?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Anonim
    Ja oczekiwałam przede wszystkim, że ten krótki tekst powyżej zostanie przeczytany na tyle uważnie, by chociażby zauważyć, że ma jedną autorkę, a nie kilka. No chyba że owo "oczekiwałyście" to taki pluralis majestaticus:)
    Oczywiście miło by też było, gdyby komentarz odnosił się do treści tekstu, a nie wyobrażeń o niej. Oraz gdyby został podpisany.

    @frog@dog
    Pewnie nie odbiega. Za to akurat w tym temacie skłonność do refleksji siłą rzeczy powinna być jednak większa.

    OdpowiedzUsuń
  7. "A "Pytanie na śniadanie" - umówmy się, gdyby nie "Viva", to by go nie było. Więc to nie jest "na marginesie"

    Właśnie dlatego napisałam, że nie do końca wierzę, że nie przewidziały zamieszania, bo trochę to rzeczywiście wygląda jak akcja promocyjna sztuki, choć oczywiście nie wiemy jak to było.

    Ale podoba mi się to, że jednak proporcja czasowa w programie była na korzyść twórczości, a temat orientacji pojawił się na końcu jako coś nieuniknionego ale nie pierwszorzędnego. Może po prostu mało wymagam, ale wydaje mi się, że postęp jest.

    W sumie to jakoś mnie nawet nie interesuje to, czy one to zrobiły żeby wypromować sztukę, czy rzeczywiście tak wyszło przy okazji (Katarzyna w "pytaniu" twierdzi, że to dlatego, że pierwszy raz ktoś spytał), bo i tak uważam, że to dobra robota.

    Jest jakaś niespójność w tym, że najpierw narzekamy, że mamy mało wyautowanych celebrytów, a potem po nich jeździmy, choć i tak są w niełatwiej sytuacji. To akurat nie do tego tekstu tylko ogólnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. No ja też nie wierzę, że nie przewidziały. I tak samo nie interesuje mnie ich motywacja, skoro przy okazji/przez niechcący/jakkolwiek bądź po prostu robią coś, co paru osobom pomoże.

    Tylko - brakuje mi w tym wszystkim refleksji. I u "nas" (no bo to wszak "oczywiste" - czyżby?), i w jakichś poważniejszych mainstreamowych mediach.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Czy jeszcze ktoś ma takie wrażenie, że niektóre wyautowania są tylko dla kariery.??
    Czy ktoś , mówię tu o szerszej publiczności, wiedziałby kto to Mariusz Szczygielski? Ile osób sięgnęło po jego książki tylko dlatego, że jest gejem i partnerem Raczka? 8)
    A teraz z naszego dziewczyńskiego podwórka; Katarzyna Adamik i Olga Chajdas, nie chodzi mi tu o ujawinienie, ale o moment, czy ktoś wie, że nastąpiło to prawie w przeddzień premiery w teatrze Studio, gdzie obie panie reżyserowały spektakl? Myślę, że sprzedaż biletów znacznie wzrosła. :lol: :lol: :lol: W publicznym autowaniu nie ma nic złego, ale chodzi o czas i formę, zgrzyt. :mrgreen:
    Szkoda, że w mojej pracy tak nie mogę. Nic bym nie zyskała."

    Najlepiej, gdyby "przyznała się PO premierze, a najlepiej w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
  10. [irony mode on] Jakby się tak temu dobrze przyjrzeć, to każdy medialny coming out dzieje się z nieczystych powodów. Zawsze jest jakaś premiera, książka, nowy film, szoł itd. Masz rację, najlepiej w ogóle. [irony mode off]

    OdpowiedzUsuń
  11. No i mamy, drogie panie to swojskie, własne piekiełko! A może powiedzmy otwarcie, że na pewne wyznania NIGDY nie ma odpowiedniego momentu. Najpierw utyskujemy, że tzw. znane milczą jak grób, "chociaż przecież tajemnicą...itd." jest, że są kim są, oprócz tego, że są kim są bo skądinąd przecież są. A jak już o tym powiedzą głośno, to nie wtedy, nie w tym momencie, bo to i śmo, a poza tym lansują partnera/partnerkę, no i o to jemu/jej chodzi. Litości! To jakaś paranoja. I dlatego ja, protestując, oznajmiam oto - o czym i tak wszyscy wiedzą - że jestem Księżniczką Siedmiogrodzką i właśnie dzięki moim koneksjom, moja partnerka zrobiła błyskotliwą karierę. Bo bez tego, mimo swojej inteligencji, wykształcenia, pracowitości dochrapałaby się tylko stanowiska nocnej strużyni w podupadającej fabryce onuc.
    Idę pucować swój rodowy herb, bo nic tu po mnie. Dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  12. No ale Adamik nigdy tego nie ukrywała, że ma dziewczynę, nie? Jakby się nią wcześniej Viva zainteresowała, to wywiad byłby identyczny. Wiadomo, że jak się coś robi, to się media interesują, a jak się nic nie robi, to się nie interesują, więc raczej wtedy nie ma po prostu JAK zrobić publicznego coming outu.

    Ja się tam cieszę. Im więcej różnorodności w przestrzeni publicznej, tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…