czwartek, 19 kwietnia 2012

Kontekst, głupia!

Jak już część z was wie, dziś produkowałam się w Dzień Dobry TVN w ogranym już trochę temacie cioty Palikota. Pomysł był taki, żeby w ogóle porozmawiać o języku, o tym, co jest obraźliwe, a co nie i w jakich sytuacjach, no ale że zestaw gości był, jaki był, to nie udało się nam wyjść poza to, co już ileś tam razy zostało powiedziane. Ale warto było. Mimo że nie mam takiej siły przebicia i medialnego obycia jak moi współdyskutanci - Robert Biedroń i Marcin Szczygielski - i nie jestem oazą spokoju, za którą robił socjolog z Collegium Civitas Marek Troszyński, to udało mi się przypomnieć i to, jak Janusz Palikot "tłumaczył się" ze swoich słów (ciota w środowisku homoseksualnym = alfons), i to, jaka była pierwsza reakcja Roberta ("Palikot trafnie scharakteryzował Gowina"). Oraz powiedzieć "naszemu" posłowi, że ileś tam osób zagłosowało na niego, bo miało nadzieję, że uda mu się powalczyć z homofobicznym językiem i obyczajami polskich polityków. Na co, tak na marginesie, dostałam odpowiedź, że no przecież ja na niego nie głosowałam.

Nie mam szczególnych złudzeń, że moje wcinanie się w jakże rozsądne i zdroworozsądkowe wyjaśnienia posła Biedronia coś zmieni. Wszak oficjalna wersja jest taka, że Robert słowa swojego wodza (jak pięknie określiła Palikota Dorota Wellman) potępił, a zresztą chodziło tylko i wyłącznie o kontekst, którego nie załapałam. Cóż, dla mnie kontekst był jasny, a nawet, jak by nie był, to Palikot z Biedroniem pięknie go tuż po wtopie szefa RP nakreślili - jeden mówiąc o homoseksualnych alfonsach, a drugi o obłudnych i zakłamanych ciotach. A ja najwyraźniej głupia jestem, bo nie zrozumiałam, że w tych alfonsach, obłudzie i zakłamaniu chodziło o oswojenie tej cioty, o pozbawienie jej obraźliwych konotacji, subwersję, transgresję i inne mądre rzeczy. Szczęśliwie nie załapał tego też Troszyński i to mnie trochę pociesza - widać nie zostałam sama taka niekumata na świecie. No nic. Całą rozmowę można zobaczyć, klikając w obrazek poniżej, same i sami więc możecie ocenić, czy chodziło o kontekst, czy o coś innego.



I o co chodziło tu:


Na koniec anegdota z przygotowań do programu. Otóż przed nagraniem ekipa zawsze sprawdza zaproszonych gości (tych mało znanych) w sieci, aby w zapowiedziach nie pomylić ich z kimś innym noszącym to samo nazwisko. No i w moim przypadku nieźle się naklęli, bo co rusz wyskakiwały im fotki, na których jesteśmy razem z Gosią i za nic nie mogli dojść, która jest która. Jak widać bycie dwugłowym potworem bywa czasami dość kłopotliwe.

22 komentarze :

Widocznie w zależności od miejsca siedzenie, kontekst się zmienia ;)))

No fakt, Marek i ja siedzieliśmy po lewej, a Robert z Marcinem po prawej. Ciekawe, jak wyglądałaby rozmowa, gdyby posadzili nas inaczej;)

W tym całym zdarzeniu medialnym zabrakło, jedynie, jakiejś cioty, która powiedziałaby czy ją to określenie obraża czy nie. Albo lepiej dwóch, dla równowagi...

Ja tam już swoje powiedziałam na garniturowym fb, ale jeszcze dodam dla ścisłości. Jest coś takiego, jak semiotyka, czyli nauka o znaku. Takim znakiem jest słowo. Słowo, w zależności od kontekstu, przybiera różne znaczenia. Np. pudło jako przedmiot do umieszczania w nim czegoś, ale również, jako coś nietrafionego. Intencją p. Palikota było obrażenie Gowina. Zrobił to w swoim, wrednym stylu a potem, używając sparciałej dratwy, zaczął na chybcika szyć pseudointelektualne, umysłowo rachityczne uzasadnienie, wkręcając w to swego akolitę Roberta. Gdyby powiedział o Gowinie: dewot, byłoby to wystarczająco nacechowane negatywnie i spełniłoby swoja funkcję. Ale Palikot ma owsiki w mózgu i nie może - moim zdaniem kierowany narcyzmem - powstrzymać się od dania mu wyrazu. Z nim jest tak, jak z tym skorpionem z opowiastki, gdy to skorpion prosił żabę, by go na grzbiecie przez bajorko przeprawiła, zaklinając się, że nie zrobi jej krzywdy. Ale, gdy dotarł do brzegu, ugryzł ją tłumacząc, że taka już jego natura. Słowo ciota, w potocznym języku też ma wiele znaczeń, ale to kontekst i intencja pozwalają odczytać, o czym mowa. q.e.d.

takie są skutki głosowania na Palikota :P

I "odpowiedzialnego" głosowania w ogóle. Opcja "lord Voldemort" daje jednak znacznie więcej satysfakcji.

Biedroń jest już rasowym politykiem. Umie tak mówić, żeby nic nie powiedzieć. Raz jest tak, innym razem inaczej. Ja się bardzo denerwuję jak tego słucham, bo jednak może nie byłam nigdy fanką jego działalności, to jednak jakieś tam zaufanie do niego miałam w zakresie idei walki z homofobią. A tu się okazuje nagle, że niesłusznie.

Ja znam posła Roberta tylko ze słyszenia i widzenia. Dlatego, być może szczęśliwie, mając mniej danych o Nim, nie przesądzałabym jeszcze o Jego poselskiej misji. Jak się wdroży, oswoi i "odkocha" w szefie swoim J. Palikocie - nabierze mocy.

I tego mu życzę. Choć obecny poziom zakochania (ostatni przejaw - wywiad dla NaTemat.pl, w którym opowiada o "gwałcie kosmitów na Tupolewie") wskazuje, że trochę ta miłość jeszcze potrwa.

frog@dog
"Jak się wdroży, oswoi i "odkocha" w szefie swoim J. Palikocie - nabierze mocy." Wspomniałaś, też, o misji...
Mission impossible.

To właściwie które znaczenie chłopcy wybrali, że nie wspomnę już o kontekście, od którego podobno "wszystko zależy"?

Biedroń błysnął tylko tym, że dokładnie wie, kto w jakim okręgu wyborczym mieszka (i mu niczego nie wciśnie) ;P

@Ewa - na jednym zdjęciu, tym z plaży (konkurs SAS) też Was nie mogłam rozróżnić ;) Ale najbardziej mnie ktoś rozbawił, kiedy po programie TVN stwierdził, że chyba jesteście bliźniaczkami ;P

Tak przy okazji...
Ciota nie ma żeńskiego odpowiednika, faceci, JAK zwykle muszą mieć...No, nie powiem, że lepiej ale inaczej;)
Znów wychodzi brak równouprawnienia. Może kolejna Parada Równości odbędzie się pod adekwatnym do problemu, hasłem?

och, oczywiście, że chodzi o kontekst, tylko nie o ten, o którym tak namiętnie tokowali pan biedroń i pan szczygielski, a o kontekst społeczeństwa, w którym mowa nienawiści jest tak naturalna, że przezroczysta.

@Lary?
Nie chcesz, chyba, powiedzieć, że użycie słowa "ciota", w obojętnym kontekście, jest mową nienawiści...

Jejku, ja ten gwałt kosmitów to nawet też miałam skomentować, ale ogarnęła mnie taka rezygnacja, że już nawet mi się nie chciało. Trochę głupio mi z powodu tego Biedronia, bo o ile nie trawię kwestii przymusowej"reprezentacji" środowisk LGBT to tu nie da się uniknąć takich skojarzeń.

Osobiście postać Pana Biedronia bardzo mi się nie podoba. Nie jest żadnym politykiem i wiedzy na temat poityki nie posiada.Jak dla mnie jest niewyuczonym ignorantem i tylko szkodzi środowiskom homo. Jego zachowanie jest dla mnie co najmniej dziwne:)
Odnośnie słownictwa "ciota" czy "pedał" kojarzy mi się zdecydowanie negatywnie i nie uważam, że przyzwalanie na tego typu język w mediach jest czymś dobrym.

@Nieszka: a co to niby jest polityk i jaką wiedzę na temat polityki może posiadać początkujący poseł? A co to według Ciebie znaczy: niewyuczony ignorant? Bo, po mojemu - per se - to jedno i to samo, czyli (trochę nieproporcjonalnie i z dobrodziejstwem inwentarza do Twej "ciut" niezręcznej wypowiedzi), niewyuczony ignorant to wyjaśnienie z kategorii: ignotum per ignotum. Jestem też ciekawa, dlaczego: "Osobiście postać Pana Biedronia bardzo mi się nie podoba"? Domniemywam, czytając następne Twoje zdanie, że nie jest "żadnym politykiem". Sądzę więc, że masz jasno sprecyzowany osąd, kto jest politykiem (jakie ma cechy, postać (?), zatem z kimś, jakimś wzorcem go porównujesz? Proszę, powiedz mi, z jakim? Kto, według Ciebie zasługuje na miano polityka?
Z drugim akapitem Twojej wypowiedzi się oczywiście zgadzam, tylko też brakuje mi uzasadnienia: "przyzwalanie na tego typu język w mediach nie jest czymś dobrym". Ok. Ale warto wyjaśnić, nawet, gdy sprawa wydaje się oczywista. Bo, skoro zdarza się tak nagminnie, to chyba jednak oczywista nie jest. A wszystko to @Nieszka, ze szczerą życzliwością.

Ten komentarz został usunięty przez autora.

Ech...Polityków, zasługujących w pełni na to miano, w Polsce można policzyć na palcach. To, moja prywatna opinia, podobnie jak Nieszki. Do tego grona, nie zaliczam p.Biedronia. Nie znam go, więc trudno mi powiedzieć o jego innych, niż prezentowanych publicznie, walorach. Sam fakt, że jest homoseksualistą, to, przynajmniej dla mnie, żadna rekomendacja. Ale, jak wiadomo, "De gustibus...".
Jeśli chodzi, zaś, o słownictwo w mediach...Z jednej strony, mamy wolność słowa ale...Język mediów się zwulgaryzował (no, nie sam), co, wszakże nie oznacza, że osoby publiczne powinny używać, w debacie publicznej, kolokwializmów czy w ogóle, słów pospolitych ale nieeleganckich. I, nie chodzi mi o poprawność polityczną (bo tej nie znoszę). Jest mnóstwo innych słów, zabarwionych negatywnie, które nie wywołują burzy (w szklance wody). "Pyra", "centuś", "wieśniak", "ceper", przykłady pierwsze z brzegu. Nikt o to nie toczy bojów. Bo nie ma Kampanii Przeciwko Wieśniako/Pyro/Centusio/Ceprofobii (niepotrzebne skreślić)? Czy, wypowiadający się publicznie meteorolg ma prawo powiedzieć, że "piździ jak w Kielcach na dworcu"? Prawo ma, tylko wychodzi na idiotę. Przynajmniej, w moim odczuciu...Wracając do posła B., też wyszedł na idiotę, próbując wytłumaczyć "co Wódz miał na myśli?".
Co do "cioty", zaś...Czy jeśli ulegniemy poprawności politycznej i zastąpimy to słowo, innym np."cioteczka" to już możemy go używać? Kto ma decydować, zwłaszcza w przypadku, np. tekstów piosenek, artykułów, scenariuszy filmowych czy książek co według PCB (Political Correctness Brigade ;)) wolno a czego nie wolno? Nowy urząd cenzorski? Tytuł pierwszej płyty Beastie Boys miał nosić tytuł "Don't Be a Faggot", wytwórnia Columbia zmusiła ich do zmiany tytułu. Przypomnę, że dziewięć lat wcześniej ukazała się płyta Sex Pistols "Never Mind the Bollocks" a wytwórnia Virgin to puściła...Bo nie było zabarwione sexistowsko? Mark Knopfler, pisząc tekst do "Money for Nothing" użył słowa "faggot", co wywołało burzę, do tego stopnia, że w styczniu 2011 (po 26 latach!) Canadian Broadcast Standards Council ZAKAZAŁ nadawania nieocenzurowanej wersji tego utworu. Wycofał się jednak z tego idiotyzmu, pół roku później. Wcześniej, też PCB atakowały Knopflera, co zaowocowało zmianą słowa "faggot" na "Queenie" (znaczenie, zwłaszcza w kontekście, takie samo!) oraz "motherfucker", wymiennie ze skrótowym "mother". I, wszyscy byli zadowoleni. Szczyt idiotyzmu i hipokryzji...
Komuś przeszkadza i "źle się kojarzy" słowo "ciota"? Niech nie używa. Mnie, nie przeszkadza choć, zdecydowanie lepiej brzmi "cioteczka". Odmładza.

OK OK, doprecyzuję o co mi chodziło i spróbuję wyjaśnić:)
Pan Biedroń jest doktorantem, osobą z która powinna mieć wiedzę. Wynikła jedna afera odnośnie wiadomości na temat tkz. konwentu seniorów. Dla zaspokojenia ciekawości podaję link http://www.youtube.com/watch?v=W93qnspfMZk. Osoba po politologii, doktorant plecie takie bzury? Nie twierdzę, że ja pozjadałam wszystkie rozumy ale gdybym nie pamiętała, to nie mówiłabym takich głupot.Zachowuje się (to tylko moja prywatna opinia) nienaturalnie, nie ma wiedzy kolejny dowód to np. ta debata polecam obejrzenie.http://www.youtube.com/watch?v=yWiJBJEbd0s&feature=related Ignorancja i wykrzykiwanie, w ramach argumentów "Co zrobiła Wasza partia?Nic." Brak merytoryki, czysty populizm. I tak abarot,uśmiechanie pełne lukru i sztuczności, brak pozwolenia dojścia innym do głosu. Brak elementarnej kultury nawet w stosunku do kobiet. Ale odbiegam od sedna tego artykułu trudno.. :(Polityk dla mnie powinien istnieć w polityce bo ma do tego odpowiednie kompetencje a nie dlatego, że jest znaną osobistością, gejem czy kosmitą, który się w ogóle nie obczaja w temacie.Tyle..Już bardziej wiarygodny jest dla mnie Krystian Legierski. Nie ma idealnych ludzi i idealnych polityków, ale boli mnie czasami to co widzę i to co słyszę. Nie twierdzę, że Pan Biedroń nie ma dobrych zamiarów.Może ma jakieś ciekawe plany i nauczy się jeszcze polityki. Życzę mu tego, ale jak na razie to działa na niekorzyść środowiskom homo. Fajnie, że ktoś czyta te komenty.:)Taki ruch wprowadzam:)Pozdrowienia dla wszystkich

Prześlij komentarz