sobota, 14 kwietnia 2012

Z życia homoseksualistek: króliki i szynszyle


Czy lesbijka może być biseksualna? Ależ oczywiście. A czy biseksualistka może być lesbijką? Ba, według niektórych nawet powinna. Jak to możliwe? Cóż, na forum Kobiety Kobietom wszystko jest możliwe. Nawet to, że nagle, ni z tego, ni z owego, skończą się (choć z pewnością nie na zawsze) odwieczne debaty o butchkach. A że natura nie znosi próżni, na tapecie mamy kolejne panie na be - biseksualistki. Jak to wygląda w praktyce? Oto do założonego jeszcze w 2004 roku (tak!) i co pewien czas budzonego wątku "Biseksualne kobiety" doszły i od kilku dni nieprzerwanie utrzymują się w czołówce jeszcze dwa  poświęcone biseksom - "Dlaczego boimy się fallusa" (za sam tytuł należy się co najmniej lektura pierwszego wpisu) oraz "Szacunek w środowisku LGBT". Efekt? Między innymi tytułowe lesbijki biseksualne.

Geneza powstania owego tworu nie jest skomplikowana i pewnie ją znacie. Otóż, mimo że nikt chyba nie ma wątpliwości, że coś takiego jak orientacja biseksualna istnieje, to sporo osób ma całkiem ciekawe teorie na temat tego, na czym ona właściwie polega. Na przykład taką, że jak kobieta biseksualna jest w związku z kobietą, to jest lesbijką, a jak jest w związku z mężczyzną, to jest heteroseksualna. No i żeby jakoś odróżnić te lesbijki, które nigdy nie były w związku z mężczyzną, od tych, które były, wprowadzono podział na lesbijki homoseksualne i lesbijki biseksualne. Nie żartuję! W jednym z wymienionych wątków pojawia się na przykład takie coś:
Z czego wynika "bifobia"? (...) z obaw lesbijki homoseksualnej, która jest z tą biseksualną i uważa, że jedyną przyczyną rozpadu ich związku może być to, że ta biseksualna potencjalnie mogłaby być z facetem.
Ta teoria rodzi zresztą trochę więcej problemów. Bo czym zgodnie z nią jest biseksualność? Tu akurat odpowiedź jest dość prosta: byciem w związku z kobietą i z mężczyzną jednocześnie. Co jednak, gdy w ogóle nie jest się w związku? Ha, prawdopodobnie nie ma się orientacji. Ale zaraz, zaraz, czy to przypadkiem nie oznacza, że wszystkie osoby niebędące w związkach nie mają w ogóle orientacji? A może mają potencjalnie każdą? Nie podejmuję się rozstrzygać tego dylematu.

Teoria numer dwa, wiążąca się zresztą z tą numer jeden, jest taka, że biseksualna to to samo co niezdecydowana. Tak, wiem, że znacie. Ale mogę się założyć, że nie w takim wydaniu. Zresztą sprawdźcie:
Mogłabym być z bi pod warunkiem, ze dopóki jest ze mną, określa się jako lesbijka. Wszędzie, w towarzystwie, w domu. Jeżeli nie potrafi się tak określić, to znaczy, że ma wątpliwości, że chce być całe życie z kobietą.
I co, myślicie, że przegrałam zakład? Spokojnie, tylko dawkuję napięcie.
Ona nie jest lesbijką przez sam fakt bycia w związku. Ona ma być SILNIE WEWNĘTRZNIE PRZEKONANA, że odnalazła swoje miejsce na świecie. I w tej chwili jej pierwiastek heteroseksualny przestaje mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie. (...) po co masz wysyłać w świat informacje, że jesteś bi, skoro jesteś przekonana, że chcesz być do końca życia z kobietą? Chyba, że nie jesteś przekonana albo chcesz, żeby cię faceci podrywali, bo nie możesz się bez tego obejść. (...) Jak kocha kobietę, to rezygnuje z mężczyzn i do końca życia prowadzi żywot lesbijski. Czyli w teorii jest bi, a w praktyce les. Do czego zmierzam? Ano do tego, że póki jest singlem, może sobie być niezdecydowana. Ale w momencie, kiedy KOCHA kobietę, nie ma prawa być niezdecydowana.
Jeżeli założyć, że autorce tych słów chodzi nie tyle o "kochanie kobiety", co o "kochanie jednej kobiety" (co nie jest do końca pewne, wszak pojawia się też "dopóki jest ze mną"), to jak dla mnie wymaga za mało. Jej wybranka powinna się też na zawsze wyrzec swojego pierwiastka homoseksualnego. Po co ma wysyłać w świat informacje, że jest lesbijką? Jak kocha kobietę, to rezygnuje z innych kobiet, no chyba, że chce, żeby ją podrywały. Do końca życia prowadzi żywot... Przepraszam, nie wiem, jaki. A jak jej to nie pasuje? Proste:
Okej, to sobie bądź bi, do końca życia osobą niezdecydowaną, która nic nikomu nie może obiecać. Ja jak kocham, to wszystko zrobię, wszystko obiecam,wszystkiego się wyrzeknę, prędzej umrę, niż bym skrzywdziła kogoś, kogo kocham. Ale rozumiem, że dla niektórych to są farmazony. Lesbijki cię zawsze będą unikać, jeżeli nie potrafisz nic nikomu obiecać.
Tak że pamiętaj, biseksualistko, by obiecać komuś coś. Oczywiście o ile ci zależy na towarzystwie lesbijek.

Rzecz jasna to nie jest tak, że autorka owych słów jest jakimś potworem, który kobiet biseksualnych nie znosi i nie rozumie. Ona chce walczyć z podziałami. Pomóc im. Włączyć je do jedynej słusznej, wyznającej prawdziwe wartości i słusznie się określającej lesbijskiej społeczności:
Ja jestem chętna, lubię biseksy, tylko chcę im wykazać, że nie dla każdego jest podniecające ich zainteresowanie mężczyznami, żeby to zaakceptowały, zamiast tworzyć podziały.
No właśnie. Skończcie, biseksy, z tymi podziałami!

Trzecia teoria (już niezwiązana z pierwszą, tak że zapomnijcie o biseksualnych lesbijkach, zacznijcie się za to zastanawiać nad istnieniem biseksualnych ludzi) jest taka, że biseksualność to nie tyle orientacja, co odrębność gatunkowa. Jej pochodną są znane i lubiane disclaimery w ogłoszeniach "mężatkom i paniom bi dziękuję". Ale o co dokładnie w niej chodzi? Przykład (uwaga, wrażliwe osoby prosi się o pominięcie poniższego cytatu):
Może to głupie porównanie, ale... Jak będziecie mieć królika, który śmierdzi i niszczy mieszkanie, to następnym razem kupicie szynszyle. Złe doświadczenia mogą powodować niechęć, to chyba nie jest dziwne. Też jestem źle nastawiona do osób bi. To nie znaczy, że nie mogę z kimś takim zbudować związku. Zbudowałam. (...) Kłamała, oszukiwała, ukrywała, że spotyka się z inną bi (...). W klubie potrafiła oznajmić wszem i wobec przy obcych mężczyznach, że "ją podniecają mężczyźni, a nie kobiety". Mi wmawiała, że podrywam kolegę z pracy (...). Pomimo mojego negatywnego nastawienia byłam z nią. I wiecie co... Więcej tak nie zrobię...
Otóż to - lesbijki to szynszyle, a biseksualistki to króliki. Wszystkie lesbijki i wszystkie biseksualistki. Żeby nie było wątpliwości. Czym się gatunek królik charakteryzuje? Właściwie powyższy cytat wyczerpuje temat. Ale na wszelki wypadek uściślę. Otóż, oprócz ogólnej zdradzieckości, króliki raz na jakiś czas wykazują bynajmniej nieplatoniczne zainteresowanie innymi osobami:
Jak ja mam znosić od czasu do czasu westchnienia w kierunku facetów/kobiet, czy też teksty w stylu "fajnie obdarzony przez naturę", tudzież patrzeć jak robi maślane oczka do pana listonosza, kuriera, sprzedawcy (to samo dotyczy pań), jednocześnie zapewniając o miłości do mnie - no to sorry, ale ja tu miłości nie widzę.
Jak do pani listonoszki, kurierki, sprzedawczyni, to ja dla odmiany nie widzę biseksualności, no ale ja się nie znam.

Dodatkowo, kobiety biseksualne częściej wybierają związki z rozsądku (co tłumaczy ich ustawiczne zdrady):
Moje przypuszczenia są takie, że tak, biseksualistki częściej wybierają faceta niż kobietę, nie zważając, czy bardziej im się podoba obecna dziewczyna, czy obecny najlepszy kandydat na faceta. Kobiety nie kierują się wyłącznie pociągiem fizycznym, posiadanie nawet przeciętnego chłopa jest dla kobiety (tak jej się wydaje) lepsze niż samotność albo nawet posiadanie fajnej dziewczyny.
Dobrze, że lesbijki nie są kobietami. Uff.

Teoria numer cztery jest łagodniejsza niż numer trzy. Otóż zgodnie z nią biseksualność to po prostu cecha fizyczna człowieka:
Czy gdy wolę być z wysoką dziewczyną, to dyskryminuję i atakuję (!) niskie? Czy fakt, że wybieram rude, znaczy, iż dyskryminuję i atakuję brunetki i blondynki? Nie, ponieważ to są moje preferencje i gusta, a o nich się nie dyskutuje.
Ależ się dyskutuje, i to długo i namiętnie (bo skąd bym brała materiały do cyklu "Z życia homoseksualistek"?), ale nie w tym rzecz. Autorka tego fragmentu ma rację - wszak wszystkie kobiety biseksualne są drobnymi szatynkami o zielonych oczach, niezdecydowanymi i uwielbiającymi rzucać teksty w stylu "fajnie obdarzony przez naturę". Tak że tak, oczywiście, to nie jest kwestia uprzedzeń, a kwestia gustu.

Ostatnia wybrana przeze mnie teoria jest taka, że bi są różne - poprzeczne i podłużne. Tyle że lesbijki nie potrafią stwierdzić, która jest która:
W sferze czysto ludzkiej żadna normalna lesbijka nie powinna się czepiać ani biseksualistki, ani żadnej innej kobiety - bo niby czemu, mogą się nawet przyjaźnić. Nie zaczynajmy znowu tematu pt: "jak prawdziwa bi się zachowuje", bo to nie ma sensu. (...) wiele z nich, z którymi rozmawiałam (...) miała problem, czy obecnie, czy w przeszłości, z decyzją, jakie życie wybrać. I problemem jest to, że lesbijki nie mają skanera w oczach i nie odróżniają bi, która może odwalić jakiś numer, od tej, która jest poukładana (a pozory potrafią mylić), toteż się boją z nimi związać. 
Szczęśliwie potrafią odróżniać od siebie takie lesbijki, dzięki czemu psychodramy w związkach dwóch homoseksualnych lesbijek się nie zdarzają.

Swojego czasu jedna z moich ulubionych blogerek zwróciła mi tu uwagę, że zawsze wybieram do cyklu o homoseksualistkach takie pesymistyczne historie. I zaproponowała, bym znalazła coś optymistycznego, podnoszącego na duchu, a przy okazji jednocześnie niespodziewanego i prostego. Tak że ostatni cytat (a właściwie minidialog) dedykuję jej:
- "Biseksy" próbują przekonać "homoseksy" że są normalnymi ludźmi i pragną ich akceptacji, a nie aprobaty i podniecenia...
- No to niech mają pretensje do tych bi, które się zachowują nie w porządku. To one wystawiają opinię reszcie. Niech piętnują takie zachowania, bo szkodzą one wszystkim bi.
Proste? Proste! Niespodziewane? No mam nadzieję. Całe szczęście, że czasy, kiedy podobnie mówiono o lesbijkach, mamy już dawno za sobą. Świadomość, że istnieje na świecie taka zdecydowana, poukładana, wierna i odpowiedzialna grupa, jest naprawdę budująca. Prawda?

fot. Rexzwergwidder, Wikimedia Commons

38 komentarze :

Robi mi się niedobrze kiedy czytam te mądrości z KK.
Ludzie mają tendencję do generalizacji i niestety to się tu potwierdza. Przykład typu; byłam z jedną i ona się "puściła z facetem", w związku z czym WSZYSTKIE takie są, jest rodem z gimnazjum- infantylny i niepoważny.
Co jednak zrobić, kiedy zdeklarowana lesbijka nagle zakochuje się w mężczyźnie ;) ? Jak to zgeneralizować? Sądzę, że "mądre sowy" z KK znalazłyby na to sto teorii odbierających cześć i godność danej kobiecie.
Nie rozumiem zupełnie zjawiska robienie z osób biseksualnych "chłopców do bicia". Masakra.

Całe "nieszczęście" bierze się stąd, że uznano, albo raczej przyjęto na wiarę, że biseksualizm to orientacja. Wciąż są seksuolodzy i psychologowie, którzy uważają, że to tylko forma zachowania seksualnego ale dopóki bedziemy się poruszać tylko i wyłącznie na gruncie teorii psycho-seksualnych to, każdemu jego własne porno...
Swoją drogą, podziwiam Cię, Ewa, że Ci się chce czytać i analizować takie bzdety...

Dawno nie uśmiałam się tak, jak teraz - czytając twój tekst. :) Dziękuję za niego.


KaFor

Czy brunetka z niebieskimi oczami, to przefarbowana blondynka? A kobieta, która żyła "po bożemu" w związku małżeńskim przez 20 lat, urodziła i wychowała dzieci, a następnie zakochała się w kobiecie, to hetero, bi, lesbijka czy blondynka?
Dla autora/ki PRAWDZIWEJ odpowiedzi czeka nagroda-niespodzianka!

Aż mnie królicze zęby rozbolały od tej radosnej tfurczości ;DDD
Jestem tak oszołomiony, że nie wiem czy na obiad schrupać marchewkę, a może selera ;)

la petite: powinnaś dać fory innym osobom, a nie od razu wyrywać się z jedynie słuszną odpowiedzią. Ale cóż, stało się, wygrałaś!
Nagroda-niespodzianka dotrze do Ciebie niebawem:)

Wymiękłam. Po co sobie tak życie komplikować? Czy koniecznie trzeba należeć do jakiejś grupy?

Tak się zastanawiam: Czy gdybym się przespała z kobietą to byłabym heteroseksualną biseksualistką czy biseksualną heteroseksualistką? A może heteroseksualną lesbijką? ;))))

frog@dog
"Moim herbem jest soczysta larwa".
A, dewizą "Show No Mercy". ;)

@dubiduu
Co zrobić? Opieprzyć za to, że przez tyle lat oszukiwała prawdziwe lesbijki. I publicznie skreślić z listy lesbijek polskich.

@la_petite_parisienne
Szczerze, ja nie wiem, na jakim gruncie zakorzenione są te teorie. A podczytuję, bo to mimo wszystko jakiś miernik nastrojów w "środowisku". No i świetny materiał do notek.

@KaFor
A proszę bardzo:)

@frog@dog
Hm, no ja znam brunetkę o niebieskich oczach. Więc nie wiem, czy to PRAWDZIWA odpowiedź;P

@hds
Wcinaj na zdrowie, króliczku. I o ziarnach nie zapomnij.

@Ela G-P
To zależy od teorii. Ale według najpowszechniejszej pewnie byłabyś złą heteryczką, co to zwodzi na manowce biedne homoseksualne lesbijki. I zaproponowano by Tobie prowadzenie eksperymentów we własnym gronie.

A które by to wtedy było? To własne grono? ;)

To mnie zagięłaś. Hm, heteroseksualistek? Heteroseksualnych lesbijek? Biseksualnych heteroseksualistek? Nie wiem, ratunku!

Dla mnie problemem jest to, że nie mam skanera w oczach i nie odróżniam lesbijki, która może odwalić jakiś numer, od tej, która jest poukładana (a pozory potrafią mylić) i dlatego boję się związać. Jak zostanę wyposażona w ten skaner, to może wtedy się wezmę i zwiążę.

@gadugadanie
Mam dla Ciebie odpowiedź prosto z KK;P
"Bi jest dużo więcej niż lesbijek - także kwiatu jest pół światu, więc cóżeście się tak uczepiły tych nieszczęsnych lesbijek."
O!

To oczywiście żart jest :) Wiadomo, że jako biseks nigdy się z kobietą nie zwiążę.

No i to też był żart, bo przecież wiadomo, że jako niezdecydowana w ogóle się z nikim nie zwiążę.

No wszak wtedy przestałabyś być biseksem!

@Ewa, oj uczepiłam się na maxa. Najbardziej się uczepiłam takiej, która wycięła głupi numer. To chyba oznacza, że mam już nigdy nie hodować tych no ... jak im tam.

Szynszyli. Swoją drogą, urocze stworzonka. I jakie kontaktowe! Ale obawiam się, że nasze koty by nie zaakceptowały takiego towarzystwa.

Dobra, a teraz serio. Tekst super, uśmiałam się na maxa. W ogóle oczywiście też mnie bawią te dyskusje na kk i nawet inaczej pewnie tego nie można potraktować jak tylko śmiechem.

Tyle, że oczywiście to wcale nie jest śmieszne. Znam np. historie całkiem fajnie rokujących związków, które dramatycznie się rozpadały, bo jedna z pań tak trwała w lęku, że ta druga w końcu do tego faceta odejdzie, że ten lęk skutecznie ukatrupił cały związek, choć powodu do obaw naprawdę żadnych nie było (bi była świętobliwa i z zasadami bardziej chyba niż nie-bi).

Nie jest też wcale śmiesznie jak Ci ktoś wprost mówi, że masz spadać, bo masz taką orientację a nie inną. I że to nie dyskryminacja. I że to się znacznie różni od niewpuszczenia afroamerykanina do komunikacji miejskiej oraz wywalenia geja z pracy.

A przypisywanie mi rozwiązłości i nieuczciwości to już zupełnie mnie nie bawi. Ja akurat też jestem z tych świętobliwych a rodzice tak mnie pechowo wychowali, że jak znajdę milion na ulicy to odniosę i całe życie się za to nienawidzę. Więc to trochę tak jakby mi ktoś pluł na buty i uważał, że ma prawo.

I cóż rzec. Jak skomentować. Co robić. Jak żyć.

Dalej nie mogę w to uwierzyć, że te laski, co piszą te wszystkie bzdury, mają więcej niż 21 lat. Dopuszczam jedynie ewentualność, iż nawet jeżeli są dojrzałe metrykalnie, to są niedojrzałe emocjonalnie. Mniemam, że to jedyne racjonalne wytłumaczenie. Nadto mniemam, że rozważany tu jest ich przypadku problem czysto teoretyczny, gdyż (jak już kiedyś gdzieś tam wspomniałam), żaden sympatyczny biseks nigdy nie chciałby z nimi iść do łóżka.

Szczerze mówiąc - nic dziwnego, że większość z nich powołuje się na jakieś enigmatyczne "złe doświadczenia" i historie pt. "ale się sparzyłam, już nigdy nigdy nigdy więcej". Drogie dziewczęta - jeżeli to czytacie, to chciałam powiedzieć, że jesteście niesympatycznymi, nietolerancyjnymi i dość ograniczonymi intelektualnie osobami, co źle rokuje we wszelkich relacjach międzyludzkich, nie tylko romansowych, i nie tylko z biseksami. I ja osobiście też bym was rzuciła, bo to musi być straszna męka, randkować z kimś takim.

@gadugadanie
Nie, to nie jest śmieszne. A właściwie jest tak głupie, że aż śmieszne. Ale generalnie zgadzam się z Kratką - to jest "problem" teoretyczny, w takim znaczeniu, w jakim ona go opisuje. Choć doskonale rozumiem, jak przykre może być czytanie tego wszystkiego.

No ale tak naprawdę to jest ciągle ta sama śpiewka - wrzucanie wszystkich do jednego worka, ujednolicanie na siłę plus zamknięcie na wszelką różnorodność czy inne niż własne wartości.

Zachęcona głosem poparcia ze strony Ewy ;P chciałabym dodać, że to zjawisko "jechania po biseksach" jest jednym z aspektów większej całości. Tej z dowcipu z brodą, który zaczyna się od słów "Co przynosi lesbijka na drugą randkę?"

Czyli jakiegoś takiego rzucania się we wszystkie związki (ba! często nawet nie związki, tylko znajomości "z braku laku") z przeświadczeniem, że to Wielka i Dozgonna Miłość. Plus totalnie idealistyczne i księżycowe wyobrażenie tego, jak będzie lub powinno być w tym związku. Albo "związku". O czymś podobnym rozmawiałyśmy(liśmy?) też pod tym postem o miłości.

Ludzie (kobiety? lesbijki?) są jakoś tak niebywale głodni emocji z wysokiego C, impoderabiliów, wielkich dram, a potem jest zaskoczenie, że coś nie poszło jak trzeba. I zawsze łatwiej jest poszukać winy w tej drugiej stronie, niż w sobie, a wtedy to byle pretekst wystarcza ("ty wstrętna suko ty, wiedziałam, WIEDZIAŁAM, że lecisz na listonosza"). A potem nie pozostaje już nic innego jak dać ogłoszenie pt "Szukam prawdziwej miłości. Biseksom, mężatkom, buczkom, kobietom z dziećmi, kobietom z branży, nieprawdziwym lesbijkom, ekstrowertyczkom, introwertyczkom, dziewicom, puszczalskim, za grubym i za chudym DZIĘKUJĘ".

Użytkowniczki forum KK. Apeluję. Dorośnijcie i ogarnijcie się, bo naprawdę już nikt nigdy z wami nie pójdzie do łóżka (albo tylko jeden raz, po pijaku, a jak wytrzeźwieje, to ucieknie).

Mam wrażenie, że orientację (akurat bi-) pomieszano tam z wiernością. Bo obawa dotyczy możliwości odejścia partnerki. Że jak jest bi- to odejdzie do faceta. A jak jest homo- to co? Też odejść może, tylko do kobiety. Pomyliło się komuś bardzo.

NO właśnie nie jest tylko teoretyczny. To znaczy jest w tym sensie, że pewnie rzeczywiście żadna inteligentna kobieta nie wybierze sobie głupiej. Ale zupełnie rzeczywiste są historie taki jak opisałam - podświadomych lęków podsycanych przez środowisko, które potrafią bardzo skomplikować komuś życie. No i komunikacja, taka jak przytoczona odbywa się także na żywo. Myślę też, że o ile teraz już coraz więcej osób może powiedzieć np. w pracy, że jest gejem albo lesbijką o tyle nikt rozsądny nie powie, że jest biseksualny (no chyba, że pracuje w ngo, albo w mediach - wtedy może co najwyżej wyjść na dziwaka. No smutne to wszystko jest jednak bardzo.

@Kratka
No to teraz kusi mnie, by dać takie ogłoszenie i poczekać, co się wydarzy. Widzisz, co narobiłaś?:)

Coś w tym jest co piszesz. To wysokie C, te imponderabilia. Coś jakby konserwatywny romantyzm (taki spod znaku Mickiewicza).

@Ela G-P
Z czym jej tam nie pomieszano! Z cechami charakteru, wyglądu, fanaberiami, z wszystkim, tylko nie z orientacją psychoseksualną.

Tak mi się jeszcze jedna rzecz nasunęła, może ją w kolejnym odcinku rozwinę i uzupełnię o przykłady. Niesamowite jest to, że te same uczestniczki dyskusji np. w takim wątku o bi protestują przeciw stereotypizacji i uogólnieniom, a już w innym, np. o Kasi Adamik, oburzają się, że ona, taka "mało kobieca" i w ogóle "mało ciekawa" śmie mówić otwarcie o swojej orientacji, a przecież one sobie nie życzą takiej reprezentantki. Lub złoszczą się, że te parady w Polsce to takie niemoralne, a ich uczestnicy i uczestniczki tacy nienormalni i się obnoszą. Czyli wykluczenia w wykluczeniach, stereotypy w stereotypach, a jak zwykle ktoś/ktosia widzi je jedynie wtedy, gdy go/jej bezpośrednio dotyczą.

@Gadugadanie
Ale naprawdę? Naprawdę to był powód - że jedna dziewczyna była biseksem, a druga nie? Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Zgodzę się, że mógł być to pretekst, ale na pewno nie rzeczywisty powód, bo to absurdalne. To jak powiedzieć "kocham cię, ale nie mogę być z tobą, bo masz brązowe oczy".

@Ewo
Dla mnie to oderwanie od rzeczywistości w głębokiej i podświadomej afirmacji swojego ego ;))) "Jestem cudowna, ale świat mnie nie rozumie, głupi głupi świat. Dlaczego nie mogę ułożyć sobie życia????" No właśnie dlatego ;P

Możemy zrobić eksperyment ;P
Dać szereg takich ogłoszeń i popatrzeć na liczbę i zborność odpowiedzi ;P

Tylko po co? ;))))

No z czystej złośliwości. Tzn., chciałam napisać, że w ramach badań, których wyników absolutnie nie zamierzam nigdzie publikować;P

Ewo, to jak śmiać się z upośledzonego dziecka.
Wstydź się! ;P

Próbuję się wstydzić. Naprawdę próbuję! Ale z drugiej strony - naprawdę jestem ciekawa, czy tak absurdalne ogłoszenie by chwyciło.

Ela G-P: Prawdziwe lesbijki nie odchodzą! Jak się z kimś zwiążą to na zawsze! Nieważne, że "na zawsze" trwa miesiąc, dwa czy tydzień!;)
gadugadanie: Ja wiem, że czytanie takich wypocin nawiedzonych panienek może sprawiać przykrość. Z drugiej strony zaś myślę, że należy wszelkim bogom, chaosowi dziękować, że osoby z takimi poglądami można szybko wyeliminować ze swojego życia.
Kratka: Jestem za eksperymentem:)

@Kratka, widziałam wątek na innej stronie, brzmiał mniej więcej tak:

"Znamy się od tygodnia, dużo mailowałyśmy i pisałyśmy ze sobą, wczoraj spotkałyśmy się po raz pierwszy i było cudownie, czułam, że to jest to, ale ona mi napisała, że możemy zostać najwyżej koleżankami. Dlaczego nei chciała dać szansy tej miłości?? Czemu istnieją na świecie takie okropne kobiety?"

więc...

Umarłam... ;)

Podejrzewam, że większość osób piszących takie głupoty to samotne panie, które nie mają się KIM zająć... ;p

Dobre pytanie, Lary, dobre pytanie...
Pewnie to jakaś niezdecydowana bisekska była, która urodziła się tylko po to, żeby mieszać w głowie i zwodzić Prawdziwe Lesbijki... Apage bisexas.

Nadal jestem przeciwko eksperymentowi, bo obawiam się, że wyniki byłyby i straszne, i śmieszne jednocześnie ;)

"Ale zaraz, zaraz, czy to przypadkiem nie oznacza, że wszystkie osoby niebędące w związkach nie mają w ogóle orientacji? A może mają potencjalnie każdą?"
Orientacja Shroedingera.

mądre słowa. mogłabym ucałować wszędzie autorkę bloga :)

napisane z dużym humorem coś, co mnie osobiście przyprawia o drżenie rąk i otwieranie przysłowiowego noża w kieszeni.

owszem każdy ma preferencje jakieś. ale jak ja lubię drobne brunetki, to nie odrzucam sporem blondynki jeśli mi się z nią super rozmawia.

najbardziej mnie śmieszą ogłoszenia na kk. oto moje ulubione. autentyczne ogłoszenie
"szukam:
- min. 23 lata
- wysoka min. 174 cm
- z Wrocławia
- szczupła
- oczytana
- inteligentna
- z ambicjami
- pewna siebie
- świadoma siebie
- typ chłopczyca (nie-koniecznie męska)
- preferowane krótsze włosy
- ...
nie udawajmy, każdy ma swój typ.
zaskocz mnie swoim istnieniem."

dobrze że nie seksowna, potrafiąca malować, śpiewać, szydełkować i tańczyć równocześnie.

narzekamy że nie możemy znaleźć "tej jedynej". dopóki nie zaczniemy Kobiet traktować jak Ludzi, które mają bogatą duszę i wnętrze. jeśli są podziały wśród mniejszości seksualnych i się wzajemnie nie akceptujemy się, to jak inni mają nas zaakceptować?

pozdrawiam.

@a-be
Padłam:)

@Agata
Proszę mnie nie zawstydzać:)
Niestety traktowanie kobiet jak ludzi (a nie jak obiektów seksualnych) nie jest w cenie.

Prześlij komentarz