Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2012

Chodźcie z nami za tęczowy most

Warszawskie parady nie mają w ostatnich latach szczęścia do plakatów. W 2010 roku EuroPride reklamowali modele, modelka (tudzież marynarz, tancerka i Szymon Majewski), jajo zamiast słońca i, hm, nieco dyskusyjne hasło "Nie lękajcie się". W 2011 - różowa wata cukrowa:



W tym roku jest lepiej, bo oficjalnego plakatu parady po prostu nie ma. Za to wspierająca wydarzenie fundacja "Kocia Mama" zrobiła tej złośliwej części mojego ja taki oto prezent:


Wśród zwierzakolubów, których i na tym blogu nie brakuje, funkcjonuje określenie "tęczowy most". A konkretnie, że są "za tęczowym mostem" mówi się o zwierzakach, które umarły. No i proszę, mamy niebo, chmurki, kotki idące po tęczy i zapraszające, by za nimi podążyć. Mnie to w sumie ubawiło, no ale ja lubię czarny humor. 
Plakatowe wpadki to rzecz jasna nie tylko okołoparadowa tradycja. Ot, kończące się w niedzielę ełckie "Dni rodziny" współorganizowane przez tamtejszą diecezję postawiły na promoc…

Kwiatki z Sejmu

Rzadko zdarza mi się przeklinać na blogu. A konkretnie zdarzyło się raz, przy okazji jednego z homofobicznych wybryków mojej "ulubionej" "lewicowej" partii, czyli SLD. Dziś mam szczerą ochotę na powtórkę. Za sprawą tej samej partii. Ale po kolei.

Oto w czwartek (tak, wiem, niezłe mam opóźnienie) w Sejmie miało miejsce pierwsze czytanie zgłoszonego przez SLD i RP projektu ustawy, według którego przestępstwa z nienawiści z powodu płci, wieku, niepełnosprawności, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej byłyby traktowane tak samo, jak te motywowane religią, ateizmem, rasą czy narodowością ofiary. Projektu, który pozwoli łatwiej ścigać np. autorów takich kwiatków:




Debata była, jak się łatwo domyśleć, wesoła. Szczególnie wykazał się poseł Pięta z PiS. Dla tych, którym nie chce się przebijać przez stenogram z posiedzenia Sejmu (a więc i dla mnie, bo wymiękłam po 20 minutach lektury), jego złote myśli zebrało na swoim fejsie Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności (któ…

Biedni normalsi, wszyscy robią im wbrew

Warszawska Parada Równości już za niecały tydzień. Z wydarzeń okołoparadowych tradycyjnie już najwięcej i najciekawiej robi Pomada. Oficjalnych imprez jest znacznie mniej, z kalendarium zniknął między innymi festiwal filmowy, który (w różnych wydaniach) był niemal od zawsze. Inaczej niż w ubiegłych latach nie będziemy mieć też z Gosią swojego panelu ani występu. Plan był, niestety "szlachetne zdrowie" zadecydowało inaczej. Mam nadzieję, że przynajmniej przemarsz nas nie ominie, bo działania wokół niego raczej tak.

Nie omijają nas za to nieodłączne wokółparadowe i wszelkoprzemarszowe dyskusje. W tym roku być może jeszcze ciekawsze niż zazwyczaj. Oto pod niewinnym filmikiem promującym paradę:



nie gdzie indziej jak na fejsie akcji Miłość Nie Wyklucza pewna pani z oburzeniem konstatuje, że skoro wśród mile widzianych są również kochanki i kochankowie czy koty i psy, to najwyraźniej chodzi nie tyle o równość, ile o promocję zdrady, rozpusty, zoofilii i szarganie opinii biednym n…

Są zdeterminowani, aby się spotkać

W dzisiejszej "Wyborczej" ukazał się tekst Jacka Żakowskiego zainspirowany między innymi wydarzeniami wokół ostatniego Marszu Równości w Krakowie oraz niedawnymi atakami ultraprawicowych bojówek na squoty i "lewackie" lokale w kilku miastach. "Ultraprawica atakuje, władza milczy" - grzmi Żakowski. I zastanawia się, skąd ta obojętność rządzących się bierze. Mam wrażenie, że Żakowski szuka trochę za daleko. Ot, gdyby zajrzał przy okazji paru marszy czy parad nie gdzie indziej, tylko do "Wyborczej" czy na portal Gazeta.pl, to zobaczyłby odpowiedź na swoje pytanie. Bo oto owe, liberalne przecież, media przy okazji niemal każdego marszu czy parady bynajmniej nie wybierają narracji spod znaku postulatów czy powodów, dla których się one odbywają. Tak, zazwyczaj o nich wspominają i zwykle nie ma wątpliwości, że z nimi sympatyzują, tyle że dzieje się to na marginesie relacji z tych wydarzeń. A w centrum jest co? Wiadomo - konflikt. Marsz kontra NOP, par…

Cesarskie miasto inaczej

- ARTYKUŁ SPONSOROWANY - Wiedeń w ostatnich latach lat stał się jednym z najciekawszych miejsc na homoseksualnej mapie świata. Oferta cesarskiego miasta w sercu Europy przerasta wszelkie oczekiwania. Obok imperialnego przepychu i ogromnej dawki kultury (ponad 100 muzeów i 27 zamków), także scena Wiednia skierowana do osób LGBT jest doskonałym powodem, by odwiedzić to miejsce.

Wiedeń to królestwo kawiarni i barów. Wiele z nich powstało specjalnie z myślą o społeczności osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych. W mieście istnieje wiele klubów (w tym „leather clubs”), saun i dyskotek dla gejów. Panie spotykają się w kawiarniach i na imprezach przeznaczonych wyłącznie dla lesbijek. Oferta ta zresztą stale się powiększa.

Nie można nie wspomnieć także o zbliżających się wielkich wydarzeniach rozrywkowych i kulturalnych, takich jak Life Ball (19.5.2012), Tęczowa Parada (16.6.2012), Fetisch Spring Vienna (6-10.6.2012) czy Wiedeń w Czerni („Wien In Schwarz” 24-28.10.2012). Ich sław…

Piękno

Już za kilka dni, 25 maja, do kin studyjnych w całej Polsce trafi film Olivera Hermanusa "Piękno", ubiegłoroczny kandydat RPA do Oscara. Czy warto się nań wybrać? Recenzje są skrajne - od zachwytów po niesmak. Skąd te emocje?

Film Hermanusa to historia czterdziestokilkuletniego Francoisa, biznesmena, męża, ojca dwóch córek, a zarazem kryptogeja, który co jakiś czas spotyka się w położonym na ustroniu domu z innymi szanowanymi i obowiązkowo białymi członkami społeczeństwa, by realizować swoje potrzeby. Żyjącego w Południowej Afryce po apartheidzie konserwatysty, rasisty i homofoba, zmagającego się lękami i napadami agresji, któremu udaje się w miarę przyzwoicie funkcjonować w podwójnej roli do momentu, kiedy na weselu córki nie zobaczy swojego bratanka Christiana. Ogarnięty obsesją na punkcie młodzieńca traci nad sobą kontrolę i łamie wszystkie reguły, których dotąd udawało mu się przestrzegać. Podąża za nim do Kapsztadu, gdzie rozegra się porażająca scena kulminacyjna.

Fran…

Jaka parada? Nijaka

Do warszawskiej Parady Równości zostały trzy tygodnie. W tym roku jest o tym wydarzeniu znacznie ciszej niż w poprzednich latach. Zabrakło portalu Gaylife, postrzeganego jako oficjalne medium parady, który przed poprzednim przemarszem wypuszczał co jakiś czas budzące spore emocje materiały, jak filmy z obrad organizatorów, w których zdarzało im się psioczyć na niekoniecznie im przychylnych aktywistów, czy teksty wskazujące jako "wrogów środowiska" wszystkich, którzy krytykowali komitet organizacyjny. Zabrakło debat o kształcie Parady, trwających nieprzerwanie bodaj od 2007 roku. Nie ma też, ale to już tradycja, specjalnej promocji czy chociażby informacji o tym, co, oprócz samego przemarszu, będzie się działo. Podczas niedawnej konferencji prasowej organizatorzy nie powiedzieli właściwie nic nowego. Hasło to "Po prostu równość". Parada, o czym wiadomo od dawna, odbędzie 2 czerwca, stratuje o 15 spod Sejmu, idzie dość nietypową trasą (żarty o zsuwających się z plat…

Czego brakuje?

Pod postem o nowej kampanii MNW pojawiło się trochę krytycznych komentarzy. Że nie będzie skuteczna. Że wspiera indywidualizm. Że promuje monogamię. Że bazuje na korzyściach jednostek, a nie społeczeństwa. Że jest krokiem w tył. I że znów jest o związkach, a nie tu leży problem. Sama kampania póki co ma się świetnie. I mimo że dla wielu osób nie jest akcją marzeń, dorobiła się już ponad ponad tysiąca fanów (a codziennie przybywa kolejna setka) i paru notek w mediach. Kilkadziesiąt osób postanowiło dołączyć do jej bohaterów i bohaterek, dzieląc się swoim zdjęciami i historiami. Niektóre powalają. Serio. A to dopiero początek. Ale nie o tym dziś być miało. W każdym razie nie do końca.

Jasne, że "W związku z miłością", tak jak tych kilka kampanii przed nią i, mam nadzieję, wiele po niej, nie wszystkim się będzie podobać. Mnóstwo osób będzie miało pomysły, jak można coś zrobić lepiej, skuteczniej, rozumniej. Większość z nich nigdy nie wprowadzi ich w życie. Bo pomysły są tanie,…

Nowe piękne Homiki.pl

Po miesiącach pracy i pokonywania nieoczekiwanych przeciwności losu, na przekór swoim trollom, którym zdarzało się wieszczyć ich koniec i rychłe rozsypanie się, nareszcie są. Nowe, piękniejsze, bardziej funkcjonalne Homiki. Trudno jest mi je ocenić świeżym okiem czy chociażby trochę krytycznie, bo miałam szczęście obserwować, jak powstają, a nawet dołożyć do nich swoją malusieńką cegiełkę. Tak że nawet nie będę próbować. Wiadomo, że trochę usterek się jeszcze znajdzie, że nowy mechanizm będzie robił niespodzianki i że stare teksty w nowej grafice nie zawsze będą wyglądać idealnie. Ważne, że stare dobre i potwornie archaiczne Homiki znikły na zawsze (przynajmniej mam taką nadzieję). Pewnie niektórzy będą na to narzekać, cóż, ja nie.

Co się zmieniło? Oprócz grafiki, w której szczególnie podobają mi się gustowne drobiazgi, jak np. pomarańczowe paseczki pojawiające się w nawigacji po wybraniu konkretnego działu, szerokości szpalt, układu strony głównej i doboru zajawek w środkowej i praw…

Z jakiej bajki?

Będąc ponadtrzydziestoletnią osobą żeńskiej proweniencji, z tożsamością UCF na ramieniu, nerwowo poprawiając nowe włosy, okulary i szelki, jako doczepka do siostry i jej dziewczyny, ruszyłem na wrocławskie kobiece – marcową i kwietniową. Zabawa była boska w Formie i dobra w Concrecie (tu wszystko zrekompensowało mi to, że moja siostra wygrała w loterii:), organizatorkom kłaniam się nisko.

Od miesiąca zmagam się z kolosalnymi problemami z napisaniem tekstu, będącego moją, najmojszą nierelacją z wdepnięcia na imprezę (obecnie raczej „imprezy”). A miałem okropną ochotę go napisać, zwłaszcza po przeczytaniu wywiadu z organizatorkami, które tak zachęcająco mówią o „marginesach marginesów” i antytożsamościowości. Problem polega jednak na tym, że w zasadzie nie wiem, do czego w ogóle porównać to doświadczenie. Może to trochę zmutowany Mały Książę, który nagle widzi rosarium i uświadamia sobie, że ten Róż, którego codziennie widzi w lustrze, nie jest jedyny?
żródło: wikipedia.en
Może solidni…