niedziela, 13 maja 2012

Jaka parada? Nijaka


Do warszawskiej Parady Równości zostały trzy tygodnie. W tym roku jest o tym wydarzeniu znacznie ciszej niż w poprzednich latach. Zabrakło portalu Gaylife, postrzeganego jako oficjalne medium parady, który przed poprzednim przemarszem wypuszczał co jakiś czas budzące spore emocje materiały, jak filmy z obrad organizatorów, w których zdarzało im się psioczyć na niekoniecznie im przychylnych aktywistów, czy teksty wskazujące jako "wrogów środowiska" wszystkich, którzy krytykowali komitet organizacyjny. Zabrakło debat o kształcie Parady, trwających nieprzerwanie bodaj od 2007 roku. Nie ma też, ale to już tradycja, specjalnej promocji czy chociażby informacji o tym, co, oprócz samego przemarszu, będzie się działo. Podczas niedawnej konferencji prasowej organizatorzy nie powiedzieli właściwie nic nowego. Hasło to "Po prostu równość". Parada, o czym wiadomo od dawna, odbędzie 2 czerwca, stratuje o 15 spod Sejmu, idzie dość nietypową trasą (żarty o zsuwających się z platform osobach podczas podjazdu Tamką krążą już od paru dobrych miesięcy):


i kończy się na Placu Teatralnym Miasteczkiem Równości, gdzie będzie można się napić, coś zjeść, odwiedzić stoiska partii politycznych, pograć w piłkę i posłuchać muzyki. Koniec informacji.

Jak już pewnie wiecie, od paru lat mam spory problem z warszawskimi paradami. A konkretnie z tym, po co i dla kogo właściwie są. O ile doskonale rozumiem ideę przemarszów w innych miastach, gdzie chodzi o wyartykułowanie konkretnych postulatów, o tyle robienie z tego wydarzenia po prostu kolejnej imprezy (a temu są chyba najbliższe obecne parady) niekoniecznie do mnie trafia. Gdybyż to jeszcze było coś na miarę zachodnich marszy, z obrazkami, którymi lubią straszyć co poniektóre media, z zorganizowanymi grupami - lesbami na motorach, chłopcami w majtkach i marynarskich czapkach, tęczowymi rodzicami, LGBT-seniorami i seniorkami, słowem czymś, w czym można nie tylko wziąć udział, ale też z ciekawością na to popatrzeć. Ale nie będzie. Będzie kilka platform, każda waląca po uszach inną muzyką, będzie parę tysięcy uczestników i uczestniczek, którzy i które to skupią się za pierwszą i drugą platformą, robiąc przykrość pozostałym, którym przyjdzie jechać samotnie. Media jak co roku pokażą drag queens, bo nikogo barwniejszego od nich raczej nie będzie, i zacytują polityków i/lub polityczki, bo kogo obchodzą zwykli uczestnicy i uczestniczki. Partie polityczne polansują się podczas przemówień i rozdadzą ulotki w Miasteczku Równości. I tyle.

Czy chce mi się brać w tym udział? Szczerze, to nie. Ale też nie mam o to pretensji do organizatorów, wszak to ich praca i ich wizja, a to, że mi się nie podoba i że wolałabym pójść na wściekły polityczny marsz, podobny temu z 2005 roku, podczas którego te parę tysięcy osób po prostu wykrzyczy, co je boli i czego chcą, to już mój problem. Tak samo jak to, że trudno jest mi połączyć słowo "równość", które znajduje się i w nazwie, i w haśle tegorocznego wydarzenia, z tym, że, zgodnie z informacją na stronie parady, jako pierwsze pojadą platformy i pójdą transparenty członków komitetu organizacyjnego (czyli w sumie dwudziestu czterech partii politycznych, portali, klubów i organizacji) i sponsorów, a pozostałe (nie tylko platformy, ale i transparenty - wszystkie!) mają się ustawić grzecznie za nimi. Oraz to, że zupełnie nie rozumiem, co ma wspólnego z przyświecającymi Paradzie Równości ideami "wolności, równości i tolerancji" zaproszenie do komitetu honorowego obrzydliwego seksisty Leszka Millera. Dlaczego zatem pójdę na ową paradę? Z przyzwyczajenia. Aby spotkać się z przyjaciółmi. Aby zobaczyć, jak było, zrobić kilka zdjęć i nie musieć czerpać informacji z drugiej ręki. Innych powodów nie jestem w stanie wymyślić.

Naszym marszom i paradom zawsze towarzyszą dyskusje spod znaku "po co to?". Jeżeli już zdarza mi się zabierać w nich głos, to zazwyczaj mówię o zwiększeniu widoczności, naszej i naszych postulatów, bo wiadomo, że uliczna impreza zawsze budzi większe zainteresowanie niż nawet najciekawsza konferencja. Gdyby ktoś zadał mi to pytanie w kontekście tegorocznej parady (paru wcześniejszych w sumie też), przyznam, że miałabym problem z odpowiedzią. Nie jest po to, by coś świętować, bo nie ma czego świętować. Nie jest po to, by przeciw czemuś protestować czy coś postulować, bo niczego nie postuluje i przeciw niczemu nie protestuje. Właściwie tylko argument o widoczności się broni. Tak że, chociaż nie zamierzam dołączać do grona osób, które przy tej (każdej innej zresztą też) okazji bredzą o jakiejś szkodzie wizerunkowej i o tym, że tych mniej normatywnych i mniej normatywne to trzeba w szafie trzymać, a nie na ulicach pokazywać, to nadal, tak jak i w poprzednich latach, mam wrażenie, że warszawska Parada Równości zabrnęła w ślepy zaułek. Nie potrafi być komercyjna (choć próbuje, bo trudno mi inaczej zinterpretować platformowe i transparentowe obostrzenia), nie chce być polityczna, więc w efekcie jest nijaka. Oczywiście nie wyrokuję, że w tym roku też taka będzie, ale póki co nic nie wskazuje na to, że będzie inna.

28 komentarze :

Gdyby nie to, że czytam w skupieniu, to mogłabym pomyśleć, że opisujesz... pochód pierwszomajowy z czasów słusznie minionych:) I nie do końca żartuję. Bo tak to chyba jest, że każda cykliczna impreza tego typu (czyli marszowego) zużywa się szybko, szczególnie wtedy, gdy postulaty, cele, które ją powołały do życia są albo kłamliwe (1-Majowy kult klasy robotniczej), albo przypominają gonionego królika-spryciulę. U nas, jak do tej pory, królik mieszka w kapeluszu i wyciągany jest przez polityków wyłącznie jako wyborcza przynęta lub straszak. Moim zdaniem, parada powinna mieć zdecydowanie charakter polityczny, bo ograniczanie prawa części obywatelom, jest kwestią polityczną.

Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała poniższego...
Parada Równości? Równości, przepraszam, w czym? Proszę o wskazanie przepisu prawa polskiego, który wprowadza NIERÓWNE traktowanie osób nieheteronormatywnych. Expresis verbis. Będę szalenie wdzięczna. Jeśli takowy przepis istnieje, posypię głowę popiołem i uznam, że w Polsce ma miejsce DYSKRYMINACJA osób homoseksualnych, biseksualnych i transseksualnych.

"Innych powodów nie jestem w stanie wymyślić."
żeby obrzucić Leszka Millera zgniłymi pomidorami?


To był żart oczywiście.

Mnie się wydaję, że brak debat wynika też z tego jak wiele wydarzyło się w tym roku w sprawach LGBTQ. Po prostu są ciekawsze tematy do dyskusji, a i sama dyskusja przeniosła się poza portale środowiskowe.

@la petite
No fakt, że byś sobą nie była. A czy w konstytucji USA (tylko się nie czepiaj szczegółów)zapisano, że obowiązuje segregacja rasowa? Nie. Itp.

Obrzucić pomidorami Millera! To by wlasnie wyniosło tę paradę na karty historii! (i zjednało przychylność wielu środowisk)

Tomatenwurf, nie żartuję!

Dlatego nie przesądzajmy zawczasu. Nie raz tak było, że w najmniej spodziewanych momentach zdarzyło się COŚ. Może właśnie dlatego, że program niezbyt napięty, mniej utrwalone stanowiska itd. A więc, co się może wydarzyć, co przyniesie nam ulgę:

- obrzucic pomidorami Millera i wywalić go z parady

- j.w. Ryszard Kalisz

- j.w. Robert Biedroń :D

- ogólna bitwa pomidorowa - owoców trochę szkoda, ale przynajmniej poszedłby komunikat, że odmieńcy są w sumie równie wkurzeni jak reszta świata i mają dość a nie tylko wyszczerzają wybielone uśmiechy

- Flashmob a la facebook: wszyscy zdejmują okulary słoneczne! (ups, to chyba jednak niemożliwe ;)

- zamiast zasłaniania oczu, zaslonmy twarze chustkami, bo to jest przynajmniej nielegalne (a okulary niestety są legalne)

- złożenie na ręce marszałkini sejmu projektu ustawy o dopuszczaniu eutanazji z przyczyn emerytalno-budżetowych

- happening pod tytułem Pierwszy homoseksualny rozwód w Polsce (trzeba tylko rozpuścić plotkę, kto do kogo maślane oczy na imprezie)

- sponsorzy platform wycofują kasę: jejeje! ale fajnie by było, zawały serca i karetki dałyby fajny przekaz w mediach, że mamy za darmo czeski film (a jednak - za darmo!)

- Szymon Majewski oficjalnie ogłasza, że jest transwestytą (ale pewnie zamiast niego będzie Bilguun Ariunbataar)

- parada wystosowuje oficjane poparcie dla wniosku o przemianowanie ulicy Towarowej na Lecha Kaczyńskiego (pomysł może i z czapy, ale fajny zamot)

- nie iść! Nie idziemy, tylko stoimy. Albo zatrzymujemy się, kiedy nam się podoba, a inni kawałek dalej Każą nam przesunąć się z miejsca na miejsce, ale skąd wiadomo, komu jak po drodze, a musi być przecież stąd-dotąd. Otóż nie-musi! Pie...lę, nie idę, tylko stoję, może kogoś spotkam? Mam iść tylko tam, gdzie policja utoruje kawalek chodnika?

- Justyna Kowalczyk niepostrzeżenie spotyka się w tłumie z Marit i nie zważając na okoliczności, po latach, nareszcie padają sobie w objęcia... (choć z pozoru nie pasują do siebie bo Justyna to taka gadatliwa góralka a Marit to zimna norweżka, ewidentnie maja w sobie jednak coś z femme i butch). Aha, Marit idzie w garniturze i pali cygaro, przez co Justyna jest trochę speszona.

Podsumowując: może być naprawdę genialnie, jeśli wszyscy nie będą się zastanawiać, co tu do cholery zrobić, i czy to będzie poprawne politycznie. i że lepiej zająć pozycje na odwrocie. Zamiast tego - niech zwycięży chwila.

@reader
Może i żart, ale genialny! Tylko czy Miller się pokaże? Do ciągu dodanego przez bejbe dodałabym jeszcze, by tłum, zamiast za pierwszą platformą, poszedł za ostatnią. Bo te ostatnie zawsze takie biedne - prawie nikogo na nich nie ma, a wokół nich to już naprawdę nikogo.

bejbe, nie wiem jak z majewskim-transwestytą, ale kora z pieskiem-marleną w jego wykonaniu była nawet całkiem całkiem.

ja oczywiście wciąż postuluję, aby hymnem parady została smerfna przeróbka "ymca".

frog@dog
Nie, w Konstytucji nie było. Było w innych aktach prawnych. W Polsce zaś, ani w Konstytucji, ani w innych aktach prawnych nie występuje dyskrymnacja osób, wspomianych w moim poście, powyżej.

@bejbe
Jestem za obrzuceniem pomidorami w/w osób.
Pomysł z petycją Parady w sprawie ul. Towarowej jest GENIALNY. I, nie mówię tego żartem.
Obawiam się, że postulat olania poprawności politycznej, jest skazany na prażkę z powodu poprawości politycznej.

Sofistyka, moja droga. Dyskryminacja może się objawiać nie tylko istnieniem, ale też nieistnieniem określonych zapisów. W Polsce mamy ten drugi przypadek - nasze prawo nie widzi par jednopłciowych, a inna niż heteroseksualna orientacja pojawia się w nim dokładnie raz, a i to nie wprost.

@Ewa
Para jednopłciowa, nie oznacza autmatycznie, pary homoseksualnej.
Idąc tym tropem można stwierdzić, że osoby niewidome są w Polsce dyskryminowane bo nie mogą, na przykład, być kierowcami. I, dalej, osoby heteroseksualne też są dyskrimnowane,bo, i tu niema żadnych wątpliwści - jest na to odpowiedni zapis, niektóre z nich są wyłączone z pożycia i zawierania związków małżeńskich.

No ja sobie mogę tylko pożartować publicznie, nie stać mnie na prawnika.
Ale faktycznie, przecież Parada to nie tylko organizatorzy. Nikt nie broni platformom jadącym z tyłu zorganizować rzeczy na tyle atrakcyjne, że tłum i uwaga prasy będzie się właśnie tam skupiać, a nie na oficjałach. Chyba zawsze było tak, że parady były otwarte.

@bejbe
lista robi wrażenie!
można jeszcze iść w paradzie tyłem albo kręcić się w kółko, ale to trochę uciążliwe

@reader
Chicken:) Otóż to, skoro zasady są, jakie są, to trzeba postarać się bardziej.

@la_petite_parisienne
Nie ma czegoś takiego jak "para homoseksualna". To potworek językowy, fakt, że popularny. Można w nieskończoność mnożyć przykłady dyskryminacji, tyle że to, że grup dyskryminowanych jest więcej, nie oznacza, że któraś nie jest. Dwie kobiety lub dwóch mężczyzn nie może w Polsce zawrzeć związku. A te/ci, którzy/którzy chcą go zawrzeć, w przytłaczającej większości nie są hetero. Wyciąganie niszowych przykładów jest oczywiście i ważne, i ciekawe, nie zmienia jednak meritum sprawy.

@Ewa
Zgadza się, osoby tej samej płci nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego ale powodem wykluczenia jest płeć a nie orientacja, dlatego wywodzenie, z tego faktu, że w Polsce jest dyskryminacja osób homoseksualnych jest nadużyciem. W Europie, para jednołciowa może zawrzeć związek małżeński, o ile się nie mylę, w 7 krajach. Wynikałby z tego, że we wszystkich pozostałych, pary takie są dyskryminowane, bo podobnie jak w Polsce, nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego.

Ledwo żywa, ale nie mogę milczeć.
Bejbe: Jako, że ideologia zabrania mi niepójścia na paradę (a ma ona na imię Ewa) dzięki za podsunięcie paru pomysłów dzięki którym pojawienie się na niej zaczyna mieć sens;)
la...: Tak, we wszystkich pozostałych krajach pary jednopłciowe są dyskryminowane.

@Rude de Wredne
Jedyne, co mnie pociesza, po skonstatowaniu, że Europa w swej przeważającej części, dyskryminuje swoich obywateli, to tylko to, że Polska nie jest samotną wyspą, na tej mapie Ciemnogrodu...

@la_petite_parisienne

Na początek uwaga językowa: transpłciowych, nie transseksualnych. Nie każda osoba trans to transseksualista.

Dyskryminacja osób transpłciowych w Polsce nie wynika z faktu istnienia przepisów, które stwierdzają, że osoby trans są gorsze (aczkolwiek co najmniej dwa się znajdą), ale z faktu nieistnienia przepisów regulujących sytuację osób transpłciowych, co sprawia, że ważne instytucje publiczne uprawiają wolną amerykankę i jednostka staje się praktycznie wyjęta spod prawa.

@Marcin
Miło Cię, znów, spotkać w sieci:)
Ponieważ nie chcę zaczynać off-topa, uśmiechnę się tylko, nieco, wybacz, pobłażliwie.;)
Chcesz wykazać zasadczą różnicę między masłem a masłem i udowodnić dyskryminację osób trans-(końcówka nieważna) w Polsce? Chodź na Cafe, tam jest miejsce na off-topy.

@la petite parisienne
Off-top pt. w Polsce nie ma dyskryminacji (nie pierwszy zresztą na tym blogu:)) pod tym postem to Twoje dzieło, więc wysuwanie tego zarzutu w stosunku do Marcina jest ciut... niekonsekwentne.

@Ewa?
To nie zarzut. Nie chciałam tutaj ciągnąć wątku dyskryminacji osób transseksualych i dyskutować różnic semantyczych.
Mój, jak to określiłaś off-top, odnosił się do hasła Parady. Znając słabość Marcina do erystyki, podejrzewałam, że w wątku dotyczącym Parady, może się rozwinąć dłuższa dyskusja, dlatego zaprosiłam go na Cafe, bo jak mi się wydawało, po to, międy innymi została uruchomiona.

Dyskusja nie o Paradzie, a o tym, czy dyskryminacja jest, czy jej nie ma, toczy się pod tym postem już od jakiegoś czasu. Oczywiście nie mam nic przeciw przeniesieniu jej, ale tak samo nie widzę powodu, by nie miała się ciągnąć tutaj, jeżeli ktoś ma na to ochotę.

Ech, Paryżanka i Transoptymista w publicznej dyskusji, to by mogło być spektakularne. Miałem się nie odzywać, ale... Może mój kamyk przeważy szalki u obydwojga i ruszą "do boju"? Wszystko jedno gdzie, choć, znając z bliższa lub dalsza zapędy erystyczne obydwojga, cafe jest trochę za kameralna, szkoda chować.

To co, ładować Państwu broń, czy uznajemy, że rękawiczki niechcący same upadły na ziemię?

OMG, skąd u mnie takie wojenne metafory? Przecież nie lubię. Osobiście wolę dyskusję jako targowisko.
Komu czosnek, komu?

@Allek
Chcesz wampiry, czosnkiem, odstraszać? Do mnie pijesz?;)
A propos targowiska, to adekwatnie do francuskiego brzmienia mojego nazwiska, powinnam ubrać beret i powiesić sobie na szyi wianek cebuli;)

Na szyi wonny ma wianek!
(zaśpiewał pawianek)

Czosnek nie jest na wampiry, tylko na bakterie przecież i wcale nie musisz tak zaraz wszystkiego odnosić do siebie:P

@Allek: la petite nie odnosi lecz obnosi:)

@frog@dog
a bo jak kogoś nieznośnie nosi to tak jest

@Allek
Pewnie, że mnie nosi. Weekend się zaczął:D

Its frajdej, its frajdeeej. I co mi z teeeegoooo, egzamin mam. Miłeeeego...

Prześlij komentarz