Przejdź do głównej zawartości

Kwiatki z Sejmu


Rzadko zdarza mi się przeklinać na blogu. A konkretnie zdarzyło się raz, przy okazji jednego z homofobicznych wybryków mojej "ulubionej" "lewicowej" partii, czyli SLD. Dziś mam szczerą ochotę na powtórkę. Za sprawą tej samej partii. Ale po kolei.

Oto w czwartek (tak, wiem, niezłe mam opóźnienie) w Sejmie miało miejsce pierwsze czytanie zgłoszonego przez SLD i RP projektu ustawy, według którego przestępstwa z nienawiści z powodu płci, wieku, niepełnosprawności, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej byłyby traktowane tak samo, jak te motywowane religią, ateizmem, rasą czy narodowością ofiary. Projektu, który pozwoli łatwiej ścigać np. autorów takich kwiatków:




Debata była, jak się łatwo domyśleć, wesoła. Szczególnie wykazał się poseł Pięta z PiS. Dla tych, którym nie chce się przebijać przez stenogram z posiedzenia Sejmu (a więc i dla mnie, bo wymiękłam po 20 minutach lektury), jego złote myśli zebrało na swoim fejsie Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności (któremu zawdzięczamy ów projekt):
"Wyraźnie widać, że homolobby chce zaprząc instytucję państwa do indoktrynowania społeczeństwa."
"Język prawny nie powinien być zaśmiecany zwrotami z gejowskiego slangu lub pseudonaukowymi określeniami form aktywności seksualnej. Takie sformułowania, jak mowa nienawiści, orientacja seksualna, to bełkot, lewicowa nowomowa."
"Moim zdaniem autorzy tego projektu chcą dla gejowskich aktywistów uzyskać status świętych krów. Chcą wprowadzić swego rodzaju terror politycznej poprawności. Chciałbym zapewnić, że tutaj panowie nie zamkniecie ust katolikom i wszystkim osobom krytykującym gejowską propagandę."
"(...) ten gejowski faszyzm, który państwo proponujecie, nie przejdzie."
"Otóż chciałbym podkreślić, że >>orientacja seksualna<< to zwrot fałszujący rzeczywistość, narzucany społeczeństwu przez gejowskich aktywistów. Jest to próba postawienia na jednej płaszczyźnie zachowania normalnego, naturalnego, służącego przedłużeniu istnienia gatunku, z aktywnością seksualną obrażającą naturę, wynikającą z zaburzeń w ukierunkowaniu popędu seksualnego."
"Głęboko współczuję osobom dotkniętym tą przypadłością, ale to nie uzasadnia wprowadzenia do Kodeksu karnego języka gejowskiej homomowy."
"Kolejna sprawa to wprowadzenie przepisów karnych chroniących gejów na podstawie sondaży przeprowadzanych przez gejowskich aktywistów. Wiarygodność tych badań jest żadna."
Rzecz jasna trudno się po Pięcie i jego ugrupowaniu spodziewać czegoś innego, tak że ani się nie tu dziwię, ani nie oburzam. Tak jak i nie zaskoczył mnie wniosek PiS o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Wniosek, który w piątek upadł głosami PO, RP, PSL i SLD. Tyle że, i tu zbliżamy się do sedna sprawy, nie całego SLD:

Za odrzuceniem projektu byli posłowie Tadeusz Iwiński (tak, to ten uroczy człowiek, który swojego czasu uznał za właściwe pojechać po tożsamości płciowej Anny Grodzkiej), Cezary Olejniczak oraz Jerzy Wenderlich. Członek komitetu honorowego tegorocznej Parady Równości. W którego skład, jeśli wierzyć organizatorom, wchodzą "wybitne osoby świata sztuki, polityki, mediów i nie tylko. Osoby, które przyczyniły się do wzrostu szacunku dla osób LGBTQ w Polsce i dla których idea równości nie jest tylko pustym frazesem, ale pomysłem na życie (...) które łączy umiłowanie dla wartości takich jak równość, tolerancja i otwartość". I którego partia ów projekt zgłosiła i płomiennie, ustami Ryszarda Kalisza, uzasadniała konieczność jego przyjęcia. I teraz nie wiem, czy bardziej się wkurzać na SLD (choć - czy naprawdę mogę bardziej?), czy na organizatorów parady, którzy podpierają się takimi autorytetami jak Miller czy Wenderlich i oczywiście słowem się nie zająkną się na temat tego, jak w ich wydaniu wygląda przyczynianie się do wzrostu szacunku dla osób LGBTQ. Tradycyjnie za to najmniej złoszczą mnie Pięta i spółka. Bo przynajmniej nie są hipokrytami.

Komentarze

  1. Ta piosenka mnie przeraziła, a najbardziej przeraziła mnie bezradność, to, że guano mu można zrobić. A tak swoją drogą, uwielbiam, jak ludzie powołują się na Biblię, która mówi "nie zabijaj", a potem nawołują do zabijania. Ktoś tu chyba nie rozumie, co w Biblii napisano. Albo nie chce zrozumieć. Jak to śpiewał Kazik: "Ci modlący się co rano i chodzący do kościoła chętnie by zabili ciebie tylko za kształt twego nosa".

    Mogę poprzeklinać za Ciebie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jerzy Wenderlich chyba, nie Wanderlich :)

    OdpowiedzUsuń
  3. @Skunks
    Teoretycznie można. W praktyce zwykle się nie udaje. Możesz poprzeklinać, możesz.

    @orzoza
    Fakt. Poprawione.

    OdpowiedzUsuń
  4. podobno pomerdały im się guziczki, biednym misiom: http://i50.tinypic.com/2wqbwy0.jpg

    OdpowiedzUsuń
  5. No biedaczki, bo tych guziczków to tak duzio, duzio. Ale jak będzie korekta, to oczywiście odszczekam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście wkurzające, choć jest jedno rozsądne wytłumaczenie. Może być tak, że ktoś wspiera LGBT ale nie podobają mu się konkretne rozwiązania prawne. Nie jestem naiwna, ale ciekawa argumentacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Ewa
    Nie, żebym chciała usprawiedliwiać posłów SLD ale wiem, że pomyłki przy głosowaniu się zdarzają a nie ma możliwości korekty. To nie jest kwestia ilości guziczków, to czasem, jest po prostu błąd (o ile pamiętam, w trzeciej kadencji Sejmu, zdarzył się przypadek, kiedy poseł sprawozdawca, rekomendujący przyjęcie ustawy, której był współautorem, sam zagłosował przeciwko), dodatkowo, zdarza się, że głosujący wciśnie przycisk "za" kiedy prowadzący obrady zada pytanie, "kto jest za odrzuceniem...", a pięć wcześniejszych głosowań było poprzedzone pytaniem "kto jest za przyjęciem...".
    @gadugadanie
    Tak, to jest możliwe, zwłaszcza, w przypadku posła Iwińskiego.
    I, jeszcze jedno...
    W przypadku tych dwóch kwiatków, nie jest potrzebna specjalna ustawa. To podżeganie do popełnienia czynu zabronionego (art.18, par.2 kk) lub publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa (art.255 kk).

    OdpowiedzUsuń
  8. Sprawa Basa Tajpana została dwukrotnie umorzona, mimo że "Chwasty" spełniały wszelkie przesłanki. Więc najwyraźniej to, co jest, nie wystarcza. Sprawa wokół plakatu dopiero się zaczyna, ale pewnie skończy się tak samo. Choć chciałabym być złym prorokiem.

    Co do pomyłek przy głosowaniu - oczywiście, że się zdarzają. Dlatego poczekam na zapowiedzianą przez Iwińskiego na FB oficjalną korektę.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Ewa
    Skoro "Chwasty" spełniają wszelkie przesłanki, to nie jest wina zapisu kodeksowego a praktyki. A, może kiepskiego uzasadnienia wniosku albo dobrego obrońcy czy złej woli sędziego. Albo wszystko zusammen, do kupy.
    Sam proponowany zapis nie jest najszczęśliwszy (podobnie jak i obowiązujący), to czystej wody, kazuistyka. A, co, przepraszam z mową nienawiści, a zwlaszcza pogardy, skierowaną do ludzi ze wsi? Pytam, bo sama ze wsi jestem i, zdarzyło mi sie słyszeć pogardliwe teksty na ten temat...

    OdpowiedzUsuń
  10. @la petite
    No i tutaj zgadam się z tobą - to czystej wody kazuistyka. Wydaje mi się, że określenie "mowa nienawiści", to taki bezkształtny wór, do którego można wrzucić masę wypowiedzi, co do których rozstrzygniecie, czy kwalifikują się by w worze tym się znaleźć, jest subiektywne. Jakimś kryterium mogłoby być określenie intencji oraz kompetencji językowej osoby używającej "m.n". Jeśli człowiek od dziecka uczy się w swoim środowisku głównie posługiwania "przecinkami" i jego zasób słów niewiele poza te "przecinki" sięga, to jego mowa w opinii wielu osób, może uchodzić za nienawistną. A, z kolei, wziąwszy za przykład choćby p. Terlikowskiego, dla którego seksualna odmienność to zboczenie - jak oddzielić w jego słowotoku opinię od nienawiści? Dlatego ja jednak upierałabym się przy wolności słowa, o ile nie inicjuje ona wprost aktów fizycznej agresji. Słowo może ranić, to prawda, ale na te rany narażone są przede wszystkim dzieci. I skupiłabym się w ustanawianiu prawnej ochrony właśnie wobec dzieci w tejże słowolubnej materii.

    OdpowiedzUsuń
  11. No nie do końca kazuistyka. Zmiany zapewnią m.in. osobom nieheteronormatywnym dodatkową ochronę i możliwości dochodzenia swoich praw. W obecnym brzmieniu przepisy kodeksu karnego sankcjonują przestępstwa nawoływania do nienawiści (czyli mowa nienawiści istnieje już w naszym prawodawstwie!), grożenia, publicznego znieważania czy stosowania przemocy ze względu na m.in. narodowość, przynależność etniczną, rasową oraz wyznanie. Są to przestępstwa ścigane z urzędu. Postulowane zmiany mają na celu włączenie do kodeksu karnego również przestępstw popełnianych ze względu na orientację seksualną, płeć, tożsamość płciową, wiek i niepełnosprawność. Czyli uznanie, że właśnie te przesłanki mogą być (a bywają) motywem popełniania przestępstw. Tak samo jak nasz kodeks pracy od latu już uznaje, że nie wolno nierówno traktować pracowników ze względu na płeć, niepełnosprawność, wyznanie itd.

    Prawo do wolności słowa nie jest absolutne i podlega ograniczeniom w takim zakresie, w jakim jest to konieczne do ochrony praw innych osόb. I, jak dla mnie, to jest właśnie ta sytuacja. No i nie można zapominać, że ostateczna decyzja i tak zapada w sądzie. Nie więc ma co demonizować i straszyć kneblowaniem ust i karaniem za "pedała".

    OdpowiedzUsuń
  12. @Ewa
    Enumeratywne wymienianie przypadków to, właśnie kazuistyka. To nie jest tak, że prawo nie ściga przestępstw przeciwko wymienionym osobom, bo choćby głośna sprawa (Stargard Szczeciński, o ile dorze pamiętam), właśnie za nazwaie "pedałem", zakończona wyrokiem skazującym. Oznacza to, że pod rządami obecnych przepisów też można.
    I, dalej, co z osobami pełnosprawnymi a chorymi? Co z innymi rodzajami "mowy nienawiści"?
    Wprowadzane przepisy nie chronią przed popełnianiem przestępstw z nienawiści, tylko dają możliwość ścigania osób, które w swoich wypowiedziach, wypowiadają się nienawistnie. Jak słusznie zauważyłą frog@dog, mowa nienawiści to pojęciowy worek. Ściganie z urzędu niesie za sobą pewne skutki. Czy ktoś się zastanowił jak to się ma odbywać w praktyce?
    Weźmy, na przykład, wypowiedź posła Iwińskiego o posłance Grodzkiej, cytowaną przez Ciebie, onegdaj oraz fragmenty stenogramu zamieszczone powyżej. Czy uważasz, że podpadają pod mowę nienawiści?
    Czy zwrot "zakaz pedałowania", także?

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie Stargard, Wolin. I nie za nazwanie "pedałem", a za wielomiesięczne nękanie z powodu orientacji psychoseksualnej. To jest właśnie ta różnica, o której piszę. I tak, oczywiście, że też można, ale nie każdego na takie sprawy stać i nie każdy ma determinację, żeby walczyć. Plus - zmiana ustawy w tym kierunku to sygnał od państwa, że dostrzega problem (a problem jest, co widać choćby na dwóch przykładach powyżej) i że nie akceptuje takich zachowań.

    Jak to się odbywa w praktyce, widzimy po przestępstwach z katalogu, który już jest. I nie dzieje się nic dramatycznego. Tak że może trochę więcej zaufania i do ewentualnych poszkodowanych, i do sądów. A trochę mniej mowy nienawiści w przestrzeni publicznej wszystkim dobrze zrobi. Naprawdę można bez tego żyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Ewa
    Wielu ludzi nie stać na sprawy sądowe, może, zatem rozszerzmy zakres ścigania z urzędu? Pzepraszam Cię, ale jeśli, to ma być argumet za wprowadzeniem tej nowelizacji, to jest żenujące. Tak właśnie, wygląda psucie prawa...

    OdpowiedzUsuń
  15. Argumenty masz w uzasadnieniu do ustawy. I w zlinkowanym stenogramie z posiedzenia. To, że wiele osób jest zbyt biednych, by zapewnić sobie ochronę, to po prostu stwierdzenie faktu.

    OdpowiedzUsuń
  16. @Ewa
    Tak,czytałam. Nie będę komentować, wszak nie jestem prawnikiem...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

"Bezdomna" Katarzyny Michalak, czyli jak nie pisać o problemach społecznych

Złych, powielających wyjątkowo szkodliwe stereotypy książek jest wiele. Rzadko jednak matronują im instytucje kojarzone raczej z walką z uprzedzeniami niż z ich wspieraniem. Zaszczyt ten spotkał niestety „Bezdomną” Katarzyny Michalak. Dlaczego książka ta nie powinna być wspierana przez organizacje kobiece czy, szerzej, walczące z wykluczeniami? O komentarz poprosiłam Elwen, twórczynię bloga poświęconego zaburzeniu afektywnemu-dwubiegunowemu.

Fundacja Centrum Praw Kobiet wraz z Kongresem Kobiet objęły ostatnio patronatem (czy, jak chce tego CPK, matronatem) książkę pani Katarzyny Michalak o wdzięcznym tytule „Bezdomna”. Książka, zgodnie z zapewnieniami autorki i wydawnictwa, należeć ma do nurtu zaangażowanej literatury kobiecej, poruszającej trudne problemy kobiet wykluczonych poza nawias społeczeństwa. Brzmi zupełnie w porządku, prawda?

Problem zaczyna się w chwili, gdy skuszeni poważnymi rekomendacjami sięgniemy po tę pozycję. Książka opisuje historię Kingi Król, bezdomnej kobiety z …

Maria Konopnicka była lesbijką

Tytuł jest oczywiście nadużyciem. Nie wiadomo, czy Maria Konopnicka była lesbijką, czy osobą biseksualną, czy jeszcze kimś innym. Nie wiadomo, jak myślała o sobie ani tym bardziej, jak by się określiła i jak potoczyłoby się jej życie, gdyby urodziła się nie sto siedemdziesiąt, ale na przykład trzydzieści lat temu. Wiadomo za to, że przez ostatnie dwadzieścia lat życia mieszkała i podróżowała z noszącą się po męsku miłośniczką polowań, malarką i działaczką na rzecz praw kobiet Manią Dulębianką, którą nazywała czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami". Wiadomo, że z chwilą, gdy się poznały, poetka gładko przeszła w listach do dzieci z formy "ja" na "my" (mamy, myślimy, wyjeżdżamy), że były praktycznie nierozłączne, że miały różne nieprzyjemności z powodu krążących pogłosek o ich związku, że Dulębianka zrezygnowała dla Konopnickiej z kariery malarskiej i że zostały pochowane w tym samym grobowcu. Wiadomo też, że "niewiasta mocno kochliwa", jak …

Gołe dupy Renaty Przemyk

Renata Przemyk dała głos, a ja zawyłam z bezsilnej złości i, co tu ukrywać, przykrości. Szansonistka, której gros fanów stanowią lesbijki (i geje też), piosenkarka, która przez wiele lat była w związku ze swoją tekściarką, poetką Anną Saraniecką (oczywiście związku przyjacielskim), osoba, która jednym zdaniem mogła zrobić wiele dobrego zarówno dla siebie, swojej kariery, jak i dla osób LGBTQetc., postanowiła się wypowiedzieć.

I jak zazwyczaj na wywiady z Renią spuszczałam litościwie (no, może oprócz tego tekstu tu) zasłonę milczenia, tak tego wywiadu bez komentarza zostawić nie sposób.

Już na wstępie jest ostro:
Przecież chrześcijanie byli zawsze pokojowo nastawionymi ludźmi.  Chrześcijanie, zawsze, pokojowo. No fakt, bo sypialnianie nie za bardzo. Najczęściej raz do roku, i to w celu mienia dziatek. Poza tym artystka przespała lekcje historii, na których mówiono o wyprawach krzyżowych, chrystianizacji ogniem i mieczem, inkwizycji i takich tam różnych. Siadaj, Renata, pała.
Wszystkie…